Blog ks. Jacka Gomulskiego

Miesiąc: kwiecień 2011 (Page 6 of 9)

STACJA II

J e z u s   b i e r z e   K r z y ż   n a   S w o j e   r a m i o n a

Flp 2,6-8
6. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, 7. lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, 8. uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej.
Mt 16,24-26
24. Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 25. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. 26. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?

Po ludzku niemalże niemożliwe – wziąć na siebie dobrowolny ciężar, podjąć krzyż bez przymusu, mając świadomość, że w każdej chwili wszystko można cofnąć i rozegrać inaczej. Pan Nieba i Ziemi dokonuje wstrząsającego samoograniczenia. Ze względu na Ciebie i na mnie.

Ogołocił samego siebie… Wziął krzyż…

A my dbamy o samych siebie. O co, jak o co, ale o siebie to umiemy się zatroszczyć. O wygodę. O przyjemność. O zaspokojenie. Często czynimy to jawnie, ale również potrafimy zrobić to z subtelna nutką manipulanctwa i obłudy.

I cóż za korzyść odniesiemy w dłuższej perspektywie? Owo zadbane ciało zgnije pośród robactwa, a dusza zawyje w wieczności. Pół biedy co z nami, ale co z tymi, którzy patrząc na nas zbudują swój żywot na nasz obraz i podobieństwo?

Chryste wybaw nas od głupoty i krótkowzroczności. Wybaw tych, którzy – z Twojego dopustu – mają dźwigać odpowiedzialność za naród…

Wielka Środa

Środa, 20 IV 2011 r.

W  I  E  L  K  I     T  Y  D  Z  I  E  Ń

I CZYTANIE Iz 50, 4-9a
Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem.
Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.
Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do mnie! Oto Pan Bóg mnie wspomaga! Któż mnie potępi?
EWANGELIA Mt 26, 14-25
Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: „Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam”. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.
W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: „Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?” On odrzekł: „Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: «Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami»”. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę.
Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: „Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi”. Zasmuceni tym bardzo, zaczęli pytać jeden przez drugiego: „Chyba nie ja, Panie?”
On zaś odpowiedział: „Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane; lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: „Czy nie ja, Rabbi?” Mówi mu: „Tak jest, ty”.

Ile kosztuje człowiek?

Za ile można zabić bezbronne dziecko w łonie matki? Ile weźmie lekarz, ile pielęgniarka, a ile zarobią potężne firmy produkujące różne niezbędne przy tym morderstwie środki farmakologiczne? Więcej, czy mniej niż równowartość ówczesnych 30 srebrników – tyle, ile niewykwalifikowany robotnik mógł zarobić w ciągu czterech miesięcy.

Ile zarabia minister zdrowia, która przykłada rękę do zbrodni na bezbronnym dziecku nastoletniej dziewczyny? Za ile sprzeda własną duszę?

Ile pieniędzy trzeba, aby spec służby zorganizowały mord polityczny? Ile trzeba, by nikt o tym nie mówił? Ile trzeba by zastraszyć poszukujących prawdy?

Ile trzeba mieć, by w ciągu kilku lat zrobić człowiekowi wodę z mózgu? Jakich sum potrzeba aby zorganizować koncern medialny piorący umysły i wybielający kłamstwa stare i nowe? Ile zarobi przeciętny dziennikarz oddający się na usługi w tego typu instytucji? Za ile sprzeda prawdę o sobie, świecie, Bogu?

Ile zarobi wzięty pisarz fantasy, który chce nakręcić dokument relacjonujący „godną” eutanazję, czyli samobójstwo w majestacie prawa?

Ile zarobią właściciele i dyrektorzy wielkich firm, zniewalający pracowników, posługujący się nowoczesnymi formami manipulacji, a przez to rozbijający rodziny i odpowiedzialni za dramaty tysięcy małżeństw i dzieci?

Może powiesz, jak Apostołowie: „Chyba nie ja, Panie?”… To nie o mnie chodzi…

A ile kosztuje święty spokój?

STACJA I

Jezus odrzucony i skazany na śmierć

1 Mch 1,54.55-57

W dniu piętnastym miesiąca Kislew sto czterdziestego piątego roku na ołtarzu całopalenia wybudowano „ohydę spustoszenia”. Księgi Prawa, które znaleziono, darto w strzępy i palono ogniem. Wyrok królewski pozbawiał życia tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Przymierza albo jeżeli ktoś postępował zgodnie z nakazami Prawa.

Jr 26,11-15

Wtedy kapłani i prorocy zwrócili się do przywódców i do całego ludu tymi słowami: Człowiek ten zasługuje na wyrok śmierci, gdyż prorokował przeciw temu miastu, jak to słyszeliście na własne uszy. Jeremiasz zaś rzekł do wszystkich przywódców i do całego ludu: Pan posłał mnie, bym głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie słowa, które słyszeliście. Teraz więc zmieńcie swoje postępowanie i swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana, Boga waszego; wtedy ogarnie Pana żal nad nieszczęściem, jakie postanowił przeciw wam. Ja zaś jestem w waszych rękach. Uczyńcie ze mną, co wam się wyda dobre i sprawiedliwe. Wiedzcie jednak dobrze, że jeżeli mnie zabijecie, krew niewinnego spadnie na was, na to miasto i na jego mieszkańców. Naprawdę bowiem posłał mnie Pan do was, by głosić do waszych uszu wszystkie te słowa.

Czyż nie żyjemy w czasach „ohydy spustoszenia”?

Czyż na naszych oczach to, co święte nie jest deptane, a ślady czystości w sercach wypalane ogniem?

A miasto w którym żyjemy, miejscowość, państwo – czyż nie jest poddane bezbożności i czy nie zatyka uszu na głos proroków naszych dni? Brzmią jeszcze w uszach nawoływania bł. ks. Jerzego, Prymasa Tysiąclecia, Jana Pawła II – wezwania nie podjęte, odrzucone po wielokroć, a wreszcie polukrowane i włożone do gablotki…

Odrzucamy Chrystusa i Jego Dobrą Nowinę. Odrzucamy Jego panowanie. Odrzucamy Jego miłość. Tak samo jak odrzuciliśmy Jego świętych.

Wybieramy więc – świadomie, lub nie; z głupoty, czy lenistwa; z egoizmu, lub niechęci do tego co boże – „ohydę spustoszenia”.

Obyśmy nie musieli dławić się nią na wieczność.

Wielki Wtorek

Wtorek, 19 IV 2011 r.

W  I  E  L  K  I     T  Y  D  Z  I  E  Ń

I CZYTANIE Iz 49, 1-6
Posłuchajcie mnie, wyspy; ludy najdalsze, uważajcie: Pan mnie powołał już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie.
I rzekł mi: „Tyś sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię”. Ja zaś mówiłem: „Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego”. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą.
A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. A mówił: „To zbyt mało, iż jesteś mi sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”.
EWANGELIA J 13, 21-33. 36-38
Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi”. Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi.
Jeden z uczniów Jego, ten, którego Jezus miłował, spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: „Kto to jest? O kim mówi?” Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: „Panie, kto to jest?”
Jezus odpowiedział: „To ten, dla którego umaczam kawałek chleba i podam mu”. Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wszedł w niego szatan.
Jezus zaś rzekł do niego: „Co chcesz czynić, czyń prędzej”. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: „Zakup, czego nam potrzeba na święta”, albo żeby dał coś ubogim. On zaś po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc.
Po jego wyjściu rzekł Jezus: „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim chwałą otoczony, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale jak to Żydom powiedziałem, tak i wam teraz mówię, dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie”.
Rzekł do Niego Szymon Piotr: „Panie, dokąd idziesz?” Odpowiedział mu Jezus: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz”. Powiedział Mu Piotr: „Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie”. Odpowiedział Jezus: „Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz”.

Mrok się zagęszcza.

To już nie tylko niezrozumienie, czy niechęć do osoby Mistrza. To już zgoda na opętanie. Judasz nie jest głupkiem nic nie rozumiejącym z rzeczywistości. Nie jest żałosną personą pogubioną w mechanizmach tego świata. Nie jest także (jak chcieliby niektórzy) zwykłym człowiekiem, everymenem, zaplatanym w rozgrywki na szczytach władzy – faryzeuszów, czy Rzymian. Nie jest też (jak głosi inna popularna teoria) bezwolnym wykonawcą woli okrutnego Boga, używającego niewinnego człowieka jako narzędzie realizacji bezdusznych planów. Jan, świadek tamtych wydarzeń, pisze wprost – „wstąpił w niego szatan”. To nie jest figura retoryczna, ani opis symboliczny. Dwunasty Apostoł zgodził się na działanie zła w sobie, świadomie i dobrowolnie. Nie zatrzymał się w szalonym pędzie nienawiści, czy zawiedzionych nadziei, czy tez lęku o samego siebie. Bez względu na to, jakie były jego motywacje, ten jeden moment podczas Ostatniej Wieczerzy przesądził o wieczności Judasza. Przecież gest Jezusa, ukazujący Jego pełną świadomość stanu wnętrza człowieka z Kariothu, był jednocześnie ostrzeżeniem i prośbą – weź Mój chleb!

Weź pokarm ode Mnie!

Nie karm się diabelskim szeptem, nie kontempluj siebie i swych ciemności. Wszystko jest w zasięgu twojej woli. Możesz decydować. Wyciągam do ciebie dłoń, ale.. stanie się co chcesz… Czyń to, co chcesz – jesteś wolny, nie mogę cię zmusić do niczego. Nie mogę cię uratować wbrew tobie. Nie mogę siebie uratować wbrew tobie…

Jak inaczej nazwać świadome odrzucenie największego dobra i przyjęcie do siebie największego zła, jeśli nie opętaniem? Judasz przecież wiedział jaką moc posiada jego Nauczyciel. Miał wszelkie dane do zawołania za Piotrem: „Ty jesteś Mesjasz”. Być może nawet tak wołał. Wiedział, że jeśli odrzuci Tego, który wypędza szatana, to sam zostanie otwarty na działanie Złego. I wybrał.

Przyjrzyj się dzisiaj tym wszystkim sytuacjom, w których świadomie odrzuciłeś Boga i Jego moc miłości wybierając trwanie w grzechu. Jeszcze bardziej zastanów się, czy nie odrzuciłeś nigdy Osoby Boga w zamian za człowieka, pożądliwość, zaspokojenie siebie. Czy nie otworzyłeś wówczas drzwi swej duszy dla zła osobowego? Spowiadałeś się z tego? A jeśli trwasz w buncie i niezgodzie na Bożą wolę w swoim życiu, świadomie zarażającym tym innych ludzi – to przerwij ten diabelski taniec.

Póki jeszcze masz wybór.

Wielki Poniedziałek

Poniedziałek, 18 IV 2011 r.

W  I  E  L  K  I     T  Y  D  Z  I  E  Ń

I CZYTANIE Iz 42, 1-7
To mówi Pan: „Oto mój sługa, którego podtrzymuję, wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na nim spoczął; on przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. On z mocą ogłosi Prawo, nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy”. Tak mówi Pan Bóg, który stworzył i rozpiął niebo, rozpostarł ziemię wraz z jej plonami, dał ludziom na niej dech ożywczy i tchnienie tym, co po niej chodzą:
„Ja, Pan, powołałem cię słusznie, ująłem cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności”.
EWANGELIA J 12, 1-11
Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego oleju nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami je otarła. A dom napełnił się wonią olejku.
Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który Go miał wydać: „Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?” Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano.
Na to Jezus powiedział: „Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie”.
Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.

Wielki Tydzień zaczyna się w cieniu samotności. Najbliżsi uczniowie okazują się nic nie rozumiejącymi ignorantami, ba, hipokrytami przewyższającymi nawet faryzeuszy. Judasz za nic ma szacunek dla osoby swego Mistrza, za którym chodził ostatnie lata. Jeśli Wierzyc relacjom innych ewangelistów, to pozostali z Apostołów również niewiele zrozumieli z tego, kim jest ich Rabbi. Słuchali Jego słów, widzieli cuda, słyszeli nauczanie, dzielili z Nim życie – i nic…

Jedynie Maria, z typową dla kobiet wrażliwością, wyczuwa smutek i grozę chwili. Współczuje. Idąc za poruszeniem serca (zadziwiające, jak Pan Bóg posługuje się wszystkim, nawet wzruszeniem, czy emocjami) namaszcza Jezusa – na śmierć? na królowanie? na kapłaństwo? Jej czyn staje się znakiem prorockim, a ona sama staje w jednym rzędzie z wielkimi Starego Testamentu, takimi jak Samuel namaszczający Dawida. Nie znała może wagi swego czyny, ale poszła konsekwentnie drogą miłości, wyciągając wnioski ze słów Pana, które tak chciwie chłonęła u Jego stóp. Uwierzyła naukom i czynom, zwłaszcza widząc zmartwychwstałego Łazarza. W ten sposób staje nawet jakby wyżej aniżeli Apostołowie, którzy przecież widzieli i słyszeli to samo, a nawet więcej, ale pozostali ślepi i głusi. Jednak – dziwne są drogi Boże i pisane w poprzek krzywych myśli ludzkich – to w ich ręce złoży Jezus władzę odpuszczania grzechów i uobecniania Jego ofiary podczas Ostatniej Wieczerzy.

Wraz z owym wieczorem w Betanii Jezus wchodzi w przestrzeń samotności, odrzucenia, i smutku. Miałby prawo poddać się rozgoryczeniu i żalowi z powodu nic nie rozumiejących uczniów. A to tylko zapowiedź tego, co Go czeka w ciągu najbliższych dni. Nawet Maria Magdalena, choć kochająca, nie pojmuje do końca tego, co czyni. Oto gorzki plon kilku lat nauczania i czynienia znaków.

Wydaje się, że wraz z tą sceną znika nadzieja, a otwiera się otchłań rozpaczy. Łatwo byłoby w nią wejść. Ludzkie decyzje – Judaszowe, uczniowskie – wyzwalają ocean ciemności. tak, to ich godzina. Rozpoczyna sie czas panowania diabła. Jeszcze arcykapłani decydują się na zabicie Łazarza, jakby pokazując, że mają moc większą niż Ten, co wskrzesił umarłego – oni mogą niesłusznie żyjącego zabić… Tu już wyraźnie widać demoniczną nienawiść zamieszkującą ich serca. Jeszcze czekamy na ostateczny wybór Judasza… Jeszcze pełne pustoty zapewnienia Piotra, że się nie zaprze, że będzie zawsze obok…

I kilka bezsennych mocy samotnego Zbawiciela.

Nie pozostaw Go. Poczuwaj z Nim. On pragnie.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑