Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 61 of 134

III Niedziela Zwykła

Niedziela, 22 I 2012 r.

 

I CZYTANIE Jon 3, 1-5. 10
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: „Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam”. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak Pan powiedział. Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona”. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

 

II CZYTANIE 1 Kor 7, 29-31
Mówię wam, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, co mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, co płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, co nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, co używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata.

 

EWANGELIA Mk 1, 14-20
Gdy Jan został uwięziony, przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.
Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

Dobrym komentarzem do dzisiejszych czytań są słowa z Listu Pasterskiego ks. Abpa Andrzeja Dzięgi. Zachęcam do lektury.

 

 

Wtorek I tygodnia Okresu Zwykłego

Wtorek, 10 I 2012 r.

I CZYTANIE 1 Sm 1, 9-20
Gdy w Szilo skończono ucztę po ofierze, Anna wstała. A kapłan Heli siedział na krześle przed bramą przybytku. Ona zaś smutna na duszy zanosiła do Pana modlitwy i płakała nieutulona. Uczyniła również obietnicę, mówiąc: „Panie Zastępów! Jeżeli łaskawie wejrzysz na poniżenie służebnicy twojej i wspomnisz na mnie, i nie zapomnisz służebnicy twojej, i dasz mi potomka płci męskiej, wtedy oddam go dla Pana na wszystkie dni jego życia, a brzytwa nie dotknie jego głowy”.
Gdy się tak żarliwie modliła przed obliczem Pana, Heli przyglądał się jej ustom. Anna zaś mówiła tylko w głębi swego serca, poruszała wargami, lecz głosu nie było słychać. Heli sądził, że była pijana. Heli odezwał się do niej: „Dokąd będziesz pijana? Wytrzeźwiej od wina”. Anna odrzekła: „Nie, panie mój. Jestem nieszczęśliwą kobietą, a nie upiłam się winem ani sycerą. Wylałam tylko duszę moją przed Panem. Nie uważaj swej służebnicy za córkę Beliala, gdyż z nadmiaru zmartwienia i boleści duszy mówiłam cały czas”. Heli odpowiedział: „Idź w pokoju, a Bóg Izraela niech spełni prośbę twoją, jaką do Niego zaniosłaś”. Odpowiedziała: „Obyś był życzliwy dla służebnicy twojej!” I poszła sobie ta kobieta: jadła i nie miała już twarzy tak smutnej jak przedtem. Wstali o zaraniu, i oddawszy pokłon Panu, wrócili i udali się do domu swego w Rama. Elkana zbliżył się do żony swojej, Anny, a Pan wspomniał na nią. I stało się, że po upływie dni Anna poczęła i urodziła syna nazywając go imieniem Samuel, ponieważ mówiła: „Uprosiłam go od Pana”.
EWANGELIA Mk 1, 21-28
W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.
A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

Aż chciałoby się zapytać – gdzie ta moc? Gdzie się schowała owa „nauka z mocą”, o której szeptali świadkowie cudów Cieśli z Nazaretu? Gdzie siła, która przerażała i zdumiewała tamtych ludzi? Gdzie władza, o jakiej miały świadczyć słowa Jezusa? Gdzie owe potężne „Milcz!” zamykające usta wszelkim zwodzeniom i plątaninom ojca kłamstwa? Gdzie zdumienie, na dźwięk słów boskiej nauki? Czemu nauczamy jak uczeni w Piśmie, oraz czujemy się słuchaczami bardziej „uczonych w Piśmie”, aniżeli uczniów Tego, który ma Władzę?

Letni chrześcijanie, letni głosiciele, letni w miłości, letni w wierze – ot, kondycja pielgrzymującego ludu bożego naszych czasów. A gdy ktoś wyrwie się na chwilę z wszechobowiązującej letniości, to powiedzą o nim (jak Heli o Annie – ciekawe zresztą jest to, czemu najwyższy dostojnik i stróż wiary Izraela nie umie dostrzec i zrozumieć modlitwy prostej kobiety…) „otrzeźwiej!”. Po kilku próbach życia pod prąd w końcu taki człowiek sam siebie uzna za niepoprawnego idealistę, a co za tym idzie, kretyna i więcej nie pozwoli sobie na „gorącość” w żadnej dziedzinie życia.

Potrzebujemy „nauki z mocą”. Potrzebujemy doświadczać potęgi Boga.

Bo skarłowaciejemy do reszty.

OKTAWA NARODZENIA PAŃSKIEGO

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Niedziela, 1 I 2012 r.

I CZYTANIE Lb 6, 22-27
Pan mówił do Mojżesza tymi słowami: „Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić synom Izraela. Powiecie im: «Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem». Tak będą wzywać imienia mojego nad synami Izraela, a Ja im będę błogosławił”.
II CZYTANIE Ga 4, 4-7
Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.
EWANGELIA Łk 2, 16-21
Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Upływ czasu może budzić najrozmaitsze odczucia – od lęku, po radość z kolejnej szansy na szczęście. Doskonale wiemy, że chrześcijanin winien patrzyć na przyszłość z nadzieją, wierząc, że świat i jego losy są w ręku jedynego Pana czasu, dla którego wczoraj, dziś i jutro są jak jeden dzień. Cóż, jeśli jednak chrześcijanin nie odnajduje w sobie owego „urzędowego” optymizmu i widząc znaki upływających miesięcy i lat w sobie i dookoła siebie, bardziej poddaje się smutkowi i niepewności, aniżeli temu, co „powinien”. Cóż ma zrobić człowiek, chcący zaufać Stwórcy, gdy obserwuje Jego dzieło z roku na rok coraz bardziej poobijane, brudne i jakby popsute, a droga do osobistego szczęścia zdaje się wydłużać w nieskończoność? Cóż ma zrobić ktoś, dla kogo wartości takie jak rodzina, czy naród są ważne, a w przestrzeni społecznej i publicznej nie odnajduje zbyt wielu podobnie myślących, ba, wręcz doświadcza, że jego sposób widzenia świata jest odrzucany przez mających wpływ na władzę, czy opinię publiczną? Co ma zrobić ktoś, kto chciałby być uczniem Słowa Wcielonego, ale w sobie widzi (być może pozorne) fiasko przyjmowania owego Słowa, a światło zdaje się wcale nie zwyciężać ciemności?

Początek roku kalendarzowego to w liturgii Kościoła Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki. Zawsze widziałem w znaku takiego, a nie innego rozpoczęcia roku, dar łaski i litości – oto wszystkie człowiecze nadzieje i lęki mamy szansę włożyć w ręce Matki. Tam przecież, gdzie zawodzi myśl, gdzie braknie wiary, gdzie zaczyna panować niepewność, tam właśnie jest miejsce na Jej wstawiennictwo i pomoc. Ta, która zachowywała sprawy Boże w sercu i (znając ból codzienności) umiała zawierzyć Miłości, nie wycofując się nigdy z owego zaufania, Ona potrafi zrozumieć serce chyba każdego człowieka.

Jej więc się powierzmy.

Maryjo, nadziejo nasza – módl się za nami!

OKTAWA NARODZENIA PAŃSKIEGO

Wspomnienie św. Tomasza Becketa, Biskupa i Męczennika

Czwartek, 29 XII 2011 r.

I CZYTANIE 1 J 2, 3-11
Po tym poznajemy, że znamy Jezusa, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: „Znam Go”, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała. Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim. Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował.
Umiłowani, nie piszę do was o nowym przykazaniu, ale o przykazaniu istniejącym od dawna, które mieliście od samego początku; tym dawnym przykazaniem jest nauka, którąście słyszeli. A jednak piszę wam o nowym przykazaniu, które prawdziwe jest w Nim i w was, ponieważ ciemności ustępują, a świeci już prawdziwa światłość.
Kto twierdzi, że żyje w światłości, a nienawidzi brata swego, dotąd jeszcze jest w ciemności. Kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości i nie może się potknąć. Kto zaś swojego brata nienawidzi, żyje w ciemności i działa w ciemności i nie wie, dokąd dąży, ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy.
EWANGELIA Łk 2, 22-35
Gdy upłynęły dni Ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.
A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”.
A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.

Kolejność wspomnień w Oktawie Bożego Narodzenia jest swoistą katechezą na temat konsekwencji przyjęcia Nowonarodzonego jako Pana i Króla. Św. Szczepan, Św. Jan, betlejemskie dzieci, a wreszcie (niejako dopisany do tego katalogu) św. Tomasz Becket, średniowieczny biskup, który starł się z królem Anglii Henrykiem II w obronie praw Kościoła. Jaki jest sens tej katechezy liturgicznej? Wygląda na to, że od perspektywy indywidualnej,przechodzimy do społecznego wymiary przeżywania wiary w Boga Wcielonego. Becket, jako prymas Anglii,  publicznie sprzeciwiał się prawnie wybranemu monarsze (podobnie jak nasz św. Stanisław) stawiając prawo Boże i wynikające z niego prerogatywy ponad prawem królewskim. W ten sposób zakreślił pewną przestrzeń wolności chrześcijańskiej – w epoce feudalnej głośno przypomniał o pochodzeniu władzy od Boga. Postać Becketa przypomina o społecznym i publicznym charakterze wiary, bo przecież – wbrew wielu opiniom rozsławianym u nas w czasach PRL-u – wiara nie jest sprawą prywatną. „Znak, któremu sprzeciwiać się będą” nie ma być schowany do kruchty kościelnej, ani zarezerwowany do czterech ścian mieszkania jednostki. Chrystus jest dla „wszystkich narodów”, a miłość bliźniego, o jakiej pisze dzisiaj św. Jan, nie może być ograniczona jedynie do wycinka życia ludzkiego. Więcej nawet – jako ci, którzy przyjęli Boga Człowieka, mamy obowiązek (wzorem św. Tomasza Becketa, wzorem św. Stanisława) domagać się przestrzegania Jego praw w przestrzeni państwa i narodu.

Ktoś powie – ale to polityka, a lepiej się do niej nie mieszać. Pewnie lepiej. Pewnie o wiele łatwiej i przyjemniej byłoby, gdyby Becket ustąpił ze swego stanowiska i podporządkował się Henrykowi II. Także my czulibyśmy większy komfort, gdybyśmy funkcjonowali w myśl zasady „żyj pozwól żyć innym”, nie respektując swoich praw, nie dbając o wartości wyższe, aniżeli jedzenie i miejsce do spania (z obowiązkową plazmą na ścianie), czy nitka autostrady. Pytanie tylko, co z tego wyniknęłoby w przyszłości – dla nas i tych, co po nas przyjdą.

Oby mieli gdzie…

OKTAWA NARODZENIA PAŃSKIEGO

Święto Świętych Młodzianków, Męczenników

Środa, 28 XII 2011 r.

I CZYTANIE 1 J 1, 5 – 2, 2
Nowina, którą usłyszeliśmy od Jezusa Chrystusa i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.
Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg będąc wiernym i sprawiedliwym odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli powiemy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki.
Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca, Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.
EWANGELIA Mt 2, 13-18
Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”” On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”.
Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do dwóch lat, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.

Heroda zawiedli nie tylko Mędrcy. Zawiodło go sumienie, zawiodło go (w ostatecznym rozrachunku) zło, któremu służył, zawiódł go także system, który pomagał mu utrzymywać władzę. Zawiodło go to, w czym pokładał nadzieję. Podobnie zresztą zawiodą się wszyscy Herodowie naszych czasów, szczególnie ci, którzy w jakimś szaleńczym pomieszaniu przyczyniają się do śmierci bezbronnych. A ponieważ król Judei nakazał wymordować samych chłopców (wpisując się tym samym w stara tradycję tyranów, sięgającą egipskiego faraona z czasów księgi Wyjścia) to zawiodą się również ci, którzy próbują zniszczyć męskość od najmłodszych lat; przyświeca im taki sam cel, jak starożytnym władcom – zniszczyć tych, którzy mogą unieść dziedzictwo wolności w przyszłe pokolenia.

Cóż można zrobić wobec Herodowej wszechwładzy, gdy oprawcy tyrana, zaopatrzeni w nowoczesne środki przemocy, jakimi staja się uległe mainstreamowi media i sprzedajne „elity”, zdają się nieustannie przeprowadzać swą wolę? Jak uciec z tej pułapki?

Z jednej strony, podobnie jak w Ewangelii, nieuchronną konsekwencją jest męczeństwo. Rodzin, młodych małżeństw, dzieci, młodych ludzi, wchodzących w dorosłość. O niektórych formach współczesnego męczeństwa pisał już bł. Jan Paweł II, gdy w encyklice Veritatis Splendor wyrażał swój szacunek i uznanie dla wszystkich, którzy płaca wielką cenę  – zarówno krwi, jak i (co pewnie częstsze) bólu i cierpienia duszy – zachowując czystość i broniąc jej jako wartości. Męczennicy naszych czasów, to wielka rodzina betlejemska mordowanych wprost w klinikach aborcyjnych, czy chrześcijan prześladowanych w krajach takich jak Sudan. Jednocześnie (a może przede wszystkim) to miliony ludzi nie zgadzających się na zanurzony w cywilizacji śmierci styl życia. Swój protest okupują często brakiem pracy, perspektyw, czy wreszcie tragedią wewnętrznego rozdarcia, tym większą, że zdarza się, iż zrozumienia nie odnajdują pośród ludzi wierzących, a nawet hierarchów Kościoła. Jest szczególnie bolesne, gdy duchowni, zwłaszcza mający swobodny dostęp do mediów, nie stają w obronie swych owiec, ale są w stanie długimi i skomplikowanymi wywodami, czy też metodą gestów publicznych, bronić postaw prześladowców życia i Ewangelii. Często trudno o większe zgorszenie.

Są też tacy, których Pan, w niemalże cudowny sposób, ratuje z kataklizmu Herodowego szaleństwa – tak, jak ochronił Świętą Rodzinę. W tym ocaleniu kryje się zapowiedź konkretnego powołania, niekoniecznie kapłańskiego, czy zakonnego (choć pewnie też), ale przede wszystkim powołania do bycia świadectwem – jasnym, mocnym i wyraźnym. Być może, u kresu takiej drogi, także spotkają zaproszenie do szczególnego naśladowania Chrystusa, poprzez krew przelaną, czy trud krzyża. Poniosą jednak tę ofiarę, gdyż będą mieli doświadczenie pomocy Tego, który może wszystko.

Nie zawiodą się, gdyż zaufali Bogu.

I to będzie ich siłą.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑