Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 49 of 134

XXV NIEDZIELA ZWYKŁA

23 września 2012 r. 

I CZYTANIE Mdr 2, 12. 17-20

Bezbożni mówili: Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony.

II CZYTANIE Jk 3, 16 – 4, 3

Gdzie zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta, dalej skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój. Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.

EWANGELIA Mk 9, 30-37

Jezus i Jego uczniowie podróżowali przez Galileę, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie”. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum.

Gdy był w domu, zapytał ich: „O czym to rozmawialiście w drodze?” Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: „Jeśli kto chce być pierwszym, nich będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich”.

Potem wziął dziecko; postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał”.

O czym rozmawiałeś dzisiaj, wczoraj, przed chwilą? Co zdradzają twoje słowa, o czym mówią twoje sprzeczki, kłótnie, urywane zdania, szepty? O czym myślisz, o co się martwisz? Co próbujesz rozwiązać sam, bez pomocy nikogo, może nawet bez pomocy z wysoka? Co cię przerasta, a co jest wynikiem twoich błędów, słabości, grzesznych wyborów?

O tym wszystkim chciałby wiedzieć Chrystus.

Pyta o te sprawy każdego dnia. Czasami nie słyszysz Jego słów w hałasie własnych pragnień i żądz. Czasami tak bardzo czegoś chcesz, tak mocno domagasz się dla siebie, że nie możesz dojrzeć niemego pytania na Twarzy twojego Boga.

A On chce być w twoim życiu nie jako maszynka do spełniania życzeń, ale jako Ktoś bliski. Król a jednocześnie brat i przyjaciel.

Boisz się popatrzeć Mu w oczy, aby nie zobaczyć wyrzutu czy oskarżenia. Ale przecież to nie On cię oskarża, ale twoje własne sumienie, które jeszcze jakoś umie odróżnić prawdę od kłamstwa, pożądliwość od szczodrości, a obłudę od prawdziwej pobożności i bożej bojaźni. Chrystus nie przyszedł aby potępiać, ale by zbawić. Nie zatruć życie, ale życie dać. Nie zrzędzić ci nad uchem, ale podać rękę i poprowadzić do obfitości i pełni. Ale – obawiam się – taki Bóg jest za trudny, za bardzo – o ironio! – wymagający, za wiele trzeba pozmieniać w życiu pod wpływem Jego spojrzenia. Więc lepiej stworzyć sobie Chrystusa na miarę własnej małości, podług wyobrażeń i słabości. Takiego nieszkodliwego. Z obrazka. Który o nic nie pyta, nic nie wymaga (bo to minimum przyzwoitości – a według wielu tak zwanych katolików Ewangelia sprowadza sie do tego, aby być w miarę uczciwym i przyzwoitym – to sam jesteś w stanie osiągnąć), nie trzyma w zanadrzu bicza ze sznurków. Jest skrojony na miarę twojego życia. Jednak pamiętaj, że taki Bóg jednocześnie nie uzdrawia, nie czyni cudów, nie daje sensu życiu, nie ma mocy o którą można by się oprzeć, nie zmartwychwstaje, a przynajmniej nie dosłownie. Nie pomoże ci, gdy będziesz tego potrzebować. Nie odpowie, gdy zawołasz. Nie wysłucha, gdy będziesz się do niego modlić.

Którego Boga wolisz?

Pamiętaj – zawsze dostajesz, to czego chcesz. Dostaniesz takiego Pana, jakiemu chcesz służyć.

Wybieraj.

XXIV tydzień Okresu Zwykłego

Sobota, 22 września 2012 r.

I CZYTANIE 1 Kor 15, 35-37. 42-49
Powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem, lecz zwykłym ziarnem, na przykład pszenicznym lub jakimś innym. Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne, powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne, powstaje chwalebne; sieje się słabe, powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe, powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie, powstanie też ciało niebieskie. Tak też jest napisane. „Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą”, a ostatni Adam duchem ożywiającym.
Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. Pierwszy człowiek z ziemi ziemski. Drugi Człowiek z nieba. Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki ten niebieski, tacy i niebiescy. A jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak też nosić będziemy obraz Człowieka niebieskiego.
EWANGELIA Łk 8, 4-15
Gdy zebrał się wielki tłum i z miast przychodzili do Jezusa, rzekł w przypowieści: „Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny”.
Przy tych słowach wołał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. Wtedy pytali Go Jego uczniowie, co znaczy ta przypowieść.
On rzekł: „Wam dano poznać tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, aby patrząc nie wiedzieli i słuchając nie rozumieli.
Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują. To, co padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą i przez troski, bogactwa i przyjemności życia bywają zagłuszeni i nie wydają owocu. W końcu ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość”.

 

Co zasiewasz? – pyta św. Paweł. W jakim ciele? Ziemskim, czy duchowym? Co ci dzisiaj było bliższe?

A Jezus, pytając w zasadzie o to samo, każe ci popatrzeć na ziarno, jakie rzucono w ziemię.

Ziemia ta ma twoje oblicze.

Leżysz przy drodze, a każdy przechodząc wyrywa ci z serca Słowo?

A może jesteś nie stały, a Twoja pobożność pozbawiona jest podstaw – po zachłyśnięciu się kazaniami, mszami, różańcami, koronkami, litaniami i czym tam jeszcze i tak zrobisz swoje, według własnych zachcianek i lęków.

Może żyjesz w krainie potężnych żądz? Pragnień, które nie dają nic nikomu, prócz ciebie. Które karmią jedynie twój egoizm, materializm i pychę. Które podszyte są obłudą i dulszczyzną, jak płaszcz podszewką z jedwabiu.

Może jednak jesteś ziemią żyzną i pragniesz realizować wolę Pana z miłością w sercu, nie dając nikomu i niczemu zepchnąć się z raz obranej ścieżki?

Co dziś zasiałeś? W kim?

Co zasiejesz i przyjmiesz w siebie jutro?

Wybieraj.

Wspomnienie Św. Grzegorza Wielkiego, Papieża i Doktora Kościoła

Poniedziałek, 3 IX 2012 r.

 
I CZYTANIE 1 Kor 2, 1-5
Przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, by błyszcząc słowem i mądrością głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby się wiara wasza opierała nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.
EWANGELIA Łk 4, 16-30
Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu Księgę proroka Izajasza.
Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana”. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione.
Począł więc mówić do nich: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: „Czy nie jest to syn Józefa?”
Wtedy rzekł do nich: „Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: «Lekarzu, ulecz samego siebie»; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie tego, co się wydarzyło, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum”.
I dodał: „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”.
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić.
On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

 

 

Gdzie jest owo Pawłowe „ukazywanie ducha i mocy”?

Czy widzisz je w niedzielnym kazaniu, w swojej modlitwie,  w rozmowie z kimś bliskim, w twoim zaangażowaniu? W czym przejawia się siła w twoim życiu?

Jezus pełen Ducha głosi Słowo, wywołuje tym reakcję słuchaczy, wypełnia proroctwa i pokazuje jak należy je rozumieć w konkretnym czasie, po czym objawia moc, gdy nie daje się zepchnąć ze skały rodzinnego miasta. Jeśli tęsknisz za takim dotknięciem Ducha, aby stać się choćby przez chwile słuchaczem i uczestnikiem takiego spotkania z Bogiem – proś o tę łaskę. Jeśli już kiedyś miałeś takie doświadczenie – szukaj w sobie śladów owej mocy, jaką Pan chętnie daje, jeśli tylko z wiara poprosisz. Jeśli to, o czym piszę jest dla ciebie tylko pięknie brzmiącą bajką – współczuję ci z całego serca i zapraszam, abyś zatęsknił za Ewangelia przemieniającą życie, dającą sens codziennym wysiłkom, i umacniającą łaską, która nie będzie pochodzić z ciebie.

Takiej mocy dał sie uwieść patron dnia dzisiejszego, św. Grzegorz Wielki. Rozpoznał jej ślady najpierw w życiu pełnym sprawiedliwości i uczciwości, gdy będąc świeckim prefektem Rzymu  dał sie poznać mieszkańcom Wiecznego Miasta jako dobry rządca. Zaskoczywszy wszystkich porzuceniem tej drogi i założeniem klasztoru w swoich dobrach na jednym z siedmiu wzgórz Rzymu, Celio, odkrył potęgę życia ewangelicznego i wspólnotowego. Wraz z dwunastoma towarzyszami starał sie żyć w ubóstwie, czystości i posłuszeństwie podług Reguły św. Benedykta. Stał się doradcą papieży, ich ambasadorem w Konstantynopolu, opatem i dyplomatą. Gdy lud Rzymu, po śmierci Pelagiusza II, przez aklamację wybrał Grzegorza następcą św. Piotra, nie był on nawet kapłanem. Przyjąwszy wybór był jednym z największych biskupów Rzymu. To on ujrzał nad obecnym zamkiem św. Anioła postać Archanioła Michała chowającego miecz, co stało sie proroctwem zakończenia trwającej w Mieście zarazy. To on wysłał do Anglii św. Augustyna, późniejszego buskupa Canterbury, dając początek chrystianizacji Wyspy. On też przybrał tytuł, który po dziś dzień noszą papieże – sługa sług bożych.

Życie w mocy Ewangelii, w mocy Ducha.

Takie też może być twoje życie.

Wspomnienie Bł. Bronisławy, Dziewicy

Sobota, 1 IX 2012 r. 

I CZYTANIE 1 Kor 1, 26-31
Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu. Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.
Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby jak napisano, „w Panu się chlubił ten, kto się chlubi”.
EWANGELIA Mt 25, 14-30
Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: „Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął się rozliczać z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: «Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana». Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, i powiedział: «Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana».
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: «Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność».
Odrzekł mu Pan jego: «Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności: tam będzie płacz i zgrzytanie zębów»”.

 

Dlaczego sługa, który jedyny posiadany talent zakopał w ziemi zostaje potępiony? Czy chodzi Jezusowi jedynie o brak gospodarności i docenienia, tego, co się ma?

A może ów sługa jest raczej doskonałym przykładem głupoty – i to takiej która każe się męczyć, trudzić, angażować własne emocja na próżno.

Zauważmy, że człowiek, który bojąc sie swego pana, zakopuje duże bogactwo w ziemi, musi jednocześnie czuwać, aby nikt owego skarbu nie odkopał. Nie wiadomo, na jak długo odjechał ewangeliczny wielmoża, ale nawet kilka dni nieustannego strzeżenia nie swojej własności powoduje stres i lęk. Sługa wpadł w pułapkę być może i nam znanego paradoksu – w niechęci do ryzyka i w strachu przed nieudaną inwestycją, dopadło go jeszcze większe ryzyko i jeszcze większy lęk. Ot, głupota. Ile razy z tego typu głupoty tworzymy podstawę naszego postępowania?

Sługa nieużyteczny pozwolił aby jego serce owładnął strach, niechęć do ryzyka, lenistwo i niewiara we własne umiejętności. Wszakże pan jego wiedział na co owego sługę stać (dlatego tez powierzył mu tylko jeden talent, a nie dwa, ani pięć, jak innym) i widział w nim kogoś zdolnego do obracania bogactwem, takim na jego własną miarę. Bóg także widzi na co cię stać. Nie złoży na twe barki zadania ponad siły. Zaszczepił w sercu wszelkie niezbędne dary, pragnienia i umiejętności, abyś mógł wypełnić życiową misję, oraz obdarować bliźnich szczęściem. Nie wpadnij tylko w pułapkę nieużytecznego sługi – strzeż się lęku, niechęci o ryzyka, lenistwa, ale nade wszystko niewiary.

XVI tydzień Okresu Zwykłego

Sobota, 28 lipca 2012 r.

I CZYTANIE Jr 7, 1-11
Słowo, które Pan skierował do Jeremiasza: „Stań w bramie świątyni i głoś następujące słowa: «Słuchajcie słowa Pana, wszyscy z Judy, którzy wchodzicie tymi bramami, aby oddać pokłon Panu»”. To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: „Poprawcie postępowanie i wasze uczynki, a pozwolę wam mieszkać na tym miejscu. Nie ufajcie słowom kłamliwym głoszącym: «Świątynia Pana, świątynia Pana, świątynia Pana!»
Albowiem jeżeli naprawdę poprawicie wasze postępowanie i jeżeli będziecie się kierować wyłącznie sprawiedliwością jeden wobec drugiego, jeśli nie będziecie uciskać cudzoziemca, sieroty i wdowy i jeśli krwi niewinnej nie będziecie rozlewać na tym miejscu, i jeżeli nie pójdziecie za obcymi bogami na waszą zgubę, wtedy pozwolę wam mieszkać na tym miejscu w ziemi, którą dałem przodkom waszym od dawna i na zawsze.
Oto wy na próżno pokładacie ufność w zwodniczych słowach. Nieprawda? Kraść, zabijać, cudzołożyć, przysięgać fałszywie, palić kadzidło Baalowi, chodzić za obcymi bogami, których nie znacie. A potem przychodzicie i stajecie przede Mną w tym domu, nad którym wzywano mojego imienia, i mówicie: «Oto jesteśmy bezpieczni», by móc nadal popełniać te wszystkie występki.
Może jaskinią zbójców stał się w waszych oczach ten dom, nad którym wzywano mojego imienia? Ja to dobrze widzę”, mówi Pan.
EWANGELIA Mt 13, 24-30
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?»
A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza»”.

Tylko kiedy będzie to żniwo…

Czasami chciałoby się, żeby Pan Bóg nie był tak cierpliwy. Patrząc dookoła siebie i widząc panoszące się chamstwo, nieuczciwość, obłudę, kłamstwo, czy zdradę najświętszych wartości, człowiek zaczyna się zastanawiać, nad sensownością podtrzymywania w istnieniu naszego ludzkiego grajdołka. Pan jednak patrzy głębiej i widzi więcej. Ten sam bowiem człowiek, którego postrzegam jako egoistę i obłudnika jest jednocześnie bożym synem, dzieckiem, któremu niegdyś Ojciec włożył w serca pewne pragnienia, zasiewając Swe ziarno. Jest tragedią, boską tragedią, że w to samo miejsce złośliwość Nieprzyjaciela zasiała ziarno chwastu. Czy Ojciec może tak łatwo wydać wyrok na swe dziecko? Przedziwne są zakamarki Jego serca, mieści się tam szalona wprost miłość dla człowieka, a jednocześnie jest ono, jak i cały Pan – święte, czyli nie dotknięte żadnym złem, żadnym brakiem, żadną skazą. Nie cierpi więc grzechu. Jeśli zastanawiasz się jak można nie cierpiąc czyichś uczynków, kochać taką osobę – popatrz w serce Boga, tam jest odpowiedź.

Można więc powiedzieć, że Pan jest momentami bezradny wobec ludzkiej wolności. Może prowokować przeróżne sytuacje, dopuszczać nawet konsekwencje zła innych ludzi, alarmować nas poprzez sumienie – ale i tak, to każdy musi sam zachcieć zmiany, zachcieć ucieczki od zabijającego egoizmu, zachcieć prawości i szczerości w swoim życiu. Dopóki się tak nie stanie, serce Stwórcy cierpi.

Jednak Bóg nie pozostawił nas jedynie na pastwę ruletki naszych wyborów. Jest jeszcze jeden element układanki, na którym opiera się miłość. Jesteśmy bowiem sobie zadani i posyłani do siebie nawzajem. Pan nie czeka bezczynnie, lecz pobudza serca innych ludzi, aby – w porę, zanim przyjdą niebiańskie żniwa – głosili Jego miłość, zbawienie, pokutę i prawdę o odkupieniu. I tu otwiera się szerokie spektrum możliwości. Czasami będzie to głoszenie wprost prorockie, twarde, jak dziś u Jeremiasza, któremu Pan wkładał w usta słowa potężne, raniące, aby burzyły dobre samopoczucie wielu, tzw. porządnych ludzi. Czasami będą to słowa czułe i delikatne, jak te, które wypowiadał choćby św. Franciszek z Asyżu. Czasami będzie to świadectwo radykalnej miłości wyrażone w czynie, jak u bł. Matki Teresy z Kalkuty. Czasami będzie to wytrwała cierpliwość żony do głupiego męża (lub na odwrót). Czasami cicha obecność w cieniu wielkich spraw, połączona z modlitwą i zgodą na wolę bożą, jak w życiu Najświętszej Maryi Panny. Zawsze jednak, u podstaw leży miłość do drugiego człowieka i Boga.

Denerwują cię inni? Ogarnia cię gniew na nieprawość i głupotę panującą dookoła? A co ty robisz, aby „czynić sobie ziemię poddaną”, aby przemieniać oblicze tego świata? Co robisz, aby dać komuś jasne i klarowne świadectwo bycia uczniem Chrystusa? Kogo i jak przyprowadzasz do Pana?

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑