Blog ks. Jacka Gomulskiego

Dzień: 27 listopada 2013

Czwartek XXXIV tygodnia Okresu Zwykłego

Czwartek, 28 listopada 2013 r.

I CZYTANIE Dn 6, 12-28 

Mężowie pobiegli gromadnie i znaleźli Daniela modlącego się i wzywającego Boga. Udali się więc do króla i oznajmili mu w sprawie zakazu królewskiego: „Czy nie kazałeś, królu, ogłosić dekretu, że ktokolwiek prosiłby w ciągu trzydziestu dni o coś jakiegokolwiek boga lub człowieka poza tobą, ma być wrzucony do jaskini lwów?” W odpowiedzi król rzekł: „Sprawę rozstrzygnięto według nienaruszonego prawa Medów i Persów”. Na to odpowiedzieli zwracając się do króla: „Daniel, ten mąż spośród uprowadzonych z Judy, nie liczy się z tobą, królu, ani z zakazem wydanym przez ciebie. Trzy razy dziennie odmawia swoje modlitwy”. Gdy król usłyszał te słowa, ogarnął go smutek, postanowił uratować Daniela i aż do zachodu słońca usiłował znaleźć sposób, by go ocalić. Lecz ludzie ci pospieszyli gromadnie do króla, mówiąc: „Wiedz, królu, że zgodnie z prawem Medów i Persów żaden zakaz ani dekret wydany przez króla nie może być odwołany”. Wtedy król wydał rozkaz, by sprowadzono Daniela i wrzucono do jaskini lwów.

Król zwrócił się do Daniela i rzekł: „Twój Bóg, któremu tak wytrwale służysz, uratuje cię”. Przyniesiono kamień i zatoczono go na otwór jaskini lwów. Król zapieczętował go swoją pieczęcią i pieczęcią swych możnowładców, aby nic nie uległo zmianie w sprawie Daniela.

Następnie król odszedł do swego pałacu i pościł przez noc, nie kazał wprowadzić do siebie nałożnic, a sen odszedł od niego. Król wstał o świcie i udał się spiesznie do jaskini lwów. Gdy był blisko jaskini, wołał do Daniela głosem pełnym bólu: „Danielu, sługo żyjącego Boga, czy Bóg, któremu służysz tak wytrwale, mógł cię wybawić od lwów?”

Wtedy Daniel odpowiedział królowi: „Królu, żyj wiecznie. Mój Bóg posłał swego anioła i on zamknął paszczę lwom; nie wyrządziły mi one krzywdy, ponieważ On uznał mnie za niewinnego; a także wobec ciebie nie uczyniłem nic złego”. Uradował się z tego król i rozkazał wydobyć Daniela z jaskini lwów; nie znaleziono na nim żadnej rany, bo zaufał swemu Bogu. Na rozkaz króla przyprowadzono mężów, którzy oskarżyli Daniela, i wrzucono do jaskini lwów ich samych oraz ich dzieci i żony. Nim jeszcze wpadli na dno jaskini, pochwyciły ich lwy i zmiażdżyły ich kości.

Król Dariusz napisał do wszystkich narodów, ludów i języków zamieszkałych po całej ziemi: „Wasz pokój niech będzie wielki. Wydaję niniejszym dekret, by na całym obszarze mojego królestwa odczuwano lęk i drżenie przed Bogiem Daniela. Bo On jest Bogiem żyjącym i trwa na wieki. On ratuje i uwalnia, dokonuje znaków i cudów na niebie i na ziemi. On uratował Daniela z mocy lwów”.

EWANGELIA Łk 21, 20-28

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni. Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.

To nie lwy są przerażające, nie wojska, czy ucisk tak wielki, jakiego jeszcze świat nie widział. Nawet nie zaćmione słońce, czy znaki na niebie, księżycu i gwiazdach. Najbardziej przeraża brak wiary.

Dla kogoś, kto trwa w zaufaniu wobec Boga nic nie jest straszne. Owszem, różne znaki czasu ostatecznego mogą przynosić smutek, czy nawet grozę. Ale ostatecznie gdzieś musi powrócić prosta świadomość bożej opieki. Wobec oznak spustoszenia, także tego, jakie ma miejsce we współczesnym świecie i Kościele, chrześcijanin musi uciec się do jedynej skutecznej metody – trzeba nabrać ducha i przestać wpatrywać się w to, co widzialne i skończone. Wszystko, także i Kościół ma swoje wypełnienie w niebie. Często płaczemy nad tym, co utracone w tradycjach narodów i wspólnot, w liturgii, czy w dyscyplinie, w moralności o obyczajach. I często robimy to ze szczerego odruchu serca, jakiego doświadczy człowiek na widok zła i zniszczenia. Ale gdy podniesiemy głowę, aby popatrzeć dalej to zobaczymy zarys niebiańskiego Jeruzalem, w którym czeka Król. To Jego własnością są społeczności i tradycje, o Nim mówią i do Niego prowadzą. Chciałbym powiedzieć w ten sposób, że jedyną receptą na grozę i zniszczenie czasów ostatecznych, owych lwów wpuszczonych do naszych domów, jest pójście za Słowem Chrystusa – „nabierzcie ducha i podnieście głowy”. Inaczej może się okazać, że zapuka do naszych serc rozpacz i beznadzieja, nieodłączne siostry i towarzyszki lęku. A wtedy staniemy się żerem księcia ciemności.

Poproś dziś Duch Św. o łaskę nadziei i ufnego spoglądanie w stronę Domu Ojca. Poproś o duch pokuty i modlitwy za tych, którzy w jakikolwiek sposób przykładają rękę do spustoszenia naszych dni.

XXXIV tydzień Okresu Zwykłego

Środa, 27 listopada 2013 r.

I CZYTANIE Dn 5, 1-6. 13-14.16-17. 23-28

Król Baltazar urządził dla swych możnowładców w liczbie tysiąca wielką ucztę i pił wino wobec tysiąca osób. Gdy zasmakował w winie, rozkazał Baltazar przynieść srebrne i złote naczynia, które jego ojciec, Nabuchodonozor, zabrał ze świątyni w Jerozolimie, aby mogli z nich pić król oraz jego możnowładcy, jego żony i nałożnice. Przyniesiono więc złote i srebrne naczynia zabrane ze świątyni w Jerozolimie; pili z nich król, jego możnowładcy, jego żony i jego nałożnice. Pijąc wino wychwalali bożków złotych i srebrnych, miedzianych i żelaznych, drewnianych i kamiennych.

W tej chwili ukazały się palce ręki ludzkiej i pisały za świecznikiem na wapnie ściany królewskiego pałacu. Król zaś widział piszącą rękę. Twarz króla zmieniła się, myśli jego napełniły się przerażeniem, jego stawy biodrowe uległy rozluźnieniu, a kolana jego uderzały jedno o drugie.

Wtedy przyprowadzono Daniela przed króla. Król odezwał się do Daniela: „Czy to ty jesteś Daniel, jeden z uprowadzonych z Judy, których sprowadził z Judy król, mój ojciec? Słyszałem o tobie, że posiadasz boskiego ducha i że uznano w tobie światło, rozwagę i nadzwyczajną mądrość. Słyszałem zaś o tobie, że umiesz dawać wyjaśnienia i rozwiązywać zawiłości. Jeśli więc potrafisz odczytać pismo i wyjaśnić jego znaczenie, zostaniesz odziany w purpurę i złoty łańcuch na szyję i będziesz panował jako trzeci w królestwie”.

Wtedy odezwał się Daniel i rzekł wobec króla: „Dary swoje zatrzymaj, a podarunki daj innym. Jednakże odczytam królowi pismo i wyjaśnię jego znaczenie. Uniosłeś się przeciw Panu nieba. Przyniesiono do ciebie naczynia Jego domu, ty zaś, twoi możnowładcy, twoje żony i twoje nałożnice piliście z nich wino. Wychwalałeś bogów ze srebra i złota, z miedzi i żelaza, z drzewa i kamienia, którzy nie widzą, nie słyszą i nie rozumieją. Bogu zaś, w którego mocy jest twój oddech i wszystkie twoje drogi, czci nie oddałeś. Dlatego posłał On tę rękę, która nakreśliła to pismo.

A oto nakreślone pismo: mene, mene, tekel ufarsin. Takie zaś jest znaczenie wyrazów: mene – Bóg obliczył twoje panowanie i ustalił jego kres; tekel – zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki; peres – twoje królestwo uległo podziałowi; oddano je Medom i Persom”.

EWANGELIA Łk 21, 12-19

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.

A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”.

Uczta Baltazara to opis bałwochwalstwa i sekularyzacji. Naczynia poświęcone Panu stają się przedmiotem zaspokojenia pożądliwości. Jedynym językiem, jaki rozumie Król – ateista jest strach. Z przerażenia chwyta się pomocy kogoś, kogo by śmiało oskarżył o ciemnotę i wstecznictwo. Baltazar nie czyni to z pobożności, ale ze śmiertelnego lęku. Jednak mimo, że – czy to wiedziony instynktem, czy chęcią przebłagania bóstwa, czy szczerym pragnieniem pokuty – czyni natychmiast Daniela swoją prawą ręką i obdarza bogactwami, to tej samej nocy zostaje zabity. Aż brzmi w uszach ewangeliczne: „Głupcze, tej nocy zabiorą twoją duszę…”

Ktoś powie, ze to okrutne. Cóż. Nie wiadomo, co stało się w ostatniej sekundzie życia chaldejskiego władcy. Nieznane są ścieżki Miłosierdzia, znane są natomiast reguły Sprawiedliwości. A ona domaga się dać wszystko Bogu, aby od niego wszystko otrzymać. Nie jest największym przewinieniem Baltazara, że wyciągnął rękę po własność Pańską, ale to, że wyrzucił ze swego umysłu i serca świadomość obecności Boga Żywego. Nie chodzi w historii o tajemniczej ręce o abstrakcyjny gniew niebiańskiego satrapy pozbawionego zastawy stołowej, ale o detronizację faktycznego suzerena, jakim jest Bóg. Ziemski władca, zwłaszcza ten, którego ród przekonał się o potędze Pańskiej, musi – w imię odpowiedzialności za swój lud i nienaruszalność królestwa – pamiętać, że wszystko zależy od woli Stworzyciela wszechrzeczy. Bo ręka Pana jest nad każdym i nic się nie dzieje bez Jego wiedzy, czy jest to dopust, czy dobra nowina.

A jak jest w twoim życiu, drogi czytelniku? Dokonała sie już detronizacja, czy też może trzymasz właśnie w ręku święte naczynia i zastanawiasz się do czego ich użyć? Spytasz jakie? Ano – twoje ciało, twój rozum, chrzest i inne sakramenty, oraz wszystko to, co ci dano jako narzędzie bożej łaski. Pozwalasz poprzez nie, aby Król władał w twojej codzienności? Jego panowanie nie jest tyranią, więc nie zmusi cię do niczego.

A może pozwoliłeś Panu usiąść na tronie swojego życia, ale borykasz się nieustannie z własną słabością, doświadczając ucisku w sobie i dookoła siebie? Bardzo możliwe, że podobnie czuł się prorok Daniel przez lata ukryty ze swoją wiarą w zakamarkach babilońskiego dworu. Jak widać wytrwałość jest wielką cnotą obfitującą w owoce nie do przecenienia. Trwaj więc i okaz się ciężki – obecnością Bożą.

© 2020 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑