Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 96 of 134

Środa VI tygodnia Okresu Zwykłego

Środa, 16 II 2011 r.

I CZYTANIE Rdz 8, 6-13. 20-22
Po czterdziestu dniach Noe, otworzywszy okno arki, które przedtem uczynił, wypuścił kruka; ale ten wylatywał i zaraz wracał, dopóki nie wyschła woda na ziemi. Potem wypuścił z arki gołębicę, aby się przekonać, czy ustąpiły wody z powierzchni ziemi. Gołębica, nie znalazłszy miejsca, gdzie by mogła usiąść, wróciła do arki, bo jeszcze była woda na całej powierzchni ziemi; Noe, wyciągnąwszy rękę, schwytał ją i zabrał do arki. Przeczekawszy zaś jeszcze siedem dni, znów wypuścił z arki gołębicę i ta wróciła do niego pod wieczór, niosąc w dziobie świeży listek z drzewa oliwnego. Poznał więc Noe, że woda na ziemi opadła. I czekał jeszcze siedem dni, po czym wypuścił znów gołębicę, ale ona już nie powróciła do niego.
W sześćset pierwszym roku, w miesiącu pierwszym, w pierwszym dniu miesiąca wody obeschły na ziemi, i Noe, zdjąwszy dach arki, zobaczył, że powierzchnia ziemi jest już prawie sucha.
Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: „Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem; będą one zatem istniały, jak długo trwać będzie ziemia, siew i żniwo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc”.
EWANGELIA Mk 8, 22-26
Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: „Czy widzisz co?” A gdy przejrzał, powiedział: „Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa”. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: „Tylko do wsi nie wstępuj”.

Co dzisiaj mówi ci Bóg?

Na co pada zwykle twój wzrok? Na co, lub kogo patrzysz? Czy widzisz ludzi, takimi jakimi są, czy też takimi, jakimi ty chcesz ich widzieć? A może poprzestajesz na tym co oni chcą sobą pokazać, na masce i autokreacji? Czy zadajesz sobie trud przeniknięcia pozorów, czy też bronisz się przed zbyt łatwym osądzaniem drugiego człowieka, zjawisk, sytuacji?

Wspomnienie bł. Michała Sopoćki, prezbitera

Wtorek, 15 II 2011 r.

I CZYTANIE Rdz 6, 5-8; 7, 1-5. 10
Kiedy Pan Bóg widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: „Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, zwierzęta, gady i płazy, i ptaki powietrzne, bo żal Mi, że ich stworzyłem”. Tylko Noe znalazł upodobanie w oczach Boga. A potem Pan rzekł do Noego: „Wejdź wraz z całą twą rodziną do arki, bo przekonałem się, że tylko ty jesteś wobec Mnie prawy wśród tego pokolenia. Z wszelkich zwierząt czystych weź z sobą siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę; również i z ptactwa po siedem samców i po siedem samic, aby w ten sposób zachować ich potomstwo dla całej ziemi. Bo za siedem dni spuszczę na ziemię deszcz, który będzie padał czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aby wyniszczyć wszystko, co istnieje na powierzchni ziemi, cokolwiek stworzyłem”. I spełnił Noe wszystko tak, jak mu Pan polecił. A gdy upłynęło siedem dni, wody potopu spadły na ziemię.
EWANGELIA Mk 8, 14-21
Uczniowie Jezusa zapomnieli wziąć chlebów i tylko jeden chleb mieli ze sobą w łodzi. Wtedy Jezus im przykazał: „Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda”. Oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chleba. Jezus zauważył to i rzekł im: „Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chleba? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł? Macie oczy, a nie widzicie: macie uszy, a nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?” Odpowiedzieli Mu: „Dwanaście”. „A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?” Odpowiedzieli: „Siedem”. I rzekł im: „Jeszcze nie rozumiecie?”

Czemu nic nie rozumiesz ze Słowa Bożego?

Czemu nie wiesz, czego dziś chce od Ciebie Bóg?

Czy widzisz jakiego kwasu masz się strzec? Co jest owym kwasem? Co cię niszczy, a jest złym wpływem działania innych ludzi?

Dlaczego od tego nie uciekasz?

Święto Świętych Cyryla, Mnicha, i Metodego, Biskupa, Patronów Europy

Poniedziałek, 14 II 2011 r.

I CZYTANIE Dz 13, 46-49
Paweł i Barnaba powiedzieli do Żydów: „Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: «Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi»”. Poganie słysząc to radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju.
EWANGELIA Łk 10, 1-9
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.
Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi!» Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu.
Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże»”.

A co się dzieje z duszami tych, którzy nie przyjmą Słowa o panowaniu Niebios? Paweł mówi, że tacy uznają się za niegodnych życia wiecznego, życia w jedności z Bogiem. Ile razy jeszcze otrzymają szansę na zmianę? Pewnie do ostatnich chwil, bo wielkie jest Jego miłosierdzie. Czy ma to być pociechą i wymówką, że nie muszę dzisiaj się nawracać? Czy to ma być wymówką dla chrześcijanina, aby nie głosił z mocą Ewangelii, bo inni jeszcze będą mieli czas, by się nawrócić?

Mocno rozmyliśmy nakaz misyjny Chrystusa. Boimy się radykalizmu tego posłania, tego ewangelicznego stawiania sprawy na ostrzu noża. Przecież, gdyby dzisiaj przypomnieć słowa Pawła i Barnaby i skierować je pod adresem wszystkich odrzucających wiarę w Syna Bożego, począwszy od zwykłych ludzi, aż po osoby stojące na świeczniku – jakiż szum byłby, jakiż krzyk, jakie epitety! Więc lepiej się uśmiechać, ściskać dłonie, bąkać coś o „wymaganiach życia, realizmie, miłosierdziu”. Lepiej rozmywać, rozmywać, rozmywać… Byle było miło. W ten sposób Ewangelia staje się ideologią, jedną z wielu, wcale do niczego nie konieczną.

Dlaczego nie przeraża nas stan ludzkich dusz? Własnej i innych? Zapomnieliśmy czym jest piekło? Nie wierzymy, czym jest życie w miłości Ojca? A tyle istnień nieustannie zatraca się ku uciesze ojca kłamstwa…

Idź, oto posyłam cię! – woła Pan. Wejdź pomiędzy ludzi! Służ im mocą Chrystusa! Niwecz dzieła diabła! Zdobywaj innych dla Boga!

VI Niedziela Zwykła

Niedziela, 13 II 2011 r.

I CZYTANIE Syr 15, 15-20
Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania, a dochować wierności jest Jego upodobaniem. Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane. Ponieważ wielka jest mądrość Pana, potężny jest władzą i widzi wszystko. Oczy Jego patrzą na bojących się Go, On sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć.
II CZYTANIE 1 Kor 2, 6-10
Głosimy mądrość między doskonałymi, ale nie mądrość tego świata ani władców tego świata, zresztą przemijających. Lecz głosimy tajemnicę mądrości, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały; lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.
EWANGELIA Mt 5, 17-37
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przedtem: «Nie zabijaj»; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu «Raka», podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.
Słyszeliście, że powiedziano: «Nie cudzołóż». A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.
Powiedziano też: «Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy». A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę, poza wypadkiem nierządu, naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.
Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: «Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi». A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”.

Ta mowa to wulkan, to potęga, siła i moc!

Wobec Jego słów musisz się opowiedzieć – albo są one prawdą, albo bredzeniem szaleńca!

Moralność i etyka podniesiona do maksimum, i to nie jako lepszy, czy szlachetniejszy sposób funkcjonowania, ale jako wyraz miłości do Boga i człowieka. Jeśli dziś Jego słowa zaskakują, to jakie wrażenie robiły na tych którzy ich wówczas słuchali. Jeśli nas wzywają do decyzji, to przeciętnego Żyda tamtych czasów ustawiały pod ścianą. Nie można było przejść obok nich obojętnie. O tym, który uważał siebie za nowego Mojżesza Prawodawcę musieli mówić wszyscy. Można Go było albo kochać albo nienawidzić. Prości ludzie łapali się za głowy, gdy młody Nauczyciel wywracał świat ich pojęć. Nie odwoływał przy tym dawnych przykazań, nie znosił ich, nie mówił: „nie musicie już przestrzegać Prawa”. On je podnosił na wyższy poziom. Mówił: „Macie nie zabijać? Ale pamiętajcie, że słowem też możecie kogoś zabić! Macie nie cudzołożyć? Ale oczy czasami więcej uczynią spustoszenia niż ręce!” Prawo w Jego interpretacji stawało się żywe, jasne, przepełniające krwiobieg. Przestawało być zewnętrzną klatką narzuconą ludzkiej duszy. Więcej, On nie tylko uczył o Prawie, ale sam stawał się Prawem, przyjmował je w Siebie, nadawał mu Swoja twarz. Sprawiał, że odpowiedź na pytanie „jak żyć”? stawała się nie tyle akademickim rozważanie, czy nawet dysputą mędrców, lecz żywą prawdą. Wystarczyło popatrzeć na Niego. Ona sobą pokazywał jak żyć. To było widać – w Jego gestach, słowach, spojrzeniu. Rabbi z Nazaretu nie wyżyłował przykazań aż do granicy niemożności z wysokości Swego Majestatu. On stał się sposobem realizacji tych przykazań – stał się Drogą.

Jezus z Nazaretu, narodzony z Dziewicy, umęczony z wyroku Sanhedrynu i Poncjusza Piłata, zmartwychwstały i zasiadający po prawicy Ojca, obecny w Swoim Kościele – On jeden jest odpowiedzią na pytanie o sposób życia, o to, jak kochać, jak odnosić się do siebie, Boga i bliźnich. Bez więzi z nim, patrzenia na niego, rozmawiania z Nim, słuchania Go, nie dajemy rady żyć według wskazań Dekalogu i Ewangelii. Moralność staje się wówczas etyczną ideologią, niezbyt różną od wielu innych ideologii wszystkich czasów. To Jego Osoba ożywia naukę Kazania na Górze. Powtarzające się jak refren słowa – „A Ja wam powiadam” potwierdzają ów niezwykły autorytet, będący gwarancją zarówno prawdziwości nauki, jak i możliwości jej zrealizowania w codzienności. Właśnie na to wściekł się cały ówczesny establishment – jak ten nieuczony cieśla może żądać od słuchaczy posłuszeństwo swoim słowom. Szanujący się Rabini powoływali się na innych Rabinów, podkreślając, że głoszą nie swoje mądrości, lecz tradycję przodków. Mnożyli słowa, poszukując w Prawie i Tradycji argumentów, choćby najdrobniejszych dla swych nauk. On tak nie robił. Jedynym autorytetem był On sam. Potwierdził moc Swych nauk zmartwychwstaniem, którego zapowiedzią, przedsmakiem były rozliczne cuda.

Problem w przyjęciu Kazania na Górze nie leży więc w większym, czy mniejszym stopniu trudności moralnej Jezusowych wymagań. Nie to powinno nas przejmować. W o wiele większym stopniu chodzi tu o moje i twoje zawierzeniu autorytetowi Jezusa. Skoro On nas do czegoś zaprasza to – wniosek prosty – jest to możliwe do zrealizowania przez nas. On wie, co mówi. A jeśli nadal przeraża nas trud zapierania się własnych zachcianek, to patrzmy na Niego. On jest Drogą. Przywołujmy Go zawsze, gdy nie wiemy „co” robić, albo „jak”
robić. W tym ukryta jest prawdziwa mądrość. Nie w wiecznym strachu przed Bogiem, nie w wiecznej niemożności, nie w nieustających analizach samych siebie, lecz w uznaniu za prawdziwe słów Tego, który umarł w poniżeniu i zmartwychwstał w chwale.

Za nas.

Sobota V tygodnia Okresu Zwykłego

Sobota, 12 II 2011 r.

I CZYTANIE Rdz 3, 9-24
Pan Bóg zawołał Adama i zapytał go: „Gdzie jesteś?” On odpowiedział: „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”. Rzekł Bóg: „Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?” Mężczyzna odpowiedział: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem”. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: „Dlaczego to uczyniłaś?”
Niewiasta odpowiedziała: „Wąż mnie zwiódł i zjadłam”. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: „Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”.
Do niewiasty powiedział: „Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą”.
Do mężczyzny zaś Bóg rzekł: „Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: «Nie będziesz z niego jeść», przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz”.
Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących. Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich. Po czym Pan Bóg rzekł: „Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki”. Dlatego Pan Bóg wydalił go z ogrodu Eden, aby uprawiał tę ziemię, z której został wzięty. Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia.
EWANGELIA Mk 8, 1-10
Gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: „Żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka”. Odpowiedzieli uczniowie: „Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?” Zapytał ich: „Ile macie chlebów?” Odpowiedzieli: „Siedem”. I polecił ludowi usiąść na ziemi. A wziąwszy te siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać. Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty.

Co robi człowiek, zaraz po akcie pierwotnej pychy? Ucieka. Reaguje na swój błąd jakąś piramidalną głupotą – zapominając o mocy Stwórcy myśli, że uda mu się przed Nim schować. Wierzy, że krzaki będą fantastyczna ochroną przed Obecnością Wszechmogącego. Sądzi, że Pan jest taki jak on, człowiek, że ma tak samo ciasne serce, że jest podobnie małoduszny. A jeszcze chwilę wcześniej w Imię Pana dawał nazwę wszystkim żywym istotom, niejako wstrzeliwując się w Boże plany, współpracując w dziele Stworzenia.

Ta reakcja pozostaje niezmienna przez tysiąclecia. Nie inaczej zachowujesz się, gdy zdasz sobie sprawę ze zdrady, nieczystości, kradzieży, czy kłamstwa. Najczęstszy mechanizm – walczysz z grzechem, ulegasz, a potem chowasz się przed Bogiem reagując agresją na każdą wzmiankę o Nim. Wydaje ci się, że powrót do Pana oznacza upokorzenie, trud i jakieś przeraźliwe konsekwencje, zapewne złośliwie obmyślone przez księdza w konfesjonale. Niektórzy w swojej niechęci do Boga mogą zajść wówczas dość daleko, wchodząc w otwartą walkę ze wszystkim (i wszystkimi), co wyda im się prawe, czyste, szlachetne, Boże.

A jeśli nawet uda ci się jakoś zreflektować, pojawia się nowa trudność – uznanie prawdy. Skoro już widzisz, ze zrobiłeś źle, to będziesz się starać wszelkimi siłami obronić samego siebie. „To nie do końca moja wina” – zawołasz rozżalony na Boga i ludzi, że wrzucają ci na barki poczucie winy, a przecież i tak ci ciężko.

Scena w raju z przerzucaniem się odpowiedzialnością za złamanie Bożego zakazu jest schematem, który nieustannie się powtarza. Adam zwala na Ewę, Ewa zwala na Węża, ten tylko jakby nie ma na kogo… Jednocześnie wszyscy podskórnie są przekonani, że właściwym winowajcom jest sam Stwórca. „To Ty postawiłeś tę kobietę przy mnie, jakbyś tego nie zrobił to by nie było całego zamieszania.” – zda się wołać Adam.

Masz więc wytłumaczenie swego chowania się po krzakach. „Uciekam od Ciebie, bo wszystko to Twoja wina” – wołasz do Boga, jak zbuntowany nastolatek skupiony jedynie na swoim podrażnionym ego. „To Ty mnie tu umieściłeś (w tej rodzinie, pośród takich durnych ludzi, w tej relacji, w tym życiu), to Ty stworzyłeś takie niemożliwe do zrealizowania zasady, to Ty dałeś mi tak beznadziejne cechy charakteru, czy wyglądu. To przez Ciebie.”

Bogu dzięki, Bóg nie jest pełnym winy rodzicem nastolatka i nie da się zastraszyć takim prostackim szantażem emocjonalnym. On wie, czyja moc kryje się pod tak głośno wykrzykiwanymi kłamstwami. Dlatego przeklina Węża, odkrywając jego prawdziwą naturę i ustalając na wieki granicę dla jego działań. Bóg przekracza twój wrzask i oskarżenia. On, będąc ponad tym kręgiem wzajemnych oskarżeń (co może cię jeszcze bardziej irytować), jednocześnie jest bliżej ciebie, niż ci się wydaje. W tym jednym momencie (jeśli w ogóle możemy tu używać jakichś czasowych kategorii) rajskiej historii Pan decyduje się oddać życie za ciebie – w ten sposób może udowodnić swoją miłość  i przywrócić proporcje prawdzie.

Tak więc, gdy ty uciekasz i chowasz się, Pan rozmnaża chleb dla naprawdę głodnych – karmi cię Sobą.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑