Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 26 of 134

O małodusznych…

I CZYTANIE Iz 35, 1-10 jesus-and-the-paralyticPokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: «Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić». Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie…
EWANGELIA Łk 5, 17-26 Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa. On, widząc ich wiarę, rzekł: «Człowieku, odpuszczone są ci twoje grzechy»…

Paraliż ducha. Bezruch i powolna wewnętrzna śmierć. Tkwienie w jakimś złu, grzechu, czy sytuacji grzech generującej. Czasami połączony z jakąś fizyczną dolegliwością, która może się stać wymówką dla nic nie robienia ze sobą.

Może sam taki jesteś. Może widzisz sparaliżowanych w domu czy pracy lub pośród znajomych.

Co z tym robisz?

Nie należy pomagać każdemu za wszelką cenę. to prawda. Sam Chrystus nie uzdrowił wszystkich chorych Judei i Galilei za dni swego życia ziemskiego. Czasami jednak warto, albo nawet trzeba wyjść nieco z siebie i „położyć chorego przed Jezusem”. Nie oznacza to jedynie modlitwy – poruszyć sparaliżowanego można na różne sposoby, także rozmowę, konkretną propozycję pomocy, nazwanie po imieniu jego stanu. Najczęściej taki paraliż będzie wiązał się z grzechem, w którym ktoś tkwi, dlatego, że nikt nie zdemaskował złą jako zło, a wszyscy dookoła głupio się uśmiechali przyklepując grzeszne działanie – ze strachu, z konformizmu, z tolerancji, lub wprost ze źle pojętej miłości bliźniego.

Pan chce odpuścić sparaliżowanym ich winy, chce też aby byli pełni życia. Aby się tak stało, może powinieneś na nowo otworzyć oczy, nabrać odwagi i sam wyjść ze swej małoduszności i skupienia na sobie.

Działaj.

O dzieciach na krętych ścieżkach…

II Niedziela Adwentu.

I CZYTANIE Ba 5, 1-9 Złóż, Jeruzalem, szatę smutku i utrapienia swego, a przywdziej wspaniałe szaty chwały, dane ci na zawsze przez Pana. Oblecz się płaszczem sprawiedliwości pochodzącej od Boga, włóż na głowę swą koronę chwały Przedwiecznego! Albowiem Bóg chce pokazać twoją wspaniałość wszystkiemu, co jest pod niebem. Imię twe u Boga, na wieki będzie nazwane: «Pokój sprawiedliwości i chwała pobożności!» Podnieś się, Jeruzalem! Stań na miejscu wysokim, spojrzyj na wschód, zobacz twe dzieci, zgromadzone na słowo Świętego od wschodu słońca aż do zachodu, rozradowane, że Bóg o nich pamiętał. Wyszli od ciebie pieszo, pędzeni przez wrogów, a Bóg przyprowadzi ich niesionych z chwałą, jakby na tronie królewskim. Albowiem postanowił Bóg zniżyć każdą górę wysoką, pagórki odwieczne, doły zasypać do zrównania z ziemią, aby bezpiecznie mógł kroczyć Izrael w chwale Pana. Na rozkaz Pana lasy i drzewa pachnące ocieniać będą Izraela. Z radością bowiem poprowadzi Bóg Izraela do światła swej chwały z właściwą sobie sprawiedliwością i miłosierdziem.
II CZYTANIE Flp 1, 4-6. 8-11 Zawsze w każdej modlitwie, z radością zanoszę prośbę za was wszystkich, z powodu waszego udziału w szerzeniu Ewangelii od pierwszego dnia aż do chwili obecnej. Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa. Albowiem Bóg jestmi świadkiem, jak gorąco tęsknię za wami wszystkimi ożywiony miłością Chrystusa Jezusa. A modlę się o to, aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełnieni plonem sprawiedliwości, nabytym przez Jezusa Chrystusa ku chwale i czci Boga.
EWANGELIA Łk 3, 1-6 Jan obchodził całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: «Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi. I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże».

1. Baruch, czyli Tata do dzieci.

Dzieci rozradowane, że Bóg o nich pamiętał.

Bóg określa swoją relację do ludzi – czuły ojciec, który chce być dumny ze swej córeczki. Ma dla niej piękne sukienki, kolorowe, radosne. Chce zobaczyć uśmiech na jej twarzy, blask jej oczu. Chce, aby wszyscy ją podziwiali zauroczeni pięknością królewskiego dziecka.

Postanowił Bóg zniżyć każdą górę wysoką, pagórki odwieczne, doły zasypać do zrównania z ziemią, aby bezpiecznie mógł kroczyć Izrael w chwale Pana. Na rozkaz Pana lasy i drzewa pachnące ocieniać będą Izraela. Z radością bowiem poprowadzi Bóg Izraela do światła swej chwały z właściwą sobie sprawiedliwością i miłosierdziem.

Pomyśl o sobie, jako o ukochanym dziecku wszechmogącego Taty. Zobacz, jakimi słowami Bóg chce wyrazić swoją troskę o Ciebie. Jeśli wydadzą Ci się one nieco infantylne, nie pasujące do twego wieku – zastanów się dlaczego nie docierają do ciebie proste prawdy wyrażone językiem codziennej wiary. Nie wystarcza znak krzyża i spojrzenie Maryi, ale potrzeba, aby Ktoś zapewnił na nowo, że nawet nie pozwoli, aby słonko cię nie przypiekło i brzydkiej zapachy nie drażniły wrażliwych nozdrzy… Bóg ma zawsze lekko ironiczne poczucie humoru…

2. Paweł modli się za nas, czyli – jak żyć?

aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej

Semityzm użyty przez Apostoła oznacza największy sposób osiągania doskonałości. Chodzi tu więc o proces stawania się coraz doskonalszym. Ciekawe, ze o tym św. Paweł mówił już  tydzień temu. Warto więc się zapytać  – co zrobiłeś w tym celu, aby się doskonalić duchowo? To, że nie masz czasu, że się nie da, że praca i dzieci, że zmęczenie – nie mnie mów, ale Pawłowi, który i w zeszłą niedzielę i dzisiaj do tego samego wzywał. Dziś Apostoł precyzuje, chodzi o doskonalszą miłość do Boga i człowieka. Do Boga, czyli zrób coś ze względu na Boga. Do człowieka – czyli pojednaj się z bliskimi w domu, miej dla nich więcej czasu, pomóż potrzebującym .

w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, 

Paweł chce, abyś potrafił lepiej rozeznawać co jest właściwe. Nie oszukuj się, przecież często nie wiesz, co robić i masz coś, co nazywam „bezruchem decyzyjnym”. Nic nie idzie. Masz do podjęcia decyzję, może nawet masz pewne dane i… nic. Nie wiesz co wybrać. A za plecami już czujesz przedświąteczny bigos ludzkich oczekiwań i narastający pomruk niezadowolenia bliskich. A do tego jeszcze własne emocje, że coś trzeba postanowić. Ów „bezruch” to efekt braku pracy nad wyrobieniem w sobie narzędzi do podejmowania decyzji. Dają znać o sobie własne wady (lenistwo, spychanie spraw do załatwienia na później) i brak postępowania w wierze (niewiele, albo wprost nic nie wiesz na temat własnej wiary). Paweł prosi Boga, abyś chciał rozpocząć proces uczenia się podejmowania decyzji. Pierwszy krok to sensownie przeżyty sakrament pojednania lub rozmowa z kapłanem.

abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa

Nie: „abyśmy się jakoś przecisnęli przez Sąd”, ale by szatan (oskarżyciel) nic ci nie mógł zarzucić w dniu ostatnim. A może wiele, zwłaszcza jeżeli ofiarami Twoich błędów będą własne dzieci, a w konsekwencji dzieci ich dzieci. Św. Paweł chce (zdecydowanie bardziej niż ty sam) uwolnić cię nie tylko od piekła, ale od czyśćca! A propos czyśćca – wierzysz w obietnice, jakie składa Pan Bóg? To gdzie byłeś dwa dni temu, podczas pierwszego piątku miesiąca?

napełnieni plonem sprawiedliwości, nabytym przez Jezusa

Paweł modli się, abyś korzystał z łask, jakie ma dla Ciebie Jezus. To są dary, jakie wysłużył dla ciebie przez Swą Mękę. Pierwszym jest zbawienie. Dalej Łaska do pełnienia dobrych czynów i łaska do uświęcania się w duszy. Bez tych łask życie chrześcijańskie przypomina jazdę z zaciągniętym ręcznym hamulcem.

3. Jan Chrzciciel, czyli koniec zabawy i do roboty

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego;

Baruch wołał o tym, że to Bóg wyrówna drogę dla swoich dzieci, żeby nic im nie przeszkadzało. Jan wzywa nas, ludzi do wysiłku, do swoistej odpowiedzi na boże działanie. Teraz to my musimy się ruszyć, aby w sobie zrobić miejsce dla Boga.

każda dolina niech będzie wypełniona,

Wypełnij własną pustkę, ale nie byle czym. Wypełnij Bogiem. Nie udawaj, ze tej pustki nie ma. Dostarcz tylko materiału, głównie przez intelekt. Resztę uczyni Pan.

każda góra i pagórek zrównane,

Walcz ze swą pychą, z nieustannym uważaniem siebie za najmądrzejszą (albo najbardziej godną pożałowania, albo najpiękniejszą, albo najbrzydszą, wszystko jedno) osobę na świecie. Zachciej poddać swoje życie bożej weryfikacji (ale nie takiej „sam ze sobą”, bo tu i Duch Św. nie pomoże) – najlepiej w porządnej spowiedzi u dobrego spowiednika.

drogi kręte niech się staną prostymi,

Jak Bóg do nas przychodzi? Przede wszystkim przez sakramenty i modlitwę (co z chodzeniem na Roraty, jak wygląda modlitwa w twoim domu, może wartom pokusić się o jakieś nawiedzenie świątyni w ciągu dnia, może uda ci się czuwać we wtorkową Godzinę Łaski, może stały spowiednik). Prostowanie ścieżek, to także prostowanie umysłu, poplątanych dróżek, naszego myślenia. Czytaj więcej o wierze, szukaj odpowiedzi na pytania, zajrzyj do starych mistrzów, czyli świętych.

a wyboiste drogami gładkimi

Drogą wyboistą jesteś wtedy, gdy czekasz na wstrząsy. Niektórzy tak mają, że potrzebują porządnego kopniaka, aby coś się zaczęło zmieniać. Często prowadzi to do tragedii lub infantylizmu. To pierwsze jest wówczas, gdy otępienie jest zbyt wielkie a wstrząs ma posmak tragedii. Zamiast nawrócenia konsekwencją jest obrażenia się na Pana Boga. To drugie prowadzi do braku samodzielności i obrażania się, gdy Bóg (poprzez ludzi) tej samodzielności się domaga. Droga gładka będzie wtedy, gdy wypracujesz sobie stałość w relacji z Bogiem – bez zrywów w jedną czy drugą stronę.

I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże

Pewnie, że ujrzą, skoro będą widzieć w Twoim życiu realne zmiany. Nie będziesz musiał gadać o Ewangelii. Zaczniesz się nią stawać!

O krzyczących ślepcach.

Piątek, 4 grudnia 2015 r.

EWANGELIA Mt 9, 27-31185

Gdy Jezus przechodził, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!» Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!» Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie». I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!» Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

Podobno to jest tak, że jeśli jeden zmysł zawodzi, wówczas zwielokrotnione są możliwości innych.

Niewidomi idąc za Jezusem wołali głośno.

Być może zdajesz sobie sprawę z jakiejś swojej wady która cię upokarza i przygina ku ziemi. Nie rezygnując z walki z tą słabością – nadrabiaj w czym innym. Jak jesteś leniem, to przynajmniej bądź życzliwy i uśmiechnięty dla innych. Serce przeżarł ci wirus nieczystości? – walcz o spowiedź i pokornie trwaj w modlitwie. Ranisz innych swymi emocjami? – staraj się każdego dnia komuś pomóc. Owo „nadrabianie” ma być krzykiem do Jezusa, wołaniem o pomoc i uzdrowienie. Przede wszystkim „nadrabiaj” w modlitwie, w zmuszaniu siebie do „ruszania” za Nim.

I wierz, że to ma sens.

Piasek i skała.

Czwartek, 3 grudnia 2015 r.

I CZYTANIE Iz 26, 1-6

On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło; podepczą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich…

EWANGELIA Mt 7, 21. 24-27

Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.

Trudno jest przyznać, że przez dwadzieścia lat buduje się życie swoje i najbliższych na lotnym piasku.

Trudno jest radykalnie nazwać własne wysiłki miałkimi.

Trudno jest powiedzieć sobie, że mniemanie o własnej wierze było fikcją, a religia stała się kulturowym dodatkiem i zagłuszaczem wyrzutów sumienia.

Trudno jest wyspowiadać się z miliona kompromisów między życiem a zasadami, w które – ponoć – się wierzy.

Rozsypane małżeństwo po wielu latach, dzieci dokonujące zaskakujących rodziców wyborów moralnych, niedziela jako kolejny dzień pracy (takie czasy, proszę księdza), antykoncepcja katolickich małżonków (nie jesteśmy jeszcze gotowi na dziecko), milcząca zgoda babć, dziadków i rodziców na wspólne pomieszkiwania przedślubne (przecież nie przestanę jemu/jej pomagać finansowo, to moje dziecko!), kierowanie się nowoczesną psychologią zamiast nauką Kościoła (nie mogę nalegać, aby mój syn chodził na Mszę, jest wolny i w wieku piętnastu lat wystarczająco dojrzały, aby samemu wybierać), życie według własnych pomysłów (dlaczego ktoś ma mówić co mam robić?)…

Na pewno budujesz na skale?

Środa I tygodnia Adwentu

Środa, 2 grudnia 2015 r.

I CZYTANIE Iz 25, 6-10a02
I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! 

EWANGELIA Mt 15, 29-37
Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u Jego stóp, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze». Na to rzekli Mu uczniowie: «Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?» Jezus zapytał ich: «Ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem i parę rybek». A gdy polecił tłumowi usiąść na ziemi, wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.

Jesteś chromy – może i chciałbyś czegoś więcej w swoim życiu, ale ciało odmawia Ci posłuszeństwa, nogi Cię nie niosą, wola zatrzymuje się na nieprzekraczalnych słabościach; może dawniejsze decyzje takim cię uczyniły, może otoczenie, może autentyczna choroba.

Jesteś ułomny – czegoś ci ciągle brakuje; z przerażeniem odkrywasz własną niepełnosprawność, wadę, skazy charakteru; własna słabość nieustannie niszczy próbny dobrego działania;

Jesteś niewidomy – dookoła ciebie zawsze panuje ciemność, pesymizm, rozpacz; nie widzisz dobra w sobie ani w innych; nie wiesz co wybrać, więc twoej decyzje są chaotyczne i przypadkowe, dyktowane chwilą lub emocjami;

Jesteś niemy – milczenie jest jedynym sposobem funkcjonowania wobec Boga i ludzi; nie modlisz się, bo nie wiesz o co, jak ani po co; nie wchodzisz w relacje z innymi, bo brakuje ci w nich sensu uzasadniającego trud; nie radzisz się nikogo, nie mówiąc o jakimkolwiek posłuszeństwie;

Dzisiaj Chrystus patrzy na ciebie i płacze z żalu. Chce cię nasycić sobą, abyś był silny i wypełnił Jego mocą swój brak. Przyjdziesz dzisiaj do Niego, czy nie masz czasu?

A żal Pana jest tym większy, że wielu jest takich, którzy sprzedali bezpowrotnie możliwość karmienia się Nim za cenę ucieczki przed samotnością, czy zaspokojenia. Może znasz kogoś takiego. Dziś jest ten dzień, kiedy możesz położyć swoich biednych braci i siostry u stóp Pana, prosząc aby ich uzdrowił.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑