Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 64 of 134

Poniedziałek XXXIII tygodnia Okresu Zwykłego

Poniedziałek, 14 XI 2011 r.

I CZYTANIE 1 Mch 1, 10-15. 41-43. 54-57. 62-64
Wyszedł korzeń wszelkiego grzechu, Antioch Epifanes, syn króla Antiocha. Przebywał on w Rzymie jako zakładnik, a zaczął panować w sto trzydziestym siódmym roku panowania greckiego.
W tym to czasie wystąpili spośród Izraela synowie wiarołomni, którzy podburzyli wielu ludzi, mówiąc: „Pójdźmy zawrzeć przymierze z narodami, które mieszkają wokoło nas. Wiele złego bowiem spotkało nas od tego czasu, kiedyśmy się od nich oddalili”. Słowa te w ich mniemaniu uchodziły za dobre. Niektórzy zaś spomiędzy ludu zapalili się do tej sprawy i udali się do króla, a on dał im władzę, żeby wprowadzili pogańskie obyczaje. W Jerozolimie więc wybudowali gimnazjum według pogańskich zwyczajów. Pozbyli się też znaku obrzezania i odpadli od świętego przymierza. Sprzęgli się też z poganami i zaprzedali się im, aby robić to, co złe. Król wydał dekret dla całego państwa. „Wszyscy mają być jednym narodem i niech każdy zarzuci swoje obyczaje”. Wszystkie narody przyjęły ten rozkaz królewski, a nawet wielu Izraelitom spodobał się ten kult przez niego nakazany. Składali więc ofiary bożkom i znieważali szabat.
W dniu piętnastym miesiąca Kislew sto czterdziestego piątego roku na ołtarzu całopalenia wybudowano „ohydę spustoszenia”, a w okolicznych miastach judzkich pobudowano także ołtarze; ofiary kadzielne składano nawet przed drzwiami domów i na ulicach. Księgi Prawa, które znaleziono, darto w strzępy i palono ogniem. Królewskie polecenie zabijało tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Przymierza albo jeżeli ktoś postępował zgodnie z nakazami Prawa.
Wielu jednak spomiędzy Izraelitów postanowiło sobie i mocno się trzymało swego postanowienia, że nie będą jedli nieczystych pokarmów. Woleli raczej umrzeć aniżeli skalać się pokarmem i zbezcześcić święte przymierze. Oddali też swoje życie. Wielki gniew Boży strasznie zaciążył nad Izraelem.
EWANGELIA Łk 18, 35-43
Kiedy Jezus zbliżył się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał, że tłum przeciąga, dowiadywał się, co się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: „Co chcesz, abym ci uczynił?” Odpowiedział: „Panie, żebym przejrzał”. Jezus mu odrzekł: „Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła”. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.

Dzisiejsze czytania brzmią jak komentarz polityczny do obecnej rzeczywistości, nie tylko polskiej. Księga Machabejska opisuje okoliczności w jakich doszło do wybuchu powstania Machabeuszy – rozkład moralny narodu, porzucenie tradycji, przyjęcie obyczajowości pogańskiej, przemiana kultury aż wreszcie kult „ohydy spustoszenia” w miejsce kultu jedynego Boga (mimo trwania świątyni i ofiar). Skąd my to znamy? Każdy totalitaryzm, ogarniający swoim zasięgiem wiele narodów szedł tą samą ścieżką. Nic więc dziwnego, że, gdy pomiędzy nami odnajdujemy poszczególne elementy tej drogi, pojawia się lęk o Ojczyznę, o tożsamość narodową, o przywiązanie do wiary. Pojawia się także lęk o Kościół, który – choć zewnętrznie wciąż ten sam (pisze tak, mimo świadomości zmian, jakie zaszły na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat w liturgii, czy sztuce sakralnej)  – zaczyna w różnych kwestiach mówić innym, aniżeli naród, językiem. Przypominam, że rozróżnienia Kościół i Anty-Kościół używał już bł. Jan Paweł II. Może jeszcze nie widać fizycznie „ohydy spustoszenia” na ołtarzu świątynnym, ale chyba niedaleko do tego momentu.

Odpowiedzią na grozę pierwszego czytania jest scena ewangeliczna. Ślepy żebrak wie do kogo ma się zwrócić z prośbą o pomoc i – niezrażony niczym – krzyczy za Jezusem. Myślę, że to samo właśnie robi, trwająca od kilku miesięcy w naszym kraju, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę. Podobnie jak wówczas, także i dziś znajdą się uczniowie idący na przedzie za Mistrzem, którzy będą woleli, aby krzyczący umilkli, bo męczą. Z tym, że tamtym uczniom chodziło o spokój Nauczyciela, tym zaś, o spokój swój własny i swoich znajomych. Warto, aby wyznawcy świętego spokoju pamiętali jednak, co jest treścią ksiąg Machabejskich – walka o tożsamość i byt narodu.

XXXIII tydzień Okresu Zwykłego

Niedziela, 13 XI 2011 r.

I CZYTANIE Prz 31,10–13.19–20.30–31
Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa; nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia. O len się stara i wełnę, pracuje starannie rękami. Wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono. Otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce. Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana. Z owocu jej rąk jej dajcie, niech w bramie chwalą jej czyny.

Czy umiesz docenić prawdziwe piękno? Czy nazywasz jego wartość w czynach konkretnych osób? Jak podkreślasz wartość odpowiedzialności i miłosierdzia w rodzinie?

Czy udało ci się podziękować kobietom za ich trud miłości do ciebie? Zwłaszcza tej codziennej, wyrażającej się w trosce o zwykłe sprawy.

II CZYTANIE 1 Tes 5,1–6
Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem będą mówić: „Pokój i bezpieczeństwo”, tak niespodziana przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą. Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteście synami nocy ani ciemności. Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi.

Czym jest ów uspakajający okrzyk „pokój i bezpieczeństwo” w twoim życiu? Kto w ten sposób usypia twoją czujność? Poszukaj ludzi, czy rzeczywistości, którzy sprawiają, ze nie widzisz świata wokół siebie (i w sobie) realistycznie, ale tylko z głupim optymizmem.

Jak doświadczasz bycia „synem światłości”? Co w twoim życiu o tym świadczy?

EWANGELIA Mt 25,14-30
Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: „Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: »Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem«. Rzekł mu pan: »Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana«. Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: »Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem«. Rzekł mu pan: »Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana«. Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: »Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność«. Odrzekł mu pan jego: »Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów«”.

Co jest twoim talentem? Co masz, jako dar od Pana? Co dął ci Bóg, jako dar, którym możesz pomagać innym? Co robisz ze swoimi możliwościami, umiejętnościami? Czy rozwijasz swoje zdolności?

Po czym można by poznać, że jesteś człowiekiem wiernym? Jakie ”małe rzeczy” są ci dane? Za co, za kogo jesteś odpowiedzialny?

W jaki sposób doświadczasz tego, że jesteś sługą? W czym wyraża się twoja służba? Skąd wiesz, czego oczekuje od ciebie Pan?

Wspomnienie św. Jozafata, biskupa i męczennika

Sobota, 12 XI 2011 r.

I CZYTANIE Mdr 18, 14-16; 19, 6-9
Gdy głęboka cisza zalegała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe Słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz, jak srogi wojownik runęło w pośrodek zatraconej ziemi. I stanąwszy, napełniło wszystko śmiercią: nieba sięgało i rozchodziło się po ziemi.
Całe stworzenie znów zostało przekształcone w swej naturze, powolne Twoim rozkazom, by dzieci Twe zachować bez szkody. Obłok ocieniający obóz i suchy ląd ujrzało, jak się wynurzał z wody poprzednio stojącej: droga otwarta z Morza Czerwonego i pole zielone – z burzliwej głębiny. Przeszli tędy wszyscy, których chroniła Twa ręka, ujrzawszy cuda godne podziwu. Byli jak konie na pastwisku i jak baranki brykali, wielbiąc Ciebie, Panie, któryś ich wybawił.
EWANGELIA Łk 18, 1-8
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: «Obroń mnie przed moim przeciwnikiem». Przez pewien czas nie chciał. Lecz potem rzekł do siebie: «Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie»”.
I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

Bóg weźmie cię w obronę. Tak, jak przyszedł z pomocą dzieciom Izraela, gdy znalazły się w sytuacji bez wyjścia, pomiędzy śmiercią z rąk wojski faraona, a utonięciem w wodach Morza Czerwonego. Objawił się wtedy jako Ojciec czuły na głos uciśnionych oraz Mocarz, dla którego niczym są ludzkie niemożności. Usłyszał jęki prześladowanych i posłał Swe Słowo. W ten sposób nie tylko zareagował na konkretną sytuację w historii Narodu Wybranego, ale także zapowiedział inną Paschę, która potężnie przekroczy swym kosmicznym zasięgiem wydarzenia Księgi Wyjścia. Słowo zstąpiło przy końcu czasów w łono Dziewicy i, stając się jednym z nas, stanęło do walki z Przeciwnikiem. Walki zwycięskiej.

Cóż z tego wynika dla mnie? – zapytasz.

Walka jest wygrana. Bóg bierze cię w obronę. Ale musisz Mu zaufać, uwierzyć mocy Jego Słowa. Jeśli będziesz stał obok, poddając się pustce swego serca i nieufności rozumu, pozwalając wciąż i wciąż, aby nadal próchniała twoja wola a z nią niezdolność do jakiegokolwiek trwania – na nic się nie zda w twoim życiu krwawa walka Pana.

Bóg weźmie cię w obronę. Ale pozwól Mu odnaleźć w twym sercu wiarę. Zdecyduj.

Wspomnienie św. Marcina z Tours, biskupa

Piątek, 11 XI 2011 r.

I CZYTANIE Mdr 13, 1-9
Głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzianych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem.
Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa, winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw, winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę.
Ci jednak na mniejszą zasługują naganę, bo wprawdzie błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć. Obracają się wśród Jego dzieł, badają i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą. Ale i oni nie są bez winy: jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat, jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana?
EWANGELIA Łk 17, 26-37
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich.
Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich: tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.
W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je.
Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona”. Pytali Go: „Gdzie, Panie?” On im odpowiedział: „Gdzie jest padlina, tam się zgromadzą i sępy”.

Pismo św. nie jest poprawne politycznie. Jest bezpośrednie, do bólu. Jesteś głupi, gdy żyjąc, patrząc na świat, na ludzi, na sprawy wielkie i małe – nie rozpoznajesz Tego, który to wszystko nieustannie podtrzymuje w istnieniu. Może wolelibyśmy nazwać to ślepotą, może tragedią ludzką, może skutkiem działania zła, lecz – choć każde z tych wyjaśnień jest jakoś prawdziwe – Słowo jest tu jednoznaczne. Chodzi tu o podobny rodzaj głupoty jakimi wykazują się ewangeliczne panny, które ze zgaszonymi lampami w ręku pozostały same sobie pośród ciemności, przed zatrzaśniętymi drzwiami weselnej uczty. Jest to ta sama głupota, k która dotknęła nowotestamentalnego bogacza, co pobudował sobie spichlerze, pewny siebie jadł i pił i używał, lecz zaraz zażądano odeń duszy.

Popatrz na swoje życie. Dojrzyj w nim, obok bezmiaru głupoty, słabości i grzechu, także i bożą konstrukcję, zamysł Miłosierdzia. Przyjrzyj się milionom nowych szans, na jakie nigdy nie zasłużyłeś i nie zasłużysz. Nie są one dziełem przypadku. Popatrz ile razy czyjaś przebita dłoń ratowała cię przed skutkami uparcie ponawianych idiotycznych decyzji. Spójrz, przez ilu ludzi Ktoś próbował (z większym lub mniejszym skutkiem) oświecić twój rozum, tak pewny swych egoistyczno-absolutnych racji. Czy to wszystko były przypadki? Czy twoje życie jest wypadkową żywiołów, czy tez wynikiem ślepych sił, mechanizmów i ogólnego chaosu?

Możesz zamknąć na to oczy i nadal nie pytać Boga o Jego zdanie. Możesz wzruszyć ramionami na miłość i wciąż uważać, że jej pełnia jest tylko w twoim egotyźmie. Możesz – póki jeszcze masz czas. Ale, czy na pewno masz? Już znasz datę swej śmierci? Już wiesz, kiedy staniesz przed sądem Bożym?

A przecież można inaczej. Można tak, jak patron dzisiejszego dnia – odnaleźć szczęście w podzielonym płaszczu i walce z szatanem, do ostatniego tchnienia potwierdzić prawdę o wielkości Stwórcy.

Wspomnienie św. Leona Wielkiego, papieża i doktora Kościoła

Czwartek, 10 XI 2011 r.

I CZYTANIE Mdr 7, 22 – 8, 1
Jest bowiem w Mądrości duch rozumny, święty, jedyny, wieloraki, subtelny, rączy, przenikliwy, nieskalany, jasny, niecierpliwy, miłujący dobro, bystry, niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki, trwały, niezawodny, beztroski, wszechmogący i wszystko widzący, przenikający wszelkie duchy rozumne, czyste i najsubtelniejsze.
Mądrość bowiem jest ruchliwsza od wszelkiego ruchu i przez wszystko przechodzi i przenika dzięki swej czystości. Jest bowiem tchnieniem mocy Bożej i przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego, dlatego nic skażonego do niej nie przylgnie. Jest odblaskiem wieczystej światłości, zwierciadłem bez skazy działania Boga, obrazem Jego dobroci.
Jedna jest, a wszystko może, pozostając sobą, wszystko odnawia, a przez pokolenia zstępując w dusze święte, wzbudza przyjaciół Bożych i proroków. Bóg bowiem miłuje tylko tego, kto przebywa z Mądrością. Bo ona piękniejsza niż słońce i wszelki gwiazdozbiór.
EWANGELIA Łk 17, 20-25
Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: „Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: «Oto tu jest» albo: «tam». Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was”.
Do uczniów zaś rzekł: „Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: «Oto tam» lub: «oto tu». Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie”.

Gdzie jest Mądrość Boża? Czy tylko na odległych, niebosiężnych wyżynach, daleko, hen? Czy gdzieś, gdzie nie kalają Jej ludzkie ścieżki? Bo przecież tak jest idealna, tak piękna, że wydaje się, iż nic Jej do życia zwykłych śmiertelników.

Gdzie jest Boże Królestwo, miejsce panowania Niebios? Czy w kosmicznych przestrzeniach, pomiędzy Aniołami i świętymi? Bo przecież nie odnajdujemy zbyt łatwo wokół siebie śladów Jego mocy.

Gdzie trwa ów „dzień Syna Człowieczego”? Bo często wydaje nam się, że jest tylko marzeniem z pięknej baśni, lub tęsknotą tragiczną poprzez swoje wieczne niespełnienie.

Patrzę na krzyż tworzący całość z eucharystycznym ołtarzem. Patrzę na Ofiarę i słyszę: „Bierzcie… Jedzcie… Pijcie… Błogosławieni… Wezwani…”.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑