Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 35 of 134

UROCZYSTOŚĆ OBJAWIENIA PAŃSKIEGO

Poniedziałek, 6 stycznia 2014 r.

EWANGELIA Mt 2,1-12 A11

1. Gdy Jezus narodził się w Betlejem (hebr. „Dom Chleba”, arab. „Dom Mięsa”) w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy (magowie) ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2. i pytali: „Gdzie jest narodzony król Żydów? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon [cześć]”. 3. Skoro usłyszał to król Herod, przeraził się [został poruszony i zatrwożony], a z nim cała Jerozolima. 4. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. 5. Ci mu odpowiedzieli: „W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok: 6. A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela”. 7. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. 8. A kierując ich do Betlejem, rzekł: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. 9. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. 10. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. 11. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. 12. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny.

Trzy grupy postaw – Magowie, Herod, i ci, których można nazwać całą Jerozolimą, czyli arcykapłani i uczeni ludu. Trzy reakcje na objawienie się Boga, naprawdę, a jeszcze ściślej – na zbawienie, które z poziomu mitów i przepowiedni staje się faktem osadzonym w konkretnym miejscu i czasie.

Magowie to ci, którzy – jak się okaże, jako jedyni – mają w sobie dość pokory, aby przyjąć konsekwencje własnych odkryć. Rozpoznawszy Gwiazdę, jako zwiastuna niezwykłego wydarzenia, porzucają wygodne życie ówczesnego naukowca, badacza przyrody, gwiazd i ruchów planet, aby w niebezpiecznej wędrówce (bo przecież podróż z Babilonii, czy Persji to nie był spokojny spacer z jednego krańca miasta na drugi) skonfrontować swe odkrycie z rzeczywistością. Nie mieli gwarancji, że odnajdą potwierdzenie swych intuicji i obserwacji. Zaufali Gwieździe. A po przybyciu do miejsca zwanego Domem Chleba, w którym Słowo stało się Ciałem, aby być Chlebem, otworzyli swe skarby. Złoto, Kadzidło i Mirra to tylko zewnętrzny – choć o pewnym ładunku symbolicznym – wyraz tego, co człowiek może oddać Bogu. Takim darem może być wiedza, która pokornie klęka przed wiarą, czy też świadomość własnej mocy intelektu, daru wpływania na innych, który ustępuje wobec prawdziwego Władcy. Otwierając swe skarby i dając z nich składasz też ofiarę z tego co dla ciebie cenne – swego wolnego czasu, pasji, umiejętności.

Przeciwieństwem Magów jest Herod. Jego imię oznacza „syna bohatera”, choć motorem owego bohaterstwo jest pycha. Być może takie właśnie dziedzictwo otrzymał ów król w darze po swych idumejskich przodkach. Herod, którego życie było nieustanną walką o władzę i wpływy, jest poruszony nowiną o narodzinach Mesjasza. Panicznie boi się utraty tego, na co pracował długie lata. Nie chce żadnej zmiany.

Niejedno młode małżeństwo jest dzisiaj z ducha Herodowego. Bojąc się własnych dzieci i tego, że poprzestawiają im życie odwlekają na długie lata perspektywę rodzicielstwa. Pojawia się wtedy łatwość sięgania po antykoncepcję. I tak do grzechu dodaje się grzech. Lęk przed innym życiem pcha do wypełniaczy, jakimi będą kariera, pieniądze, zabawa, samozadowolenie a bywa że i zwykłe lenistwo, egoizm i ospałość wewnętrzna. Gdy jednak pojawi się dziecko, pierwszą reakcją będzie strach i poruszenie fundamentów (mniej lub bardziej) wygodnego życia.

Herodem będzie też każdy, kto uświęcił w swoim postępowaniu grzech i doprowadził go do perfekcyjnego narzędzia układającego każdy wymiar życia codziennego. Kłamstwo, chciwość, próżność, nieczystość – każda grzeszna sprawność traktowana na zasadzie cnoty staje się fundamentem przerażenia, jakie może ogarnąć człowieka, gdy spotka się z bożą prawdą o sobie i świecie.

Jest jeszcze ”cała Jerozolima”. Są w tej grupie saducejscy arcykapłani, układający się z władzą polityczną i chciwi na władzę finansową, są faryzejscy przyjaciele prostego ludu, uczeni w Piśmie i wierzący w drobiazgowe przestrzegania Prawa, jest wreszcie ówczesny mainstream, wpływowa elita intelektualno biznesowa. Taka „warszawka” Palestyny przełomu er. Wszyscy oni mają o sobie duże mniemanie, wygórowane ambicje, świadomość, że są „nie do ruszenia”. Znają dobrze proroctwa, bo to ludzie jakoś po swojemu pobożni, ale odkrywane słowa Pisma nie sprawiają w ich życiu żadnego ruchu. Są poruszeni i – podobnie jak tyran – przerażeni tym, że ktoś może zagrozić ich status quo. Mimowolnie przykładają rękę do rzezi, jaką za chwilę wywoła Herod, gdy Magowie ominą stolicę i nie przyniosą mu upragnionych wiadomości. Już teraz dokonuje się sojusz elit, który za trzydzieści lat doprowadzi do wydarzeń Wielkiego Piątku.

Gdzie jesteś? Pośród Magów? Na dworze Heroda? A może pewny siebie i swojej pobożności liczysz jedynie na własne schematy i swoją „doskonałość”?

Ps. Patrząc na Heroda dochodzę do wniosku, że jest to człowiek, który przeszedł wszystkie dwanaście stopni pychy, jakie wyróżnił św. Bernard z Clairvaux. Znalazłem w sieci dość ciekawy skrót tego rozróżnienia. Polecam. Może się na którymś odnajdziesz…

II Niedziela po Narodzeniu Pańskim

5 stycznia 2014 r.

EWANGELIA J 1, 1-18

Przyszło do swoich (rzeczy, spraw), a swoi Go nie przyjęli.

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,

dało moc (władzę),

aby się stali dziećmi Bożymi,

tym, którzy wierzą w imię Jego

którzy ani z krwi,

ani z woli ciała,

ani z woli męża,

ale z Boga zrodzeni zostali.

A Słowo stało się ciałem (mięsem)

i zamieszkało (rozbiło namiot) wśród nas.

I oglądaliśmy (ujrzeliśmy) Jego chwałę,

Jesteśmy oto w sercu wielkiego hymnu o Słowie. Św. Jan Apostoł, ten, który spoczywał podczas Ostatniej Wieczerzy na łonie swojego Mistrza (czyli był najbliższy tajemnicom Jego serca) teraz odkrywa to, co pozornie ukryte dla ludzkiego poznania a zawarte w osobie Jezusa z Nazaretu. Nazywa Go Jednorodzonym Bogiem, istniejącym w łonie Ojca i już bardziej nie może podkreślić intymnej bliskości, jaka jest między Ojcem a Synem. Na pewno sam coś z niej doświadczył w relacji z Jezusem i z tego osobistego doświadczenia bycia „umiłowanym” w stosunku do Syna bierze się jakieś zrozumienie stosunku Syna do Ojca wszechrzeczy.

Janowy prolog jest tekstem obfitym w znaczenia i konsekwencje objawianych prawd. Chciałbym skupić się na tych kilku wersetach zaznaczonych powyżej. Budzą one pewne zdziwienie, bo obiecują pewną moc do nieustannego stawania się dziećmi Boga. Użyty grecki rzeczownik oznacza pewną „władzę”, sprawność niezbędną do przemiany siebie. Czy taką moc odnajdujesz w sobie? Obawiam się, że wielu z nas, łącznie z piszącym te słowa, częściej doświadcza swoistej „niemocy” i paraliżu w sferze ducha. Co to znaczy?

Ale najpierw spytajmy się kto może ową władzę nad sobą otrzymać? Św. Jan pisze że ci, którzy zrodzili się nie „z krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga”. Zrodzeni z krwi jesteśmy w sposób naturalny, przez biologiczne przyjście na świat. W znaczeniu duchowym rodzimy się z krwi wówczas, gdy powielamy życiowe scenariusze naszych rodziców, wybieramy ich życiowe perspektywy i realizujemy ich plany czy niespełnione ambicje. Rodzimy się z krwi, gdy naszym Bogiem stają się dziedziczne obciążenia, albo ”bóstwa” którym nasi przodkowie oddawali cześć, poświęcając im całe życie.

Rodzimy się z woli ciała, gdy ulegamy naszym zachciankom, naszym „mam ochotę”, „chce mi się”, albo „nie chce mi się”. Gdy pobłażamy samym sobie i innym przyjmując za Ewangelię prawo ciała z wszystkimi jego pożądliwościami. Możemy to poznać po owocach, gdyż – jak mówi Pan Jezus do Nikodema – „co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem” (J 3,6). Nasze cielesne zrodzenie jest doświadczalne w tym, co św. Paweł nazywa uczynkami z ciała: „nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki” (Ga 5,19-21).

Rodzimy się z woli męża, gdy pozostajemy nieustannie niewolnikami lęku przed drugim człowiekiem. Gdy byliśmy dziećmi nie było to jeszcze tak brzemienne w skutki jak dzisiaj. Możemy świadomie uprawiać niewolnictwo wobec swoich bliskich, szefa w pracy czy nawet pewnych rzeczywistości jak Prawo, Schematy, a nawet Religijność pozbawiona wiary.

Władzę, czy moc niezbędną do przemiany otrzymujemy jedynie wtedy gdy jesteśmy zrodzeni z Boga. Są to owe ponowne narodziny „z Ducha”, o których mówi w innym miejscu Janowej Ewangelii Jezus Nikodemowi: „Trzeba wam się powtórnie narodzić” (J 3,7). Każdy ma świadomie i dobrowolnie dokonać odwrotności tego, co uczynił Syn Boży. On przyjął na siebie ludzka naturę. My mamy dostąpić łaski przybrania za synów, przebóstwienia, aby w efekcie stać się „drugimi Chrystusami”, synami w Synu. Dokonuje się to przez wiarę będącą zarówno jednorazowym aktem jak i postawą życiową oraz przyjęcie tchnienia Ducha św. O ile pierwsze jest owocem aktów woli, o tyle drugie spotkaniem konkretnej bożej łaski dawanej w sakramentach i modlitwie. Do tego spotkania się z łaską też jest potrzebna, rzecz jasna, decyzja woli.

Chciej się wiec narodzić na nowo. Odrzucić zrodzenie z krwi, ciała i ludzkiego przymusu na rzecz pójścia za pragnieniem głębszym aniżeli zaspokajane pożądliwości. Chciej codziennie wyznawać wiarę, choćby w tych prostych słowach „Jezu, ufam Tobie”. Chciej się po prostu szczerze modlić. Szybko doświadczysz jak Słowo, boża obietnica, staje się namacalną rzeczywistością Twojego życia.

VI dzień Oktawy Narodzenia Pańskiego

Poniedziałek, 30 grudnia 2013 r.

I CZYTANIE 1 J 2, 12-17 2697623175_eca11428ab_o

Piszę do was, dzieci, że dostępujecie odpuszczenia grzechów ze względu na Jego imię. Piszę do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku. Piszę do was, młodzi, że zwyciężyliście Złego.

Napisałem do was, dzieci, że znacie Ojca, napisałem do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku, napisałem do was, młodzi, że jesteście mocni i że nauka Boża trwa w was, i zwyciężyliście Złego.

Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki.

EWANGELIA Łk 2, 36-40

Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą.

Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Jan Apostoł przestrzega dzisiaj mężczyzn (tak literalnie chciałbym odczytać owe wezwania do ojców i młodych), aby bardziej uwierzyli temu co uczynił w nich Pan, aniżeli pożądliwością, którą ofiaruje świat. Bóg odpuszcza ci grzechy – zdaje się mówić Apostoł – wiesz, co jest złe, a co dobre, masz w sobie moc ku zwyciężaniu złych skłonności upadłej natury i podstępów szatana. Tylko chciej!

Co robić? Stać się Anną! Imię owej prorokini z Nowego Testamentu oznaczą „pełną łaski”. Gdzie tą łaskę można otrzymać? W modlitwie i w ofierze – to są dwa filary podążania za wolą Boga, kolumny bramy wiodącej do skarbu, jakim jest moc niezbędna do odrzucenia pożądliwości świata. Anna, czyli łaska, osiąga swoje wypełnienie (spotkanie z Mesjaszem) gdy trwa w modlitwie podczas świątynnej służby, oraz w czystości ofiarowując Bogu swe wdowieństwo.

A tu zbliża się Sylwester, zabawa i mnogość okazji do nasycenia pożądliwości ciała i oczu, oraz nakarmienia własnego egoizmu…

Jesteś ojcem, młodzieńcem, dzieckiem? Chcesz być mężny? Ucz się od Anny.

 

Święto Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa

Niedziela, 29 XII 2013 r.

I CZYTANIE Syr 4, 2-14 Simone_Martini_020

Mnie, ojca, posłuchajcie, dzieci, i tak postępujcie, abyście były zbawione. Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarb gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce; jak panom służy tym, co go zrodzili. Czynem i słowem czcij ojca swego, aby spoczęło na tobie jego błogosławieństwo. Albowiem błogosławieństwo ojca podpiera domy dzieci, a przekleństwo matki wywraca fundamenty. Nie przechwalaj się niesławą ojca, albowiem hańba ojca nie jest dla ciebie chwałą. Chwała dla każdego człowieka płynie ze czci ojca, a matka w niesławie jest ujmą dla dzieci. Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.

II CZYTANIE Kol 3, 12-21

Jako wybrańcy Boży, święci i umiłowani, obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy. Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani, w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni.

Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem: ze wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.

Żony, bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi. Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha.

EWANGELIA Mt 2, 13-15. 19-23

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”.

A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia”. On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaus w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w stronę Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: „Nazwany będzie Nazarejczykiem”.

Nie da się ukryć, że dzisiejsze pierwsze czytanie zostało brutalnie powycinane z szerszego fragmentu traktującego o relacjach rodzinnych. Dla lepszego zrozumienia tekstu podaję tu całą perykopę. Już pierwszy werset, nieobecny w tekście liturgicznym, wprowadza określony kontekst: zbawienie. Wszystkie następujące później dobre rady należy odczytywać nie jako poradnik dobrego wychowania, czy swoiste bon moty, ale jako jeden z elementów ścieżki wiodącej do zbawienia.

Z czcią wobec ojca związane są liczne obietnice – odpuszczenie grzechów, radość z własnych dzieci i długie życie. Najważniejsze jest jednak ojcowskie błogosławieństwo. Ono jest wzmocnieniem w trudnych chwilach. Zdając sobie sprawę z ludzkiej, a więc także i z ojcowskiej słabości, mędrzec kładzie duży nacisk na miłosierdzie i pomoc wobec starego, lub grzesznego ojca. Mając w pamięci los Chama, który uczynił z pijanej nagości Noego widowisko, wzywa do wyrozumiałości. Jakby przestrzega przed zasadą „oko za oko” i odnoszeniem jej do własnych rodziców.

Matka to ta, która ma prawo do miłości własnych dzieci. Prawa te należy szanować, poprzez dawanie wytchnienia matce. I znów – znając słabość ludzkiej natury owa cześć ma dopomóc w uzyskaniu matczynego błogosławieństwa, a uniknięciu przekleństwa. Macierzyńska klątwa bowiem „wywraca fundamenty”.

Gdzieś na marginesie rodzi się pytanie, ile domów o wywróconych (z różnego powodu) fundamentach egzystuje pośród nas? Ile rodzin bez błogosławieństwa ojcowskiego boryka się z problemami (często przychodzącymi jakby nie wiadomo skąd) tylko dlatego, że ojciec „rozum stracił” i popadł w alkoholizm, albo porzucił swego czasu własne potomstwo? Ile dzieci walczy w dorosłym już wieku z dziedzictwem ojcowskiej „niesławy”? Ilu ojców jest  bardziej zainteresowanych nie tym, aby ich dzieci postępowały na drodze zbawienia, co wypełniania (aż po starość) ojcowskiej woli? To prawda, że mędrzec kładzie nacisk na obowiązki dzieci wobec rodziców, ale jednocześnie ukazuje też olbrzymia odpowiedzialność duchową, która ciąży na ojcu i matce.

Ostatnie zdanie przytaczanego fragmentu odnosi się do miłosierdzia. Ten mało starotestamentalny  akcent otwiera furtkę dla chrześcijańskiego myślenia o tych ojcach i matkach, którzy pozostawili w duszach swoich dzieci więcej zniszczenia niż błogosławieństwa. O tych, którzy wskutek nałogów, egoizmu czy pychy – a więc tego, co Biblia nazywa, dość realistycznie zresztą, utratą rozumu – wywrócili fundamenty życia, jakie sami powołali na świat. Dla nich – miłosierdzie i modlitwa, aby podobnego scenariusza nie powtórzyć w nowych pokoleniach.

Sobota. Czwarty dzień w Oktawie Narodzenia Pańskiego

Święto świętych Młodzianków, Męczenników

Triumf niewiniątek. Wiliam Holman HuntI CZYTANIE 1 J 1, 5 – 2, 2

Nowina, którą usłyszeliśmy od Jezusa Chrystusa i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.

Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg będąc wiernym i sprawiedliwym odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli powiemy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki.

Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca, Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.

EWANGELIA Mt 2, 13-18

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do dwóch lat, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.

Młody człowiek. Trzydzieści kilka lat. Dobrze płatna praca, mieszkanie, samochód. Po drodze kilka rozbitych relacji z kobietami. Choroba duszy? Bierność i wieczne wątpliwości. Jakikolwiek krok pchający życie naprzód wydaje się niemożliwy. Liczne pytania, rozdrabnianie włosa na czworo. Taki mały Hamlet, albo polska wersja znerwicowanego bohatera filmów Woodego Allena. Do tego brak jakiegokolwiek żywego odniesienia do Chrystusa.

Inny mężczyzna w podobnym wieku – żonaty, ojciec dzieciom. Wierzący, można powiedzieć, że coraz bardziej na serio. Od lat trwa w pewnym niezdrowym układzie rodzinno-zawodowo-finansowym nie mając siły, aby go zmienić – mimo, że zdaje sobie sprawę z negatywnego wpływu tej sytuacji na własne życie. Wreszcie jakaś kłótnia z współpracownikami, nerwy i – niejako „przypadkiem” – problem sam się rozwiązuje, bo układ przestaje istnieć.

Kiedy choć trochę jesteśmy wierni bożym obietnicom, to Pan sam zaczyna działać w naszej obronie. Niby to przypadkiem wyprowadza nas z bierności i zastoju. Upraszcza, przecinając nasze poplątane niczym gordyjski węzeł  „ale”. Jedno cięcie, jakieś wydarzenie i sprawa, przed chwilą jeszcze tak skomplikowana wnet zostaje zredukowana do minimum.

Dlaczego piszę o tym w święto betlejemskich chłopców, pomordowanych przez Heroda? Tego dnia Kościół błogosławi małe dzieci, przypominając o potrzebie prostoty serca. „Jeśli nie staniecie się jak dzieci…” – powie Chrystus. Kimś o spojrzeniu prostym i wierze prostej jak ufność dziecka jest w dzisiejszej Ewangelii św. Józef. Ufa głosowi, który mówi do niego we śnie. Jest gotów dla tego głosu wiele zaryzykować – przede wszystkim chyba swoje męskie ego, plany i potrzebę samostanowienia.

Módl się wytrwale, aby Bóg cię „upraszczał”, ratując z pokręconych ścieżek pełnych pytań i niepotrzebnych wątpliwości. Módl się o serce dziecka.

 

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑