Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Jest taki psalm, 88,…

… chyba najbardziej depresyjny w całym psałterzu:

Panie, mój Boże, za dnia wołam, nocą się żalę przed Tobą.
Bo dusza moja jest nasycona nieszczęściami,
a życie moje zbliża się do Szeolu.
Zaliczają mnie do tych, co schodzą do grobu,
stałem się podobny do męża bezsilnego.
Moje posłanie jest między zmarłymi,
tak jak zabitych, którzy leżą w grobie,
o których już nie pamiętasz,
którzy wypadli z Twojej ręki.
Umieściłeś mię w dole głębokim,
w ciemnościach, w przepaści.
Ciąży nade mną Twoje oburzenie.
Sprawiłeś, że wszystkie twe fale mnie dosięgły.
Oddaliłeś ode mnie moich znajomych,
uczyniłeś mnie dla nich ohydnym,
jestem zamknięty, bez wyjścia.
Czy zmarli wstaną i będą Cię sławić?
Ja zaś, o Panie, wołam do Ciebie
i rano modlitwa moja niech do Ciebie dotrze!

I rzeczywiście, zmarły wstał a nad ranem dotarło Jego wołania – a można mieć nadzieją, że i wołanie wszystkich „nasyconych nieszczęściem” – do miłosiernego Pana. Bo „wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno” Oblubienica, pełna bólu, rozpoczęła swą wędrówkę, posłuszna biblijnej skardze:

Na łożu mym nocą szukałam umiłowanego mej duszy, szukałam go, lecz nie znalazłam. «Wstanę, po mieście chodzić będę, wśród ulic i placów, szukać będę ukochanego mej duszy». Szukałam go, lecz nie znalazłam. (Pnp 3, 1nn)

Nie znalazła, bo nie szukała żyjącego. Szukała grobu i grób znalazła. Podobnie może i psalmista – nie szuka życia, ale „zamknięty, bez wyjścia” widzi tylko własną bezsiłę i przepaść.

Kamień dotąd zamykający wejście do grobu staje się jedynym świadkiem czegoś radykalnie nowego, innego, niepokojąco zaskakującego. Do tego stopnia, że trudno nawet pomyśleć o nim jako o znaku interwencji Boga. Oblubienica, mimo całej miłości, jaką ma do Oblubieńca (a jeszcze bardziej obolały grzechem i zranieniami psalmista) musi przejść, a raczej przebiec, pewną drogę od „zobaczenia” odsuniętego kamienia, do „kontemplacji z wiarą” faktu pustego grobu.

Jeśli doświadczasz sytuacji „bez wyjścia”, otchłani, ciemności i przepaści – dzisiejszy dzień, a zwłaszcza poranek jest jak odwalony kamień, który dotąd zamykał drogę. Zarejestruj ten fakt.

Jeśli nadzieja godna Oblubienicy, nadzieja na zmianę, choć trochę dotyka Twej duszy – pobiegnij za nią dalej, pobiegnij do wspólnoty Kościoła, do Piotra i tych, o których wiesz, że są przyjaciółmi Pana. Słuchaj nauki Apostołów, głoszonego Słowa i proś o pomoc świętych – choćbyś na nowo miał się okryć łzami i bólem – spotkasz Go!

Jest w nim więcej żywej miłości do ciebie niż ci się zdaje.

DROGA KRZYŻOWA NA WIELKI PIĄTEK – WYBRAĆ KRZYŻ – WYBRAĆ BOGA

WSTĘP

Z PIERWSZEJ KSIĘGI SAMUELA: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: „To Ja was wyprowadziłem z Egiptu i Ja uwolniłem lud izraelski z mocy Egipcjan i z mocy wszystkich królów, którzy was gnębili. Wy zaś dzisiaj odrzuciliście Boga, który was wybawił ze wszystkich nieszczęść i ucisków”… (1 Sm 10,18-19)

Chcemy przejść Drogą Krzyżową Chrystusa. Chcemy rozpoznać Jego ślady – znaki Boga, odrzuconego, wyśmiewanego i zepchniętego na margines.
Pośród miasta i świata, które gardzi Bogiem miłując ponad wszystko „pożądliwość oczu, pożądliwość ciała i pychę tego życia”, chcemy dać publiczne świadectwo wyborowi życia. Wyborowi tego, co słabe i bezbronne. Wyborowi miłości, nikogo nie opuszczającej. Wyborowi mocy, doskonalącej się w słabości
I choć często zatrważa nas potęga zła a ciężar Krzyża przygina ku ziemi – chcemy iść za Panem opuszczonym przez swoich. Bo jeśli my zamkniemy uszy na Jego wołanie, to „kto się ostanie”?

Ojcze, który posłałeś Swego Syna na świat i uczyniłeś Go znakiem sprzeciwu, spraw, abyśmy przez rozważanie Jego Męki przybliżyli się do prawdy o Twej miłości.
Ciebie prosimy!

STACJA I

Pan Jezus osądzony przez Piłata.

Z KSIĘGI PROROKA OZEASZA: Pycha Izraela świadczy przeciw niemu, lecz nie wracają do Pana, Boga swego, i mimo wszystko Jego nie szukają. (Oz 7,10)

Rzymski prokurator, żydowski arcykapłan, galilejski tetrarcha – łączy ich umiejętność odcięcia się od prawdy i życia jakby jej nie było.
Prawda została –jeszcze bardziej obecnie niż wtedy, bo w niespotykanym nigdy wcześniej zasięgu – wyłączona z logicznego myślenia. Wyrwano ją z łańcucha przyczyn i skutków. Jest wyrazem dowolności, indywidualizmu; wynikiem przeżyć czy odczuć jednostki absolutyzującej samą siebie.
Za tym zerwaniem z prawdą kryje się – jak i wtedy – ludzka pycha, owa odwieczna odpowiedź na szept Nieprzyjaciela: „Będziesz jak Bóg!”. I uwierzył człowiek, i wierzy dotąd w to, że sam może stanowić prawdę, że jego zdanie liczy się najbardziej, że sprawiedliwość, moralność, dogmat – to fantazje twardogłowych fundamentalistów, a liczy się jedynie to, co w danej sytuacji przyniesie korzyść.
Choćby kosztem życia.

Panie Jezu, który jesteś Prawdą, ucz nas – choćby nawet bardzo boleśnie – autentycznego rozróżniania dobra i zła, byśmy nie uwierzyli kłamstwu staczając się w obłudę, niesprawiedliwość i obojętność.
Ciebie prosimy!

STACJA II

Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona.

Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA: Policzony został pomiędzy przestępców. (Iz 53,12)

Niektórzy widzą w wydarzeniach owego kwietniowego poranka w Jerozolimie rodzaj koszmarnej pomyłki, jaka przytrafiła się żydowskim kapłanom i rzymskiemu gubernatorowi.
Tak, to byłoby doprawdy szczęśliwe rozwiązanie, gdyby całą tę sprawę zamknąć w kategorii błędu i złego rozeznania. Ale przecież „oto tu jest coś więcej niż Jonasz” (Łk 11,29), coś więcej niż człowiek i ludzkie błędy . Tam był – i jest – Bóg!
Najpierw Kajfasz powie, że dobrze jest, by został zabity człowiek, a potem Piłat doda: „Ecce homo” – „Popatrzcie, co można zrobić z człowiekiem!”. Ale „Ecce homo” to także – „Popatrzcie, co można zrobić z Bogiem!”. A w tym zdaniu i my jesteśmy, zobojętniali zarówno na brzemię bliźniego i Krzyż Pana, a za to histerycznie przewrażliwieni na punkcie własnych bólów.
Tak, my także zaliczamy Boga do grona przestępców, wyłączając Go z naszej codzienności i podejrzliwie przypisując Mu odpowiedzialność za nasze cierpienia!

Panie Jezu, który z pokorą zajmujesz ostatnie miejsce w hierarchii naszych działań i dźwigasz krzyż, jaki Ci zgotowaliśmy, nie dozwól, abyśmy trwali w pogardzie!
Ciebie prosimy!

STACJA III

Pan Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem.

Z EWANGELII WG ŚW. MATEUSZA: Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów? (Mt 26,53)

Człowiek ma wpisaną w siebie naturalną potrzebę ratowania własnego życia, chronienia się, ucieczki od cierpienia i śmierci. Trudny do pojęcia jest heroizm, dlatego tak wielką moc ma świadectwo męczeństwa. Nie byłoby jednak oświęcimskiej ofiary Ojca Kolbe, gdyby nie uniżenie Bożego Syna.
A Pan dobrowolnie zrezygnował z przysługujących Mu praw i prerogatyw. „Uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci!”
Nie zszedł z krzyża.
Nie uratował siebie.
Nie wezwał armii anielskiej na pomoc.
I to, co dla postronnych było upadkiem, uczynił wywyższeniem, mocą i potęgą!

Panie Jezu, upadający w proch ziemi, poniżony i zdeptany, spraw, abyśmy w przytłaczających nas doświadczeniach bezsiły i beznadziei, potrafili uwierzyć, że „moc w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9).
Ciebie prosimy!

STACJA IV

Pan Jezus spotyka swoją Matkę.

Z EWANGELII WG ŚW. ŁUKASZA: Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu». (Łk 2,34-35)

Matka Bolesna, Matka siedemkroć przebita mieczem bólu.
Obecna na Jezusowej Via Dolorosa i na kalwaryjskich ścieżkach każdego z nas uczy trwania w obliczu śmierci, choroby, samotności. Uczy nie szukania łatwych rozwiązań, prostych uśmierzeń bólu. Uczy bardziej kochać, aniżeli być kochanymi; dawać a nie oczekiwać; przyjmować wolę Ojca, a nie szemrać.
Jej postawa wciąż wzbudza wściekłość tych, którzy nie chcą zapłacić ceny rezygnacji z wygodnego życia. Jest znienawidzona i odrzucona przez gardzących czystością, miłosierdziem i pokorą.
Cierpiąca Służebnica Pańska staje się znakiem sprzeciwu wobec córek Ewy, zapatrzonych w miraż samorealizacji, pseudowyzwolenia, czy prawa do stanowienia o zabijaniu życia, jakie poczęło się w ich łonach.
Z wysokości krzyża Chrystus powierzył Ją – a wraz z Nią i wszystkie Jej cnoty – nam, mnie i tobie. Jak więc bronisz swej Matki i tego, co drogie Jej Sercu?

Matko Bolesna, która spoglądasz cierpliwie i smutno z tak wielu ścian polskich domów, wyproś nam łaskę męstwa, abyśmy nie podeptali Twych łez, abyśmy żyli pokorą, służbą, czystością – abyśmy żyli Tobą.
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna…

STACJA V

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi.

Z EWANGELII WG ŚW. MARKA: A gdyby was kto pytał, dlaczego to robicie, powiedzcie: Pan go potrzebuje… (Mk 11,3 )

W którym momencie wspólnej drogi ustało w sercu Szymona poczucie bycia przymuszonym do dźwigania krzyża?
Czy wtedy, gdy zrozumiał sens tej wspólnej drogi, będąc świadkiem kolejnych upadków Skazańca?
Czy wówczas, kiedy dostrzegł nienawiść w sercach żołdaków rzymskich i kapłanów żydowskich?
A może to ciężar krzyża sprawił, że krzepki i silny przybysz z Cyreny poczuł się potrzebny wycieńczonemu biczowaniem człowiekowi z Nazaretu?
Postawmy inaczej pytanie początkowe – w którym momencie wspólnej drogi z Bogiem, zgodzisz się z własnej, nieprzymuszonej woli stać się Jego narzędziem? Dać Mu swój czas, swój intelekt, swoje ręce i nogi, swoje mienie, a nawet – własną słabość! A nawet – swój grzech! Nie ma bowiem nic, czego Pan nie mógłby zamienić na pożytek Swoich dzieci! Z czynu Cyrenejczyka bowiem wyrosła wiara jego synów.

Ojcze, który miłosiernie zmusiłeś rękoma żołdaków Szymona z Cyreny, aby niósł krzyż Twego Syna, daj pojąć te sytuacje, które jawią się nam jako przymus cierpienia i spraw, abyśmy uwierzyli w dobro, jakie możesz z nich wyprowadzić.
Ciebie prosimy!

STACJA VI

Weronika ociera twarz Panu Jezusowi.

Z KSIĘGI RODZAJU: Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. (Rdz 1,27)

Dopiero kiedy przekraczasz przyrodzony egoizm, aby wyjść ku bliźniemu – dopiero wówczas stajesz się bardziej człowiekiem. A być bardziej ludzkim, to tak naprawdę stawać się bardziej upodobnionym do Boga, którego obraz przecież w sobie nosisz.
Weronika doświadczyła tego w sposób namacalny.
Oblicze cierpiącego Pana odcisnęło się w jej życiu. Dlaczego? Bo odważyła się miłować.
Jesteś podobny do Ojca jako Jego dziecko. Obdarowany rozumem rozpoznajesz co jest dobre, a co jest złe. Obdarowany wolnością możesz wybierać dobro, aby żyć pełnią, jaką ofiaruje ci Bóg.
Możesz kochać!
Synowie Adama i córki Ewy jednak nie chcą korzystać z tych darów. Nie chcą być podobni do Stwórcy. Nie chcą kochać nade wszystko. Nie chcą się narazić, zaryzykować, oszaleć z miłości…
Stoi więc Weronika z Obliczem Pańskim w sercu.
I płacze…

Panie Jezu daj nam odwagę miłości – bez kalkulacji, bez lęku, i bez zatrzymywania czegokolwiek sobie.
Ciebie prosimy!

STACJA VII

Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi.

Z KSIĘGI PSALMÓW: Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzi i wzgarda pospólstwa. Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, wykrzywiają wargi… (Ps 22, 7-8)

Leżący w prochu ziemi zakrwawiony ludzki strzęp, pełznący ku nieuchronnej śmierci, budzący obrzydzenie – niczym robak.
Takim Go uczyniliśmy.
Tracąc odniesienie do Boga tracimy jednocześnie dar jasnego rozróżniania dobra i zła, a nasze sumienie – ta jakże niedoceniana funkcja rozumu – obojętnieje wobec galopującego zepsucia. Pojawiające się niekiedy wyrzuty sumienia są uśmierzane, jako niepotrzebny nikomu element opresyjnej religii bądź kultury. Poczucie winy, będące pozostałością trzeźwego myślenia na temat natury ludzkiej, bywa łatwo rozgrzeszone przez tych szamanów, którym pomyliło się nazywanie rzeczy z uzdrowieniem osoby.
Może niestety – o dramacie twardych serc ludzkich! – dopiero tam, w wiecznym oddaleniu od Światła, niektórzy rozpoznają, że jest taki robak sumienia, który nie umiera i taki ogień, który nigdy nie gaśnie.

Panie Jezu, obalony na ziemię, pod stopy swoich stworzeń, wzbudzaj w naszych sumieniach drżenie wobec każdego zła jakie jest i może być naszym udziałem!
Ciebie prosimy!

STACJA VIII

Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty.

Z EWANGELII WG ŚW. ŁUKASZA: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: „Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! (Łk 23,28-31)

Na czym polega autentyczne „pocieszenie”? Czy pociechę przynosi zdawkowe „nie martw się”? Czy jest pocieszeniem poklepanie po plecach? Czy rzeczywiście pociesza ucieczka w przyjemność, aktywizm, lub próba zapomnienia problemu?
Doświadczany ból, lęk o bliskich, czy wreszcie owo nieustannie towarzyszące poczucie nieuchronnej klęski pomieszanej z przekonaniem o własnej winie, zwane depresją – co naprawdę nas pokrzepi?
Chrystus nie daje łatwych rozwiązań naszych problemów ani nie funduje tanich pocieszeń. Chrystus na Drodze Krzyżowej mówi prawdę – do bólu. Prawdę rozdzierającą „aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku” (Hbr 4,12). Tylko taka prawda „pocieszy” to znaczy ukaże autentyczną drogę wyjścia, obnażając „pragnienia i myśli serca”.
Jaka jest więc prawda o tobie?

Panie Jezu, który odkryłeś jerozolimskim niewiastom prawdę o konsekwencjach odrzucenia Boga, ucz nas przyjmować prawdę o konsekwencjach każdego, choćby najlżejszego grzechu!
Ciebie prosimy!

STACJA IX

Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem.

Z LISTU DO FILIPIAN: On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. Uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. (Flp 2,5-8)

Trzykrotny upadek to symboliczna „miara wyniszczenia”, jak pisał kardynał Wojtyła, to boża skala uniżenia i pokory. Tylko tak, poprzez serię znaków dostępnych naszym zmysłom i wrażliwości, mógł ukazać Bóg do czego gotów jest się posunąć, aby ocalić od wiecznej zatraty swe dzieci. Upaść przed kimś na twarz oznacza przecież zupełne poddanie się czyjeś władzy, uznanie autorytetu oraz niemą prośbę o litość.
Syn Boży pada na ziemię wobec ludzi niczym żebrak czy poddany i – nic nie traci…
W ten sposób dopełnił Chrystus lekcję pokory, jaką udzielił swym uczniom w Wieczerniku, kiedy to klęknął przed nimi i zaczął umywać im nogi.
Klękając – nie tracisz. Służąc – zyskujesz.

Panie Jezu, który ogołociłeś samego siebie, udziel nam daru uniżenia: małżonkom, aby sobie służyli; kapłanom, aby pamiętali, że ich autorytet wynika z mocy posługi; dzieciom, aby nie czuły się rozpieszczonymi bogami; nam wszystkim, byśmy umieli dźwigać – siebie nawzajem i nasze brzemiona.
Ciebie prosimy!

STACJA X

Pan Jezus odarty z szat.

Z KSIĘGI RODZAJU: Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: «Gdzie jesteś?» On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się». (Rdz 3,8-10)

Nie wiemy czy wtedy, gdy żołnierze oderwali materiał sukni od poranionego Jezusowego ciała powiał miłosiernie wiatr, łagodząc rozdarte na nowo rany, czy też paliło popołudniowe słońce. Możemy się jednak domyślać, że umyślnie wystawiono nagość Pana na spojrzenia żądnych sensacji gapiów – takich samych, jak ci, którzy przyklejają nos do ekranów telewizyjnych i monitorów komputerowych sycąc swe spojrzenia nagością czy widokiem krwi. Żaden z patrzących nie potrafił rozpoznać w zmasakrowanym ciele ludzkim owej pierwotnej rajskiej nagości – znaku otwartości, bezbronności i prawdy. A przecież odarty z szat i godności Skazaniec, jest tym samym, który nazwał siebie Drogą, Prawdą i Życiem!
Stoi więc na wzgórzu Golgoty prawda – naga i bezbronna, ale pełna odwagi i przejrzystości. Odrzucona i skazana na śmierć. Wyszydzona i zamieniona w pośmiewisko.
Stoi pomiędzy nami.

Panie Jezu, który odwróciłeś skutki grzechu Adama, naucz nas miłości do prawdy, byśmy nigdy nie poddawali jej w wątpliwość, ani nie zapierali się jej wobec opinii czy mód współczesnego świata.
Ciebie prosimy!

STACJA XI

Pan Jezus przybity do Krzyża

Z LISTU DO RZYMIAN: Bóg zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla usunięcia grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech, aby to, co nakazuje Prawo, wypełniło się w nas, o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha. Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha – do tego, czego chce Duch. (Rz 8, 3-5)

Ukrzyżowany to człowiek bezsilny.
Ręce i nogi złączone z drzewem krzyża jedynie mogą walczyć o kolejny łyk powietrza dla obolałych płuc. Ciało pręży się w spazmatycznych ruchach, przesuwając swój ciężar z góry na dół, raz wisząc jedynie na żywych ranach przebitych nadgarstków, a raz na gwoździu łączącym stopy. Plecy szorują po nieoheblowanym drewnie. Spieczone wargi nie mają siły się poruszyć, język sztywnieje a gardło wydaje z siebie nieartykułowany charkot.
I ta upiorna myśl, że z trudem wywalczony oddech nie wystarcza na zbyt wiele…
Ludzkie ciało – ukrzyżowane, sparaliżowane, niewładne – dopiero wówczas, gdy zostaje dotknięte bezsilnością, może przypomnieć o potędze ducha. Największa słabość odsłania największą moc.

Panie Jezu, bezbronny w swej bezsilności, naucz nas nie polegać na ciele, na ludzkiej mocy, na mądrości słowa. Ucz słabości. Ucz ducha.
Ciebie prosimy!

STACJA XII

Pan Jezus umiera na Krzyżu

Z EWANGELII WG ŚW. JANA: Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, pociągnę wszystkich do siebie. (J 12, 31-32)

Ramiona krzyża w symboliczny a zarazem niezwykle prawdziwy sposób opasują wszystkie wymiary życia ludzkiego, łącząc wspólnotę synów człowieczych z komunią Trójjedynego Boga, ziemię z niebem, a wierność z Łaską.
Dwie belki krzyża i napięte na nich, wywyższone Ciało, przyciąga do siebie wszystkich – udręczonych, utrudzonych i obciążonych oraz tych, których domem stały się groby a wolnością łańcuchy nałogów; obcych sobie mieszkańców blokowisk i zamkniętych w oddzielnych pokojach nienawidzących się małżonków; dzieci, którym odebrano dzieciństwo, traktując je jak małych dorosłych oraz młodych nie nauczonych zmagań ze sobą, a przez to bezbronnych wobec podszeptów Nieprzyjaciela.
Bóg królujący z wyżyn Swego uniżenia porusza ludzkie dziurawe sumienia i kamienne serca. I choć wydawałoby się, że to ciemności zwyciężają, a wrzask księcia tego świata potężnieje z epoki na epokę, to jednak – Krzyż trwa.
Znak sprzeciwu – dla jednych na zagładę, dla tych zaś, którzy Mu uwierzą na chwałę i życie wieczne.

Ojcze, zawiesiłeś między sobą a nami pomost do zbawienia – Krzyż. Nie dozwól, abyśmy wzgardziwszy nim, osunęli się w otchłań wiecznego ognia. Spraw, abyśmy spoglądając w jego kierunku odzyskiwali nadzieję na życie z Tobą bez końca.
Ciebie prosimy!

STACJA XIII

Pan Jezus zdjęty z Krzyża i złożony w ramiona Matki

Z EWANGELII WG ŚW. ŁUKASZA: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida.” Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1, 31-33.38)

Tron.
Splendor królewskiej chwały i bogactwa, majestat władzy spowity purpurą i złotem. Miejsce sprawiedliwych i nieodwołalnych wyroków sędziowskich.
Na szczycie Wzgórza Czaszki stoi Matka Bolesna. Za Jej plecami majestat Krzyża – tron prawdziwego Władcy. Pokryty purpurą Krwi i złotem wody co wypłynęła z przebitego boku. Obok leżą insygnia – promienista korona i gwoździe, niczym klejnoty.
Dokonał się sąd nad światem i jego księciem.
I Ona ma swoje miejsce w tej walce. Poprzez przelane łzy, poprzez ból siedmiu mieczów, przeszła przez granicę rozpaczy milionów matek ziemskich. Wypiła do dna pełen goryczy kielich zbawienia. Swoim cierpieniem, dopełniła męki Syna. Oparta jedynie o anielską obietnicę sprzed lat oczekuje jej ostatecznego wypełnienia. Nie wzgardziła Słowem, nie zwątpiła w Ojcowską dobroć.
Niewiasta mężna -„Królowa u twojej prawicy…” (Ps 45,10)
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna…

STACJA XIV

Pan Jezus złożony do grobu

Z KSIĘGI RODZAJU: Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki». Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia. (Rdz 3,22-24)

Rosnące w środku ogrodu rajskiego drzewo życia nigdy nie stało się udziałem człowieka. Postawił Pan między upadłymi ludźmi a życiem na wieki anioła z mieczem ognistym, aby nie dopuścić do wiecznego potępienia rodzaju ludzkiego.
Grób Jezusa położony między kamieniołomem na zboczu Golgoty a zielonym ogrodem zdaje się miejscem klęski. Martwe ciało, ciemna komora grobowa, zatoczony głaz, a do tego – jakby było mało tych znaków nieodwracalności – pieczęcie i straże. Niegdyś to Pan ustanowił strażnika przy drzewie życia, teraz ludzkie stworzenie pilnuje Boga, aby przez przypadek nie tchnął w martwotę tchnienia życia.
Ale nie było w bożym planie wiecznie bronić drzewa rosnącego w środku Edenu. W ogrodzie jerozolimskiego dostojnika wyrosło drzewo nowe, „którego liście nie więdną, a owoce się nie wyczerpują”!

Ojcze pełen miłosierdzia, przez mękę swego Syna otworzyłeś nam na nowo drogę do bliskości z sobą! Mimo ludzkiego upodobania do grzechu i śmierci masz nad nami litość! Spraw, Panie, abyśmy zanurzeni we Krwi Chrystusa z wiarą karmili się owocami, jakie nam wysłużył.
Ciebie prosimy!

ZAKOŃCZENIE

Z KSIĘGI JOZUEGO: Jozue powiedział do ludu: «Wy jesteście świadkami przeciw samym sobie, że wybraliście Pana, aby Mu służyć». I odpowiedzieli: «Jesteśmy świadkami». «Usuńcie więc bogów obcych spośród was i zwróćcie serca wasze ku Panu, Bogu Izraela». I odrzekł lud Jozuemu: «Panu, Bogu naszemu, chcemy służyć i głosu Jego chcemy słuchać». (Joz 24,21-24)

W symbolicznej procesji od parafii Ofiarowania Pańskiego do parafii św. Tomasza Apostoła, przeszliśmy drogę boleści. Może ona zaowocować przemianą – od ofiary do rozpoznania żyjącego Pana! Od oddania Bogu Ojcu Jego Syna do dotknięcia ran Zwycięzcy śmierci!
Teraz, w ciszy wielkopiątkowej nocy, chciejmy na nowo wyrazić wobec Pana naszą wolę, nasz wybór Boga, wybór Prawdy i Dobra – wybór Krzyża.

Ojcze, który dozwoliłeś, aby Twój Syn zaznał mroku śmierci, spraw, abyśmy wraz z Jego zmartwychwstaniem na nowo przylgnęli do Ciebie wybierając Twoje Prawo i żyjąc dla Twojej miłości.
Ciebie prosimy!

Szkoła kontaktu z Bogiem

Masz wrażenie, że w twoim życiu od dawna nic się nie dzieje. Wołasz do Boga, a On nie odpowiada. Nie wiesz dokąd zmierzasz i czujesz się trochę zagubiony.

Wiedz, że Bóg nie chce Twojego cierpienia! On pragnie, aby twoje życie było pełne obfitości (J 10, 10b). Dlatego najwyższy czas na zmiany!

Jaką rolę Bóg mi wyznaczył? Czego On ode mnie chce? Którą drogą mam iść? Ten cykl konferencji to swoiste koło ratunkowe. Pomożemy Ci odnaleźć twoje powołanie, abyś mógł z odwagą wypłynąć na głębię. Zapraszamy!
Czytaj dalej →

Na Środę Popielcową

EWANGELIA Mt 6, 1-6. 16-18 
Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

1. „Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!”.

Przyjmij założenie na ten Wielki Post, że każde doświadczenie, jakie przyjdzie czy trud, potraktujesz jak wołanie o miłosierdzie nad swoim życiem. Nie daj się przy tym omamić lękowi o siebie, czy pokusie patrzenia na Boga, jak na surowego tyrana. Na tym polega oszustwo grzechu, że nie doświadczasz wynikającego z niego cierpienia. Tu nie doświadczasz. A tym, co będzie potem niezbyt się przejmujesz. Rozdarcie twojego serca może ci przypomnieć inne Serce. Przez ciebie przebite.

2. „Między przedsionkiem a ołtarzem niech płaczą kapłani, słudzy Pańscy! Niech mówią: Zlituj się, Panie, nad ludem Twoim”.

Zapominamy o wstawienniczej łasce danej modlitwie kapłańskiej, zarówno tej eucharystycznej, jak i tej brewiarzowej, czy po prostu własnej. Bóg chce słuchać tego orędownictwa. Proś więc kapłanów o modlitwę, im konkretniej, tym lepiej. Zamów Mszę w swojej intencji, o nawrócenie, o odpuszczenie grzechów, o uproszenie miłości w tobie, o wolność wewnętrzną, o uwolnienie z jakiegoś grzechu. Sam też staraj się wynagrodzić Sercu Pana za te rany, które zadajesz.

3. „Ojciec, który jest w ukryciu”.

Wszystko to – post, modlitwa, jałmużna – po to, byś przebił się wiarą przez „ukrycie” jakie sprawia grzech, a zwłaszcza brak ufności i chęć samostanowienia. Masz Ojca! Ranisz Go. Odrzucasz Go. Boisz się Go. Dlatego jest w ukryciu. Spróbuj w ciągu najbliższych czterdziestu dni za Nim zatęsknić, korzystając z wszelkich, danych ci ku temu narzędzi.

O Ojcu w ukryciu

EWANGELIA Mt 6, 1-6. 16-18 
Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

1. Ojciec twój.

Jezus dopiero za chwilę nauczy wołać swoich uczniów: „Ojcze nasz”, najpierw przypomina każdemu indywidualnie, że ma ojca. Nie jesteś więc sam, nie jesteś sierotą, ale przynależysz do kogoś, kto cię zna, a on (On) przynależy do ciebie. „Miły mój, jest mój, a ja – jestem jego”. Czy ten namiętny szept Oblubienicy z Pieśni nad Pieśniami nie irytuje cię zbytnio? A może myśl o relacji „na wyłączność” stanowi podglebie każdej twej myśli, decyzji i niezliczonych tęsknot?

2. W ukryciu. Odda tobie.

Trzeba więc wejść do „ukrycia”, do „skrytości”, aby spotkać Jego spojrzenie – aby oddał. Co ma oddać? To, czego tak bardzo pragniesz, czego szukasz, za czym tęsknisz. Jak to poznać? Powiedz, o czym myślisz idąc spać? Jakie wyobrażenia, czy marzenia cię uspokajają? Właśnie „to” odda ci Ojciec.

Aby „to” zdobyć oddaj Mu to, co daje ci jakąś radość, czy – mniej lub bardziej – chwilowe uspokojenie. Nie musi tu zawsze chodzić o rzeczy złe i grzeszne, to zależy od stanu twojej duszy. Dopóki nie zostawisz zastępników nie dostaniesz prawdziwego spełnienia. Czemu się więc wahasz? Czy wejście do „ukrycia” naprawdę kosztuje więcej niż życie w nieustannej tęsknocie?

« Older posts

© 2018 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑