Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Date: 20/04/2011 (page 1 of 2)

STACJA VII

J e z u s  p o  r a z  d r u g i  u p a d a  p o d  K r z y ż e m

Iz 10,33-34
33. Oto Pan, Bóg Zastępów, z trzaskiem obcina korony drzew: najwyższe wierzchołki już ścięte, najwznioślejsze powalone. 34. Gęstwiny lasu trzebi się toporem. Pada Liban ze swą wspaniałością.
Rz 8,32
32. On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować?

Najwyższe wierzchołki już ścięte.

Dlaczego Bóg nie oszczędza tylu cennych istnień? Dlaczego tylu ludzi ginie każdego dnia? Dlaczego tyle ofiar wypadków, kataklizmów, powodzi? Przecież nie zawsze są one wynikiem błędu człowieka. Dlaczego Wszechmogący nie powstrzyma hekatomby nienarodzonych? Dlaczego dopuszcza tyle zła?

Dlaczego nie oszczędził Syna?

Jesteśmy niczym wobec Jego potęgi. I On owo „nic” miłuje. Bez wyjątku. Dlatego pozwala Synowi stać się niczym. Dlatego motłoch jerozolimski widział Boga leżącego w kałuży krwi. Dlatego po trzykroć, a nawet więcej niż po trzykroć, bo przez tysiąclecia, Bóg pada – by powstać, by dać nadzieję, by okazać solidarność z każdym cierpieniem.

By wreszcie, po trzech dniach, wskazać na przebity bok, którym jest miłosierdzie. Dla każdego, kto do Niego przyjdzie.

STACJA VI

W e r o n i k a  o c i e r a  T w a r z  J e z u s o w i

1 Sm 6,20
20. Mówili więc mieszkańcy Bet-Szemesz: Któż zdoła stanąć przed obliczem Pana, przed tym Bogiem świętym?
Ap 22,1-4
1. I ukazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. 2. Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia, rodzące dwanaście owoców – wydające swój owoc każdego miesiąca – a liście drzewa służą do leczenia narodów. 3. Nic godnego klątwy już odtąd nie będzie. I będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali.
4. I będą oglądać Jego oblicze, a imię Jego – na ich czołach.

Oblicze Boga.

Tak różne od naszych wyobrażeń, od naszych „pomysłów”, od naszych schematów. Tak inne, aniżeli ziemska, powszednia swojskość. Inne od naszych twarzy, jakie ukazujemy sobie nawzajem codziennie rano.

Potężne. Groźne.

A jednocześnie bliskie, pełne miłości, łagodne – o paradoksie ludzkiego niedoskonałego języka…

Bał się Mojżesz patrzyć Panu w oczy, zasłaniał twarz, cofał się, doświadczał własnej marności. Oprawcy Mesjasza takich skrupułów nie mieli. Nie rozpoznali Boga. Jedna Weronika zauważyła w obliczu Skazańca coś więcej aniżeli dowód na kruchość ludzkiej powłoki. Uwierzyła Miłości. Więc Miłość odcisnęła się w jej duszy ukazując vera icon – prawdziwy obraz Boga.

Będzie jeszcze moment, gdy zobaczysz Oblicze – bez ziemskich zniekształceń, bez ran i zadrapań, a raczej z ranami i zadrapaniami, ale opromienionymi blaskiem chwały. A każda rana będzie głosiła miłość do ciebie. A każda strużka krwi będzie śladem pamięci o tobie. A każdy siniak będzie dowodem zaufania, jakie On w tobie pokłada.

STACJA V

S z y m o n  z  C y r e n y  p o m a g a  n i e ś ć  K r z y ż  J e z u s o w i

Mk 15,21
21. I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego.
Mt 21,28-31a
28. Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! 29. Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł.
30. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł.
31. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi.

Przymusili Szymona.

Żyjący w dobie kultu wolności i dowolności nie pojmujemy wagi tego typu „przymusu”. Staliśmy się bezbronni wobec zalewu zła, w którym zanurzają się nasze dzieci. Nie umiemy wyegzekwować od samych siebie decyzji wiodących ku dobru. Nieustannie sączący się szept przypominający „ty decydujesz, jesteś wolny” zabija boże życie w niejednej duszy.

A przecież gdyby nie przymusili Szymona, to nie spotkałby Pana, to imion jego synów nie wspominaliby pierwsi chrześcijanie, to nie stałby się symbolem wszystkich wspomagających bliźniego.

Może warto czasami kogoś przymusić ku dobru? Może warto wymagać od własnych dzieci? Może warto przymusić siebie? Może warto odkurzyć zapomniane dzisiaj pojęcia: obowiązek, decyzja, wytrwałość, honor.

A czy Chrystusa ktoś „przymusił”?

– Tak. Miłość.

STACJA IV

J e z u s  s p o t y k a  S w o j ą  M a t k ę

2 Mch 7,20
20. Przede wszystkim zaś godna podziwu i trwałej pamięci była matka. Przyglądała się ona w ciągu jednego dnia śmierci siedmiu synów i zniosła to mężnie. Nadzieję bowiem pokładała w Panu.
J 2,5
5. Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.

Przyglądała się mając nadzieję w Panu.

Tak było na Drodze Krzyżowej, gdy Matka Bolesna ze ściśniętym sercem patrzyła na owoc Swego łona, gdy znaczył krwawymi śladami bruk Jerozolimski.

Tak jest i dzisiaj, gdy spogląda Maryja na Swe dzieci pielgrzymujące przez ten świat. Widzi grzechy, wady, słabości. Widzi serca zamknięte, małoduszne, egoistyczne. Widzi przelewaną krew niewinną milionów istnień zabijanych jeszcze w łonach matek. Widzi małżeństwa bez miłości, dzieci bez troski, żony bez oparcia, mężów bez silnej woli. Widzi kłamstwa możnych tego świata pogardliwie wywyższających sie ponad tradycję Narodu.

Płacze.

Modli się.

Ma nadzieję.

STACJA III

J e z u s  p o  r a z  p i e r w s z y  u p a d a  p o d  K r z y ż e m

1 Mch 2,1.6-8
1. W tym czasie powstał Matatiasz, syn Jana, syna Symeona, kapłan z pokolenia Joariba z Jerozolimy, który mieszkał w Modin.
6. Kiedy zobaczył on świętokradztwa, które się działy między ludem w Judzie i w Jerozolimie, 7. powiedział: Biada mi! Dlaczego się urodziłem? Czy po to, żeby oglądać upadek mego narodu i upadek Świętego Miasta? Oto zasiedli tam po to, żeby wydać je w ręce nieprzyjaciół, a świątynię w ręce cudzoziemców. 8. Świątynia stała się podobna do człowieka bez czci.
Mt 12,6
6. Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia.

Pada Świątynia. Pada Święte Świętych.

W sensie dosłownym, to zostanie rozbita kilkadziesiąt lat po Męce Syna Bożego, ale już za chwilę zadrży ziemia, a zasłona Przybytku zostanie rozdarta na dwoje.

Upadek Jezusa to upadek tego, co święte i nierozpoznane. Owszem, Zbawiciel dobrowolnie zgadza się na śmierć, ale tak samo dobrowolnie zgadza się w Swej niepojętej pokorze aby pierwszy lepszy syn Adama zrobił z Jego Ciałem co mu się żywnie podoba. Profanowany jest więc Chleb Aniołów, Bóg sam raczy wiedzieć ile tysięcy razy dziennie jak ziemia długa i szeroka. Profanowane są domy Boże i zamieniane na restauracje, dyskoteki, czy sale widowiskowe. Profanowane są święte i namaszczone dłonie kapłańskie. Profanowane są dogmaty wiary, niewinne serca dzieci, krzyże, wizerunki świętych, czy narody niegdyś, przez praojców poświęcane Panu i Jego Matce.

Upada Jezus. Upada Pan po trzykroć Święty.

Ktoś reaguje?

Older posts

© 2018 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑