Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 31 of 134

Wspomnienie obowiązkowe św. Alojzego Gonzagi.

Sobota, 21 czerwca 2014 r.

I CZYTANIE 2 Krn 24, 17-25

Po śmierci Jojady przybyli naczelnicy judzcy i oddali pokłon królowi. Król ich wtedy usłuchał. Opuścili więc świątynię Pana, Boga swego, i zaczęli czcić aszery oraz posągi. Wskutek ich winy zapłonął gniew Boży nad Judą i nad Jerozolimą. Posyłał więc Pan do nich proroków, aby ich nawrócili do Pana i napominali, oni jednak ich nie słuchali.

Wtedy duch Boży zstąpił na Zachariasza, syna kapłana Jojady, który stanął przed ludem i rzekł: „Tak mówi Bóg: Dlaczego przekraczacie przykazania Pana? Dlatego się wam nie szczęści. Ponieważ opuściliście Pana i On was opuści”.

Lecz oni sprzysięgli się przeciw niemu i ukamienowali go z rozkazu króla na dziedzińcu świątyni Pana. Król Joasz zapomniał już o dobrodziejstwie, jakie wyświadczył mu ojciec Zachariasza, Jojada, i zabił syna. Kiedy zaś ten umierał, zawołał: „Oby Pan to widział i pomścił, i za to zażądał sprawy!”

I oto jeszcze w ciągu tego roku wyruszyło przeciw niemu wojsko Syryjczyków. Wkroczywszy do Judy i do Jerozolimy, wyniszczyli z ludu wszystkich jego naczelników, a całą swą zdobycz wysłali do króla Damaszku.

Choć wojsko syryjskie weszło z małą liczbą żołnierzy, Pan jednak oddał mu w ręce wielkie mnóstwo wojska, ponieważ mieszkańcy Judy opuścili Pana Boga swych ojców. I tak wykonało ono wyrok na Joaszu.

Kiedy się od niego oddalili, pozostawiając go ciężko chorym, słudzy jego uknuli spisek przeciw niemu, aby pomścić krew syna kapłana Jojady. I zabili go na jego łóżku. Zmarł i został pochowany w Mieście Dawidowym, ale nie złożono go w grobach królewskich.

EWANGELIA Mt 6, 24-34

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?

Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?

A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie o wiele pewniej was, małej wiary?

Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy”.

1. Zachariasz ginie przez mściwość i pychę ludzi, którzy nie chcą słuchać prawdy i podporządkować się bożym napomnieniom. Ponieważ nie mogą wyładować się na samym Bogu, mszczą się na proroku. Tym samym staje się Zachariasz zapowiedzią Jezusa, który wywoła podobną reakcję. W te ślady pójdą wszyscy, którzy będą głosić prawdy niepopularne – przez apostołów, naszego św. Stanisława biskupa, aż po – w o wiele mniejszej skali – każdego kapłana i wiernego świeckiego, który przypomina, że Prawda jest tylko jedna.

Gdzie Ty jesteś? Z tymi, którzy dają świadectwo prawdzie, czy z tymi, którzy jej nie chcą znieść, z racji swych pożądań?

2. Paniczny strach o siebie i lęk związany z przyszłością jest motorem wielu błędnych decyzji. Nie ufając miłosiernej Opatrzności Boga kurczowo trzymamy we własnych rękach milion spraw, łudząc się, że mamy na nie wpływ. Trwamy w relacjach bez przyszłości tupiąc po dziecięcemu nogami: „Ja chcę!”. Ciągniemy drugą, czy trzecią pracę sądząc że wzrost sumy zer na koncie doda nam bezpieczeństwa „na wszelki wypadek”. Znika nam z oczu ostateczny cel naszego życia, znika miłość, znika przyjaźń i dobro. Czasem tylko przypudrujemy ten sposób postępowania jedną czy druga modlitwą, albo wizytą w kościele, ale w głębi serca pielęgnujemy – wygodny dla nas – obraz Boga, jako wielkiego Strasznego, który tylko czyha, aby zabrać nam nasze małe Idole: Wygodę, Spokój, Zdrowie, Człowieka.

Czy Ty żyjesz także takim życiem niewolnika? A może widzisz w sobie jakieś pierwsze symptomy tego stylu funkcjonowania?

3. Patronem dzisiejszego dnia jest św. Alojzy Gonzaga, którego życie bardzo przypominało biografię naszego Staszka Kostki. Mimo ambicji ojca, chcącego zrobić z syna butnego rycerza, Alojzy w wieku dziewięciu lat złożył Matce Bożej ślub czystości i zapragnął życia oddanego wyłącznie Bogu. Rozczytywał się w Ćwiczeniach Duchowych św. Ignacego, dużo się modlił, studiował i nakładał na siebie surowe praktyki pokutne. Postanowiwszy (mimo oporu i gniewu ojca) wstąpić do zakonu jezuitów, zrzekł się dziedzictwa na rzecz brata i udał się do Rzymu. Nie zdążył jednak przyjąć święceń kapłańskich. W wyniku epidemii, jaka nawiedził Rzym w latach 1590-1591 zaraził się dżumą i zmarł pomagając chorym w wieku 23 lat. Alojzy to kolejny (po św. Stanisławie Kostce) młody człowiek, który wiedział czego chce i gotów był zapłacić każdą cenę, aby to osiągnąć.

Co Ty chcesz osiągnąć? Jaką cenę gotów jesteś zapłacić, aby do tego dojść? Co dla ciebie jest warte życia – zaspokajanie namiętności, spanie do południa, nowy samochód, domek z ogródkiem, kariera naukowa, czy obecność drugiego człowieka? A może zbawienie?…

Wielkanoc

wydrążony w skale

 

jestem pusty

chłód spowija każdy zakamarek kamiennego wnętrza

nie ma nic

co mogłoby zaprzątnąć głowę duszę serce

jedynie niedbale porzucone

krwawe ślady

znaki ran

niemy świadek tego, że ktoś tu kiedyś był

wychodząc odrzucił głaz

***

jeszcze zimniej

Wielka Sobota

nad Grobem

 

Nie płacz, Mario

to nie twoja – choć twoja – wina.

Nie uciekłaś

współczułaś

nie wbijałaś gwoździ, ani nie trzymałaś bicza

nie twoja ręka splotła ciernie chwały

nie podałaś octu, ani nie przebiłaś boku.

A jednak wiesz, że jakoś stoisz za tym wyrokiem…

Cóż ci zostało?

Spazm, samotność i bruzdy żłobione przez życie – gorycz dawnych przyjemności –

beznadzieja jak głaz na myślach i sercu.

Można rozpamiętywać ten ból (ten ból!) dzień, dwa, trzy

można lata całe.

Nie płacz, Mario

– kamień odsunięty

Wielki Czwartek

Droga do Ogrójca

 

Wyszliśmy z Wieczernika

wystraszeni, zasmuceni, drżący

wypatrujący celu w plątaninie uliczek Miasta.

Niewiele pojęliśmy

zanurzeni w rwącym potoku ostatniego pożegnania

którego refren wiązał się przedziwnie

z czystością naszych stóp

oraz pustym kielichem.

Słyszeliśmy szum wiatru

nie wiedząc jednak skąd przychodzi i dokąd podąża Ten,

który miał być Drogą Prawdą i Życiem.

Przenikał nas chłód – odwieczny towarzysz samotności i trwogi.

Otuleni w płaszcze schodziliśmy do doliny Cedronu, niczym w głąb otchłani.

Mesjasz rozglądał się wokół chcąc zapamiętać miejsce

w które ma przyjść u końcu czasów

dla uczynienia sądów.

Piotr się zaperzał, Tomasz ironizował, tylko Jan cicho łkał.

Przed nami szumiały oliwki,

zapraszając do snu – jedynej ucieczki przed nieuchronnym.

Napojeni Jego Krwią i nakarmieni Jego Ciałem

oddaliliśmy się od samych siebie

przedkładając własny mrok

nad Obecność.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑