Blog ks. Jacka Gomulskiego

Dzień: 2011-04-20 (Page 2 of 2)

STACJA II

J e z u s   b i e r z e   K r z y ż   n a   S w o j e   r a m i o n a

Flp 2,6-8
6. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, 7. lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, 8. uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej.
Mt 16,24-26
24. Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 25. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. 26. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?

Po ludzku niemalże niemożliwe – wziąć na siebie dobrowolny ciężar, podjąć krzyż bez przymusu, mając świadomość, że w każdej chwili wszystko można cofnąć i rozegrać inaczej. Pan Nieba i Ziemi dokonuje wstrząsającego samoograniczenia. Ze względu na Ciebie i na mnie.

Ogołocił samego siebie… Wziął krzyż…

A my dbamy o samych siebie. O co, jak o co, ale o siebie to umiemy się zatroszczyć. O wygodę. O przyjemność. O zaspokojenie. Często czynimy to jawnie, ale również potrafimy zrobić to z subtelna nutką manipulanctwa i obłudy.

I cóż za korzyść odniesiemy w dłuższej perspektywie? Owo zadbane ciało zgnije pośród robactwa, a dusza zawyje w wieczności. Pół biedy co z nami, ale co z tymi, którzy patrząc na nas zbudują swój żywot na nasz obraz i podobieństwo?

Chryste wybaw nas od głupoty i krótkowzroczności. Wybaw tych, którzy – z Twojego dopustu – mają dźwigać odpowiedzialność za naród…

Wielka Środa

Środa, 20 IV 2011 r.

W  I  E  L  K  I     T  Y  D  Z  I  E  Ń

I CZYTANIE Iz 50, 4-9a
Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem.
Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.
Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do mnie! Oto Pan Bóg mnie wspomaga! Któż mnie potępi?
EWANGELIA Mt 26, 14-25
Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: „Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam”. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.
W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: „Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?” On odrzekł: „Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: «Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami»”. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę.
Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: „Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi”. Zasmuceni tym bardzo, zaczęli pytać jeden przez drugiego: „Chyba nie ja, Panie?”
On zaś odpowiedział: „Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane; lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: „Czy nie ja, Rabbi?” Mówi mu: „Tak jest, ty”.

Ile kosztuje człowiek?

Za ile można zabić bezbronne dziecko w łonie matki? Ile weźmie lekarz, ile pielęgniarka, a ile zarobią potężne firmy produkujące różne niezbędne przy tym morderstwie środki farmakologiczne? Więcej, czy mniej niż równowartość ówczesnych 30 srebrników – tyle, ile niewykwalifikowany robotnik mógł zarobić w ciągu czterech miesięcy.

Ile zarabia minister zdrowia, która przykłada rękę do zbrodni na bezbronnym dziecku nastoletniej dziewczyny? Za ile sprzeda własną duszę?

Ile pieniędzy trzeba, aby spec służby zorganizowały mord polityczny? Ile trzeba, by nikt o tym nie mówił? Ile trzeba by zastraszyć poszukujących prawdy?

Ile trzeba mieć, by w ciągu kilku lat zrobić człowiekowi wodę z mózgu? Jakich sum potrzeba aby zorganizować koncern medialny piorący umysły i wybielający kłamstwa stare i nowe? Ile zarobi przeciętny dziennikarz oddający się na usługi w tego typu instytucji? Za ile sprzeda prawdę o sobie, świecie, Bogu?

Ile zarobi wzięty pisarz fantasy, który chce nakręcić dokument relacjonujący „godną” eutanazję, czyli samobójstwo w majestacie prawa?

Ile zarobią właściciele i dyrektorzy wielkich firm, zniewalający pracowników, posługujący się nowoczesnymi formami manipulacji, a przez to rozbijający rodziny i odpowiedzialni za dramaty tysięcy małżeństw i dzieci?

Może powiesz, jak Apostołowie: „Chyba nie ja, Panie?”… To nie o mnie chodzi…

A ile kosztuje święty spokój?

STACJA I

Jezus odrzucony i skazany na śmierć

1 Mch 1,54.55-57

W dniu piętnastym miesiąca Kislew sto czterdziestego piątego roku na ołtarzu całopalenia wybudowano „ohydę spustoszenia”. Księgi Prawa, które znaleziono, darto w strzępy i palono ogniem. Wyrok królewski pozbawiał życia tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Przymierza albo jeżeli ktoś postępował zgodnie z nakazami Prawa.

Jr 26,11-15

Wtedy kapłani i prorocy zwrócili się do przywódców i do całego ludu tymi słowami: Człowiek ten zasługuje na wyrok śmierci, gdyż prorokował przeciw temu miastu, jak to słyszeliście na własne uszy. Jeremiasz zaś rzekł do wszystkich przywódców i do całego ludu: Pan posłał mnie, bym głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie słowa, które słyszeliście. Teraz więc zmieńcie swoje postępowanie i swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana, Boga waszego; wtedy ogarnie Pana żal nad nieszczęściem, jakie postanowił przeciw wam. Ja zaś jestem w waszych rękach. Uczyńcie ze mną, co wam się wyda dobre i sprawiedliwe. Wiedzcie jednak dobrze, że jeżeli mnie zabijecie, krew niewinnego spadnie na was, na to miasto i na jego mieszkańców. Naprawdę bowiem posłał mnie Pan do was, by głosić do waszych uszu wszystkie te słowa.

Czyż nie żyjemy w czasach „ohydy spustoszenia”?

Czyż na naszych oczach to, co święte nie jest deptane, a ślady czystości w sercach wypalane ogniem?

A miasto w którym żyjemy, miejscowość, państwo – czyż nie jest poddane bezbożności i czy nie zatyka uszu na głos proroków naszych dni? Brzmią jeszcze w uszach nawoływania bł. ks. Jerzego, Prymasa Tysiąclecia, Jana Pawła II – wezwania nie podjęte, odrzucone po wielokroć, a wreszcie polukrowane i włożone do gablotki…

Odrzucamy Chrystusa i Jego Dobrą Nowinę. Odrzucamy Jego panowanie. Odrzucamy Jego miłość. Tak samo jak odrzuciliśmy Jego świętych.

Wybieramy więc – świadomie, lub nie; z głupoty, czy lenistwa; z egoizmu, lub niechęci do tego co boże – „ohydę spustoszenia”.

Obyśmy nie musieli dławić się nią na wieczność.

Newer posts »

© 2022 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑