Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 65 of 134

Święto Rocznicy Poświęcenia Bazyliki Laterańskiej

Środa, 9 XI 2011 r.

I CZYTANIE Ez 47, 1-2. 8-9. 12
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza.
Anioł rzekł: „Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostaną przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ ich woda przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo”.
EWANGELIA J 2, 13-22
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.
W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?” On zaś mówił o świątyni swego Ciała. Gdy zatem zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Śmiertelnie spragnieni stoją nad brzegiem Rzeki i nie widzą jej wody, nadającej się do picia. Głodni, o skurczonych żołądkach, nie widzą owoców, ani drzew je rodzących nad brzegami rzeki. Mnie słyszą szumu fal. Nie czują czystego zapachu świeżości. Usychają obok źródła.

Rzeka przepływa przez Eucharystię. Rzeka jest Łaską – płodną, obfitą, siłodajną. Rzeka rodzi życie, nie byle jaką egzystencję, pospiesznie spędzaną na gorączkowej ucieczce przed problemami, pytaniami i cierpieniem, lecz życie w pełnych barwach i kolorach – życie pełne, życie obfite.

Dlaczego nie widzisz Potoku? Dlaczego nie chcesz wejść w jego nurt? Dlaczego stoisz na brzegu z wiecznie wyschniętymi ustami, marząc o wolności, a nigdy nie próbujesz skorzystać z tego, co codziennie mogłoby Ci pomóc?

Twoje serce jest żałośnie puste. Napełnij je, a stanie się na powrót Domem Boga. Oczyść je od bankierów i kupczących, napełnij wodą z Rzeki, a doświadczysz Życia.

Wtorek XXXII tygodnia Okresu Zwykłego

Wtorek, 8 XI 2011 r.

I CZYTANIE Mdr 2, 23 – 3, 9
Dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka, uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą. A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka.
Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i uznał ich za godnych siebie.
Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. Będą sądzić ludy, zapanują nad narodami, a Pan królować będzie nad nimi na wieki. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.
EWANGELIA Łk 17, 7-10
Jezus powiedział do swoich apostołów: „Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: «Pójdź i siądź do stołu»? Czy nie powie mu raczej: «Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił»? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: «Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać»”.

Pierwsze słowa dzisiejszego czytania z Księgi Mądrości na dobrą sprawę powinny zburzyć nasze wyobrażenia o życiu i śmierci. „Weszła na świat przez zawiść diabla” – pisze autor natchniony. A przecież to Boga zwykle oskarżamy o to, że jest przyczyną wszelkie zła. To z Niego czynimy okrutnego tyrana. To Jemu przypisujemy „pomysł na cierpienie”, choroby i umieranie. Może warto spytać dziś samych siebie – ile razy oskarżałeś Boga o spowodowanie złych wydarzeń twojego życia? W jakich sytuacjach pomyliłeś Boga z szatanem?

Poniedziałek XXXII tygodnia Okresu Zwykłego

Poniedziałek, 7 X 2011 r.

I CZYTANIE Mdr 1, 1-7
Umiłujcie sprawiedliwość, sędziowie ziemscy! Myślcie o Panu właściwie i szukajcie Go w prostocie serca. Daje się bowiem znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się takim, którym nie brak wiary w Niego. Bo przewrotne myśli oddzielają od Boga, a Moc, gdy ją wystawiają na próbę, karci niemądrych. Mądrość nie wejdzie w duszę przewrotną, nie zamieszka w ciele zaprzedanym grzechowi. Święty Duch karności ujdzie przed obłudą, usunie się od niemądrych myśli, wypłoszy Go nadejście nieprawości.
Mądrość bowiem jest duchem miłującym ludzi, ale bluźniercy z powodu jego warg nie zostawi bez kary: ponieważ Bóg świadkiem jego sumienia, prawdziwym stróżem jego serca, tym, który słyszy mowę jego języka. Albowiem Duch Pański wypełnia ziemię, Ten, który ogarnia wszystko, ma znajomość mowy.
EWANGELIA Łk 17, 1-6
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu na szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych.
Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: «Żałuję tego», przebacz mu”.
Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary”. Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: «Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze», a byłaby wam posłuszna”.

Trzy rzeczy ze sobą splątane. Na pozór różne, a jednak nierozłączne. Zgorszenie, przebaczenie, wiara.

W jakich sytuacjach zło popełnione przez drugiego człowieka cię gorszy, zniechęca do własnej walki o dobro? Być może bardziej rozbija cię grzech kogoś na świeczniku, autorytetu, kapłana, czy kogoś ważnego dla ciebie, ale przypomnij sobie taką sytuację. A może warto zastanowić sie kiedy twój grzech, zło przez ciebie popełnione rozbiło serce bliźniego?

Czy potrafisz uznać grzeszność drugiej osoby, czy tez częściej jest ona argumentem na to, aby samemu zwolnić się z pracy nad sobą w myśl hasła: „skoro on tego nie robi to i ja nie muszę”. Czy chcesz przebaczać w takiej sytuacji?

A wreszcie – zobacz, ponad złem ma być twoje zaufanie Bogu! Nawet jeśli zdarzało ci się zastanawiać nad tym skąd to zło w życiu ludzi, którzy winni być przykładem i czemu Pan dopuszcza takie rzeczy, to wiedz, tylko wiara przeniesie cię przez ocean grzechu twojego i innych ludzi. Dlatego apostołowie proszą Jezusa, aby dodał im wiary. Wiedzą, że tylko ona ma moc zneutralizowania kwasu zła.

Gorszysz się? Chcesz przebaczać? Proś o wiarę. Ufaj!

XXXII tydzień Okresu Zwykłego

Niedziela, 6 XI 2011 r.

I CZYTANIE Mdr 6,12–16
Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca: ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, i ci ją znajdą, którzy jej szukają, uprzedza bowiem tych, co jej pragną, wpierw dając się im poznać.
Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich.
O niej rozmyślać to szczyt roztropności, a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie: sama bowiem obchodzi i szuka tych, co są jej godni, objawia się im łaskawie na drogach i popiera wszystkie ich zamysły.

Dla kogo, lub czego „wstajesz przed świtem”? Co jest dla ciebie tak ważne, że gotów jesteś zaryzykować wysiłek i ryzyko, aby spełnić swe pragnienie?

W jaki sposób szukasz prawdziwej mądrości? Gdzie ona dla ciebie jest ukryta? W książkach? W drugim człowieku? W jakichś przeżyciach? A jeśli chcesz powiedzieć, że w Bogu – to, co to znaczy?

II CZYTANIE 1 Tes 4,13–18
Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli.
Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami.

Czy rzeczywiście ufasz Bogu, że wskrzesi cię z martwych?

Co to znaczy „umrzeć w Jezusie”? Apostoł podkreśla, że tacy zmartwychwstaną. Można więc nie umrzeć „w Nim”. Jak przygotowujesz swych bliskich na odejście? Czy robisz wszystko, aby – jeśli są chorzy lub w podeszłym wieku – umieli odejść „w Jezusie”?

EWANGELIA Mt 25,1–13
Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:
„Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie oblubieńca. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.
Lecz o północy rozległo się wołanie: »Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie«. Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: »Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną«. Odpowiedziały roztropne: »Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie«.
Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: »Panie, panie, otwórz nam«. Lecz on odpowiedział: »Zaprawdę powiadam wam, nie znam was«.
Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”.

Czy wiesz na kogo czekasz? Kim jest twój Oblubieniec? Kogo kochasz do granic możliwości? Na myśl o kim cieszysz się najbardziej?

Czy Bóg jest dla ciebie tak ważny, że gotów jesteś wszystko poświęcić, szukać Go, oraz tropić Jego ślady w twoim życiu i dookoła ciebie?

Z kim czekasz na Pana? Pośród których „panien” widzisz siebie – mądrych, czy głupich?

Co jest oliwą twojej lampy? Co dodaje ci światła i sił – przyjaźń, miłość, relacje, inni ludzie, lektura Słowa Bożego, a może po prostu jakiś odpoczynek? Masz jeszcze tę oliwę?

W jaki sposób doświadczasz, że masz dusze ukochaną przez Oblubieńca, który za nią przelał Krew?

Co sprawia, że usypiasz podczas swego czuwania?

Sobota XXXI tygodnia Okresu Zwykłego

Sobota, 5 XI 2011 r.

I CZYTANIE Rz 16, 3-9. 16. 22-27
Pozdrówcie współpracowników moich w Chrystusie Jezusie, Pryskę i Akwilę, którzy za moje życie nadstawiali swe głowy i którym winienem wdzięczność nie tylko ja sam, ale i wszystkie Kościoły nawróconych pogan. Pozdrówcie także Kościół, który się zbiera w ich domu. Pozdrówcie mojego umiłowanego Epeneta, który należy do pierwocin złożonych Chrystusowi przez Azję. Pozdrówcie Marię, która poniosła wiele trudów dla waszego dobra. Pozdrówcie Andronika i Juniasa, moich rodaków i współtowarzyszy więzienia, którzy się wyróżniają między apostołami, a którzy przede mną przystali do Chrystusa. Pozdrówcie umiłowanego mego w Panu Ampliata. Pozdrówcie współpracownika naszego w Chrystusie Urbana i umiłowanego mego Stachysa. Pozdrówcie wzajemnie jedni drugich pocałunkiem świętym. Pozdrawiają was wszystkie Kościoły Chrystusa.
Pozdrawiam was w Panu i ja, Tercjusz, który pisałem ten list. Pozdrawia was Gajus, który jest gospodarzem moim i całego Kościoła. Pozdrawia was Erast, skarbnik miasta, i Kwartus, brat.
Temu, który ma moc utwierdzić was zgodnie z Ewangelią i moim głoszeniem Jezusa Chrystusa, zgodnie z objawioną tajemnicą, dla dawnych wieków ukrytą, teraz jednak ujawnioną, a przez pisma prorockie na rozkaz odwiecznego Boga wszystkim narodom obwieszczoną, dla skłonienia ich do posłuszeństwa wierze, Bogu, który jedynie jest mądry, przez Jezusa Chrystusa niech będzie chwała na wieki wieków. Amen.
EWANGELIA Łk 16, 9-15
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny: a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobra kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował: albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”.
Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. Powiedział więc do nich: „To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych”.

Czytając dzisiejsze pierwsze czytanie wręcz uderza drobiazgowość pozdrowień, jakie Paweł kieruje do swych znajomych. Ale w tym wyliczaniu poszczególnych (dziś nam niewiele mówiących) imion kryje się ślad bliskości. Ci ludzie nie są dla Apostoła anonimowi, nie jest to również urzędowa lista „komu by tu trzeba jeszcze podziękować – i panu wojewodzie, i panu ministrowi”… Pryska, Akwila i wspólnota, która się zbiera w ich domu (byłem tam, niewiele śladów, ale poruszające miejsce, położone pośród urokliwych rzymskich willi), Epenet, Andronik i Junias (oddaje im Paweł swoisty hołd, jako Żydom i tym, którzy wcześniej od niego uznali w Jezusie Mesjasza), Ampliat, Urban, Stachys, Tersjusz pisarz i Gajus, Erast, oraz Kwartus – ludzie połączeni więzami wiary, gorliwością i zapewne miłością do Pawła. Za każdym tym imieniem kryje sie ludzka historia, dzieje spotkania z Panem, być może męczeństwo, a na pewno przygoda wiary i miłości.

Dlaczego to zwróciło moją uwagę? Bo zadałem sobie pytanie o to, kogo bym z taką drobiazgowością i czułością niemalże pozdrowił, gdybym był na Pawłowym miejscu. I odpowiedź wcale nie jest taka oczywista… Ktoś powie – drobna rzecz, nie warto sie nad tym zastanawiać, przecież ci wszyscy, o których pisze Apostoł nie zawsze byli przy nim, raz byli jedni, raz drudzy. Może tak. Ale „kto w małej rzeczy…”. Ponadto relacje budowane na Chrystusie to nie jest byle co, to skarb, który należy pielęgnować, cenniejszy od „mamony” – prawdziwe dobro.

Kogo więc byś wymienił, gdyby dane było pisać do przyjaciół, czy duchowych dzieci? Kto byłby pośród ludzi zjednoczonych wiarą, a jednocześnie różnych charakterem, temperamentem, zainteresowaniami, wykształceniem, może narodowością? Kto nadstawiał życie za twoja głowę, i kogo nazwiesz współpracownikiem w Chrystusie? Kto pomaga ci dochodzić do prawdy w twojej codzienności, i komu winieneś wdzięczność, bo nigdy cię nie okłamał?

Kogo kochasz?

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑