Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 70 of 134

Rocznica poświęcenia rzymskiej bazyliki Najświętszej Maryi Panny

Piątek, 5 VIII 2011 r.

I CZYTANIE Pwt 4, 32-40
Mojżesz powiedział do ludu: „Zapytaj dawnych czasów, które były przed tobą od dnia, gdy Bóg stworzył na ziemi człowieka, czy zaszedł taki wypadek, od jednego krańca niebios do drugiego, jak ten, lub czy słyszano o czymś podobnym? Czy słyszał jakiś naród głos Boży z ognia, jak ty słyszałeś, i pozostał żywym? Czy usiłował Bóg przyjść i wybrać sobie jeden naród spośród innych narodów przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi, jak to wszystko, co tobie uczynił Pan, twój Bóg, w Egipcie na twoich oczach? Widziałeś to wszystko, byś poznał, że Pan jest Bogiem, a poza Nim nie ma innego.
Z niebios pozwolił ci słyszeć swój głos, aby cię pouczyć. Na ziemi dał ci zobaczyć swój ogień ogromny i słyszeć swoje słowa spośród ognia. Ponieważ umiłował twych przodków, wybrał po nich ich potomstwo i wyprowadził cię z Egiptu sam ogromną swoją potęgą. Na twoich oczach wydziedziczył ze względu na ciebie obce narody, większe i silniejsze od ciebie, by cię wprowadzić w posiadanie ich ziem, jak to jest dzisiaj. Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego. Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie pełnić, by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, twój Bóg”.
EWANGELIA Mt 16, 24-28
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Zaprawdę powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim”.

Św. Hieronim – Boisz się śmierci? Przypomnij sobie o triumfie Tego, który przyjdzie w chwale. Zląkłeś się krzyża? Słuchaj, co mówi Pismo o Posłusze aniołów.

Orygenes – Kto za prawdę walczy aż do śmierci, traci wprawdzie życie, ale ponieważ dla Chrystusa je stracił, zachowa je na wieki. I więcej jeszcze: kto dla Chrystusa niszczy w sobie cielesne pożądliwości, tym samym staje się zdolny do czynów przynoszących zbawienie.

Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera

Czwartek, 4 VIII 2011 r.

I CZYTANIE Lb 20, 1-13
W pierwszym miesiącu przybyło całe zgromadzenie Izraelitów na pustynię Sin. Lud zatrzymał się w Kadesz; tam też umarła i tam została pogrzebana Miriam.
Gdy zabrakło zgromadzeniu wody, zeszli się przeciw Mojżeszowi i Aaronowi. I kłócił się lud z Mojżeszem, wołając: „Lepiej by było, żebyśmy zginęli jak bracia nasi przed Panem. Czemuście wyprowadzili zgromadzenie Pana na pustynię, byśmy tu razem z naszym bydłem zginęli? Dlaczegoście wywiedli nas z Egiptu i przyprowadzili na to nędzne miejsce, gdzie nie można siać, nie ma drzew figowych ani winorośli, ani drzewa granatowego, a nawet nie ma wody do picia?”
Mojżesz i Aaron odeszli od tłumu i skierowali się ku wejściu do Namiotu Spotkania. Tam padli na twarz, a ukazała się im chwała Pana. I przemówił Pan do Mojżesza: „Weź laskę i zbierz całe zgromadzenie, ty wespół z bratem twoim Aaronem. Następnie przemów w ich obecności do skały, a ona wyda z siebie wodę. Wyprowadź wodę ze skały i daj pić ludowi oraz jego bydłu”.
Stosownie do nakazu ubrał Mojżesz laskę sprzed oblicza Pana. Następnie zwołał Mojżesz wraz z Aaronem zgromadzenie przed skałą i wtedy rzekł do nich: „Słuchajcie, wy buntownicy! Czy potrafimy z tej skały wyprowadzić dla was wodę?” Następnie podniósł Mojżesz rękę i uderzył dwa razy laską w skał. Wtedy wypłynęła woda tak obficie, że mógł się napić zarówno lud, jak i jego bydło. Rzekł znowu Pan do Mojżesza i Aarona: „Ponieważ Mi nie uwierzyliście i nie objawiliście mojej świętości wobec synów Izraela, dlatego wy nie wprowadzicie tego ludu do kraju, który im dałem”. To są „Wody Meriba, tzn. Wody Sporu”, gdzie spierali się synowie Izraela z Panem i gdzie On objawił wobec nich swoją świętość.
EWANGELIA Mt 16, 13-23
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.
Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.
Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”.
Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”.

Jak krucha jest wiara. U każdego.

Z jednej strony to nawet pocieszające, że tacy herosi Biblii jak Mojżesz, czy Apostoł Piotr mieli problemy ze stuprocentowym zaufaniem Bogu. Wódz Narodu Wybranego woli w skałę bić swym kijem kilka razy, zamiast nakazanego jednego uderzenia. Piotr zaś nie jest do końca pewien, czy Pan Jezus wie, co mówi, więc woli Mu otworzyć oczy na rzeczywistość. Obaj na chwile zawierzyli bardziej swojemu sposobowi patrzenia świat i boskie możliwości, aniżeli Słowu Wszechmocnego.

Czy można mieć im to za złe?

W końcu Mojżesz miał nerwy zdarte do cna użeraniem się z niesfornym ludem „o twardym karku” przed którym to ciężarem Pan (w swej przewidującej roztropności) nie ustrzegł swego sługi, a i stawiał go często w sytuacji mało komfortowej, karząc Mojżeszowi bronić narodu przed rozgniewaniem Bożym. Piotr zaś – cóż, z tego, że jest Opoką mógł wysnuć przeróżne wnioski, zwłaszcza, że nie do końca „załapał” co się dzieje. Ba, wszak Chrystus wyraźnie mu powiedział: „nie ciało i krew (czyli nie ludzie) pokazali ci, kim jestem naprawdę, ale Ojciec z nieba”. Skoro tak, to biedny Piotr nie zdążył przeanalizować, ani swego odkrycia, ani statusu, jaki otrzymał, ani tez przerażającej zapowiedzi.

A jednak, Pan – który się nie myli – dotyka swych wybranych przedziwnymi konsekwencjami owej niewiary. Piotr otrzymuje mało zaszczytny epitet, Mojżesz ciężką do strawienia obietnicę, że nie wejdzie do Kanaanu.

Gdzie tkwi błąd obydwu patriarchów?

Mojżesz mógł bardziej zawierzyć gestom, znakom czy swoistym magiom aniżeli Głosowi. Byłoby to zgodne z wychowaniem, jakie odebrał w Egipcie i praktykami, których zapewne uczył się od kapłanów tego starożytnego kraju. Zresztą, te właśnie Mojżeszowe umiejętności Bóg wykorzystał podczas wielkiego Wyjścia.

Dziś także mamy skłonność do oderwania wiary od pewnych pobożnych praktyk…

Piotr Apostoł przez całe życie bardziej ufał temu co wynika z „ciała i krwi”, aniżeli ryzyku związanemu z wiary. Było tak już od pierwszego spotkania z Jezusem, kiedy to wszystko wołało w nim, że lepiej zaufać swej rybackiej wiedzy (po całej nocy pracy, nad ranem, łowienie ryb nie ma najmniejszego sensu) aniżeli zdaniu jakiegoś Cieśli. Wybrał jednak Słowo Jezusa – nie bez wewnętrznej walki – i ten wybór będzie się powtarzał w przeróżnych konfiguracjach do końca dni Piotrowych.

A dzisiejszy patron dnia, św. Jan Maria Vianney wychodzi na to, że nie znalazł w sobie żadnej innej pewności – ani magii, ani wiedzy, choćby rabacko praktycznej – poza pewnością wynikającą ze spotkania z Jezusem. I dlatego to on właśnie, nie Mojżesz, ani nie Piotr (mimo, że pierwszy papież) postawił swoim życiem poprzeczkę dla księży i proboszczów. Wysoka poprzeczkę…

Środa XVIII tygodnia Okresu Zwykłego

Środa, 3 VIII 2011 r.

PIERWSZE CZYTANIE Lb 13, 1-2a. 25 – 14, 1.26-29. 34-35
Na pustyni Paran Pan przemówił do Mojżesza: „Poślij ludzi, aby zbadali kraj Kanaan, który chcę dać synom Izraela”.
Po czterdziestu dniach wrócili z rozpoznania kraju. Przyszli na pustynię Paran do Kadesz i stanęli przed Mojżeszem i Aaronem oraz przed całym ludem izraelskim, złożyli przed nimi sprawozdanie oraz pokazali owoce kraju. I tak mu opowiedzieli: „Udaliśmy się do kraju, do którego nas posłałeś. Jest to kraj rzeczywiście opływający w mleko i miód, a oto jego owoce. Jednakże lud, który w nim mieszka, jest silny, a miasta są obwarowane i bardzo wielkie. Widzieliśmy tam również Anakitów. Amalekici zajmują okolice Negebu; w górach mieszkają Chetyci, Jebuzyci i Amoryci, Kananejczycy wreszcie mieszkają nad morzem i nad brzegami Jordanu”.
Wtedy próbował Kaleb uspokoić lud, który zaczął się burzyć przeciw Mojżeszowi, i rzekł: „Trzeba ruszyć i zdobyć kraj, na pewno zdołamy go zająć”. Lecz mężowie, którzy razem z nim byli, rzekli: „Nie możemy wyruszyć przeciw temu ludowi, bo jest silniejszy od nas”.
I rozgłaszali złe wiadomości o kraju, który zbadali, mówiąc do Izraelitów: „Kraj, któryśmy przeszli, aby go zbadać, jest krajem, który pożera swoich mieszkańców. Wszyscy zaś ludzie, których tam widzieliśmy, są wysokiego wzrostu. Widzieliśmy tam nawet olbrzymów, Anakici pochodzą od olbrzymów, a w porównaniu z nimi wydaliśmy się sobie jak szarańcza i takimi byliśmy w ich oczach”. Wtedy całe zgromadzenie zaczęło wołać podnosząc głos. I płakał lud owej nocy. Pan przemówił znów do Mojżesza i Aarona: „Jak długo mam znosić to przewrotne zgromadzenie szemrzące przeciw Mnie? Słyszałem szemranie Izraelitów przeciw Mnie. Powiedz im: «Na moje życie – mówi Pan – postąpię z wami według słów, któreście wypowiedzieli przede Mną. Trupy wasze zalegną tę pustynię. Wy wszyscy, którzy zostaliście spisani w wieku od dwudziestu lat wzwyż, wy, którzyście przeciwko Mnie szemrali, na pewno nie wejdziecie do kraju, w którym uroczyście poprzysiągłem wam zamieszkanie, na pewno nie wejdziecie, z wyjątkiem Kaleba, syna Jefunnego, i Jozuego, syna Nuna. Poznaliście kraj w ciągu czterdziestu dni; każdy dzień teraz zamieni się w rok i przez czterdzieści lat pokutować będziecie za winy i poznacie, co to znaczy, gdy Ja się oddalę. Ja, Pan, powiedziałem! Zaprawdę w ten sposób postąpię z tą złą zgrają, która się zebrała przeciw Mnie. Na tej pustyni zniszczeją i tutaj pomrą»”.
EWANGELIA Mt 15, 21-28
Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to zbliżyli się do Niego uczniowie i prosili: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie, dopomóż mi”. On jednak odparł: „Niedobrze jest brać chleb dzieciom i rzucać psom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz”. Od tej chwili jej córka została uzdrowiona.

– Nie możemy zdobyć tej ziemi, bo mieszkają tam silniejsi – mówią niektórzy z Izraelitów do Mojżesza. Być może w ten sposób po raz pierwszy w dziejach zrodziła sie instytucja tak zwanych pożytecznych idiotów, czyli ludzi, którzy (z lęku, lub z jakiejkolwiek innej słabości własnej, często także z głębi gruntownych przemyśleń) poprą sprawę, jaką w normalnych warunkach życia społecznego, nazwano by – delikatnie rzecz ujmując – zdradą.

Mimo, że Kaleb i Jozue starają się w możliwie najbardziej atrakcyjny sposób ukazać bogactwo i urodzajność Ziemi Obiecanej, wiedząc, że wyraźną wola Pana byłoby zdobycie tego „raju” to czarny pijar innych wysłanników doprowadza do podziałów i głosów buntu. Ciekawe są argumenty przeciwników podbijania Kanaanu, sprowadzają się one do bazowania na strachu i niechęci do kolejnego wysiłku. Zapewne w świadomości Izraelitów gdzieś jeszcze majaczą owe rarytasy z niewoli, czyli cebula czosnek i co tam jeszcze było znakiem obfitości.

I może nie byłoby w tym wszystkim problemu – ot, jak nie chcecie tędy, to pójdziemy gdzie indziej – gdyby nie fakt, że losy narodów są w ręku Boga. To Jego wola ma się realizować, a nie demokratyczne kompromisy i oscylowanie między szatanem a belzebubem. Przecież za ziemią Kanaan stoi boża obietnica i fakt dezercji wobec perspektywy zawalczenia o jej realizację jest jawnym buntem przeciw woli Tego, który naród z Egiptu wyprowadził „mocną ręką”. Gdy doszło do wyboru – czy narazić się na trud zdobycia wolności poprzez przekroczenie nabytych w niewoli ograniczeń, czy tez ulegając niewolnictwu ducha skazać się na kolejna tułaczkę – naród, niejako na zimno, wybiera tułaczkę, wybiera wewnętrzne niewolnictwo. Stąd Boża decyzja, a raczej smutne stwierdzenie faktu: to „zniewolniczałe” pokolenie musi umrzeć.

Cóż jednak zrobić, gdy jedno pokolenie na wymarciu, a następne ma tak jakby jeszcze bardziej zniewolony umysł i serca?

Potrzeba może jeszcze kilku Kalebów i Jozuych, aby otworzyli nieco powieki pełnemu leku narodowi. Potrzeba Mojżeszów, co by z wiarą kobiety kananejskiej użebrali u Pana Boga zmiłowania. Że sie przy tym przeróżne „czynniki” uruchomią? Cóż zrobić? Jak się ktoś uparł, by jego kości bielały na pustyni, to siłą go do mleka i miodu nie da się zaciągnąć.

Wtorek XVIII tygodnia Okresu Zwykłego

Wtorek, 2 VIII 2011 r.

I CZYTANIE Lb 12, 1-13
Miriam i Aaron mówili źle o Mojżeszu z powodu Kuszytki, którą wziął za żonę. Rzeczywiście bowiem wziął za żonę Kuszytkę. Mówili: „Czyż Pan mówił z samym tylko Mojżeszem? Czy nie mówił również z nami?” A Pan to usłyszał. Mojżesz zaś był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, jacy żyli na ziemi. I zwrócił się nagle Pan do Mojżesza, Aarona i Miriam: „Przyjdźcie wszyscy troje do Namiotu Spotkania”.
I poszli wszyscy troje, a Pan zstąpił w słupie obłoku, zatrzymał się u wejścia do namiotu i zawołał na Aarona i Miriam. Gdy obydwoje podeszli, rzekł: „Słuchajcie słów moich: Jeśli jest u was prorok, objawię mu się przez widzenia, w snach będę mówił do niego. Lecz nie tak jest ze sługą moim, Mojżeszem. Uznany jest za wiernego w całym moim domu. Twarzą w twarz mówię do niego, w sposób jawny, a nie przez wyrazy ukryte. On też postać Pana ogląda. Czemu ośmielacie się o moim słudze, o Mojżeszu, źle mówić?” I zapalił się gniew Pana przeciw nim. Odszedł Pan, a obłok oddalił się od namiotu, lecz oto Miriam stała się nagle biała jak śnieg, od trądu.
Gdy Aaron do niej się zwrócił, spostrzegł, że była trędowata. Wtedy rzekł Aaron do Mojżesza: „Proszę, panie mój, nie karz nas za grzech, któregośmy się nierozważnie dopuścili, i jesteśmy winni. Nie dopuść, by ona stała się jak martwy płód, który na pół zgniły wychodzi z łona swej matki”. Wtedy błagał Mojżesz głośno Pana: „O Boże, spraw, proszę, by znowu stała się zdrowa”.
EWANGELIA Mt 15, 1-2. 10-14
Do Jezusa przyszli z Jerozolimy faryzeusze i uczeni w Piśmie z zapytaniem: „Dlaczego twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem”.
Jezus przywołał do siebie tłum i rzekł do niego: „Słuchajcie i chciejcie zrozumieć: Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym”.
Wtedy przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to powiedzenie”. On zaś odrzekł: „Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana. Zostawcie ich. To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadają”.

Różnie bywa ze świętymi. Jedni, jak Mojżesz, są przedziwnie przez Boga chronieni przed odrzuceniem ze strony najbliższych, inni zaś – jak choćby św. Franciszek – tych najbliższych się wyrzekają, aby w pełni służyć Bogu. Jedni, jak św. O. Pio, mogą być wzorem pokory i posłuszeństwa, inni zaś, jak św. Jan od Krzyża, musieli zmagać się z przełożonymi i wręcz łamać ich nakazy. Nie ma więc sztampowej świętości. Naszym wzorem jest Chrystus, ale chodzenie Jego śladami pozostawia olbrzymią przestrzeń wolności. Bóg do każdego z nas podchodzi indywidualnie, choć my wolelibyśmy wypracować ogólny model „świętego postępowania”: swoisty święty wzorzec z Sevres. Nie da się.

„Coś” jednak musieli w sobie mieć ci ludzie, skoro – tak różnych – możemy wzywać do pomocy, skoro możemy przeglądać się w ich życiu i postępowaniu. O owym „czymś” mówi dziś (niejako poprzez kontrast) Ewangelia, gdy napominając faryzeuszy nazywa ich „ślepymi przewodnikami ślepych”. Na czym owa ślepota polega?

Jest prawdziwym dramatem, gdy człowiek wyposażony w dary dla pokazywania drogi bliźnim, oraz wezwany do tego przez bożą łaskę, myli ścieżki i swoje widzimisię nazywa wolą Boga. Jest dramatem, gdy „urzędowy prorok” nie ma kompletnie pojęcia, która z proponowanych dróg jest boża. Jest tragedią, gdy ktoś przeznaczony do rozeznawania (jak się fachowo mówi), czyli odróżniania co pochodzi z natchnienia bożego, a co jest działaniem ludzkim, albo diabelskim – wskutek braku spojrzenia wiary nie jest w stanie tego uczynić. Jest czymś przerażającym, gdy kapłan lub biskup (przez dar święceń usposobieni do rozeznawania), lub (w innej skali) każdy ochrzczony, opiera się jedynie na przyrodzonym głosie rozumu, czy ludzkim sprycie, pomijając dany przez Boga charyzmat, wiarę i zawierzenie Panu.

Bez spojrzenia wiary i dopuszczenia do siebie wniosków wynikających z działania Bożego, bez oparcia się na owej swoistej „optyce duchowej”, będącej darem dla kogoś, kto prowadzi jakiekolwiek życie duchowe – jesteśmy skazani wyłącznie na ludzkie dywagacje i rozważania. Owszem, rozum jest podstawowym narzędziem do rozpoznawania dobra, ale w przypadku ucznia Chrystusa, musi być to rozum oświecony wiarą, rozumiana nie jako ideologia, lecz żywe światło i więź z Bogiem. Inaczej trwamy w ślepocie i możemy narazić się na to, że Pańskie oskarżenie, kierowane do faryzeuszy, obejmie także i nas: „ślepi przewodnicy ślepych”.

Święci posiadali oczy wiary. Patrzyli na świat i sprawy ludzkie przez pryzmat spraw boskich. Dlatego też wiele ich zwyczajnych błędów, czy słabości, Pan przykrywał swoją miłością, przebaczając i ratując. Ze względu na to zawierzenie bliscy Mojżesza otrzymali reprymendę, gdy chcieli spostponować jego osobę. Ze względu na to św. Franciszek otrzymał łaskę odpustu dla maleńkiej kapliczki zwanej Porcjunkulą na znak ratunku dla każdego, kto przez imię Biedaczyny z Asyżu poszuka bożego miłosierdzia. Korzystajmy dziś z odpustu, prośmy o przebaczenie grzechów, i chciejmy patrzeć oczami wiary na codzienność. I módlmy się o łaskę rozeznawania dla wszystkich pasterzy Kościoła.

Szerzej o odpuście Porcjunkuli.

Wspomnienie św. Alfonsa Marii Liguoriego, biskupa i doktora Kościoła

Poniedziałek, 1 VIII 2011 r.

I CZYTANIE Lb 11, 4b-15
Na pustyni synowie Izraela mówili: „Któż nam da mięsa, abyśmy jedli? Wspominamy ryby, któreśmy darmo jedli w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Tymczasem tu giniemy pozbawieni tego wszystkiego. Oczy nasze nie widzą nic poza manną”.Manna zaś była podobna do nasion kolendra i miała wygląd bdelium. Ludzie wychodzili i zbierali ją, potem mełli w ręcznych młynkach albo tłukli w moździerzach. Gotowali ją w garnkach lub robili z niej podpłomyki; smak miała taki jak ciastko na oleju. Gdy nocą opadała rosa na obóz, opadała równocześnie i manna.
Gdy Mojżesz usłyszał, że lud narzeka rodzinami, każda u wejścia do swego namiotu, wtedy rozpalił się potężny gniew Pana. To wydało się złe Mojżeszowi. Rzekł więc do Pana:”Czemu tak źle się obchodzisz ze sługą swoim, czemu nie jesteś dla mnie łaskawy i złożyłeś na mnie cały ciężar tego ludu? Czy to ja począłem ten lud w łonie albo ja go zrodziłem, żeś mi powiedział: «Noś go na łonie swoim, jak nosi piastunka dziecię, i zanieś go do ziemi, którą poprzysiągłem dać ich przodkom»? Skądże wezmę mięsa, aby dać temu całemu ludowi? A przecież przeciw mnie podnoszą skargę i wołają: «Daj nam mięsa do jedzenia». Nie mogę już sam dłużej udźwignąć troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży. Jeśli chcesz tak ze mną postępować, to raczej mnie zabij, jeśli jesteś dla mnie łaskawy, bym już nie patrzył na swoje nieszczęście”.
EWANGELIA Mt 14, 22-36
Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny.
Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.
Wtedy Jezus odezwał się do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.
Na to odpowiedział Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”.
A On rzekł: „Przyjdź”.
Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”.Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”
Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”.

Ogórki, melony, pory, cebula, czosnek, ryby…

Różne są oznaki szczęścia, za którymi się tęskni. Po latach nie pamięta się już kajdan, śladów bicza na plecach, czy bólu po stracie synów. Krótka jest pamięć narodu, który musi dojrzeć ku wolności. Jest jak dziecko wyrywające się rodzicom, gdy chcą nauczyć je czegoś nowego – chodzenia, siedzenia przy stole lub innych czynności niezbędnych dla funkcjonowania. Owo uczenie się – boli.

Wolność dla idących przez pustynię ma smak manny – smak trudu, nudy, niejasnej przyszłości. Dla Mojżesza zaś wolność staję sie coraz cięższym brzemieniem odpowiedzialności za tych, których za sobą pociągnął na rozkaz Pana. Nie dziwota, że skarży sie dziś, pełen samotności – czemu złożyłeś na mnie cały ciężar? Lud buntuje się, szemrze, chciałby czegoś nowego, swoistych zagłusza czy bólu. Dookoła zaś piasek.

Będzie banałem przypomnienie, że Polacy od dwudziestu kilku lat próbują iść przez pustynię. Zniewolony naród próbuje odzyskać godność i smak wolności. Z trudem, bo pamięć melonów, cebuli, czy czego tam jeszcze jest żywa, a wokół piasek. Z trudem, bo i Mojżesza trudno znaleźć… Choć może to czas już na Jozuego?

Kilkakrotnie w ciągu minionego stulecia podejmowaliśmy próby przejścia pustyni. I kilkakrotnie na niej wpadaliśmy w macki nowych Egipcjan, którzy z pasją dziesiątkowali elitę tej narodowej karawany. Już nie jesteśmy tym ludem, jaki starał się odbudował polskiego ducha po ciemnej nocy zaborów. Ludzie o prawych umysłach, jasnych sercach z pasją miłości do tego co polskie w dużej liczbie pozostali w historii międzywojennego dwudziestolecia, a wychowane przez nich pokolenie spotykamy dzisiaj na powstańczych cmentarzach. Poprzez hekatombę sierpnia 1944 roku, a wcześniej jeszcze Katynia, a później jeszcze łagrów i stalinowskich więzieni, a potem dziesięcioleci ciężkiej pracy ludzi małych, aby tę małość i miałkość zasadzić na sercu narodu – przez ten czas, gdy zło sprzysięgło się, aby wykorzenić z duszy pojęcie „Bóg, Honor, Ojczyzna” wkładając w umysły odkrywczą myśl, że „polskość to nienormalność”, przez te wszystkie zabiegi jesteśmy dziś ludem niewolniczym, zniewolonym i tę niewolę wielbiącym.

– Panie, jeśli to Ty, każ mi przyjść do Ciebie! – krzyczy Apostoł wzbijać się na szczyty swego zawierzenia Chrystusowi.

– Jeśli Ty masz prawdziwie moc nad falami, jakie widzę, nad tą burzą diabelską, która nas otacza, nad śmiercią, która teraz zagląda nam w oczy, jeśli Ty prawdziwie jesteś Bogiem – pozwól mi na Twoje słowo podeptać ten huragan zła! Inaczej sobie nie poradzę.

Poszedł Piotr, i choć, gdy pozwolił sobie przerazić się tym, co go otacza (nazwijmy to burzą, choć równie dobrze moglibyśmy mówić o pustyni), zaczął tonąć, to dzięki temu zrywowi wiary – ocalał i ocalił to, co najcenniejsze: wolność człowieka, który nie poddaje się złu. Nigdy.

Może więc zrywy się opłacają?

Może warto zerwać ze swej duszy ten oplatający serce wieniec tęsknot za niewolą wyrażający się w litanii: ogórki, melony, pory, cebula, czosnek, ryby…

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑