Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 66 of 134

Wspomnienie św. Karola Boromeusza, biskupa

Piątek, 4 XI 2011 r.

I CZYTANIE Rz 15, 14-21
Bracia, jestem co do was przekonany, że pełni jesteście szlachetnych uczuć, ubogaceni wszelką wiedzą; zdolni do udzielania sobie wzajemnie upomnień. A może niekiedy w liście tym zbyt śmiało się wyraziłem jako ten, który stara się przypomnieć wam pewne sprawy na mocy danej mi przez Boga łaski. Dzięki niej jestem z urzędu sługą Chrystusa Jezusa wobec pogan, sprawującym świętą czynność głoszenia Ewangelii Bożej, by poganie stali się ofiarą Bogu przyjemną, uświęconą Duchem Świętym. Jeśli więc mogę się chlubić, to tylko w Chrystusie Jezusie z powodu spraw odnoszących się do Boga. Nie odważę się jednak wspominać niczego poza tym, czego dokonał przeze mnie Chrystus w doprowadzeniu pogan do posłuszeństwa wierze słowem, czynem, mocą znaków i cudów, mocą Ducha Świętego. Oto od Jerozolimy i na całym obszarze aż po Ilirię dopełniłem obwieszczenia Ewangelii Chrystusa. A poczytywałem sobie za punkt honoru głosić Ewangelię jedynie tam, gdzie imię Chrystusa było jeszcze nie znane, by nie budować na fundamencie położonym przez kogo innego, lecz zgodnie z tym, co napisane: „Ci, którym o Nim nie mówiono, zobaczą Go, i ci, którzy o Nim nie słyszeli, poznają Go”.
EWANGELIA Łk 16, 1-8
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: «Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą». Na to rządca rzekł sam do siebie: «Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mnie zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mnie ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu». Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: «Ile jesteś winien mojemu panu?» Ten odpowiedział: «Sto beczek oliwy». On mu rzekł: «Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt». Następnie pytał drugiego: «A ty ile jesteś winien?» Ten odrzekł: «Sto korców pszenicy». Mówi mu: «Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt».
Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła”.

Apostoł to człowiek zarządzający nie swoim majątkiem. Jednak w swej posłudze ma być roztropny – sprytny i przebiegły.

To pięknie, ale gdzie w tym miejsce dla nas, „zwykłych” ludzi?

Ano, choćby w pewnej głupocie, jaka opanowuje nas nie tylko przed Bogiem (bo to jeszcze jakoś dałoby się wytłumaczyć), ale również wówczas, gdy przychodzi zawalczyć o jakieś dobro. Walczyć o zło przychodzi łatwiej, kombinować, oszukiwać, kłamać, manipulować – jakoś takie to naturalne. Ale nie przekraczając cienkiej granicy zła, walczyć o to, co dobre – z tym mamy wyraźny problem. Troszczyć się o siebie, jakoś potrafimy, inna rzecz czy zawsze skutecznie, ale troszczyć się o „majątek” Pana, to już jest dla nas abstrakcyjną sprawą.

Bóg powierzył ci coś, co jest dla niego cenne. Może to być jakaś idea, sprawa, dzieło, ale także może to być drugi człowiek. Twój dom, rodzina, żona, mąż, czy dzieci, a nawet przyjaciele – to majątek Boga. Chroń go i pomnażaj. Poczuj sie odpowiedzialny. Bądź sprytny. nieuczciwy rządca z przypowieści, gdy było trzeba, potrafił uruchomić cały swój spryt i zaryzykował wiele, aby wiele zyskać – i to w swojej sprawie. Zaryzykuj wiele w obronie tego, co ci dane.

Czwartek XXXI tygodnia Okresu Zwykłego

Czwartek, 3 X 2011 r.

I CZYTANIE Rz 14, 7-12
Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi. Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga. Napisane jest bowiem: „Na moje życie, mówi Pan, przede Mną klęknie wszelkie kolano, a każdy język wielbić będzie Boga”. Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.
EWANGELIA Łk 15, 1-10
Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła». Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta mając dziesięć drachm zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam». Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.

Gdzie jesteś?

Pomiędzy faryzeuszami, specjalistami od pobożności, których jedynym atutem jest dogłębna znajomość przepisów i wiara, że ich wypełnianie jest drogą do życia wiecznego?

A może pośród uczonych w piśmie, znających każdy przecinek Biblii i umiejących wytłumaczyć po swojemu meandry Słowa, nie zawsze zgodnie z myślą Tego, który to Słowo wypowiedział?

Może jesteś celnikiem, stojącym w rozkroku (cóż za niewygodna pozycja!) pomiędzy narodem, religią a koniecznością zarobienia pieniędzy, zmieniającą się z czasem w obronę siebie, własnej pozycji, swoich pieniędzy i kompromisów?

A może jesteś grzesznikiem, wykonującym pogardzaną pracę, nie należysz do elity kraju, twoje aspiracje budzą śmiech i politowanie, a życie moralne zawiesiłeś obok rolki papieru toaletowego w łazience?

Może zbliżasz się do Jezusa pomału, nieśmiało, omijając szerokim łukiem wszystkich wyżej wspomnianych specjalistów od Pana Boga, czujesz sie nieco lepszy od celnika, ale nie tak dobry, aby śmiało stanąć przed Panem i popatrzeć Mu w oczy.

Gdzie jesteś?

Pośród dziewięćdziesięciu dziewięciu spokojnie pasących się owiec, które znają swoje miejsce na pastwisku i przy pasterzu, czy też gubisz się gdzieś na obrzeżach?

Może jesteś drachmą zagubioną, ale bardzo cenną, tak cenną, że odnalezienie ciebie wyzwala moc radości na niebiosach. Gdybyś wiedział jak jesteś cenny…

Gdzie jesteś?

I jeszcze jedno pytanie, zastanów się spokojnie nad nim. Jak sądzisz, czy aniołowie boży cieszą się patrząc na twoje życie?

Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych

Środa, 2 XI 2011 r.

I CZYTANIE Hi 19, 1. 23-27a
Hiob powiedział: „Któż zdoła utrwalić me słowa, potrafi je w księdze umieścić? Żelaznym rylcem, diamentem, na skale je wyryć na wieki? Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni. Potem me szczątki skórą odzieje, i oczyma ciała będę widział Boga. To właśnie ja Go zobaczę”.
II CZYTANIE 1 Kor 15, 20-24a. 25-28
Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. Jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności: Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć. Wszystko bowiem rzucił pod Jego stopy.
EWANGELIA Łk 23, 44-46. 50. 52-53; 24, 1-6a
Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha.
Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o Ciało Jezusa. Zdjął Je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany.
W pierwszy dzień tygodnia niewiasty poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężów w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał”.

„Lecz ja wiem” – woła dzisiaj Hiob – „Wybawca mój żyje”. Nie – „wierzę”, „ufam”, „sądzę”. „Wiem”. Skąd? Co daje Hiobom tę pewność? I to wobec cierpienia, w cieniu śmierci? Czy to tylko niezwykła łaska Ducha? Czy to intuicja, przeczucie, sen nieprześniony?

„Wiem”…

A przecież, jak często się mawia, jedyne, co człowiek wie, co musi – to umrzeć. Tak jakby to śmierć właśnie była jedynym pewnikiem na tym świecie. Tak jakby groby, które dzisiaj nawiedzamy były jedynym trwałym punktem odniesienia. Tak jakby nie było miłości, wolności i wszystkich tych ulotnych „–izmów”, które zbyt łatwo stają sie swoistym znieczulaczem, wiecznie niespełnionym marzeniem. Łatwo narzuca nam sie grób, zbyt łatwo krzyż przestaje być znakiem ofiary dającej życie, a zamienia się w znak śmierci (żeby nie powiedzieć – nagrobkowy, złowrogi gadżet).

Usłysz dzisiaj pewność Hioba. Usłysz słowa aniołów, skierowane do niewiast w grobie Jezusa: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?”. Pomyśl o tym chodząc po cmentarnych alejkach.

Twój Wybawca żyje, oni żyją także!

Uroczystość Wszystkich Świętych

Wtorek, 1 XI 2011 r.

I CZYTANIE Ap 7,2-4.9-14
Ja, Jan, ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: „Nie wyrządzajcie szkody ziemi ani morzu, ani drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego”. I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela. Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: „Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie, i Barankowi”. A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicze swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: „Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków. Amen!” A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: „Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?” I powiedziałem do niego: „Panie, ty wiesz”. I rzekł do mnie: „To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka”.
II CZYTANIE 1 J 3,1-3
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się to objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jaki jest.
Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty.
EWANGELIA Mt 5,1-12a
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.

Kim są, ci, którzy wygrali swe życie? Kim są, ci, którzy zwyciężyli? Kim są, ci, którzy już wiedzą, że są kochani i w tej miłości odpoczną?

Przeszli przez ucisk – powiada Apokalipsa – i wybielili szaty we krwi Baranka. On stał się ich bronią – nie zemsta, nie ludzkie kalkulacje, nie pokładanie nadziei w tym, co doczesne. Uczynili z Baranka punkt odniesienia i choć żyli na świecie nie byli z tego świata. Chcieli i potrafili być wierni jego prawu miłości.

Jakże wydaje sie to szczytne i wielkie, że aż człowiek zastanawia się, czy to o prawdziwych ludziach mowa. Gdy dookoła siebie trudno znaleźć przykłady wierności, odrzucenia zemsty i trwania przy Bogu (a i z trwaniem przy człowieku nie lepiej), to i świętość jawi się jako coś z definicji nieosiągalnego. Ale przecież jest ona drogą, propozycją, czy nawet zaproszeniem, jakie On kieruje wobec swych dzieci. Problem często polega na tym, że mamy w głowach zupełnie wypaczony obraz tego, kim jest święty.

Dziś Uroczystość Wszystkich Świętych – nie tylko tych z kolorowych obrazków, nie tylko tych z kalendarza liturgicznego, ale przede wszystkim tych bezimiennych, często żyjących pomiędzy nami cicho i pokornie. Kiedyś zdziwimy sie (co daj Boże), gdy będzie nam dane w olbrzymim tłumie stojącym przed tronem Baranka rozpoznać twarze naszych sąsiadów, znajomych, a może i rodziny. Dlaczego ich dzisiaj nie widzimy? Dlaczego święci są schowani w teraźniejszości? Czyżby było ich aż tak mało? Jan twierdzi, że świat ich nie zna, bo nie poznał Pana. Dobrze, ale czemu my ich nie znamy? Czyżbyśmy tak bardzo należeli do świata? Czyżbyśmy przyjęli kategorie tego świata za swoje i wymienili na nie kategorie myślenia Ewangelią?

Sprawdźmy. Popatrz na ten katalog praw Królestwa, jakim są „Błogosławieństwa”. Chcesz nimi żyć? A może zdają ci się tania psychoterapią, takim niewiele znaczącym pocieszeniem? Czy udało ci się kiedykolwiek doświadczyć mocy zawartej w tych obietnicach Chrystusa? Zastanawiasz się czasami co znaczy „ubóstwo w duchu” i czy jest dla ciebie wartością „czyste serce”?

Ci, którzy zwyciężyli, odkryli w jakimś momencie moc błogosławieństw. Dali się poprowadzić niepozornej sile w nich zawartej. Punktem odniesienia uczynili Syna Bożego i Jemu do końca zaufali. aż po granice cierpienia i śmierci.

Chcesz?

Poniedziałek XXXI tygodnia Okresu Zwykłego

Poniedziałek, 31 X 2011 r.

I CZYTANIE Rz 11, 29-36
Dary łaski i wezwania Boże są nieodwołalne. Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu nieposłuszeństwa Żydów dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami w czasie obecnym mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie. O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen.
EWANGELIA Łk 14, 12-14
Jezus powiedział do przywódcy faryzeuszów, który Go zaprosił: „Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.

Jaki jest największy dar Boży?

Życie, rodzina, zdrowie (a przecież niedługo będziemy powtarzać sobie wobec napotkanej na cmentarzu rodziny: „no to zdrowia, bo zdrówko jest najważniejsze”, trudno o większy absurd w takiej scenografii chrześcijańskich nagrobków), drugi człowiek, dobra praca? Co poczytujesz sobie za największą łaskę, jakiej udzielił ci Pan?

A czy istnieje w twojej świadomości taki dar, jak przyjaźń Boża? Doświadczasz jakoś tego, że Bóg chce (?!) być twoim przyjacielem? On wciela, realizuje wprost, to, o czym mówi dziś w Ewangelii. Zaprasza ubogich, chromych i niewidomych, czyli nas. Razem z nami chce zasiąść za stołem. Wie, że nie mamy czym Mu odpłacić. Wie, że Jego przyjaźń nigdy nie będzie do końca odwzajemniona. Więcej, wie, że tę przyjaźń odrzucimy – i to nie raz, i nie dwa. Wie, że często jednego dnia będziemy deptać jego dary, a następnego błagać o przebaczenie. Wie, że Jego Serce zawsze będzie ranione. A jednak ofiaruje nam Swą przyjaźń… I daru tego nie cofa.

Aż się chce zaśpiewać za Pawłem z Tarsu – „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jemu chwała na wieki!”.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑