Blog ks. Jacka Gomulskiego

Miesiąc: Listopad 2015

Święto Św. Andrzeja Apostoła

Poniedziałek, 30 listopada 2015 r.

I CZYTANIE Iz 49, 1-600.159.56

Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył, uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: «Tyś sługą moim, w tobie się rozsławię». Ja zaś mówiłem: «Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą».

A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. I rzekł mi: «To zbyt mało, iż jesteś Mi sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela. Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi».

EWANGELIA Mt 4, 18-22

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim…

Za czym dziś idziesz? Za pracą, za większymi pieniędzmi, za uznaniem szefa, za zaspokojeniem swoich potrzeb, za emocjami żony, za ciepłym spojrzeniem męża, za chęcią zasłużenia się, za ukojeniem swego smutku, za chwilą przyjemności, za …

W co łapiesz czas? Co zostanie dziś wieczorem z tego dnia, poza zmęczeniem?

Zostaw sieci. Idź za Jezusem – za Jego obecnością, równie nieuchwytną, choć bardziej realną, aniżeli to wszystko co wyliczyłem na początku.

Szukaj dziś Jego śladów, a kto szuka znajduje. Powtarzaj za Izajaszem: „Bóg mój stał się moją siłą!”. Niech św. Andrzej ci powie ile szczęścia daje zostawienie sieci i chodzenie za Panem – mimo wszelkiego trudu, z jakim wiąże się ów wysiłek.

Staraj się myśleć w każdej chwili tego dnia, że jesteś w obecności Bożej. W spotkaniach ze znajomymi, przy posiłku, podczas wykładów, w trakcie rozmowy z klientem, podczas malowania mieszkania,  w zabawie z dzieckiem, przy robieniu obiadu – obok jest Pan. Odrzuć myśl o pustej samotności, o tym, że wszyscy cię zostawili i nikt nie rozumie. On jest – utkał cię w łonie matki i chce byś świecił innym Jego światłem. Nie stanie się to jednak bez „chodzenia w Jego obecności”, a tego musisz się nauczyć. Ćwicz się więc w tym przez cały dzień. To sprawa decyzji, uporczywego powracania do tej jednej myśli: „Pan jest tuż”, odwracania się od stanów emocjonalnych mogących wyrwać tę myśl.

On jest! Idź za Nim!

I NIEDZIELA ADWENTU

Niedziela, 29 listopada 2015 r.

I CZYTANIE Jr 33, 14-16

adwent1aTak mówi Pan: «Oto nadchodzą dni, kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu. W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi. W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie trwać bezpiecznie. To zaś jest imię, którym ją będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością».

II CZYTANIE 1 Tes 3, 12 – 4, 2

Pan niech pomnoży liczbę waszą i niech spotęguje waszą wzajemną miłość dla wszystkich, jaką i my mamy dla was; aby serca wasze utwierdzone zostały jako nienaganne w świętości wobec Boga, Ojca naszego, na przyjście Pana naszego Jezusa wraz ze wszystkimi Jego świętymi. A na koniec, bracia, prosimy i zaklinamy was w Panu Jezusie: według tego, coście od nas przejęli w sprawie sposobu postępowania i podobania się Bogu i jak już postępujecie, stawajcie się coraz doskonalszymi! Wiecie przecież, jakie nakazy daliśmy wam przez Pana Jezusa.

EWANGELIA Łk 21, 25-28. 34-36

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».

Nadchodzą dni wypełnienia zapowiedzianej radości – woła dziś Jeremiasz. I bynajmniej nie chodzi mu o choinkę, prezenty i jegomościa w czerwonym kubraku z białą brodą. Radością ma być przyjście Pana – i znowu, nie to wypełnione w betlejemskiej Grocie. Ono już się stało, choć – przez tajemniczą moc sakramentów – co roku je uobecniamy. Chodzi o przyjście ostateczne, w chwale i mocy. W pełni majestatu. Takie, które potwierdzi prawdę o tym, kim rzeczywiście jest Jezus z Nazaretu i kim są pokolenia jego wyznawców, a kim ci, którzy Go odrzucili. To będzie prawdziwy adwentus – przyjście. Masz nadzieję na to, że go doczekasz? Chcesz tego?

Nadchodzą owe dni! Tylko tego nie dostrzegasz. A znaki są dookoła – duchowa dezorientacja tysięcy ludzi, którzy nie widzą prawdy, nie wierzą w nią i nie uznają nawet, ze takowa istnieje. Tak, jak zapowiedział Pan – słońce się zaćmiło, nie ma światła, jesteśmy w ciemnościach i nie wiemy, w którą stronę trzeba iść. Brakuje nam jasnego punktu odniesienia. Nawet księżyc stracił swój blask i już nie odbija słonecznego światła. Nic dla nikogo nie jest jasne, także w Kościele, który kostnieje w jałowych sporach o komunię dla ludzi żyjących w grzechu ciężkim i w wiecznym dialogowaniu z tymi, których należałoby ewangelizować. Znaki są wszechobecne – ociężałość wskutek nadmiaru przyjemności; – otępienie rozumu, który zdezerterował ustępując miejsca wiecznemu przeżywaniu i poszukiwaniu wrażeń; – obojętność na prawdę i miłość, kwitująca wzruszeniem ramion zabijanie niewinnych i cierpienie bezbronnych.

Cóż wiec zrobić skoro te właśnie dni są blisko? Być czujnym! Nie na najnowsze przeceny i promocje przedświąteczne, ale na Łaskę, którą Pan rozdaje za darmo tym, którzy naprawdę jej chcą. Adwent to noc szczególnie trudna, bo fizycznie dotykająca naszych ograniczeń. Dookoła naprawdę jest ciemno, więc szczególnie ciężko jest czuwać. Pokusa odpoczynku, darowania sobie wewnętrznego wysiłku jest duża. Św. Paweł jednak nalega: „stawajcie się coraz doskonalsi”, nie poprzestawajcie na tym, jacy teraz jesteście, ale chciejcie więcej. Bardziej kochać Boga (zrób coś dla Niego) i człowieka (pomóż potrzebującemu), czuwać na modlitwie (chodź na Roraty!), ustalić sobie drobne wyrzeczenie – oto program na Adwent, oto przecieranie szlaków dla Tego, który ma przyjść.

Nadchodzą dni! Obyś ich nie przegapił!

Czwartek XXXIV tygodnia Okresu Zwykłego

Czwartek, 26 listopada 2015 r.

CZYTANIE Dn 6, 12-28daniellionsden4gz

…  Daniel odpowiedział królowi: „Królu, żyj wiecznie. Mój Bóg posłał swego anioła i on zamknął paszczę lwom; nie wyrządziły mi one krzywdy, ponieważ On uznał mnie za niewinnego; a także wobec ciebie nie uczyniłem nic złego”. Uradował się z tego król i rozkazał wydobyć Daniela z jaskini lwów; nie znaleziono na nim żadnej rany, bo zaufał swemu Bogu…

EWANGELIA Łk 21, 20-28

… Będzie wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

Żyjesz w jaskini lwów. Przechadzają się dookoła nerwowo pomrukując, prężąc cielska i potrząsając grzywami. Patrzysz przerażony. Czasem chowasz się w kącie zaciskając powieki i udając, że cię nie ma. Czasem, sparaliżowany strachem, zastygasz w miejscu.

Lew z opowieści o Danielu to twój strach przed cierpieniem, przed samotnością, przed chorobą przykuwającą do łóżka i skazującą na dobrą wolę innych, przed niedołęstwem, przed ubóstwem, przed brakiem jakiegokolwiek zabezpieczenia życiowego. Stadem takich lwów świat trzyma cię w ryzach, ukazując cień grzywy za każdym razem ilekroć próbujesz przeciwstawić się jego sprawom.

W swej opowieści o dniach ostatecznych Jezus dużo miejsca dziś poświęca budzącym grozę wydarzeniom – wojnom, prześladowaniom, „wstrząśniętym mocom niebios”. W konkluzji jednak, nie każe schować głowy w piasek, ale zachęca do czegoś wręcz przeciwnego: „nabierzcie ducha i podnieście wasze głowy”.

Wobec lwów jedynym wyjściem jest zaufanie i odwaga. To, czego się tak bardzo boisz, nie uczyni ci krzywdy, jeśli będziesz ufał. Między lwami a tobą bowiem Jezus postawił swój krzyż.

Rób dzisiaj więc wszystko tak, jakby lwy nie istniały. Bój się jedynie własnej ucieczki od krzyża.

Rocznica poświęcenia rzymskich Bazylik Św. Ap. Piotra i Pawła

Poniedziałek, 16 listopada 2015

EWANGELIA Łk 18, 35-43lame 1

Kiedy Jezus zbliżył się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał, że tłum przeciąga, dowiadywał się, co się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: „Co chcesz, abym ci uczynił?” Odpowiedział: „Panie, żebym przejrzał”. Jezus mu odrzekł: „Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła”. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.

1. Tragedia, jaka dokonała się w piątkowy wieczór w Paryżu obnaża bezbronność i ślepotę współczesnej Europy. Emocjonalna reakcja społeczna wywołuje jedynie półuśmiech – trójkolorowe awatary na Fb, iluminacje świetlne na symbolicznych budynkach miast, znicze pod ambasadami, marsze, pełne szoku wystąpienia polityków. Co dalej? Szok zniknie a zostanie świadomość, że nikt nic nie musi zmienić w swoim funkcjonowaniu. Większość uwierzy, że zamachy terrorystyczne, to „tragiczne incydenty”, które – co najwyżej – potwierdzają wybór laickiej ideologii tolerancji i pluralizmu oraz demokratycznego porządku, jako zasad życia współczesnego. Cóż za tragiczna ślepota…

2. Ponoć – do niedawna – muzułmańska była tylko część imigrantów, od pokoleń mieszkających we Francji. Obojętna religijnie reszta w ostatnich latach na nowo skłania się ku islamowi. Czemu jednak nie ku chrześcijaństwu? Czemu nie ku Kościołowi Katolickiemu? Z Algierii i Maroku przybywają każdego roku setki imamów głosząc radykalne hasła. Gdzie są duchowni katoliccy? Gdzie zakonnicy – współcześni benedyktyni i cystersi, szerzący cywilizację i kulturę? Gdzie piękny kult, pociągający pobożnością i stałością? Gdzie świadectwo wielopokoleniowych rodzin? Gdzie katolicy, którzy powiedzą innym w sposób wystarczająco wiarygodny, że „Jezus z Nazaretu przechodzi”? Wspominamy dziś poświęcenie bazylik Piotra i Pawła – czy z powrotem do tradycyjnie przeżywanej wiary będziemy czekać na to, aż fanatyczni islamiści zaczną się wysadzać w progach apostolskich? Podobno następny na terrorystycznej liście jest Rzym.

3. Obecne wydarzenia to bicz Boży na nas wszystkich. Na naszą gnuśność i letniość. Na bezrozumność i upadek etyczny. To wezwanie do radykalnego katolicyzmu. Do głoszenia Ewangelii aż po utratę życia. Do wiary opartej na rozumie i silnej woli. Do szukania doskonałości, a nie tylko byle jakiego przeżycia we względnym spokoju. Za co oddają życie fanatyczni muzułmanie? Za wiarę! – że w kłamstwo, to już inna sprawa. Za co oddają życie współcześni europejczycy? Za prawo do życia po swojemu – prawo do grzechu, do rozrywek, do życia bez Boga, do przyjemności, do układania sobie zasad po swojemu. I – żeby to było jasne – nie chodzi tylko, o tych, którzy giną w zamachach, ale także i o nas, jak mówił Chrystus:

jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie (Łk 13,5).

Za tych co zginęli na ulicach Paryża można się już tylko/aż modlić. Natomiast my możemy jeszcze się zmienić. Nie tylko ze strachu o siebie, ale z troski o miliony dusz, które szukając prawdy i żywej wiary wpadają w sidła fałszywej religii – tak wiem, to nie popularne stwierdzenie. Ale kiedyś Kościół był misyjny, nawracał, głosił, dyskutował, aby przekonać. Dzisiaj nasza Matka dialoguje, fascynuje się obcymi kulturami, „nie przychodzi, aby nawracać”… Niektórzy duchowni wręcz boją się mówić jasno, ze tylko Kościół Katolicki jest jedynym depozytariuszem pełni Objawienia, że ma pełnię Prawdy…

4. Widzimy co się nie sprawdza, także na płaszczyźnie duchowej. Nie działa i nie zaraża innych plastikowa ewangelizacja i akcyjność oparta o tzw. entuzjazm wiary i płytką emocjonalność – poszukiwanie pobożnych wrażeń, bieganie od wspólnoty do duszpasterstwa, od charyzmatycznego uzdrowiciela do egzorcysty, od jednej ekstatycznej pieśni do całej serii „koncertów chwały”. Religijność zbudowana na takich emocjonalnych zastrzykach skutkuje płycizną intelektu i wieczną słabością woli. Aby głosić z mocą Dobrą Nowinę, trzeba najpierw nią autentycznie żyć. Budować swoje wybory w oparciu o wymagania, o stałość, o sakramenty, o życie w cieniu Krzyża, o niezmienne nauczanie Kościoła, o posłuszeństwo, o duchowość wielkich świętych. Tłumy pobożnych singli, żebrzących o samorealizację, nie przemienią Europy…

© 2020 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑