Blog ks. Jacka Gomulskiego

Miesiąc: Listopad 2013 (Page 1 of 2)

Święto Św. Andrzeja, Apostoła

Sobota, 30 listopada 2013 r.

bassano_fishes_480x280 1545

„Powołanie Apostołów”, Jacopo Bassano, XVI w.

I CZYTANIE Rz 10, 9-18

Jeżeli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. Wszak mówi Pismo: „Żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony”. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. „Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony”. Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: „Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę”. Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: „Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał?” Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. Pytam więc: Czy może nie słyszeli? Ależ tak: „Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa”.

EWANGELIA Mt 4, 18-22

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.  A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

Bardzo często słyszy się pytanie: „Czy wszyscy będą zbawieni?”. Bardzo często też pada odpowiedź, że przecież Pan Bóg jest miłosierny, a chrześcijanie nie dają zbyt dobrego świadectwa, więc niech każdy żyje zgodnie z prawem naturalnym – byle był „dobry”, cokolwiek to słowo by nie oznaczało. Nawet wielcy ludzie Kościoła przebąkują tu i ówdzie, że najważniejsze jest życie podług zasad indywidualnego sumienia, jakby nie było słów Pisma, które dziś słyszymy w pierwszym czytaniu.

Ewangelia rozniosła się po całej ziemi. Żyjemy w czasach w których trudno powiedzieć, ze chrześcijaństwo gdzieś jeszcze nie dotarło. Może znajdzie się w skali globu jakiś ułamek procenta ludzkości, która nie usłyszał jeszcze Dobrej Nowiny, ale w przeważającej większości świat współczesny jest obmyty deszczem Ewangelii. Zresztą, stwierdza to już św. Paweł, gdy pisze o przepowiadaniu Apostołów: „Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa”.

Pozostaje oczywiście dwa pytania: Na ile autentycznie uczniowie Chrystusa świadczyli o swoim Mistrzu, oraz czy owo świadectwo zostało faktycznie przyjęte?

Aby zejść ze skali ogólnoświatowej odpowiedz sobie na te pytania odnosząc je do własnego życia. Jak wygląda twoje świadectwo o tym, że to Jezus jest Panem życia człowieka i wszystkich spraw jego? Czy jest to dla ciebie tak dobra wiadomość, że chcesz się tym spontanicznie dzielić z innymi, równie chętnie co wieścią o wygranej w lotto? Czy doświadczasz w ciężarze codzienności usprawiedliwienia we Krwi Jezusa? Bo może też być, że wiara pozostaje trudem i pustym rytuałem powtarzanym bezrozumnie (zastanawia mnie jak często widzimy ów rytualizm u innych – argument wielu nie praktykujących polega na gorszeniu się innymi – a jak rzadko u siebie) bez jakiegokolwiek żywego odniesienia do prawdy objawionej w Chrystusie.

I druga rzecz. Pisze św. Paweł, że nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Ci, co jeszcze pielgrzymują po tym świecie, mają każdy kolejny dzień na naprawienie tego błędu. Twoi przodkowie jednak są już gdzie indziej. Okaż posłuszeństwo dzisiaj swojej wierze i pomódl się za tych z Twojej rodziny, którzy gdzieś za ziemskich dni rozminęli się z przykazaniami. Może swoim miłosierdziu Pan każe im czekać na bawienie, może nie umarli w grzechu ciężkim i potrzebują teraz twojej pomocy. Wyłów ich z czyśćca poprzez modlitwę, Mszę w ich intencji, ofiarowany odpust. Wtedy i tobie pomogą modlitwą od tronu bożego.

Ewangelię głosi się bowiem nie tylko po tej stronie wieczności, a jej moc przekracza granice tego, co doczesne.

 

 

 

 

Piątek XXXIV tygodnia Okresu Zwykłego

Piątek, 29 listopada 2013 r.

I CZYTANIE Dn 7, 2-14

„Zstąpienie do Otchłani”,
Sebastiano del Piombo, 1532 r.

Ujrzałem swoją wizję w nocy. Oto cztery wichry nieba wzburzyły wielkie morze. Cztery ogromne bestie wyszły z morza, a jedna różniła się od drugiej. Pierwsza podobna była do lwa i miała skrzydła orle. Patrzyłem, a oto wyrwano jej skrzydła, ją zaś samą uniesiono w górę i postawiono jak człowieka na dwu nogach, dając jej ludzkie serce. A oto druga bestia, zupełnie inna, podobna do niedźwiedzia, z jednej strony podparta, a trzy żebra miała w paszczy między zębami. Mówiono do niej: „Podnieś się. Pożeraj wiele mięsa”. Potem patrzyłem, a oto inna bestia, podobna do pantery, mająca na swym grzbiecie cztery ptasie skrzydła. Bestia ta miała cztery głowy; jej to powierzono władzę. Następnie patrzyłem i ujrzałem w nocnych widzeniach, a oto czwarta bestia, okropna i przerażająca, o nadzwyczajnej sile. Miała wielkie zęby z żelaza i miedziane pazury; pożerała i kruszyła, depcząc nogami to, co pozostawało. Różniła się od wszystkich poprzednich bestii i miała dziesięć rogów. Gdy przypatrywałem się rogom, oto inny mały róg wyrósł między nimi i trzy spośród pierwszych rogów zostały przed nim wyrwane. Miał on oczy podobne do ludzkich oczu i usta, które mówiły wielkie rzeczy.

Patrzyłem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła to płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał sprzed Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Z powodu gwaru wielkich słów, jakie wypowiadał róg, patrzyłem, aż zabito bestię; ciało jej uległo zniszczeniu i wydano je na spalenie. Także innym bestiom odebrano władzę, ale ustalono okres trwania ich życia co do czasu i godziny.

Patrzyłem w nocnych widzeniach, a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

EWANGELIA Łk 21, 29-33

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść: „Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”.

Bestię zabito a innym bestiom władzę odebrano.

To już się stało. Wynik dziejowych zmagań jest ustawiony. Chrystus, mocą Swojej Krwi, zbawił ciebie i mnie. Zstąpił do Otchłani, zniszczył wrota piekieł, rozbroił mocarza ciemności i dał wolna drogę do nieba. Nie musisz żyć w przekonaniu, że Bestia to wszechpotężny Pan, którego władztwo nie ma końca. W tej grze zwycięzca już jest znany. I choć doświadczasz pełnych furii podrygów diabelskiego ogona, są to drgawki śmiertelne.

Problem w tym, że w to nie wierzymy.

Złudzenie, jakie tworzy  ojciec kłamstwa sprawia, że popadamy w beznadzieję i niechęć do modlitwy – wydaje się nam, że potęga zła jest przeogromna, a nasze unicestwienie to tylko kwestia czasu. Każdy grzech, każdy upadek i doświadczenie słabości (swojej lub innych) zdaje się potwierdzać tezę o mocy Przeciwnika. Lęk przed samotnością, cierpieniem i i upokorzeniem są wówczas pociskami z diabelskiego magnum wymierzonymi w naszą wiarę, nadzieję i miłość.

Powtórzmy więc sobie w ten ostatni piątek roku liturgicznego, że „drzewo figowe wypuszcza już pączki” – są wokół nas pierwociny Królestwa stworzonego na Jezusowej ofierze. To nie figura stylistyczna czy poetycki obraz, ale realna Obecność Niebios. Nie podpada ona pod zmysły, ale działa i udziela się każdemu, kto w nią uwierzy.

Uklęknij, uczyń z wiarą znak krzyża, poproś Go o wzmocnienie wiary, nadziei i miłości w Twoim sercu i umyśle. Jak możesz – nakarm się Jego Ciałem.

I pamiętaj – Syn Boży już zwyciężył! Skorzystaj z tej wygranej.

Czwartek XXXIV tygodnia Okresu Zwykłego

Czwartek, 28 listopada 2013 r.

I CZYTANIE Dn 6, 12-28 

Mężowie pobiegli gromadnie i znaleźli Daniela modlącego się i wzywającego Boga. Udali się więc do króla i oznajmili mu w sprawie zakazu królewskiego: „Czy nie kazałeś, królu, ogłosić dekretu, że ktokolwiek prosiłby w ciągu trzydziestu dni o coś jakiegokolwiek boga lub człowieka poza tobą, ma być wrzucony do jaskini lwów?” W odpowiedzi król rzekł: „Sprawę rozstrzygnięto według nienaruszonego prawa Medów i Persów”. Na to odpowiedzieli zwracając się do króla: „Daniel, ten mąż spośród uprowadzonych z Judy, nie liczy się z tobą, królu, ani z zakazem wydanym przez ciebie. Trzy razy dziennie odmawia swoje modlitwy”. Gdy król usłyszał te słowa, ogarnął go smutek, postanowił uratować Daniela i aż do zachodu słońca usiłował znaleźć sposób, by go ocalić. Lecz ludzie ci pospieszyli gromadnie do króla, mówiąc: „Wiedz, królu, że zgodnie z prawem Medów i Persów żaden zakaz ani dekret wydany przez króla nie może być odwołany”. Wtedy król wydał rozkaz, by sprowadzono Daniela i wrzucono do jaskini lwów.

Król zwrócił się do Daniela i rzekł: „Twój Bóg, któremu tak wytrwale służysz, uratuje cię”. Przyniesiono kamień i zatoczono go na otwór jaskini lwów. Król zapieczętował go swoją pieczęcią i pieczęcią swych możnowładców, aby nic nie uległo zmianie w sprawie Daniela.

Następnie król odszedł do swego pałacu i pościł przez noc, nie kazał wprowadzić do siebie nałożnic, a sen odszedł od niego. Król wstał o świcie i udał się spiesznie do jaskini lwów. Gdy był blisko jaskini, wołał do Daniela głosem pełnym bólu: „Danielu, sługo żyjącego Boga, czy Bóg, któremu służysz tak wytrwale, mógł cię wybawić od lwów?”

Wtedy Daniel odpowiedział królowi: „Królu, żyj wiecznie. Mój Bóg posłał swego anioła i on zamknął paszczę lwom; nie wyrządziły mi one krzywdy, ponieważ On uznał mnie za niewinnego; a także wobec ciebie nie uczyniłem nic złego”. Uradował się z tego król i rozkazał wydobyć Daniela z jaskini lwów; nie znaleziono na nim żadnej rany, bo zaufał swemu Bogu. Na rozkaz króla przyprowadzono mężów, którzy oskarżyli Daniela, i wrzucono do jaskini lwów ich samych oraz ich dzieci i żony. Nim jeszcze wpadli na dno jaskini, pochwyciły ich lwy i zmiażdżyły ich kości.

Król Dariusz napisał do wszystkich narodów, ludów i języków zamieszkałych po całej ziemi: „Wasz pokój niech będzie wielki. Wydaję niniejszym dekret, by na całym obszarze mojego królestwa odczuwano lęk i drżenie przed Bogiem Daniela. Bo On jest Bogiem żyjącym i trwa na wieki. On ratuje i uwalnia, dokonuje znaków i cudów na niebie i na ziemi. On uratował Daniela z mocy lwów”.

EWANGELIA Łk 21, 20-28

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni. Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.

To nie lwy są przerażające, nie wojska, czy ucisk tak wielki, jakiego jeszcze świat nie widział. Nawet nie zaćmione słońce, czy znaki na niebie, księżycu i gwiazdach. Najbardziej przeraża brak wiary.

Dla kogoś, kto trwa w zaufaniu wobec Boga nic nie jest straszne. Owszem, różne znaki czasu ostatecznego mogą przynosić smutek, czy nawet grozę. Ale ostatecznie gdzieś musi powrócić prosta świadomość bożej opieki. Wobec oznak spustoszenia, także tego, jakie ma miejsce we współczesnym świecie i Kościele, chrześcijanin musi uciec się do jedynej skutecznej metody – trzeba nabrać ducha i przestać wpatrywać się w to, co widzialne i skończone. Wszystko, także i Kościół ma swoje wypełnienie w niebie. Często płaczemy nad tym, co utracone w tradycjach narodów i wspólnot, w liturgii, czy w dyscyplinie, w moralności o obyczajach. I często robimy to ze szczerego odruchu serca, jakiego doświadczy człowiek na widok zła i zniszczenia. Ale gdy podniesiemy głowę, aby popatrzeć dalej to zobaczymy zarys niebiańskiego Jeruzalem, w którym czeka Król. To Jego własnością są społeczności i tradycje, o Nim mówią i do Niego prowadzą. Chciałbym powiedzieć w ten sposób, że jedyną receptą na grozę i zniszczenie czasów ostatecznych, owych lwów wpuszczonych do naszych domów, jest pójście za Słowem Chrystusa – „nabierzcie ducha i podnieście głowy”. Inaczej może się okazać, że zapuka do naszych serc rozpacz i beznadzieja, nieodłączne siostry i towarzyszki lęku. A wtedy staniemy się żerem księcia ciemności.

Poproś dziś Duch Św. o łaskę nadziei i ufnego spoglądanie w stronę Domu Ojca. Poproś o duch pokuty i modlitwy za tych, którzy w jakikolwiek sposób przykładają rękę do spustoszenia naszych dni.

XXXIV tydzień Okresu Zwykłego

Środa, 27 listopada 2013 r.

I CZYTANIE Dn 5, 1-6. 13-14.16-17. 23-28

Król Baltazar urządził dla swych możnowładców w liczbie tysiąca wielką ucztę i pił wino wobec tysiąca osób. Gdy zasmakował w winie, rozkazał Baltazar przynieść srebrne i złote naczynia, które jego ojciec, Nabuchodonozor, zabrał ze świątyni w Jerozolimie, aby mogli z nich pić król oraz jego możnowładcy, jego żony i nałożnice. Przyniesiono więc złote i srebrne naczynia zabrane ze świątyni w Jerozolimie; pili z nich król, jego możnowładcy, jego żony i jego nałożnice. Pijąc wino wychwalali bożków złotych i srebrnych, miedzianych i żelaznych, drewnianych i kamiennych.

W tej chwili ukazały się palce ręki ludzkiej i pisały za świecznikiem na wapnie ściany królewskiego pałacu. Król zaś widział piszącą rękę. Twarz króla zmieniła się, myśli jego napełniły się przerażeniem, jego stawy biodrowe uległy rozluźnieniu, a kolana jego uderzały jedno o drugie.

Wtedy przyprowadzono Daniela przed króla. Król odezwał się do Daniela: „Czy to ty jesteś Daniel, jeden z uprowadzonych z Judy, których sprowadził z Judy król, mój ojciec? Słyszałem o tobie, że posiadasz boskiego ducha i że uznano w tobie światło, rozwagę i nadzwyczajną mądrość. Słyszałem zaś o tobie, że umiesz dawać wyjaśnienia i rozwiązywać zawiłości. Jeśli więc potrafisz odczytać pismo i wyjaśnić jego znaczenie, zostaniesz odziany w purpurę i złoty łańcuch na szyję i będziesz panował jako trzeci w królestwie”.

Wtedy odezwał się Daniel i rzekł wobec króla: „Dary swoje zatrzymaj, a podarunki daj innym. Jednakże odczytam królowi pismo i wyjaśnię jego znaczenie. Uniosłeś się przeciw Panu nieba. Przyniesiono do ciebie naczynia Jego domu, ty zaś, twoi możnowładcy, twoje żony i twoje nałożnice piliście z nich wino. Wychwalałeś bogów ze srebra i złota, z miedzi i żelaza, z drzewa i kamienia, którzy nie widzą, nie słyszą i nie rozumieją. Bogu zaś, w którego mocy jest twój oddech i wszystkie twoje drogi, czci nie oddałeś. Dlatego posłał On tę rękę, która nakreśliła to pismo.

A oto nakreślone pismo: mene, mene, tekel ufarsin. Takie zaś jest znaczenie wyrazów: mene – Bóg obliczył twoje panowanie i ustalił jego kres; tekel – zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki; peres – twoje królestwo uległo podziałowi; oddano je Medom i Persom”.

EWANGELIA Łk 21, 12-19

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.

A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”.

Uczta Baltazara to opis bałwochwalstwa i sekularyzacji. Naczynia poświęcone Panu stają się przedmiotem zaspokojenia pożądliwości. Jedynym językiem, jaki rozumie Król – ateista jest strach. Z przerażenia chwyta się pomocy kogoś, kogo by śmiało oskarżył o ciemnotę i wstecznictwo. Baltazar nie czyni to z pobożności, ale ze śmiertelnego lęku. Jednak mimo, że – czy to wiedziony instynktem, czy chęcią przebłagania bóstwa, czy szczerym pragnieniem pokuty – czyni natychmiast Daniela swoją prawą ręką i obdarza bogactwami, to tej samej nocy zostaje zabity. Aż brzmi w uszach ewangeliczne: „Głupcze, tej nocy zabiorą twoją duszę…”

Ktoś powie, ze to okrutne. Cóż. Nie wiadomo, co stało się w ostatniej sekundzie życia chaldejskiego władcy. Nieznane są ścieżki Miłosierdzia, znane są natomiast reguły Sprawiedliwości. A ona domaga się dać wszystko Bogu, aby od niego wszystko otrzymać. Nie jest największym przewinieniem Baltazara, że wyciągnął rękę po własność Pańską, ale to, że wyrzucił ze swego umysłu i serca świadomość obecności Boga Żywego. Nie chodzi w historii o tajemniczej ręce o abstrakcyjny gniew niebiańskiego satrapy pozbawionego zastawy stołowej, ale o detronizację faktycznego suzerena, jakim jest Bóg. Ziemski władca, zwłaszcza ten, którego ród przekonał się o potędze Pańskiej, musi – w imię odpowiedzialności za swój lud i nienaruszalność królestwa – pamiętać, że wszystko zależy od woli Stworzyciela wszechrzeczy. Bo ręka Pana jest nad każdym i nic się nie dzieje bez Jego wiedzy, czy jest to dopust, czy dobra nowina.

A jak jest w twoim życiu, drogi czytelniku? Dokonała sie już detronizacja, czy też może trzymasz właśnie w ręku święte naczynia i zastanawiasz się do czego ich użyć? Spytasz jakie? Ano – twoje ciało, twój rozum, chrzest i inne sakramenty, oraz wszystko to, co ci dano jako narzędzie bożej łaski. Pozwalasz poprzez nie, aby Król władał w twojej codzienności? Jego panowanie nie jest tyranią, więc nie zmusi cię do niczego.

A może pozwoliłeś Panu usiąść na tronie swojego życia, ale borykasz się nieustannie z własną słabością, doświadczając ucisku w sobie i dookoła siebie? Bardzo możliwe, że podobnie czuł się prorok Daniel przez lata ukryty ze swoją wiarą w zakamarkach babilońskiego dworu. Jak widać wytrwałość jest wielką cnotą obfitującą w owoce nie do przecenienia. Trwaj więc i okaz się ciężki – obecnością Bożą.

Wtorek XXXIV tygodnia Okresu Zwykłego

Wtorek, 26 listopada 2013 r.

I CZYTANIE Dn 2, 31-45

Daniel powiedział do Nabuchodonozora: „Ty, królu, patrzyłeś: Oto posąg bardzo wielki, o nadzwyczajnym blasku stał przed tobą, a widok jego był straszny. Głowa tego posągu była z czystego złota, pierś jego i ramiona ze srebra, brzuch i biodra z miedzi, golenie z żelaza, stopy zaś jego częściowo z żelaza, częściowo z gliny. Patrzyłeś, a oto odłączył się kamień, mimo że nie dotknęła go ręka ludzka, i ugodził posąg w jego stopy z żelaza i gliny, i połamał je. Wtedy natychmiast uległy skruszeniu żelazo i glina, miedź, srebro i złoto, i stały się jak plewy na klepisku w lecie; uniósł je wiatr, tak że nie pozostał po nich nawet ślad. Kamień zaś, który uderzył posąg, rozrósł się w wielką górę i napełnił całą ziemię.

Taki jest sen, a jego znaczenie przedstawimy królowi. Ty, królu, królu królów, któremu Bóg Nieba oddał panowanie, siłę, moc i chwałę, w którego ręce oddał w całym zamieszkałym świecie ludzi, zwierzęta polne i ptaki powietrzne i którego uczynił władcą nad nimi wszystkimi, ty jesteś głową ze złota.

Po tobie jednak powstanie inne królestwo, mniejsze niż twoje, i nastąpi trzecie królestwo miedziane, które będzie panowało nad całą ziemią. Czwarte zaś królestwo będzie trwałe jak żelazo; żelazo, co wszystko kruszy i rozrywa w kawałki; jak żelazo, co miażdży; zetrze i zmiażdży ono wszystkie inne. To, że widziałeś stopy i palce częściowo z gliny, częściowo zaś z żelaza, oznacza, że królestwo ulegnie podziałowi; będzie miało coś z trwałości żelaza. To zaś, że widziałeś żelazo zmieszane z mulistą gliną, a palce u nóg częściowo z żelaza, częściowo zaś z gliny, oznacza, że królestwo będzie częściowo trwałe, częściowo zaś kruche. To, że widziałeś żelazo zmieszane z mulistą gliną, oznacza, że zmieszają się oni przez ludzkie nasienie, ale nie będą się odznaczać spoistością, podobnie jak żelazo nie da się pomieszać z gliną.

W czasach tych królów Bóg Nieba wzbudzi królestwo, które nigdy nie ulegnie zniszczeniu. Jego władza nie przejdzie na żaden inny naród. Zetrze i zniweczy ono wszystkie te królestwa, samo zaś będzie trwało na zawsze, jak to widziałeś, gdy kamień oderwał się od góry, mimo że nie dotknęła go ludzka ręka, i starł żelazo, miedź, glinę, srebro i złoto. Wielki Bóg wyjawił królowi, co nastąpi później; prawdziwy jest sen, a wyjaśnienie jego pewne”.

EWANGELIA Łk 21, 5-11

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Zapytali Go: „Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?”

Jezus odpowiedział: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: «Ja jestem» oraz: «nadszedł czas». Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać; ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: „Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”.

Wojny i przewroty, machinacje polityczne i tragedie, katastrofy i zamachy… Świat cały i jego kotłowanina wciskana przez media do pustych głów. Naszych głów. Żyjemy tym o wiele bardziej niż trzeba. Sensacje i kolorowe obrazki, strach i zaspokajanie pożądliwości są chlebem powszednim, któremu ufamy bardziej niż Bogu w Komunii św. Dlaczego? Bo po wielokroć udowadniamy, że nie sposób żyć bez spraw szalejącego świata. A przecież on wkrótce przeminie…

Jezus dzisiaj zaprasza do trwania przy Nim. Wobec huraganów niepokoju przewalających się wokół (i wewnątrz) tylko On jest trwałym punktem odniesienia przynoszącym pokój. On ma rozwiązania mocniejsze, aniżeli jakiekolwiek kalkulacje. Królestwa przychodzą i odchodzą, upadają Nabuchodonozorowie wszystkich wieków. Jego Królestwo trwa.

Znajdź dziś chwilę, aby pooddychać powietrzem tego Królestwa. Pójdź na Mszę, jak trzeba to skorzystaj z sakramentu pojednania, przyjmij Chleb Aniołów. I pobądź z Nim, ze świadomością, ze Pan jest w tobie. Oddaj Mu cześć, bo jest tego godzien. A potem zanieś Go tym, których spotkasz.

« Older posts

© 2021 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑