Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 105 of 134

II Niedziela po Narodzeniu Pańskim

Niedziela, 2 I 2010 r.

I CZYTANIE Syr 24, 1-2. 8-12
Mądrość wychwala sama siebie, chlubi się pośród swego ludu. Otwiera swe usta na zgromadzeniu Najwyższego i ukazuje się dumnie przed Jego potęgą: Wtedy przykazał mi Stwórca wszystkiego, Ten, co mnie stworzył, wyznaczył mi mieszkanie i rzekł: „W Jakubie rozbij namiot i w Izraelu obejmij dziedzictwo”. Przed wiekami, na samym początku mnie stworzył i już nigdy istnieć nie przestanę. W świętym przybytku, w Jego obecności, zaczęłam pełnić świętą służbę i przez to na Syjonie mocno stanęłam. Podobnie w mieście umiłowanym dał mi odpoczynek, w Jeruzalem jest moja władza. Zapuściłam korzenie w sławnym narodzie, w posiadłości Pana, w Jego dziedzictwie.
II CZYTANIE Ef 1, 3-6. 15-18
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym.
Przeto i ja usłyszawszy o waszej wierze w Pana Jezusa i o miłości względem wszystkich świętych, nie zaprzestaję dziękczynienia, wspomagając was w moich modlitwach. Proszę w nich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca, tak byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych.
EWANGELIA J 1, 1-18
Na początku było Słowo…

Św. Paweł modli się o ducha mądrości dla nas.

O jakże jest On nam, mi, Tobie potrzebny. W całym naszym zakręceniu, pogubieniu, bólu – jak bardzo potrzebujemy każdego dnia nadziei i zrozumienia Jego tajemnicy. Cały przecież problem, że Jego nie można dotknąć, a i wyjaśnienia, odpowiedzi jakich szukamy gdzieś czasami ulatują, pozostawiając delikatny ślad w pamięci. To już nie chodzi o coraz to głębsze poznawanie Boga. To byłby plan maxi. W nas to chodzi bardziej o przypominanie sobie podstaw bycia z Nim, chodzenia w Jego obecności.

Paweł prosi o „światłe oczy serca” w poznaniu nadziei powołania. Abyśmy wiedzieli „po co”. Po co trud, po co ból, po co samotność, po co nieustanna walka. Po co to te ciągłe słowa próśb, dziękczynień, napomnień.

Aby się stały Ciałem. Jeśli nie dziś, to niegdyś.

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Sobota, 1 I 2011 r.

I CZYTANIE Lb 6, 22-27
Pan mówił do Mojżesza tymi słowami: „Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić synom Izraela. Powiecie im: «Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem». Tak będą wzywać imienia mojego nad synami Izraela, a Ja im będę błogosławił”.
II CZYTANIE Ga 4, 4-7
Bracia: Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.
EWANGELIA Łk 2, 16-21
Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

W kanonie ikon wschodnich, gdy przedstawiano Bogarodzicę, zawsze był przy Niej Chrystus. Jakby ikono pisarze chcieli podkreślić ten nierozerwalny związek Matki z Synem. Bo przecież ona „nie istnieje” bez owocu swego łona. I choć w sztuce zachodu mamy niezliczone obrazy, czy figury przedstawiające Maryję bez Jezusa, to jednak warto o tej symbiozie człowieka i Boga nieustannie pamiętać. Bo jest ona znakiem i zapowiedzią tego, do czego wezwana jest dusza każdego człowieka. Można by powiedzieć – fotografuj się z Jezusem! Nigdy samemu!  Raz będzie Niemowlęciem na rękach, a raz Cierpiącym Sługa – ale będzie!

Maryja jest znakiem owej niezwykłej bliskości, jak od momentu Wcielenia zapanowała pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. Jest tam i czułość, i troska, i tkliwość, i świadomość odpowiedzialności. Wszytko, czego nam tak trzeba.

Jest tam także kontemplacja. Maryja w grocie betlejemskiej nie wygłasza nauk, przemów, nie poddaje drobiazgowej autoanalizie rozgrywających się w Niej i dookoła Niej wydarzeń. Ona zachowuje i rozważa wszystko w swoim sercu. W bliskości Boga.

Trochę ciszy i kontemplacji zawsze się nam przyda na Nowy Rok…

Wspomnienie dowolne św. Sylwestra I, papieża

Piątek, 31 XII 2010 r.

I CZYTANIE 1 J 2, 18-21
Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina.
Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha.
Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą. Ja wam nie pisałem, jakobyście nie znali prawdy, lecz że ją znacie i że żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi.
EWANGELIA J 1, 1-18
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.
Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: «Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie»”. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

Jak zwykle centrum dzisiejszej Ewangelii jest – nomen omen – dobra nowina o Bogu, który jest bliski człowiekowi. Bliski do szaleństwa „zatraty siebie”.  Można powiedzieć, że Bóg dał Ci Słowo i okazał się prawdomówny. Jego Słowo przekracza słowa jakie my wypowiadamy na co dzień. Obiecujemy samym sobie jakieś zmiany we własnym postępowaniu, zaklinamy się, że będziemy inni (zmiana kalendarza na ścianie jest na to dobrą okazją), zapowiadamy walkę z tym, czy innym grzechem lub słabością. Przyrzekamy komuś miłość. Wyznajemy zaufanie wobec Boga. Przytakujemy drugiemu człowiekowi mówiąc, że doskonale rozumiemy czego chce od nas. A jednak te słowa są miałkie, nijakie, jakby pozbawione smaku, a przez to – większej wartości. Jedynie On dał Słowo i do końca, w pełni je zrealizował.

A gdzie tu Dobra Nowina?

Paradoksalnie nie chodzi o to, byśmy teraz uderzyli się gremialnie w piersi wołając: O jakże puste słowa wypowiadamy…

Po prostu zacznij mówić tym słowem, które on dał. Wymień swoje słowa na Jego Słowo. Wbrew pozorom nic nie stracisz. zacznij myśleć Jego kategoriami. Dziś już odnieś do Jezusa, do tej Tajemnicy szalonej miłości Boga, do faktu Jego nieskończonej cierpliwości – to, co przeżywasz. Smutek może. Troskę o kogoś. Swoje doświadczenie przegranej walki o jakąś sprawę. Na tym polega przyjecie Słowa. I choć „swoi Go nie przyjęli” to zaryzykuj zmianę optyki. Pozwól Jego Słowu rozgościć się w Tobie. On przecież jadał i pił z największymi grzesznikami i nierządnicami. Dlaczego nie może pobyć u Ciebie?

Jan Apostoł przypomina, że mamy w sobie łaskę, dar, namaszczenie od Świętego. Mamy. To jest Obecność, na którą tylko należy otworzyć oczy. Słowo rozbiło namiot i trwa. Popatrz, gdzie on jest w Twoim dniu, rozchyl zasłonę namiotu i wejdź tam.

Czwartek IV Tygodnia Adwentu

Czwartek, 23 XII 2010 r.

I CZYTANIE Ml 3, 1-4; 4, 5-6
To mówi Pan Bóg: „Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy.
Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać dla Pana ofiary sprawiedliwie. Wtedy będzie miła dla Pana ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych.
Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pana, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni serce ojców ku synom, a serce synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi przekleństwem”.
EWANGELIA Łk 1,57-66
Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem.
Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”.
Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”.
Pytali się więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili.
A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał, i mówił wielbiąc Boga.
I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” Bo istotnie ręka Pańska była z nim.

Zmiana imienia nowo narodzonemu synowi Zachariasza oznacza „nowe” wkraczające w uporządkowane i uświęcone zwyczajami życie ludzkie. Od momentu oniemienia starego kapłana do świadomości tej konkretnej rodziny, jak i świadków wydarzenia, przedziera się moc „ręki Pańskiej”. W jej cieniu będzie odtąd działał Jan, przyszły Chrzciciel, w jej cieniu, znajdują się potomkowie Abrahama. Splata się to, co ludzkie z Bożym wybraństwem.

Owo „nowe”, które przychodzi wyrazi się w Słowie Wcielonym, ale to nie tylko to. „Nowe” mają być stosunki społeczne, relacje, odniesienia międzyludzkie. „Nowa” będzie tradycja, zwyczaj, a wreszcie życie i śmierć.

Chcesz „nowego”? To nie trzymaj się kurczowo, tego, co „stare” i przebrzmiałe. Tego co Twoje.

Zachariasz otwiera usta, język mu się rozwiązuje i wielbi Boga.

Przejście od „starego” do „nowego” wyraża się w otwartości na Boga, a także w dzieleniu swego doświadczenia z drugim człowiekiem.

Czwartek I Tygodnia Adwentu

Czwartek, 2 XII 2010 r.

I CZYTANIE Iz 26, 1-6
W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w Ziemi Judzkiej: „Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia sprawił mury i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło. Podepcą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich”.
EWANGELIA Mt 7,21.24-27
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki”.

Potrzebujesz schronienia i ochrony przed trudem życia? Nie szukaj jej w sobie. Tam odnajdziesz tylko wyrok śmierci. On jest miastem potężnym. W nim znajdziesz ciszę i bezpieczeństwo. U Jego stóp.

Czy zbyt często nie myślisz, że skoro chodzisz do kościoła i modlisz się, to od razu wejdziesz do nieba? Co było dziś wolą Ojca dla ciebie? Czego dzisiaj chciał Bóg? Wiesz jakie potoki i wichry uderzają w twój dom? Co jest twoja słabością? Z czym sobie nie radzisz? Jak wtedy reagujesz?

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑