Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 25 of 134

O dziadkach i ojcach…

Czwartek III Tygodnia Adwentu. Wybieraj czy będziesz świętym czy łajdakiem.

I CZYTANIE Rdz 49, 1a. 2. 8-10 Jakub przywołał swoich synów...
EWANGELIA Mt 1, 1-17 Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama...

Rodowód. Lista przodków. Katalog postaw, charakterów, wad i zalet, świętych i łajdaków. Szereg uwarunkowań, które zbyt często bierzemy za usprawiedliwienie własnych zachowań. Bagaż dziedzictwa, często wątpliwej jakości. Ale także, jak w genealogii każdego, przykłady życia uczciwego, pobożnego, prostego, a nawet prorockiego.

Rodowód Jezusa to Jego dowód osobisty. Rodzaj świadectwa: Oto, skąd pochodzę – potomek królewskiego rodu, syn wiary Abrahama, spadkobierca mądrości Salomona, a jednocześnie krew z krwi prostytutek, cudzołożnic i poganki. Czy z tak przedziwnych przodków musiał zrodzić się Mesjasz?

Nie jesteś zdeterminowany przez swoje pochodzenie, choćby było nie wiem jak grzeszne. Owszem nosisz takie a nie inne geny. Owszem, mając alkoholików w dawnych pokoleniach masz większe szanse aby poddać się nałogom. Owszem, atmosfera świętości domu dziadków i rodziców może wspomóc własny wzrost wiary. Jednak w każdej sytuacji Ty wybierasz. Ty decydujesz. Możesz zostać świętym albo łajdakiem.

Wbrew pozorom ta prawda jest trudniejsza, aniżeli pocieszanie się jakimś determinizmem, choćby podlanym sosem teologii grzechów pokoleniowych. Zmusza do świadomych wyborów. Do życia pokutą i ofiarą. Do tworzenia relacji według Ducha. Do nieustannego rodzenia się nie „z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga” (J 1,13). Do realizacji Jezusowego pragnienia o nowej rodzinie: „kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mt 12,50).

Wybieraj więc.

O niekończącej się misji…

prison

Środa III Tygodnia Adwentu. Nic i nikt nie może Cię zwolnić z zadania, jakie Ci powierzono.

I CZYTANIE Iz 45, 6b-8. 18. 21b-25 ...z moich ust wychodzi sprawiedliwość, słowo nieodwołalne... 
EWANGELIA Łk 7, 18b-23 Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Jezusa z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» W tym właśnie czasie Jezus wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i uwolnił od złych duchów; także wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, co widzieliście i słyszeliście: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».

Jan jest uwięziony.

Pozbawiony swej ambony, jaką było koryto Jordanu, oraz ścian gór i skalistych wzgórz Judei, nie ma zamiaru zakończyć swej misji. Do ostatnich chwil będzie Głosem, słyszanym już nie wprost, lecz poprzez swoich uczniów. Aby ogołocić się w pełni – zanim nastąpi ostateczne uniżenie w męczeństwie, kiedy to nieodrodna córka swej matki wyłudzi od pijanego lubieżnością i winem niby-króla prorocką głowę – Jan czyni Znak, któremu towarzyszy Słowo. Posyła ostatnich może ze swych uczniów (musieli być wiernymi przyjaciółmi, bo nie lękali się odwiedzać swego Mistrza w więzieniu) z dziwnym pytaniem do tego, którego wieszczył jako Mocarza chrzczącego Duchem i Ogniem. Pytanie to wyraża niepokój wielu pobożnych Izraelitów, którzy spodziewali się po Cieśli z Nazaretu wszystkiego, ale nie pokornych nauk o nadstawieniu drugiego policzka i miłości nieprzyjaciół. Pytanie musiało nurtować serca Janowych uczniów, nie śmiących zapewne podważyć autorytetu Chrzciciela, jednakże zadziwionych innością zapowiadanego Mesjasza. Syn Elżbiety musiał być świadom zwątpienia kiełkującego w licznych głowach, bo decyduje się nie tylko skłonić Jezusa do jasnej deklaracji, ale także – licząc na konsekwencję postępowania uczniów – oddać synowi Maryi resztki wiernych towarzyszy. Od momentu zadania pytania, na które odpowiedź musiała być dla Chrzciciela oczywista, Jan zostaje zupełnie sam. Obok są własne demony, które osaczają każdego człowieka w obliczu kresu; obok jest nieudolny władca bez władzy, pełen zabobonnego lęku, lubiący słuchać grzmotów wypuszczanych z ust Jana, a jednocześnie miłujący ponad poznawaną prawdę ciepło władzy i ud żony; obok jest prowincjonalna Lady Makbet, równie wyrachowana jak jej szekspirowska krewna, aczkolwiek na o wiele mniejszą skalę; obok jest dorastająca w morzu nieczystości dziewczyna, której jedynym pragnieniem stanie się zadawalanie matki i mężczyzn; obok będzie zgraja małych ludzi, królewskich doradców, dzieci przymierza, które opuścili, żołdaków, którym jest wszystko jedno, kogo męczą, byleby żołd się zgadzał.

Jan zostaje sam w piekle.

Poprzez owo dopełnienie samouniżenia – wszak mówił, jeszcze nie wiedząc może, jak tragiczne stanie się wypełnienie tych słów, że nie jest godzien być najniższym sługą Przychodzącego – Jan przyjmuje męczeński chrzest krwi. Także i poprzez to zejście do Szeolu staje się poprzednikiem Jezusa. Przecież nie miną dwa lata, jak Ten, który dziś wraca wzrok niewidomym i sprawia, ze chromi chodzą, zostanie osaczony przez podobną zgraję małych ludzi, zapatrzonych w siebie i zazdrosnych o powodzenie swych miałkich interesików.

Jan nawet w Otchłani nie rezygnuje ze swej misji. Prorokiem się nie bywa. Nim się jest.

Jaka jest Twoja, nie znająca odpoczynku, misja? Jakie jest zadanie, z którego nie zwolni Cię cierpienie, choroba, a nawet grzech? Jakie wezwanie – a nie cichnie ono nawet w najbardziej nieudanym życiu i pośród największego szumu trosk doczesnych – określa Twoje dni?

Ojciec, Matka, Mąż, Żona, Brat, Siostra, Syn, Córka, Przyjaciel, Przyjaciółka, Kapłan, Zakonnica, Zakonnik.

Są rzeczy nieodwołalne.

Niech Jan pośle i wobec Ciebie swych uczniów.

Niech Chrystus także i wobec Ciebie odpowie im, Chrzcicielowi, i wszystkim nam: Nie wątp. Bądź wierny!

O opamiętaniu…

00.159.143_PS2

Wtorek III Tygodnia Adwentu. Opamiętanie to opanowanie i rozsądek.

I CZYTANIE So 3, 1-2. 9-13 Biada buntowniczemu i splugawionemu miastu... Nie słucha głosu i nie przyjmuje ostrzeżenia, nie ufa Panu i nie przybliża się do swego Boga.
EWANGELIA Mt 21, 28-32 «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».

Może czas się opamiętać?

Co myślisz?

Choć Chrystus mówi o pracy w winnicy Ojca, czyli bardziej o misji, aniżeli o codziennym poddawaniu się Jego woli, to słowem kluczowym wydaje się „opamiętanie”, to znaczy – jak wyjaśnia SJP – opanowanie i rozsądek.

Opanowanie, czyli: nie czyń nic, co pochodzi wyłącznie z odczuć.

Rozsądek, czyli: słuchaj się intelektu, którym możesz rozpoznać dobro – prawdziwe i godziwe.

Czyż nie brakuje i jednego i drugiego w Twojej codzienności? Posłuchaj Głosu i przyjmij ostrzeżenie!

O słuchaniu…

Kazanie na Górze - Dore

Piątek II Tygodnia Adwentu. Zostaw siebie, poświęć chwilę, zacznij słuchać.

EWANGELIA Mt 11, 11-15 Kto ma uszy, niechaj słucha!
I CZYTANIE Iz 41, 13-20 Ja, Pan, twój Bóg, ująłem twą prawicę, mówiąc ci: «Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą». Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu!

Jak słuchasz Boga i drugiego człowieka?

Chcąc rzeczywiście usłyszeć drugiego trzeba mieć odrobinę pokory, aby nie osądzać go, aby nie tworzyć jakiejś własnej wizji tego, co ktoś może powiedzieć. Często wpadamy pułapkę: „już wiem, co masz na myśli”, jakbyśmy posiadali boską wiedzę o kimś. Innym grzechem przeciw słuchaniu jest próba dopasowani się do czyichś emocji, swoistego nastrojenia się na kogoś. Nieważne wtedy są słowa, chłonie się natomiast uczucia i wszelkie pozawerbalne sygnały. Oczywiście, często błędnie je odczytując.

Chcąc usłyszeć drugiego trzeba też zadbać o warunki zewnętrzne takiego słuchania – mieć chwilę czasu, usiąść, przestać zarzucać kogoś sobą i swoimi sprawami. Na kilka minut ten ktoś musi stać najważniejszy, na tyle aby móc przyjąć na chwilę jego świat za swój.

Chcąc usłyszeć Boga trzeba się zachowywać identycznie – pokora, czas, odpowiednie miejsce, odrzucenie zbędnych odczuć, zostawienie siebie. I jeszcze jedno – Słowo, które oświetla naszą codzienność.

Słuchasz?

O ciężarach ciężkich i lekkich…

Środa II tygodnia Adwentu
Jesus_a
I CZYTANIE Iz 40, 25-31 Pan – to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On daje siłę zmęczonemu i pomnaża moc bezsilnego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się, słabnąc, młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły; biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.
EWANGELIA Mt 11, 28-30 Jezus przemówił tymi słowami: «Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

Dlaczego chłopcy się „męczą i nużą”? Bo nie wyćwiczyli w sobie jeszcze wytrwałości i nie potrafią przeciwstawić się zmiennym falom uczuć. Nie potrafią jeszcze odnaleźć mocnego punktu odniesienia, fundamentu, na jakim mogą oprzeć swe funkcjonowanie. Nic stałego nie jest ważne, a to, co jest ważne, jest zmienne i podporządkowane najczęściej przyjemnościom. Mężczyzna zaś, nawet jeśli odczuwa zmęczenie, swoje działanie podporządkowuje wyższym od samego siebie celom. Nie skarży się i nie użala nad sobą, chyba że – wzorem Chrystusa i psalmistów – wylewa swój ból przed Bogiem, jako jedynym punktem odniesienia.

Jak daleko jesteś od tego?

Zamiast dziś szukać pocieszenia u drugiego człowieka i żebrać „cukiereczków” przyjemności gdzie się tylko da… Zamiast mówić samemu sobie i każdemu, kto zechce słuchać, jakie to życie jest ciężkie a ludzie źli… Zamiast rezygnować z dobra (modlitwy, czuwania adwentowego, relacji, pracy nad sobą) bo jest trudne i cię męczy – przyjdź do Jezusa, jakkolwiek nie zabrzmiałoby to sztampowo. Powiedz Mu o sobie. Popatrz na Niego, na to jak On dźwigał ciężar – z miłości.

I pomyśl komu Ty mógłbyś ulżyć w zmęczeniu.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑