Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 30 of 134

Środa IV tygodnia Adwentu

Środa, 24 grudnia 2014 r.

I CZYTANIE 2 Sm 7, 1-5. 8b-12. 14a. 16100_1420

Gdy król Dawid zamieszkał w swoim domu, a Pan poskromił wokoło wszystkich jego wrogów, rzekł król do proroka Natana: „Spójrz, ja mieszkam w pałacu cedrowym, a Arka Boża mieszka w namiocie”. Natan powiedział do króla: „Uczyń wszystko, co zamierzasz w sercu, gdyż Pan jest z tobą”.
Lecz tej samej nocy skierował Pan do Natana następujące słowa: „Idź i powiedz mojemu słudze Dawidowi: To mówi Pan: «Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół. Dam ci sławę największych ludzi na ziemi. Wyznaczę miejsce mojemu ludowi, Izraelowi, i osadzę go tam, i będzie mieszkał na swoim miejscu, a nie poruszy się więcej, a ludzie nikczemni nie będą go już uciskać jak dawniej. Od czasu kiedy ustanowiłem sędziów nad ludem moim izraelskim, obdarzyłem cię pokojem ze wszystkimi wrogami. Tobie też Pan zapowiedział, że ci zbuduje dom. Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem.
Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki»”.

EWANGELIA Łk 1, 67-79

Zachariasz, ojciec Jana, został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc:
„Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił, i wzbudził dla nas moc zbawczą w domu swego sługi Dawida: jak zapowiedział od dawna przez usta swych świętych proroków; że nas wybawi od naszych nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą; że naszym ojcom okaże miłosierdzie i wspomni na swe święte przymierze, na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi. Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani służyć Mu będziemy bez lęku, w pobożności i sprawiedliwości przed Nim, po wszystkie dni nasze. A i ty, dziecię, zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie, przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki serdecznej litości naszego Boga, z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, by światłem stać się dla tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju”.

To już ostatnie godziny przed wigilijnym czuwaniem.

Myślimy jak Dawid: „Muszę przygotować ci dom, muszę posprzątać, zrobić zakupy, zapakować prezenty, przypilnować potraw, ubrać choinkę”. Czasami myślimy nieco głębiej: „Musze przygotować Ci moje serce, muszę ogarnąć duszę, muszę się zmienić”. To pewnie wszystko prawda, ale…

Dzisiaj Bóg mówi: „Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? Nie, ja tobie dom wybuduję!” Dzisiaj Bóg przypomina wszystko, co uczynił dla Ciebie. Może tego nie widzisz, może zapomniałeś, ale to On wyprowadza Cię od Twoich pastwisk, od prac, od spraw przeróżnych, od siebie samego. Tak, jak betlejemskich pasterzy, następców Dawidowych, pragnie Ci zwiastować wielką radość i sprawić, abyś ruszył się ze swego miejsca, w którym tak bezpiecznie żyjesz. W grocie, przy kamiennym żłobie, obok Maryi i Józefa – tam ma być Twój dom i Twoje serce. Maksymalnie uproszczone, zredukowane do tego co najważniejsze, nastawione na radość większą, aniżeli emocjonalna wesołkowatość – Pan buduje Ci schronienie. Przed zimnem egoizmu, przed pustką niewiary, przed pokusami i atakami Złego – w dolinie mroku i śmierci. Jest to dom na solidnym, skalnym fundamencie, którego nie przemogą moce piekła. Spożywa się w nim dobro i pije prawdę. Oddycha się w nim Miłością, a Wiara i Nadzieja są jak dwie uśmiechnięte siostry, przygotowujące – niczym Maria i Marta – wieczerzę dla Ciebie.

Pozwól Bogu wybudować Ci dom.

Po tej nocy wzejdzie Słońce.

Wtorek IV tygodnia Adwentu

23 grudnia 2014 r.

I CZYTANIE Ml 3, 1-4; 4, 5-6
…”Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pana, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni serce ojców ku synom, a serce synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi przekleństwem”.

EWANGELIA Łk 1, 57-66
Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem.
Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”.
Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”.
Pytali się więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili.
A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał, i mówił wielbiąc Boga.
I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” Bo istotnie ręka Pańska była z nim.

childjohnRodzina niby zwyczajna, jednak zaskakująca w dwóch kwestiach. Ku zdumieniu wszystkich nadają synowi imię nie będące w użyciu w ich rodzie. Nikt, ani z linii Zachariasza, ani Elżbiety nie nosił imienia Jan. Nikt więc nie umiał powiedzieć z taką mocą i wdzięcznością jak oni – „Jahwe jest łaskaw”, to bowiem oznacza imię ich Jezusowego poprzednika. Tak bardzo doświadczyli łaski Pana, zarówno tej związanej z posiadaniem potomstwa, jak i tej, będącej szczególnym wyróżnieniem prostych ludzi, upokorzonych bezpłodnością, którzy naraz stali się rodzicami „największego spośród urodzonych z niewiasty”! Nie wystraszyli się oporu opinii sąsiadów, krewnych i przyjaciół, ale wypełnili wolę bożą.

Drugie zadziwienie łączy się z jednomyślnością Zachariasza i Elżbiety. Różnie z tym bywa w naszych domach, każdy ciągnie w swoją stronę, chcąc obronić swój jedyny i niepowtarzalny, a co za tym idzie najlepszy punkt widzenia. Kobieta, oświecona współczesnym liberalnym podejściem do rodziny, zrobi wiele, aby nie poddać się zdaniu męża, on zaś ustępując żonie, najczęściej uczyni to „dla świętego spokoju”. Prawda i posłuszeństwo woli bożej przestaje się liczyć jako kryterium podejmowania decyzji. Inaczej jest u Zachariasza i Elżbiety. Wola Boga, ogłoszona staremu kapłanowi przez archanioła Gabriela i przekazana przez niego żonie, stanie się święta. Oboje, jednomyślnie, staną na straży jej wypełnienia i w głowie Elżbiety nie pojawi się nawet cień myśli, aby sprzeciwić się Bogu i swemu mężowi.

Jutro wigilia. Może warto złamać pewien stereotyp polskiej, rodzinnej wigilii, na której i wódeczka się poleje, i sztuczność wykrzywi twarz w opłatkowej grze pozorów, a zmęczone przygotowywaniem potraw panie domu zasiadając do stołu będą miały już dosyć świąt. Nie chciej sztuczności, powtarzając sobie, że nie da się inaczej. Bóg chce prawdy, którą warto sobie powiedzieć z miłością i przebaczeniem – w końcu tego ma być znakiem biały chleb, który łamiemy. Może nie być tak dobrego barszczu, tylu pierogów, karpia, czy odpowiednio dużej choinki, ale musi być miejsce dla Boga.

Bo On chce się w Tobie, w Was narodzić.

I bądźcie w tym jednomyślni. To niezwykłe świadectwo, zwłaszcza dla dzieci, widzieć podobnie myślących rodziców, wspólnie zabiegających, może nawet na kolanach, o to co najważniejsze. Zamiast się kłócić, spierać o jeszcze nieprzygotowane święta, poproście wspólnie, aby do przyszedł do was Pan. On chce skłonić „serce ojców ku synom, a serce synów ku ich ojcom”. On chce Was błogosławić. On chce rozbić namiot pomiędzy Wami. Zgódźcie się.

Wspomnienie świętych męczenników Korneliusza i Cypriana

Wtorek, 16 września 2014 r.

Christ Raising the Dead null by Louisa Anne, Marchioness of Waterford 1818-1891I CZYTANIE 1 Kor 12, 12-14. 27-31a
Podobnie jak jedno jest ciało, choć się składa z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem. Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć? Lecz wy starajcie się o większe dary.
EWANGELIA Łk 7, 11-17
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: „Nie płacz”. Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli. I rzekł: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań”. Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: „Wielki prorok powstał wśród nas i Bóg łaskawie nawiedził lud swój”. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

1. Właśnie wynoszą umarłego. Na naszych oczach. Kto umarł? Młode pokolenie. Gdzie są ojcowie tych, co właśnie umierają? Nie ma. Jak niegdyś ich przodków wywieźli, tak teraz oni sami zaszyli się w swej słabości. Oddali władzę nad swym domem urzędom i specjalistom, zrzucili odpowiedzialność na matki i żony, a sami uciekli – jedni zamykając się w swoim słusznym zdaniu na każdy temat, inni oddychając strachem przed każdym, kto zamachnie się na ich wolności.

2. Wynoszą więc zmarłego. Po czym go poznać? Dookoła wielki tłum. Nie było chyba stulecia, które tak wielką wagę przyłożyłoby do wychowania dzieci i młodzieży a jednocześnie, w którym ludzie robiliby wszystko, aby zabić top, co jest kwintesencją bycia dzieckiem i człowiekiem młodym. Istnieje pedagogika, jako nauka, są obecne przeróżne jej odmiany i uczelnie, na których jest wykładana. Istnieje pojęcie Praw Dziecka i specjalny Rzecznik. Są ustawy chroniące dziecko, i specjalne przepisy mające wykryć przemoc w rodzinie. Uważa się powszechnie, że dzieci mają prawo o wiele bardziej decydować o sobie aniżeli 50, czy 60 lat temu. Z tego wynikają specjalne urzędy w szkołach i odpowiednie podejście do ucznia. Nigdy w historii świata tak wiele osób nie było zaangażowane w wychowanie jednostki. A jednocześnie potężna armia fachowców pracuje nad wytworzeniem w młodym człowieku postaw prowadzących do śmierci wewnętrznej – do śmierci wyobraźni, śmierci więzów i relacji, a wreszcie śmierci duszy. Szkoły współczesne pełne są takich „żywych trupów” z wypalonym sercem, a często i mózgiem. Niekontrolowany (a może kontrolowany, tylko przez kogo?) rozwój nowoczesnych cywilizacji, wyzuta z wartości pop-kultura, a wreszcie promowany przez media swoisty rozwodniony katolicyzm bez wymagań – to wszystko uśmierca ludzi, o których mniemamy, że zastąpią nas kiedyś. Co się stanie, gdy inżynierowie dusz wirtualnego świata dostaną władzę nad rzeszami realnych wychowawców dzieci i młodzieży?

3. Wynoszą jedynego syna matki. Przy obumierającym młodym pokoleniu jest matka. Można w niej widzieć zarówno naszą Ojczyznę, zbolałą i opuszczoną przez wielu. Ale tą matką jest też Maryja, tym razem bez Korony i Jasnogórskiej Sukni. Przyobleczoną ją wdowimi szatami. Jest pełna boleści z krwawiącym sercem. Wczoraj obchodziliśmy Jej wspomnienie, jako Bolesnej Matki. Zresztą w wielu sanktuariach w naszym kraju wzywana jest jako Bolesna Królowa Polski, tak jest choćby w Licheniu. Maryja, jako płacząca pani objawiła się w La Salette, gdzie w 1846 r. ostrzegała przed grzechami, takimi jak przekleństwa czy zaniedbywanie modlitwy. W 1947 r.  Pierina Grilli, pielęgniarka, ujrzała pierwszy raz Matkę Bożą, która była bardzo smutna, a Jej oczy były pełne łez, spływających na ziemię. Jej pierś przeszywały trzy duże miecze. Maryja powiedziała tylko trzy słowa: Modlitwy ofiary pokuty. Ukazując się wielokrotnie (zawsze z trzema różami na piersiach), Maryja na-zwała się Różą Duchowną (Rosa Mystica), domagając się realizacji tych trzech życzeń. Dalsze objawienia miały miejsce w latach 60. przy źródle w Fontanelle oraz w latach 1974-1976. Ukazując się 8 IV 1975 r., zalana łzami Maryja w nieopisanym cierpieniu wyrzekła rozdzierającą skargę: O, gdybyś wiedziała, jak wiele moich dzieci kroczy drogą zatracenia. Innym zaś razem powiedziała: Ludzkość pędzi na własną zgubę. Wiele dusz ginie. Maryja widzi brak miłości, nieczułość wielu ojców i matek, ślepe zaufanie wobec urzędów wychowawczych, bezradność starszych rodziców, gdy widzą zatracenie dorastających dzieci. Widzi przede wszystkim tych, nazywanych przez św. Jana Pawła II „nadzieją Kościoła”, widzi ich wewnętrzną otchłań, widzi niczym nie poskromiony egoizm wielu, widzi łatwo zaspokajane pożądliwości i pustotę współczesnych „zabaw”. Widzi młodych, którzy nie wiedzą czego chcą, zmuszanych do wyspecjalizowania się w przedmiotach, w których nikt nie potrafi ich rozkochać (bo nauczyciele zajęci są wypełnianiem rubryk, dokumentów i wytresowaniem w zdawaniu testów). Widzi i płacze.

4. Pan użalił się nad nią. W tym jest cała nasza nadzieja. W tym, że Bóg użali się nad szczerym płaczem – zarówno naszej niebieskiej Matki, jak i nad płaczem tylu matek na ziemi, które szczerze będą miały odwagę przejąć się losem własnych synów i córek. Nie trzeba czekać na to, aż dziecko wpadnie w nałóg, na jakieś widoczne symptomy nieszczęścia. Żyjąc w tym świecie, korzystając w sposób nieskrępowany ze „zdobyczy cywilizacji”, oglądając wszechobecną quasi pornografię i słuchając przeróżnych odmian muzyki, która niszczy wrażliwość, bez rodzinnej modlitwy, rozmowy, wspólnego posiłku, obiadu niedzielnego – młody człowiek nie rozwinie w pełni tego, co Bóg złożył w jego duszy, stawiając na straży tego dobra rodzica. Aby jednak szczerze przejąć się dzieckiem, nie w sposób nadopiekuńczy, trzeba nauczyć się widzieć jego życie w prawdzie. Trzeba mieć odwagę nazwania własnych błędów. Trzeba mieć pokorę, aby umieć „płakać” przed Panem. Trzeba mieć zaufanie do Kościoła, o którym pisze dzisiaj św. Paweł. Trzeba się w tym Ciele odnaleźć, a nie uciekać od niego. Trzeba się poddać innym. Trzeba korzystać z władzy apostołów, z mocy czyniących cuda, z wiedzy bożych nauczycieli. Wtedy łzy będą autentyczne.
Jezus dotknął się mar. Na szczęście Pan jest nieobliczalny. Przełamuje schematy i bariery. Wchodzi tam, gdzie nikt go nie prosił. Przekracza nieprzekraczalne. I choć wiele pewnie było wówczas płaczących wdów, które żegnały swe dzieci, to tę jedną wybrał Pan. Czemu? Nie wiadomo. Możesz mieć nadzieję, że i Ciebie wybierze i w beznadziejnej godzinie, widząc śmierć wewnętrzną twego dziecka, stanie przy nim. Może tak być. Ale nie musi.

5. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: „Wielki prorok powstał wśród nas i Bóg łaskawie nawiedził lud swój”. Może trzeba, aby nas ogarnął wielki strach? Może patrząc na naszą wschodnią granicę przerazimy się, że sytuacja sprzed 70 lat może się powtórzyć? Że to, co budujemy wielkim wysiłkiem, zarywając noce i narażając się na brak kontaktów rodzinnych – runie w jednej minucie? Może czasami trzeba się przestraszyć, aby powrócić do Boga i w Nim, a nie we własnych kombinacjach, partiach, ugrupowaniach i karierach położyć wszelką nadzieję? Módlmy się dzisiaj, aby powstawali pośród nas prorocy, którzy będą nas chłostać słowami – w naszych rodzinach, osiedlach, społecznościach. Módl się, aby twój mąż stał się prorokiem, bo może przyjdzie na niego nawrócenia i znienacka dotknie się Pan jego mar. Módl się, aby twoja żona prorokowała, mówiła prawdę o tobie, nawet, jak nie chcesz jej słuchać. Módl się, aby dzieci miały ducha prorockiego, bo nie ma dla boga rzeczy niemożliwych.

Świętych Pierwszych Męczenników Świętego Kościoła Rzymskiego

Poniedziałek, 30 czerwca 2014 r.

I CZYTANIE Am 3, 1-18; 4, 11-12 DSCN4742

To mówi Pan: „Z powodu trzech występków Izraela i z powodu czterech nie odwrócę tego wyroku, gdyż za srebro sprzedają sprawiedliwego, a ubogiego za parę sandałów; w prochu ziemi depcą głowy biednych i ubogich kierują na bezdroża; ojciec i syn chodzą do tej samej dziewczyny, aby znieważyć święte imię moje. Na płaszczach zastawnych wylegują się przy każdym ołtarzu i wino wymuszone grzywną piją w domu swego Boga.

Ja to przed nimi zgładziłem Amorytów, którzy byli wysocy jak cedry, a mocni byli jak dęby. I zniszczyłem owoc ich z góry, a z dołu korzenie. I Ja to wyprowadziłem was z Egiptu, wiodłem przez pustynię przez lat czterdzieści, byście posiedli ziemię Amorytów.

Oto Ja zmiażdżę was tak, jak miażdży wozowy walec napełniony snopami. Szybkobiegacz nie będzie miał gdzie uciec, mocarz nie okaże swej siły, a bohater nie ocali życia; łucznik się nie ostoi, chyży w nogach nie umknie i jeździec na koniu nie ocali życia; nawet najmężniejszy sercem pomiędzy bohaterami w tym dniu będzie nagi uciekał”, mówi Pan wszechmocny.

EWANGELIA Mt 8, 18-22

Gdy Jezus zobaczył tłum dokoła siebie, kazał odpłynąć na drugą stronę. Wtem przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego: „Nauczycielu, pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł wesprzeć”.

Ktoś inny spośród uczniów rzekł do Niego: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”. Lecz Jezus mu odpowiedział: „Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych”.

Są dwa rodzaje śmierci, w jakie można popaść za życia.

Pierwsza śmierć dotyka człowieka wskutek jego grzechów i pielęgnowanych wad. Przez pychę, polegającą na odrzuceniu napomnień, człowiek ślepnie wewnętrznie. Przestaje dostrzegać własne zaniedbania, a błędy jawią mu się jako wynik wyboru, do którego ma prawo, a więc z natury swojej dobre. Duchowa ślepota i brak posłuszeństwa wierze sprawiają, że łatwo można „sprzedać” siebie, swoją duszę a nawet moralne dobro własnych dzieci (o czym jest mowa w pierwszym czytaniu)  za cenę ucieczki od trudu dążenia do dobra i prawdy. Wolny wybór „ja chcę” staje się wartością nadrzędną i zamiast być jedynie drogą do zbawienia znajduje swoje ukoronowanie w szatańskim „non serviam”. W ten sposób, nie wiedząc nawet w jakim momencie, człowiek zaczyna doświadczać owego „zmiażdżenia”, o jakim pisze Amos. Poleganie na własnej mądrości i jedynej właściwej (bo swojej) ocenie świata i własnych wyborów zamknie drogi ucieczki po pomoc, zabierze wszelką siłę i nie ocali życia wiecznego. Człowiek staje się umarły.

Druga śmierć polega na dobrowolnej i świadomej zgodzie na obumieranie „starego człowieka” i kształtowanie w sobie „człowieka nowego”, upodobnionego do Chrystusa. Do tego zdaje się zapraszać Jezus swych uczniów w dzisiejszej ewangelii. „Pójdź za Mną” oznacza tu poddanie wszystkich swych władz – zmysłowych, intelektualnych i wolitywnych – panowaniu Zbawiciela. Oglądanie się wstecz, świadome kopiowanie egoistycznych i bezmyślnych wzorców (które często kończą się widocznym fiaskiem przegranego życia) rodzinnych, czy uleganie namiętnościom jest „grzebaniem umarłych” w samych sobie. Uczeń Jezusa jest powołany do czegoś innego, co ma związek ze śmiercią – ale dla grzechu. Czasami jednak niechęć do obumierania wewnętrznego i dźwigania krzyża jest tak wielka, że człowiek odrzuca Chrystusową ścieżkę wybierając „święty spokój” domowego ogródka. W konsekwencji przyjdzie mu i tak ponosić cierpienie, tyle że nie będzie to ból życiodajny.

Święci pierwsi męczennicy zgodzili się na dosłowne, fizyczne obumieranie – dla Chrystusa. W dekadenckim Rzymie czasów Nerona byli znakiem niewinności i niezwykłego radykalizmu. Z ich krwi zrodziły się pokolenia wierzących.

Kto się zrodzi z Twojego wyboru?

XII tydzień Okresu Zwykłego

Poniedziałek, 23 czerwca 2014 r.

I CZYTANIE 2 Krl 17, 5-8. 13-15a. 18

Król asyryjski Salmanassar najechał cały kraj, przyszedł pod Samarię i oblegał ją przez trzy lata. W dziewiątym roku Ozeasza król asyryjski zdobył Samarię i zabrał Izraelitów w niewolę do Asyrii, i przesiedlił ich do Chatach, nad Chabor – rzekę Gozanu, i do miast Medów. Stało się tak, bo Izraelici zgrzeszyli przeciwko Panu Bogu swemu, który ich wyprowadził z Egiptu, spod ręki faraona, króla egipskiego. Czcili oni bogów obcych i naśladowali obyczaje ludów, które Pan wypędził przed Izraelitami, oraz królów izraelskich, których wybrali.

Pan jednak ciągle ostrzegał Izraela i Judę przez wszystkich swoich proroków i wszystkich „Widzących”, mówiąc: „Zawróćcie z waszych dróg grzesznych i przestrzegajcie poleceń moich i postanowień moich, według całego Prawa, które nadałem waszym przodkom i które przekazałem wam przez sługi moje, proroków”. Lecz oni nie słuchali i twardym uczynili swój kark, jak kark ich przodków, którzy nie zawierzyli Panu Bogu swojemu. Odrzucili przykazania Jego i przymierze, które zawarł z przodkami, oraz rozkazy, które im wydał.

Wtedy Pan zapłonął gwałtownym gniewem przeciw Izraelowi i odrzucił go od swego oblicza. Pozostało tylko samo pokolenie Judy.

EWANGELIA Mt 7, 1-5fetti-mote-and

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim wy sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: «Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka», gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata”.

Całe dzisiejsze wołanie Boga jest ostrzeżeniem – nawróć się!

Nie patrz dookoła, nie szukaj winnych gdzie indziej, nie analizuj swoich porażek przez pryzmat postępowania drugiego człowieka, nie zwalaj odpowiedzialności za swoje błędy i głupoty na bliskich, Kościół, księdza, sytuację, czy inne trudności. Po prostu przyjmij do wiadomości, że w tym momencie Twoje wybory powodują takie a nie inne skutki – tak jak upór Izraelitów pociągnął za sobą wojnę z królem asyryjskim i w efekcie zagładę kraju. Mówi o nich Pismo, że „twardym uczynili swój kark”. Czy nie jest podobnie z Tobą? Czy duma i pycha, owe przeklęte korzenie niezdrowego uporu nie rujnują bożych planów wobec Twojego życia? Czy te same wady nie były podstawą diabelskiego buntu, gdy upadający anioł wołała: „Nie będę służyć”?

Ugnij więc dzisiaj swego karku przed jakąś prawdą na swój temat, którą odrzucasz, albo czynem pokory, którego nie chcesz podjąć. Rozpoznaj swoją belkę w oku, która przeszkadza Ci widzieć w prawdzie własną codzienność.

Łaski Ci nie zabraknie.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑