Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 34 of 134

Piątek po Popielcu

Piątek, 7 III 2014 r.

I CZYTANIE Iz 58, 1-9el_greco_veronica
…To mówi Pan Bóg: „Krzycz na całe gardło, nie przestawaj. Podnoś głos twój jak trąba. Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy. Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jakby naród, który kocha sprawiedliwość i nie opuszcza Prawa swego Boga. Proszą Mnie o sprawiedliwe prawa, pragną bliskości Boga: «Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał?»
EWANGELIA Mt 9, 14-15
…Jezus im rzekł: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki oblubieniec jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im oblubieńca, a wtedy będą pościć”.
 

Warto zgodzić się, aby Ci zabrano twojego Prawdziwego Oblubieńca.

Jedynego Kochanka.

Prawdziwą Ukochaną.

Najważniejszego Człowieka na Ziemi.

Ciebie.

Jeśli pozwolisz Bogu zabrać swój przejaskrawiony obraz – kogoś, komu się wszystko należy, wspaniałego męża, cudowną żonę, wiecznego nieudacznika, czy samotną i niewierzącą w miłość istotę – Chrystus będzie miał szansę odcisnąć w twoim sercu, niczym na chuście Weroniki, swój Obraz. Daj sobie wytknąć ślepotę i kłamstwa, zwłaszcza na swój temat. Nie bój się smutku z tym związanego.

Możesz poznać dzięki temu przynajmniej dwie nowe osoby.

Siebie i żywego Boga.

Czwartek po Popielcu

Czwartek, 6 III 2014 r.

I CZYTANIE Pwt 30, 15-20
Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście…
EWANGELIA Łk 9, 22-25_o
…Jezus mówił do wszystkich: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?”

Życie, albo śmierć. Szczęście, albo nieszczęście. Wybór wydaje się dość prosty, każdy przecież chce szczęścia. Chrystus jednak wywraca wszystko do góry nogami. Mówi, że jeśli chcesz żyć, to wybierz śmierć. Jeśli chcesz być naprawdę szczęśliwy to wybierz zapieranie się samego siebie. Jeśli chcesz być wolny, to nie uciekaj przed krzyżem, o którym myślisz, że cię ogranicza. Jezus nie namawia cię do samobójstwa, nie, On już za ciebie umarł. Nie chodzi Mu o to, abyś rozważał masochistyczne zadawanie sobie bólu, dla samego bólu. Nie chodzi Mu też o ucieczkę w znieczulenie posunięte aż do odebrania sobie zdrowia lub życia. Umierać przez najbliższe dni, „obumierać” ma w tobie stary, pełen nieszczęścia, obolały człowiek.

Umrzyj dla samego siebie, dla swoich zachcianek, dla utartych szlaków postępowania, dla grzechu, który cie tak łatwo zwodzi. Umrzyj dla lenistwa, dla nieodpowiedzialności, dla przyjemnostek, dla nic nie znaczącego bełkotu, który wypuszczasz z siebie każdego dnia.

Będzie trudno, będziesz się zmagał z ciężarem nawyków, słabości i wad. Będziesz miał dość niejeden raz w ciągu tych 40 dni. Ale nie będziesz sam.

Decydujesz się?

VI Niedziela Zwykła

Niedziela, 16 lutego 2014 r.

 EWANGELIA Mt 5, 17-37url

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: «Nie zabijaj»; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu «Raka», podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.

Słyszeliście, że powiedziano: «Nie cudzołóż». A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.

Powiedziano też: «Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy». A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę, poza wypadkiem nierządu, naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: «Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi». A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”.

 

Trudna jest ta Dobra Nowina na dzisiaj. Bo któż z nas nie postawił swoich emocji i zachcianek ponad dobro braci? Kto nie pomyślał pożądliwie o  drugim człowieku? Kto nie uznał grzechu za całkiem niezły środek do osiągnięcia prywatnego dobra? Żyjemy przecież w świecie nieustannych – większych, lub mniejszych – kompromisów ze Złym, starając się je usprawiedliwić hasłami o „byciu normalnym”, czy „nie przesadzaniu”.

Chrystus chce, aby moja i twoja sprawiedliwość była większa od sprawiedliwości faryzeuszów. Wydaje się to niemożliwe. Przecież oni byli specjalistami od przestrzegania Prawa i przepisów. A my często nie potrafimy nawet zachować piątkowego postu! Jak mamy przewyższyć ich sprawiedliwość?

Wypełnieniem Prawa jest miłość. I nie chodzi tu o bliżej nie sprecyzowane, abstrakcyjne uczucie, nie wiadomo gdzie ukierunkowane. Nie bez przyczyny Jezus powtarza co chwilę: „A Ja wam powiadam!”. To „Ja” jest jednocześnie wezwaniem i zaproszeniem. Ono wymaga bezwarunkowego przylgnięcia, bycia przy Nim, oddania się. Ono jest gwarantem wypełniania Prawa. Jego miłość dopomina się radykalnego wyboru, w którym nie ma miejsca na nic innego. Daleko nam do faryzejskiej perfekcyjności przede wszystkim dlatego, że daleko do zaufania Prawodawcy. Gdzieś się błąkamy w wierze zmęczonej, nieostrej, często byle jakiej, w której zapominamy Komu tak naprawdę mamy wierzyć. Gubimy centrum wiary jakim jest Osoba Jezusa. Znika w gąszczu działań (czasami podejmowanych w dobrej wierze) świadomość, że wiara i każdy jej akt są jednocześnie odniesieniem do Boga – żywego i działającego. Są relacją! Każdy akt tak rozumianej wiary zawsze spotka się z łaską! Przecież Jezusowi nie chodzi o radykalizm dla samego radykalizmu, ale konsekwentne pójście za Nim, stanie się Jego uczniem w każdej przestrzeni życia. Prawa, przepisy, obowiązki nie są w zasadzie tak ciężkie, jak się tego lękamy, jeśli tylko wynikają z oddania się Jego miłosiernej obecności. I nawet jeśli będziesz niedomagać w wypełnianiu przykazań, nawet jeśli będziesz doświadczać słabości i skłonności ku złu, nawet jeśli będziesz mieć poczucie, że wymagania Chrystusowe są ponad twoją głową – to życie Jego autorytetem, Jego mocą, Jego przebaczeniem i odkupieniem może się okazać bardziej sprawiedliwe aniżeli wszelki legalizm.

Słyszę w dzisiejszej Dobrej Nowinie Głos na nowo ustawiający właściwą hierarchię wartości: „Ja wam powiadam, Ja pomogę, Ja – kocham”.

ŚWIĘTO CHRZTU PAŃSKIEGO

Niedziela, 12 stycznia 2014 roku

EWANGELIA Mt 3,13-17 Theofany.

13. Wtedy Jezus (JHWH jest zbawieniem) przychodzi z Galilei nad Jordan do Jana (JHWH jest łaskawy), by przyjąć chrzest od (zostać zanurzonym przez) niego. 14. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od (być zanurzonym przez) Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” 15. Jezus mu odpowiedział: „Pozwól (odpuść, ustąp) teraz, bo tak godzi się nam wypełnić całą sprawiedliwość”. Wtedy Mu ustępuje. 16. A gdy Jezus został ochrzczony (zanurzony), natychmiast wyszedł (wstąpił) z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. 17. I oto głos z niebios, mówiący: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym upodobałem”.

Kiedy dzieje się ta opowieść? Ano „wtedy”, to znaczy w momencie, gdy Jan Chrzciciel mówi o tym jak wyobraża sobie przyjście Mesjasza. Ma rację i jej nie ma jednocześnie. Mówi o Mocarzu, który zanurzy cały świat w ogniu, o Kimś, kto spali ludzkie plewy w piekle. Jest to prawda. Świat przepala pewien ogień od dwóch tysięcy lat, a ci, którzy nie chcą mieć z nim do czynienia pogrążają się w wiecznej zagładzie. Ale nie dzieje się to w potędze, którą można byłoby zmierzyć „po naszemu”. Pośród tłumu stoi zwykły syn cieśli z Nazaretu…

Jan nie do końca pojmuje Jezusową misje. Nie wie, w jaki sposób będzie się dokonywało owo zanurzanie w Duchu i ogniu. Być może spodziewa się całkiem czego innego – jakiejś epifanii mocy i grozy, podobnej do starotestamentalnych opisów objawienia się Boga. A tymczasem zbawienie staje obok brudnych grzeszników w tej samej wodzie. Woda, pamiętajmy, jest synonimem otchłani, ciemności, złych sił drzemiących w skażonej ludzkiej naturze. Mesjasz zanurza się w tym brudzie, bierze go na siebie, a przez to solidaryzuje się z grzesznikami oraz uświęca naturę. Kilka razy jeszcze poprzez znaki, przypomni o uświęceniu wody – podepcze wzburzone fale jeziora Galilejskiego, uciszy to jezioro, przemieni wodę w wino, a wreszcie woda wypłynie z Jego przebitego boku na Golgocie. Zanurzenie w Jordanie jest też zapowiedzią wzięcia na siebie przez Kogoś bezgrzesznego wszystkich twoich i moich grzechów. Każda obrzydliwość, którą popełniasz, dotyka Jego boskiego serca, tak jak woda dotyka ciała. Jego reakcją nie jest gniew, czy odrzucenie,  które byłoby zrozumiałe. Przecież w Starym Testamencie, każdy, kto dotknął się Arki Przymierza, a nie był do tego powołany – ginął. Śmierć była zapłatą za zbezczeszczenie Świętego. Tutaj Święty sam się godzi na „dotknięcie nicości”. W tym świetle zrozumiała jest reakcja Jana Chrzciciela, jego niezgoda na obecność Jezusa nad Jordanem, a nawet powstrzymywanie Mesjasza. Ale przez Boże uniżenie z jednej strony oraz pokorne uznanie tego z drugiej może się wypełnić „cała sprawiedliwość”, czyli może się pokazać światu prawdziwa miłość. Bóg ją pokazuje przez ogołocenie i służbę, człowiek zaś przez pokorne przyjęcie tej służby. Spełnia się już teraz to, o czym później napisze św. Paweł: Bóg dla nas grzechem uczynił tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą (2 Kor 5,21).

Gdy Jezus szokuje Jana, gdy odkrywa jakiś rąbek tajemnicy serca Bożego, wówczas otwiera się niebo. Objawia się tajemnica Trójcy. Słychać głos Ojca a Duch Św. zstępuje szukając dla siebie miejsca w sercach grzeszników. Bóg Ojciec odsłania swój zamysł – każdy, kto pójdzie ścieżką Mesjasza, każdy, kto dokona kenozy (uniżenia), każdy, kto uwierzy w prawo życiodajnej śmierci, będzie mógł usłyszeć te słowa, które dziś Ojciec kieruje do Jedynego Syna, ale w Nim chce skierować do ciebie i mnie.

Nie słyszysz?

Boś pyszny, bo wzdragasz się na samą myśl, aby komukolwiek ustąpić z miłości. Jeśli komuś ustępujesz to z próżności, chęci przypodobania się, dla świętego spokoju, albo niewolniczego posłuszeństwa.

Jezus dzisiaj mówi do ciebie: „Ustąp. Pozwól, abym ci usłużył.”.

Nie napinaj się więc, nie chełp domniemaną wyższością, ustąp wobec tego, co przynosi Pan. Nie musisz wszystkiego rozumieć. Bardzo potrzebujesz dzisiaj odnowienia. Zbyt brudna jest woda, którą pijesz. Jesteś człowiekiem, który kąpie się w cuchnącej cieczy, a przecież wszystko w tobie woła za porządną, kąpielą, pachnącą i ożywiającą wodą – za zanurzeniem się, które odnowi ciało i ducha.

Był kiedyś moment takiego zanurzenia – podczas twojego chrztu. Odnów to. Jak? Jak chwilę pomyślisz nad swym życiem, to dostrzeżesz, gdzie jest twój Jordan i w czym powinieneś ustąpić Bogu. Może to być decyzja o przystąpieniu do spowiedzi, może zgoda na wyjazd na rekolekcje, a może rozmowa z kimś o swoim życiu. Może powinieneś zmienić pracę, a może czas najwyższy wyjść z beznadziejnej i nie mającej żadnej przyszłości relacji. Nie wiem, gdzie płynie twój Jordan. Wiem, że Jezus mówi: „Ustąp”.

Gdy pozwolisz Mu działać tak, jak zamyślił, dopiero wtedy, otworzy się niebo i zrozumiesz…

 

 

 

 

 

OKRES NARODZENIA PAŃSKIEGO

Wtorek, 7 stycznia 2014 r

EWANGELIA Mt 4, 12-17. 23-25

Gdy Jezus usłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret (hebr. „pąk, pączek, zielona gałązka”), przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona (hebr. „obdarzać” i „wywyższyć”) i Neftalego (hebr. „moja walka”, „walka nadludzka”). Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan. Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło”.

Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”.

I obchodził Jezus całą Galileę nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał. I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania.

Mimo okresu Bożego Narodzenia Bóg zaprasza do pozostawienia wszystkiego, co wiąże się z ciepłym przeżywaniem tego czasu. Za nami już prolog tej wielkiej historii. Pan wychodzi z wioski swoich początków, aby osiąść w mieście, w którego arabskiej nazwie niektórzy widzą rdzeń słowa „ruiny” (złożenie „tall” i „hum”, można to tłumaczyć jako „ruiny Nahuma”). Miejscowość ta leży na pograniczu ziem danych niegdyś potomkom pokoleń Zabulona i Netalego. Jest to więc miejsce w którym wywyższenie przyjdzie jedynie po stoczeniu nadludzkiej walki. Odnosić to można zarówno do tej walki, którą musi stoczyć Mesjasz, aby zbawić dusze tych, co mieszkają w „cienistej krainie śmierci”, jak i do zmagań, które muszą stać się udziałem mieszkańców Kafarnaum.  Jak wiemy, ludzie ci przegrali walkę ze złem. Świadczy o tym sam Jezus, gdy mówi: „A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego.” (Mt 11, 23)

Dobra Nowina, jaką ogłasza dzisiaj Ci Jezus nie jest baśniową opowiastką o zwycięskim pojedynku Dobra ze Złem. To raczej uczciwe przypomnienie o tym, jak wielką moc mają twoje decyzje, jak bardzo wpływają na całe twe życie – doczesne i wieczne. Tylko od ciebie zależy, czy odbudujesz ruiny, w których przyszło ci żyć. Czy wejdziesz na drogę wyzwolenia się z zniszczonej ludzkiej natury. Czy odnajdziesz w sobie blask, jaki zapalił w tobie Stwórca w Edenie. Tak, oznacza to walkę – z grzeszną skłonnością samego siebie, ze Złem osobowym. Ponieważ walka ta jest nadludzka i nie w twojej mocy wygrać, pozwól zamieszkać u siebie Jezusowi. On tę walkę wygra – po to przychodzi. Tak, jak niegdyś w Kafarnaum, tak i teraz będzie mieszkał w twoim domu, patrzył na twoje relacje rodzinne, jadł twój chleb i chciał uzdrawiać twoje choroby. Weźmie twoją łódź, i będzie chciał zamienić ją w narzędzie swego działania.

Pozwolisz?

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑