Blog ks. Jacka Gomulskiego

Miesiąc: Styczeń 2012 (Page 2 of 2)

Wspomnienie św. Franciszka Salezego, bpa i dra Kościoła

Wtorek, 24 I 2012 r.

I CZYTANIE 2 Sm 6, 12b-15. 17-19
Poszedł Dawid i sprowadził z wielką radością Arkę Bożą z domu Obed-Edoma do Miasta Dawidowego. Ilekroć niosący Arkę Pana postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod.
Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pana wśród radosnych okrzyków i grania na rogach.
Przyniesioną więc Arkę Pana ustawiono na przeznaczonym na to miejscu w środku namiotu, który rozpiął dla niej Dawid, po czym Dawid złożył przed Panem całopalenia i ofiary pojednania.
Kiedy Dawid skończył składanie całopaleń i ofiar pojednania, pobłogosławił lud w imieniu Pana Zastępów. Dokonał potem podziału między cały naród, między cały tłum Izraela, między mężczyzn i kobiety: dla każdego po jednym bochenku chleba, po kawałku mięsa i placku z rodzynkami. Potem wszyscy ludzie udali się do swych domów.

EWANGELIA  Mk 3, 31-35

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie”. Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są braćmi?” I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.

Kto pełni wolę Bożą… No właśnie, kto? Mimo wszystko, owo Jezusowe zapewnienie dość wysoko podnosi poprzeczkę dla ewentualnych bliskich Mesjasza. Na szczęście wolę Bożą odnajduje się także w sumieniu, czy też w działaniu zgodnym z prawem naturalnym. Oczywiście, wola Boża to wypełnienie przykazań, z których najważniejsze jest to, odnoszące się do miłości Boga i bliźniego na wzór samego Jezusa.

Czy jednak jesteśmy w stanie to wszystko wypełniać? Przecież nieustannie, każdego dnia odnajdujemy w sobie skłonność do grzechu. W zasadzie to powinniśmy się załamać – nie jesteśmy w stanie stać się prawdziwymi krewnymi Pana, nie mamy tyle siły i mocy. Czy jednak ci, którzy otaczali Go wtedy, ci, na których wskazał i popatrzył z miłością, ci oni wszyscy byli doskonali? Być może nie. Być może po prostu w danym miejscu i czasie odpowiedzieli na owo wewnętrzne zaproszenie Ducha, aby przyjść do Rabbiego z Nazaretu, aby słuchać, aby otworzyć umysły i serca. Wtedy, na ten moment stali się Jego rodziną.

Jak jest dzisiaj w twoim sercu? Czy dzisiaj, w tym momencie, gdy czytasz te słowa, a jeszcze bardziej, gdy jesteś na liturgii i dociera do ciebie dzisiejsza Ewangelia, czy teraz – odpowiadasz na jakieś Boże zaproszenie?

I nie mów, że On do niczego cię nie wzywa, bo to nieprawda. On woła. Do czegoś cię potrzebuje. Choćby do tego, abyś pozwolił sobie (a tak naprawdę Jego Duchowi) dotknąć zapomnianej nuty dziecięctwa. Abyś doświadczył znów wolności dziecka Bożego, bez patrzenia na wiek, pozycję, czy stopień grzeszności. Zupełnie jak wielki król Dawid, tańczący przed Arką jak dziecko. Tak niepoważny w swoim uwielbieniu dla Pana i radości, która z tego płynie.

Pozwól na to, bracie i matko Chrystusa.

III Niedziela Zwykła

Niedziela, 22 I 2012 r.

 

I CZYTANIE Jon 3, 1-5. 10
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: „Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam”. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak Pan powiedział. Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona”. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

 

II CZYTANIE 1 Kor 7, 29-31
Mówię wam, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, co mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, co płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, co nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, co używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata.

 

EWANGELIA Mk 1, 14-20
Gdy Jan został uwięziony, przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.
Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

Dobrym komentarzem do dzisiejszych czytań są słowa z Listu Pasterskiego ks. Abpa Andrzeja Dzięgi. Zachęcam do lektury.

 

 

CZAS EGZAMINU

Słowo Pasterskie Arcybiskupa Andrzeja Dzięgi 

Metropolity Szczecińsko-Kamieńskiego

na III Niedzielę Zwykłą, 22 stycznia 2012 r.

Jon 3, 1-5. 10; 1 Kor 7, 29-31; Mk 1, 14-15

Drodzy Bracia Kapłani, Osoby życia konsekrowanego, Siostry i Bracia – Umiłowany Ludu Boży Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, a także wszyscy uczestnicy niedzielnej Liturgii.

Poruszające jest słowo z dzisiejszej Liturgii na temat nawracającej się Niniwy. Poważne były grzechy Niniwy, jej rządzących oraz jej mieszkańców, skoro prorok Jonasz zdecydowanie bronił się przed podjęciem powierzonej mu przez Boga misji wezwania Niniwitów do nawrócenia. Gdy potem podjął już tę misję, to nie on sam nawracał Niniwę, to przede wszystkim łaska Boga poruszyła serca króla i mieszkańców miasta. „Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej”. To swoiste sprowadzenie niedoli przez Boga na naród oznacza jednak nie tyle aktywne działanie Boga ku nadejściu cierpienia na naród, ile pozwolenie narodowi, aby odczuł zwyczajne skutki swoich decyzji, przed którymi dotychczas Bóg ich chronił. Nawracającym się Niniwitom Bóg dał potem nowe zasoby ducha i społecznej siły.

Powraca ta atmosfera w słowach dzisiejszej Ewangelii. Jezus ogłasza, że „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże”. I wzywa swoich uczniów: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Powtarzam i ja dzisiaj wraz z całym Kościołem, zwracając się do wszystkich Was – uczniowie Chrystusa, wierni świętego Kościoła katolickiego: Podejmijcie Boże zaproszenie do odmiany życia, do przeorganizowania życia zgodnie z Bożym Słowem Prawdy, Miłości i Nadziei. Uwierzcie, że czas się dopełnia także w naszym pokoleniu. Uwierzcie, że nie należy już zwlekać.

niezwykłe możliwości i wielki kryzys

Jako wierni Chrystusa, żyjący dzisiaj we Wspólnocie Jego Kościoła, jesteśmy poddawani swoistemu egzaminowi duchowemu oraz społecznemu. Od strony duchowej mamy niezwykłe możliwości rozwoju naszego życia wewnętrznego, czyli życia w łasce  Bożej, dzięki dostępności do głoszonego Słowa Pana, dzięki możliwościom rozwiniętej szkoły medytacji chrześcijańskiej, nade wszystko medytacji biblijnej, dzięki wielości propozycji charyzmatów w ruchach i stowarzyszeniach katolickich, dzięki niepowtarzalnemu charyzmatowi każdego małżeństwa i rodziny katolickiej, rozwijających się na fundamencie osobistego charyzmatu członków rodzinnej wspólnoty, a przede wszystkim dzięki zwyczajnej, codziennej, duchowej aktywności naszych parafii, które – oprócz wspólnoty rodziny są podstawowymi wspólnotami naszego duchowego życia. Warto z tych możliwości szeroko i owocnie korzystać dla naszego duchowego pożytku i dla społecznego pożytku całego, tak silnie poranionego naszego pokolenia.

Od strony społecznej dotyka nas dzisiejsza bieda i kryzys gospodarczy, które są zwykłym skutkiem nieprzemyślanych społecznie decyzji rządców tego świata sprzed dziesięciu lub dwudziestu lat oraz wcześniejszych idei głoszonych przez filozofów i tzw. inżynierów życia społecznego. To oni zaproponowali kiedyś pomysły, w których naruszone zostały podstawowe proporcje życia społecznego i gospodarczego pomiędzy ilością dóbr wytwarzanych a ilością dóbr, z których się korzysta. Skutkiem stała się niezwykła kumulacja dóbr w rękach (a więc także w decyzjach) bardzo niewielkiej ilości osób, z zasadniczą szkodą pozostałej części społeczeństw świata. Dominujący język pragmatyzmu, skuteczności działania oraz osobistego sukcesu, sam w sobie pozytywny, został złączony z naruszeniem proporcji zobowiązań społecznych na rzecz samych uprawnień jednostki. Dzisiaj skutki tamtych decyzji są przerzucane na prostych obywateli wielu państw, na małe i średnie firmy oraz na zwykłe rodziny, co wszyscy odczuwają w narastających podatkach oraz we wzrastających cenach, przy braku wzrostu dochodów. Rządy natomiast nie potrafią lub wręcz boją się podjąć uczciwej i mądrej dyskusji społecznej na ten temat.

ataki na chrześcijan

Żadnemu społeczeństwu ani państwu nie da się jednak powrócić do zasadniczej równowagi społecznej ani gospodarczej bez powrotu do spokojnej rozmowy o zasadach, o wartościach oraz o etyce. W tych rozmowach i debatach na pierwszym miejscu zawsze staje pytanie o Boga jako Dawcę życia ludzkiego i jako pierwszego Autora podstawowych norm sprawiedliwego życia społecznego. W tym kontekście dziwią wręcz emocjonalne ataki na obecność chrześcijan w tzw. życiu publicznym, a w rzeczywistości w codziennym życiu państw i narodów. W wielu miejscach świata chrześcijanie są wręcz prześladowani, aż do zniszczenia majątków, do wypędzeń oraz do zabójstw. Podejmujemy te tematy w tych dniach w czasie modlitw o jedność chrześcijan. Jest to też atak na obecność znaków religijnego życia i religijnej, a więc szczególnie pogłębionej odpowiedzialności człowieka za codzienne sprawy tego świata. Dziwią ataki na obecność krzyża w tzw. miejscu publicznym, skoro umieszczony został w tej przestrzeni przez pracujących tam chrześcijan jako wyznacznik wartości, które w tej przestrzeni pracy i służby społecznej chcą wyznawać, a które dla innych stają się gwarancją społeczną ich słusznego i sprawiedliwego działania.

specyficzny rozdział Kościoła od Państwa

W tym obszarze należy też umieścić powracające inicjatywy środowisk radykalnie lewicowych o tzw. rozdziale Kościoła od Państwa. Ciekawostką jest, iż nie mówią o rozdziale Państwa od Kościoła, tak, jakby państwo chciało mieć możliwość bezpośrednich interwencji w sprawy Kościoła, a jedynie Kościół by miał zamknięte usta. Dziwią te tematy, gdyż w Polsce od dawna istnieje taki rozdział konstytucyjny, ustawowy i realny. Z natury rzeczy są też jednak obszary wspólnego zainteresowania i instytucji państwowych i kościelnych. Dotyczy to przede wszystkich inicjatyw charytatywnych, edukacyjnych i kulturalnych, w których aktywność ludzi i instytucji Kościoła staje się wręcz wyręczeniem państwa w jego obowiązkach wobec społeczeństwa. Nie sposób też rozdzielić życia samych katolików od codzienności funkcjonowania państwa: czy jako katolicy mamy mieć odrębne prawo? Czy mamy mieć odrębne środki płatnicze? Z jakich środków komunikacji mielibyśmy korzystać? Z jakich częstotliwości radiowych i telewizyjnych? Czy nie wolno nam też mieć swoich poglądów na państwo i na poglądy innych środowisk? Czy mamy jedynie wszystkim przyklaskiwać, także tym, którzy na nas pokrzykują i nas poniżają? Oczywiście nie. Jako chrześcijanie jesteśmy lojalnymi obywatelami naszego państwa, bo to jest nasza Ojczyzna, bo to jest nasza kultura, bo to jest także nasze życie. Jesteśmy lojalnymi obywatelami we wszystkim, co jest zgodne z Bożym prawem, a przynajmniej nie jest przeciwne Bożemu prawu natury.

prawda o Funduszu kościelnym i Komisji Majątkowej

Z tym jest związane bardzo szczegółowe zagadnienie tak zwanego Funduszu kościelnego w Polsce. Fundusz ten powstał jednostronną, arbitralną decyzją Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, mocą tzw. ustawy o dobrach martwej ręki, z dnia 20 marca 1950. Ustawa ta odebrała Kościołowi – przede wszystkim Kościołowi katolickiemu – setki nieruchomości, w tym budynki szkół, szpitali, domów opieki, gospodarstwa rolne itp. Powstawały te nieruchomości kiedyś ze składek lub z pracy wiernych. Korzysta zaś z nich do dzisiaj państwo, które się już wtedy zobowiązało, że z racji na korzystanie z pożytków z tych nieruchomości, część tych pożytków będzie przeznaczało na zabezpieczenie dzieł prowadzonych przez Kościoły i związki wyznaniowe. Do roku 1989 Kościołowi katolickiemu jednak w praktyce nie pozwolono korzystać z tych środków, poza nielicznymi wyjątkami duchownych, tzw. księży patriotów, nielojalnych wobec Kościoła. Dobra te do dzisiaj pozostają całkowicie w ręku państwa i to państwo polskie czerpie pełne pożytki z tych dóbr.

Zupełnie inną kwestią jest sprawa tzw. Komisji Majątkowej – oprócz analogicznych Komisji dla wyznawców innych religii i wyznań w Polsce – powołanej także dla Kościoła katolickiego. W tej Komisji rozważane były jedynie kwestie zwrotu nieruchomości zarekwirowanych odrębną decyzją administracyjną – z naruszeniem także tamtej ustawy z 1950 roku – praktycznie bez żadnej rekompensaty. Pamiętam, jak w mojej miejscowości rodzinnej ówczesne władze po prostu zabrały ogród i sad przy plebanii, bo miejsce to pasowało pod budowę kilku bloków mieszkalnych. Mieszkania są ważne i służą do dzisiaj, ale zwyczajne prawo własności zostało wtedy naruszone. Dzisiaj w sądach państwo przegrywałoby takie sprawy jedna po drugiej, poza tym płacąc jeszcze odszkodowania za minione lata. Dlatego Kościół zgodził się na swoistą ugodę z państwem, rezygnując z odszkodowań, a prosząc jedynie o zwrot tych samych nieruchomości, a gdzie to niemożliwe ekwiwalentu w innej formie. Takie Komisje działają do dzisiaj w odniesieniu do innych związków wyznaniowych. W ostatnich latach zdarzyły się, niestety, pewne prowokacje, inspirowane przede wszystkim przez ludzi, którzy chcieli niejako ‘na plecach’ kościelnych osób prawnych, ugrać coś dla siebie. Te pojedyncze sprawy należy jednak konsekwentnie powyjaśniać, rzeczywistych sprawców niejasności ukazać społeczeństwu, zaś przypadki naruszenia prawa odpowiednio ukarać.

Sprawa Funduszu Kościelnego dotyczy więc częściowego korzystania przez wspólnoty chrześcijańskie z pożytków z nieruchomości zajętych ustawą z 1950 roku i do dzisiaj owocujących na rzecz budżetu państwa. Z tego Funduszu są rzeczywiście dofinansowywane – nie finansowane lecz dofinansowywane – niektóre dzieła charytatywne lub kulturowe oraz bardzo zasadnicze dzieło szkolnego nauczania religii. Taka jest bowiem decyzja władz polskiego państwa, w ramach częściowej rekompensaty za pożytki do dzisiaj pozostające każdego roku w budżecie państwa. Dziwi więc, że niektórzy z parlamentarzystów próbują odpowiedzialność za tę sytuację przerzucać dzisiaj na ludzi Kościoła, w rzeczywistości zaś chcąc po raz kolejny obciążyć wiernych Kościoła katolickiego skutkami dawnych politycznych decyzji. Niemniej Kościół jest otwarty na uczciwy dialog z państwem na temat ewentualnego przeorganizowania mechanizmów dofinansowania dzieł Kościoła, tym bardziej, że większość państw Unii Europejskiej ma takie mechanizmy stabilnie wypracowane i u polityków tych państw nie budzą one żadnych niepokojów.

czy duchowni płacą podatki?

Podobne zamieszanie jest wprowadzane przez niektóre środowiska, chcące z racji ideologicznych zasadniczo ograniczyć obecność Kościoła w przestrzeni społecznej, w kwestii jakoby nie płaconych przez katolickich duchownych podatków. Warto więc przypomnieć, że każdy z duchownych, zatrudniony w ramach umowy o pracę w jakiejkolwiek instytucji, rozliczany jest zgodnie z przepisami polskiego prawa pracy i przepisami prawa o podatkach. Nie ma tu żadnych wyjątków. Dla wielu jednak duchownych, przede wszystkich chodzi tu o księży proboszczów i wikariuszy, jedynym zabezpieczeniem bytowym są dobrowolne ofiary wiernych, składane przy okazji posług duszpasterskich, a więc ofiary z racji Mszy Świętych, odprawianych na prośbę wiernych i według intencji tych wiernych, ofiary składane przy okazji posługi duchowej z racji ślubu lub pogrzebu, w naszej diecezji zwyczajowo także jedna trzecia ofiar składanych przez wiernych z racji na wizytę duszpasterską w rodzinie oraz błogosławieństwo mieszkań – też jedynie na zaproszenie wiernych. Nie są to więc środki na tyle stabilne, by je traktować jako pensje, dlatego przepisy ustawowe o tzw. ryczałtowym opodatkowaniu osób fizycznych, odnoszące się do różnych grup obywateli polskich, regulują także zryczałtowane podatki płacone przez księży proboszczów i wikariuszy. Warto tu podkreślić, że podstawą takiego opodatkowania jest łączna liczba wszystkich mieszkańców zameldowanych na terenie danej parafii, nie zaś liczba wiernych Kościoła katolickiego na terenie danej parafii.

Umiłowani.

Potrzebujemy wszyscy wiele rozwagi, mądrości i miłości społecznej. Niech nam jej nie zabraknie, abyśmy mogli mądrze analizować rozwój aktualnej sytuacji w naszej Ojczyźnie, w całej Europie i w świecie. Obecny rok 2012 może stać się czasem trudnej próby w obszarze mądrości i jedności społecznej. Bóg chce wspierać nasze sprawiedliwe działania na tej ziemi. Módlmy się więc wiele za Ojczyznę, za rządzących naszym państwem a także o pokój w świecie. Módlmy się o głęboką, duchową jedność wszystkich nas – uczniów Jezusa Chrystusa w dzisiejszym świecie. Wtedy może otrzymamy nową moc ducha do skutecznego działania nie tylko w obszarze życia osobistego i rodzinnego ale także społecznego. Na niezmienną Nadzieję chrześcijańską, która jest owocem silnej i trwałej wiary, i która prowadzi do postawy szczerej miłości rodzinnej i społecznej, na codzienne świadectwo dobrego życia z serca Wam błogosławię w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

+Andrzej Dzięga

Arcybiskup Metropolita Szczecińsko-Kamieński

Szczecin, 20 stycznia 2012 roku

Wtorek I tygodnia Okresu Zwykłego

Wtorek, 10 I 2012 r.

I CZYTANIE 1 Sm 1, 9-20
Gdy w Szilo skończono ucztę po ofierze, Anna wstała. A kapłan Heli siedział na krześle przed bramą przybytku. Ona zaś smutna na duszy zanosiła do Pana modlitwy i płakała nieutulona. Uczyniła również obietnicę, mówiąc: „Panie Zastępów! Jeżeli łaskawie wejrzysz na poniżenie służebnicy twojej i wspomnisz na mnie, i nie zapomnisz służebnicy twojej, i dasz mi potomka płci męskiej, wtedy oddam go dla Pana na wszystkie dni jego życia, a brzytwa nie dotknie jego głowy”.
Gdy się tak żarliwie modliła przed obliczem Pana, Heli przyglądał się jej ustom. Anna zaś mówiła tylko w głębi swego serca, poruszała wargami, lecz głosu nie było słychać. Heli sądził, że była pijana. Heli odezwał się do niej: „Dokąd będziesz pijana? Wytrzeźwiej od wina”. Anna odrzekła: „Nie, panie mój. Jestem nieszczęśliwą kobietą, a nie upiłam się winem ani sycerą. Wylałam tylko duszę moją przed Panem. Nie uważaj swej służebnicy za córkę Beliala, gdyż z nadmiaru zmartwienia i boleści duszy mówiłam cały czas”. Heli odpowiedział: „Idź w pokoju, a Bóg Izraela niech spełni prośbę twoją, jaką do Niego zaniosłaś”. Odpowiedziała: „Obyś był życzliwy dla służebnicy twojej!” I poszła sobie ta kobieta: jadła i nie miała już twarzy tak smutnej jak przedtem. Wstali o zaraniu, i oddawszy pokłon Panu, wrócili i udali się do domu swego w Rama. Elkana zbliżył się do żony swojej, Anny, a Pan wspomniał na nią. I stało się, że po upływie dni Anna poczęła i urodziła syna nazywając go imieniem Samuel, ponieważ mówiła: „Uprosiłam go od Pana”.
EWANGELIA Mk 1, 21-28
W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.
A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

Aż chciałoby się zapytać – gdzie ta moc? Gdzie się schowała owa „nauka z mocą”, o której szeptali świadkowie cudów Cieśli z Nazaretu? Gdzie siła, która przerażała i zdumiewała tamtych ludzi? Gdzie władza, o jakiej miały świadczyć słowa Jezusa? Gdzie owe potężne „Milcz!” zamykające usta wszelkim zwodzeniom i plątaninom ojca kłamstwa? Gdzie zdumienie, na dźwięk słów boskiej nauki? Czemu nauczamy jak uczeni w Piśmie, oraz czujemy się słuchaczami bardziej „uczonych w Piśmie”, aniżeli uczniów Tego, który ma Władzę?

Letni chrześcijanie, letni głosiciele, letni w miłości, letni w wierze – ot, kondycja pielgrzymującego ludu bożego naszych czasów. A gdy ktoś wyrwie się na chwilę z wszechobowiązującej letniości, to powiedzą o nim (jak Heli o Annie – ciekawe zresztą jest to, czemu najwyższy dostojnik i stróż wiary Izraela nie umie dostrzec i zrozumieć modlitwy prostej kobiety…) „otrzeźwiej!”. Po kilku próbach życia pod prąd w końcu taki człowiek sam siebie uzna za niepoprawnego idealistę, a co za tym idzie, kretyna i więcej nie pozwoli sobie na „gorącość” w żadnej dziedzinie życia.

Potrzebujemy „nauki z mocą”. Potrzebujemy doświadczać potęgi Boga.

Bo skarłowaciejemy do reszty.

OKTAWA NARODZENIA PAŃSKIEGO

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Niedziela, 1 I 2012 r.

I CZYTANIE Lb 6, 22-27
Pan mówił do Mojżesza tymi słowami: „Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić synom Izraela. Powiecie im: «Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem». Tak będą wzywać imienia mojego nad synami Izraela, a Ja im będę błogosławił”.
II CZYTANIE Ga 4, 4-7
Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.
EWANGELIA Łk 2, 16-21
Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Upływ czasu może budzić najrozmaitsze odczucia – od lęku, po radość z kolejnej szansy na szczęście. Doskonale wiemy, że chrześcijanin winien patrzyć na przyszłość z nadzieją, wierząc, że świat i jego losy są w ręku jedynego Pana czasu, dla którego wczoraj, dziś i jutro są jak jeden dzień. Cóż, jeśli jednak chrześcijanin nie odnajduje w sobie owego „urzędowego” optymizmu i widząc znaki upływających miesięcy i lat w sobie i dookoła siebie, bardziej poddaje się smutkowi i niepewności, aniżeli temu, co „powinien”. Cóż ma zrobić człowiek, chcący zaufać Stwórcy, gdy obserwuje Jego dzieło z roku na rok coraz bardziej poobijane, brudne i jakby popsute, a droga do osobistego szczęścia zdaje się wydłużać w nieskończoność? Cóż ma zrobić ktoś, dla kogo wartości takie jak rodzina, czy naród są ważne, a w przestrzeni społecznej i publicznej nie odnajduje zbyt wielu podobnie myślących, ba, wręcz doświadcza, że jego sposób widzenia świata jest odrzucany przez mających wpływ na władzę, czy opinię publiczną? Co ma zrobić ktoś, kto chciałby być uczniem Słowa Wcielonego, ale w sobie widzi (być może pozorne) fiasko przyjmowania owego Słowa, a światło zdaje się wcale nie zwyciężać ciemności?

Początek roku kalendarzowego to w liturgii Kościoła Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki. Zawsze widziałem w znaku takiego, a nie innego rozpoczęcia roku, dar łaski i litości – oto wszystkie człowiecze nadzieje i lęki mamy szansę włożyć w ręce Matki. Tam przecież, gdzie zawodzi myśl, gdzie braknie wiary, gdzie zaczyna panować niepewność, tam właśnie jest miejsce na Jej wstawiennictwo i pomoc. Ta, która zachowywała sprawy Boże w sercu i (znając ból codzienności) umiała zawierzyć Miłości, nie wycofując się nigdy z owego zaufania, Ona potrafi zrozumieć serce chyba każdego człowieka.

Jej więc się powierzmy.

Maryjo, nadziejo nasza – módl się za nami!

Newer posts »

© 2021 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑