Blog ks. Jacka Gomulskiego

Miesiąc: Styczeń 2013

Piątek, 18 stycznia 2013 r.

I tydzień Okresu Zwykłego

I CZYTANIE Hbr 4, 1-5. 11

Gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Bożego odpoczynku, lękajmy się, aby ktoś z was nie mniemał, iż jest jej pozbawiony. Albowiem i myśmy otrzymali dobrą nowinę, jak i ci, którzy wyszli z Egiptu, lecz tamtym słowo usłyszane nie było pomocne, gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli. Wchodzimy istotnie do odpoczynku my, którzy uwierzyliśmy, jak to powiedział: „Toteż przysiągłem w gniewie moim: nie wejdą do mego odpoczynku”, aczkolwiek dzieła były dokonane od stworzenia świata. Powiedział bowiem Bóg na pewnym miejscu o siódmym dniu w ten sposób: „I odpoczął Bóg w siódmym dniu po wszystkich dziełach”. I znowu na tym miejscu: „Nie wejdą do mego odpoczynku”.

Spieszmy się więc wejść do owego odpoczynku, aby nikt nie szedł za tym samym przykładem nieposłuszeństwa.

EWANGELIA Mk 2, 1-12

Gdy Jezus po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę.

Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus widząc ich wiarę rzekł do paralityka: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”.

A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w duszy: „Czemu tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, jeśli nie Bóg sam jeden?”

Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: „Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej powiedzieć do paralityka: «Odpuszczają ci się twoje grzechy», czy też powiedzieć: «Wstań, weź swoje łoże i chodź»? Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów” – rzekł do paralityka: „Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu”. On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: „Jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego”.

Daj, Panie uwierzyć, że nie jestem pozbawiony Twej obietnicy.

Daj uwierzyć, że miejsce Twego odpoczynku, może być również moim.

Daj uwierzyć dobrej nowinie – że jest ona także i dla mnie, mimo całej nędzy życia.

Daj uwierzyć bardziej Twemu Słowu, aniżeli paraliżowi woli, serca i rozumu.

Czwartek, 17 stycznia 2013 r.

Wspomnienie Św. Antoniego, Opata

I CZYTANIE Hbr 3, 7-14trad

Postępujcie, jak mówi Duch Święty: „Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak w buncie, jak w dzień kuszenia na pustyni, gdzie kusili Mnie ojcowie wasi przez wystawianie na próbę, chociaż widzieli dzieła moje przez czterdzieści lat. Gniewałem się przeto na to pokolenie i powiedziałem: «Zawsze błądzą w sercu, oni zaś nie poznali dróg moich»; toteż przysiągłem w gniewie moim: «Nie wejdą do mego odpoczynku»”.

Uważajcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co „dziś” się zwie, aby żaden z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu.

Jesteśmy bowiem uczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną.

EWANGELIA Mk 1, 40-45

Trędowaty przyszedł do Jezusa i upadając na kolana, prosił Go: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony”. Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony.

Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: „Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”.

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

– Jeśli chcesz…

Brzmią mi w uszach te słowach nieustannie. Wypowiada je zarówno człowiek, niepewny Boga, jak i Bóg, świadomy wolności człowieka. Jest w tym krótkim zwrocie pytanie, cień nieufności, ale i zaproszenie do wejścia w dialog z Tajemnicą.

Pomyśl dzisiaj chwile nad tym błaganiem trędowatego.

W całej swej nędzy mów do Pana – Jeśli chcesz, jeśli chcesz…

Usłysz Jezusowe – Chcę!

I tydzień Okresu Zwykłego

Wtorek, 15 stycznia 2013 r.

I CZYTANIE Hbr 2, 5-12

Nie aniołom Bóg poddał przyszły świat, o którym mówimy. Ktoś to gdzieś stwierdził uroczyście, mówiąc: „Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim, albo syn człowieczy, że się troszczysz o niego; mało co mniejszym uczyniłeś go od aniołów, chwałą i czcią uwieńczyłeś go. Wszystko poddałeś pod nogi jego”.

Ponieważ zaś poddał Mu wszystko, nic nie zostawił nie poddanego Jemu. Teraz wszakże nie widzimy jeszcze, aby wszystko było Mu poddane. Widzimy natomiast Jezusa, który mało od aniołów był pomniejszony, chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci, iż z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci.

Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie. Tak bowiem Ten, który uświęca, jak ci, którzy mają być uświęceni, z jednego są wszyscy. Z tej to przyczyny nie wstydzi się nazwać ich braćmi swymi, mówiąc: „Oznajmię imię Twoje braciom moim, w pośrodku zgromadzenia będę Cię wychwalał”.

EWANGELIA Mk 1, 21-28

W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.

Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.

A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

SarumanKolejny duchowny, uważany przez wielu (zwłaszcza w gdańskim środowisku) za prawdziwego ojca i pasterza dusz, porzucił swój stan, zakon i owce. Opublikował przy tym swoistą anty-homilię, próbę wytłumaczenia dramatycznej decyzji, jaką podjął. Jest pewnym kuriozum, iż owo expose znajduje się na stronach klasztoru OO. Dominikanów (którego odchodzący kapłan był w swoim czasie przeorem, a w którym posługiwał wielu potrzebującym pomocy) pomiędzy nagraniami kazań i homilii. Wydaje się to oczywiste dla katolika, ale może trzeba to powiedzieć – nie każde przemówienie, choćby nie wiadomo jak osobiste, wzruszające, czy dramatyczne, a nawet pobożne lub obfitujące w psychologiczno – teologiczne skojarzenia, jest równoznaczne z homilią. Ta ostatnia bowiem jest zbudowanym na wierze odniesieniem Jezusowych słów do codziennego życia. Wspomniane expose zaś można jedynie określić, jako zbudowane na niewierze odniesienie do własnych problemów. Co prawda czcigodny syn św. Dominika deklaruje wiarę w Boga, ale z kontekstu mowy nie wynika jakiego Boga ów współbrat św. Tomasza z Akwinu ma na myśli. Bynajmniej, nie jest to Bóg Ewangelii, który w Chrystusie objawił jedyną prawdę o Sobie i o świecie – tę prawdę ludzie ochrzczeni i ufający Tradycji Apostolskiej odczytują w świetle depozytu przechowywanego we wspólnocie zwanej Kościołem.

Smutna jest antyhomilia byłego już zakonnika. Smutne jest to, co dzieje się z inteligentnym człowiekiem, który odrzuca i – w zasadzie – przekreśla dorobek swego życia. Smutne tym bardziej, że czyni to człowiek zdawałoby się uformowany w pewnej tradycji filozoficzno-moralnej, w poszanowaniu dla tomaszowego realizmu, w uznaniu prymatu rozumu i woli nad popędami i władzą uczuć. Smutne jest, gdy kapłan, który niedawno jeszcze sprawował w imieniu Kościoła i Boga sakramenty, rozgrzeszał, radził (nie w swoim – podkreślę to – imieniu) i nauczał, nagle deklaruje wierność nie temu, co od lat czynił, ale odkrytej w swoim sercu pustce.

Przypomina się bł. Matka Teresa z Kalkuty, dla której przez kilkadziesiąt lat Bóg był ciemnością, podczas gdy sama borykała się z najcięższymi lekami i pokusami. Nie zdezerterowała. Nie skazała swoich duchowych synów i (zwłaszcza) córek na sieroctwo. Nie usankcjonowała odkrytej pustki, lecz wolała być wierną pierwszemu wyborowi. Na tym przecież polega miłość – zarówno do Boga jak i do człowieka.

I na koniec jeszcze jedno. Gdy słuchałem nagrania umieszczonego na dominikańskiej stronie, poczułem się naprawdę przejęty tonem i wyraźnie brzmiącymi w nim emocjami mówiącego. Pomału zacząłem współczuć autorowi nagrania i wręcz gratulować wyboru, jaki stał się jego udziałem – tej dramatycznej, lecz także odważnej, a nawet, w jakimś sensie, bohaterskiej decyzji. Jednocześnie gdzieś w tyle głowy majaczyła myśl, że gdzieś już spotkałem się z takim głosem. Później dopiero niejasne skojarzenie nabrało kształtów, gdy zajrzałem do Tolkienwskiego „Władcy Pierścieni” wczytując się opis przemawiającego Sarumana, uwodzącego swym głosem najtwardszych. To było to. Tak mówi mędrzec, który depcze własną misję, a którego serce i wielki umysł, zostaje dotknięte przez fałszywe dobro.

A przecież – jak mówi Apostoł – „mamy mocniejszą, prorocką mowę”!

W dzisiejszej Ewangelii jest ślad Słowa, które ma moc przemiany. Dziwią się Jezusowi słuchacze, że On przemawia, jak ten, który ma władzę, a nie jak biegli w Literze mędrcy, dla których Słowo pozostaje pozbawionym życia, pustym zapisem.

Chrystus zaś, postawiony wobec człowieka, któremu zło poplątało język, rozum i wolę, jest prosty i radykalny zarazem. – Milcz. – mówi krótko – Wyjdź z niego.

Oby nie zabrakło tobie i mnie woli i odwagi, abyśmy – gdy zło poplącze nam język, rozum i wolę – chcieli usłyszeć od Pana takie właśnie krótkie i pełne mocy Słowo.

© 2020 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑