Blog ks. Jacka Gomulskiego

Miesiąc: luty 2011 (Page 6 of 6)

Wspomnienie św. Błażeja, biskupa i męczennika

Czwartek, 3 II 2011 r.


I CZYTANIE Hbr 12, 18-19. 21-24
Nie przystąpiliście do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił. A tak straszne było to zjawisko, iż Mojżesz powiedział: „Przerażony jestem i drżę”.
Wy natomiast przystąpiliście do gór Syjonu, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do pośrednika Nowego Testamentu – Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż krew Abla.
EWANGELIA Mk 6, 7-13
Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi. I przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. „Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien”.
I mówił do nich: „Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich”. Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

Nowy Testament jest dla dzieci.

Bożych.

Szczęśliwych z powodu wolności i życia, jakie dał im Ojciec. Choć słusznym pewnie byłoby drżeć wobec potęgi przechodzącego Pana, to nie o taką reakcję Mu chodzi. Jezus nie zstąpił na ziemię, aby zionąć ogniem, lecz odwrócić dzieła diabła w synach człowieczych. Pytanie brzmi, co do nas silniej przemawia – groza Wszechmocnego, czy krew niewinnego Baranka…  Oczywiście, że każdy z tych znaków Boga ma swoja wymowę i każdy jakąś część prawdy o Jego obliczu odsłania. Problem z tym, że mamy tendencję do skrajności i łatwo nam zagubić bojaźń Bożą na rzecz przekonania, że wszystko nam wolno, a krew Baranka nam się należy.

Wobec grozy człowiek winien jedynie (jak szatani w Markowej Ewangelii) paść na twarz. Wobec Pana, który uwalnia i daje siebie też trzeba oddać pokłon, ale także odnaleźć w sobie dziękczynienie i dać świadectwo niezwykłej bliskości, do jakiej jesteśmy zaproszeni.

A do tego jeszcze ów niezwykły dar wolności! Już nie strach i drżenie, lecz wędrówka, głoszenie i uwalnianie w Jego Imię! Bóg nie jest dalekim, przerażającym Głosem, lecz niejako wkracza w ciebie i mnie. To my stajemy się jego głosem dającym światło, ręką, która uzdrawia. Dla innych. Aby pokazać wszystkim, jaki naprawdę jest Ojciec.

A co jeśli nam się to miesza i prędzej ucieklibyśmy ze strachu, aniżeli zaświadczyli sobą o Jego miłości?

To szukajmy kogoś, kto w Jego imię z mocą wezwie nas do nawrócenia, wyrzuci ślady demonów, przypomni o namaszczeniu, jakie w nas trwa i (jak w sakramentaliach dnia dzisiejszego) uzdrowi. Proste? Zbyt?

Taka jest nasza wiara!

Święto Ofiarowania Pańskiego

Środa, 2 II 2011 r.

I CZYTANIE Ml 3, 1-4
To mówi Pan Bóg: „Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem, jak za dawnych dni i lat starożytnych”.
EWANGELIA Łk 2, 22-40
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.
A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
„Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”.
A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.
Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą.
Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Prorok przestrzega – Pan przybędzie do swej świątyni nagle. Czemu to mówi? Aby byli tacy, co będą Go oczekiwali. W jaki sposób? Poprze wierność Prawu Bożemu. Inaczej można się rozminąć z Bogiem. Przecież trudno zauważyć Stwórcę w małym dziecku, noszonym na rękach ubogiej, wiejskiej dziewczyny. Jedynie trwający przy jego Prawie otrzymają, jak Symeon i Anna znak od Ducha. Jedynie sprawiedliwi, jak cieśla z Nazaretu, staną się rodziną Boga.

Ale, ktoś zapyta, o jakie Prawo chodzi? Czy drobiazgową wierność Dekalogowi? Czy o przepisy szabatowe?

A co jest wypełnieniem Prawa? Czego pragnie Bóg bardziej niż ofiar i całopaleń? Jaką ofiarę możemy Mu złożyć? Co Mu dać?

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał”…

„Miłość usuwa lęk”…

„Nikt nie ma większej miłości”…

Kochaj, a spotkasz Pana.

Ofiaruj Mu serce i siebie. Rozdawaj się braciom. Służ – to jest sprawiedliwe.

A spotkasz Pana.

Wtorek IV tygodnia Okresu Zwykłego

Wtorek, 1 II 2011 r.

I CZYTANIE Hbr 12,1-4
Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga.
Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu. Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi.
EWANGELIA Mk 5, 21-43
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali.
A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc zbliżyła się z tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął się mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: «Kto się Mnie dotknął?»” On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości”.
Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: „Nie bój się, wierz tylko”. I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia wszedł i rzekł do nich: „Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Przepiękna jest dzisiejsza Ewangelia. Jezus przypomina, kim naprawdę jest, do czego zaprasza, co chce czynić w naszym życiu. Wskrzeszenie córki Jaira to wskrzeszenie ludzkiej nadziei, takiej wbrew ciasnemu, cielesnemu sposobowi patrzenia na świat. Uzdrowienie cierpiącej na krwotok to moc znaków sakramentalnych w Kościele. I centrum Słowa – On, Jezus działający. On jest źródłem życia. On daje nadzieję. On jest szansą. On działa nawet poprzez dotknięcie się Jego płaszcza. On w umarłym widzi niewinne dziecko.

On – Jezus.

Postaw sobie pytanie o to, czy umiesz „zobaczyć” działającego Pana dzisiaj – w ciągu tego dnia. W tłumie, jaki ciśnie się do Niego, czy widzisz swoją wyciągniętą dłoń? Czy tylko jesteś jednym z wielu gapiów, nie skorych do uwierzenia, że wiele może się zmienić z Jego woli? A może tak mocno układasz się z niewiarą w swoim życiu, że śmiejesz się z Chrystusowych obietnic? Gdzie jest twoja determinacja, która by (choć w śladowej części) przypominała pragnienie uzdrowienia chorej kobiety? Czy wierzysz, że dotknięcie się szaty Jezusa, czyli tych darów duchowych, które działają w Kościele i poprzez Kościół, ma moc przemiany twojej codzienności?

On jest źródłem życia i nadziei. Jeszcze nie prosiłeś o nie „do krwi”.

Dotknij sie płaszcza.

Nie płacz.

Biegnij!

Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑