Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 46 of 134

I Tydzień Adwentu

Wtorek, 4 grudnia 2012 r.

I CZYTANIE Iz 11, 1-10

Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się Odrośl z jego korzenia. I spocznie na niej Duch Pana, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pana. Upodoba sobie w bojaźni Pana. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok.

Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi. Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał.

Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana na kształt wód, które przepełniają morze. Owego dnia to się stanie: Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą z modlitwą i sławne będzie miejsce jego spoczynku.

EWANGELIA Łk 10, 21-24

Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”.

Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co wy słyszycie, a nie usłyszeli”.

Nie dziw się, że nic nie rozumiesz z bożych spraw, jeśli sam się gubisz we własnym, ludzkim, codziennym postępowaniu. Co prawda gmatwanie najprostszych spraw poprzez kłamstwo, manipulację, czy spychanie odpowiedzialności na innych wynika ze skażonej grzechem ludzkiej natury, ale jeśli nad tym w żaden sposób nie pracujesz, wówczas skazujesz się na kompletną ciemność i zagubienie. Prawdziwą mądrość Bóg objawia ludziom prostego serca, bo tylko oni mogą ją przyjąć i docenić jej wartość. Ludzie pogubieni we własnych kombinacjach i pogoni za błyskotkami nie potrafią nawet dostrzec bożych ścieżek, zupełnie tak, jakby jakiś wirus dotknął ich oczu, zaciemniając spojrzenie.

Zawalcz o proste serce! Zawalcz o rozplątanie swoich schematów myślowych, poplątanych intencji i oczekiwań wobec ludzi, czy o rezygnację z planów, opartych jedynie na własnej pysze.

Jedynie człowiek prostego serca może powiedzieć o sobie w pełni wolności, że jest bożym dzieckiem. Oczywiście, teoretycznie taką godność ma każdy ochrzczony, ale przy nadmiernym skomplikowaniu odbioru samych siebie, potęga owej godności oraz zwarta w niej moc, po prostu do nas nie dociera. Kiedy ostatnio podczas modlitwy udało ci się doświadczyć ogromu wolności wynikającej z bycia synem, czy córką Boga? Kiedy przyszła do ciebie radość dziecka kochanego przez Ojca?

Zawalcz o proste serce!

Zawalcz w tym Adwencie o radość, o jakiej mówi Pan w dzisiejszej Ewangelii, gdy przypomina o niespełnionych pragnieniach wielu wielkich mężów, którzy za jedną chwilę ujrzenia czasów Mesjasza oddaliby wszystko. A dla ciebie, żyjącego w dniach ostatecznych, już nie tylko czasy, ale i sam Mesjasz jest na wyciągnięcie ręki.

Rocznica Poświęcenia Bazyliki Laterańskiej

Piątek, 9 listopada 2012 r.

I CZYTANIE 1 Kor 3, 9b-11. 16-17

Jesteście uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą. Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego niż ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.

EWANGELIA J 2, 13-22

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów.

Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał.

Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.

W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?”

Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”.

Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?” On zaś mówił o świątyni swego Ciała.

Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Skoro jesteś  Bożą budowlą, jak pisze dziś Paweł, to pytanie brzmi – kto cię buduje? Kto wznosi ten gmach? Komu pozwalasz, aby trudził się, czuwając nad całością robót? Tylko nie mów, że Pan Jezus, bo znaczyłoby to, że z „czytania ze zrozumieniem” masz niedostateczny. Pan Jezus to fundament, na którym (i tylko na nim) może powstać cała konstrukcja. Pan Jezus także, mocą Ducha ten gmach – już wybudowany, choć czasami też i w trakcie prac – będzie oczyszczał, tak, jak uczynił to w jerozolimskiej świątyni. Kto jednak buduję twoją świątynię?

Sama tak jakoś się buduje?

Ty ją budujesz?

A gdzie apostołowie i ich następcy? Gdzie są w twoim życiu świadkowie wiary? Gdzie twoja wewnętrzna zgoda na głoszenie przez nich Słowa? Gdzie poddanie mocy, jakim jest „głupstwo głoszenia Ewangelii”? Jak realizujesz wewnętrzny obowiązek (tak, tak) poszukiwania życia duchowego poprzez szukanie ludzi, czy to świeckich, czy duchownych, którzy będą świadkami Życia? A może tkwisz w jakiejś strukturze, która życia ci nie daje, a jedynie pozór pobożności, co w efekcie sprawia, że stawiasz w sobie budowlę ze styropianu i tektury zamiast gmachu z marmuru?

Jeśli nie znajdujesz nikogo takiego w swoim życiu, to zacznij wreszcie szukać. Jeśli nic nie wybudujesz to i fundament skruszeje, a ty się będziesz dziwić, czemu tak ci ciężko, i stracisz umiejętność prowadzenia jakiegokolwiek życia duchowego. Łatwo będzie ci mówić, że Boga nie ma, że Kościół to jakaś patologiczna banda cyników, że liczy sie tylko to, co daje ci wymierną korzyść. W takim stanie otwarta jest droga do stworzenia sobie – przy wszystkich zewnętrznych pozorach chrześcijaństwa i tradycjach katolickich – własnej religii, z własnym Bogiem własną, na swoją miarę, moralnością. Ponieważ Pan jest miłosierny, więc może kiedyś dopuści na tak uformowane serce jakiś wstrząs, aby dać szansę budowy prawdziwej świątyni. Ale ostrzegam, ze może być to bardzo trudne i o wiele bardziej przepełnione bólem. A i nie jest pewne, czy uda ci się wówczas taką szansę właściwie odczytać.

Buduj więc siebie na Chrystusowym fundamencie. Szukaj budowniczych i architektów. Czytaj plany innych budowli – u świętych, mistrzów duchowości, czy jakichkolwiek świadków wiary.

Ale decyzja, czy chcesz taką budowlę wznosić, należy do ciebie.

XXXI tydzień Okresu Zwykłego

Środa, 7 listopada 2012 r.

PIERWSZE CZYTANIE Flp 2, 12-18 

Umiłowani moi, skoro zawsze byliście posłuszni, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem nie tylko w mojej obecności, lecz jeszcze bardziej teraz, gdy mnie nie ma. Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą. Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie. Trzymajcie się mocno Słowa Życia, abym mógł być dumny w dniu Chrystusa, że nie na próżno biegłem i nie na próżno się trudziłem.

A jeśli nawet krew moja ma być wylana przy ofiarniczej posłudze około waszej wiary, cieszę się i dzielę radość z wami wszystkimi: a także i wy się cieszcie i dzielcie radość ze mną.

EWANGELIA Łk 14, 25-33

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: «Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć».

Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.

Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.

W czasach gdy słupki poparcia wyznaczają kierunek ludzkich działań, a zdobywanie popularności wszelkimi sposobami urasta do rangi sztuki, Jezus „staje okoniem” wobec naszej „opiniolubnej” poprawności. Widząc „wielkie tłumy” przemawia do nich (jak rasowy mówca) ale nie po to, aby wzmocnić motywację, pochwalić, czy zdobyć nieco więcej głosów. Jezus raczej wydaje się zniechęcać do podążania za Sobą – mówi o krzyżu (jakże ostro i niezrozumiale mogły brzmieć te słowa w uszach współczesnych, nas pojęcie krzyża nie gorszy, jest jakoś oklepane, dla nich musiało być niemalże obrzydliwym horrorem oscylującym w granicach masochistycznej zgody na krwawe tortury), jako o warunku bycia Jego uczniem, mówi o odrzuceniu najbliższych i radykalnym wyborze Jego jako jedynego Mistrza, a nawet Kogoś więcej. Mówi o wyrzeczeniu się wszystkiego ze względu na Niego, jako o bezwzględnej zasadzie życia ucznia.

Czy to nie jest jakiś hardcor?

Czy nie powinien raczej zawalczyć o utrzymanie „wielkich tłumów” przy sobie?

Cóż, Jego władza nie zależy od „demokratycznych” wyborów. Nie jest w żaden sposób skorelowana z naszymi upodobaniami, czy zachciankami. Choćby wszystkie narody na ziemi odrzucały Jego panowanie i Naukę, to one i tak będą miały moc obowiązującą. Trudno bowiem spierać się z faktami. To,  że ktoś nie chce, aby jego świeżo kupiona pralka prała brudne ciuchy, to wcale nie znaczy, iż zaraz zacznie gotować obiady. Prawo i nauka Chrystusa wyjaśnia zasady działania świata i nas samych niezależnie od naszych „widzimisię”, co najwyżej możemy jedynie skazać samych siebie na wyłączenie się z dobroczynnych skutków Jego Ewangelii skazując samych siebie na potępienie. To jednak w żaden sposób nie umniejszy wymagań, jakie Ona nam stawia.

Jezus stawia sprawę „uczniostwa” bardzo uczciwie. Nie obiecuje złotych gór, ani „drugiej Irlandii” za nic. Już raczej „krew, pot i łzy”.

Co więc dla siebie wybierasz?

Bojąc się wymagań idziesz własną drogą, do Jerozolimy (św. Łukasz w swojej Ewangelii ukazuje Jezusa, który cały czas jest w drodze do Jerozolimy, gdzie ma się dokonać Jego Pascha – męka, śmierć i zmartwychwstanie; uczniowie są zaproszeni do podążania Jego śladami) na swoją miarę, czy chcesz Jemu towarzyszyć, przemieniając swe życie w zgodzie z tym, czego On naucza?

Co wybierasz dziś?

XXXI tydzień Okresu Zwykłego

Wtorek, 6 listopada 2012 r.

I CZYTANIE Flp 2, 5-11 

Niech was ożywia to dążenie, które było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi i w tym, co zewnętrzne, uznany za człowieka. Uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych, i aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca.

EWANGELIA Łk 14, 15-24

Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: „Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym”.

Jezus mu odpowiedział: „Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: «Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe». Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: «Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego». Drugi rzekł: «Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego». Jeszcze inny rzekł: «Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść».

Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: «Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych». Sługa oznajmił: «Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce». Na to pan rzekł do sługi: «Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony». Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”.

Jakie dążenie cię ożywia? Jaka siłą daje imperatyw dla tego, co robisz? Co sprawi, ze nawet najgorzej zapowiadający się dzień może stać się czymś, co będziesz wspominał jako czas owocny, fascynujący, czy pełen czegoś, co nazwiesz „dobrą robotą”? Gdzie leży klucz do przemiany patrzenia na siebie i świat, przemiany często radykalnej? W emocjach? W ludziach, jacy cie otaczają? W pogodzie?

Jak nazywa się naczelna energia, siła twojego życia? Dla Jezusa była nią miłość, posunięta do szaleństwa, do ostateczności, do zaprzeczenia samemu sobie. W sposób jak najbardziej radykalny, jako człowiek, podporządkował wszystko dobru innych – zwłaszcza tych, o których dobro nikt nie zabiegał, ubogich, odrzuconych, bezbronnych. Aby utożsamić się z nimi (z nami?) zrezygnował z prerogatyw swej boskiej natury, jakby oddalił swą wszechmoc, z rzadka pozwalając najbliższym zajrzeć za zasłonę tego kim jest naprawdę. Aby uratować wielu (choć tak naprawdę, ostateczny ratunek leży w ludzkiej decyzji) zaryzykował ludzkie ciało, cierpienie, śmierć a wreszcie odrzucenie ostateczne. Szaleństwo, naprawdę.

Napisałem, że przyszedł do tych, których można określić mianem „wykluczonych”. To nie do końca tak. Najpierw bowiem skierował swoje orędzie do wybranych, do tych, którzy z racji czy to powołania, czy to jakiś umiejętności, czy to z wyboru lub urodzenia byli predestynowani do przyjęcia Ewangelii o Bogu, który jest bliski człowiekowi. I tu spotkał się z totalnym odrzuceniem… Miłość została kopnięta w najczulsze miejsce przez zapatrzonych w samych siebie. Jacyś ludzie, którzy mieli wszelkie dane, aby ją przyjąć, świadomie powiedzieli miłości – won, nie potrzebujemy cie, jesteś dla nas za trudna. Więc poszła tam, gdzie była lepiej (z różnych powodów) widziana.

Gdzie ty jesteś wobec tego, co ożywiało Jezusa? Czy ciebie choć trochę ożywia miłość – z całym jej bogactwem, wymogami, trudem, ale też radością i mocą z niej płynącą? Czy stoisz w jednym szeregu z tymi, co zamknęli na jej nieprzewidywalność drzwi i sami chcą zapracować i zasłużyć w życiu na wszystko?

Co wybierasz?

XXXI Niedziela Zwykła

Niedziela, 4 listopada 2012 r.

I CZYTANIE Pwt 6, 2-6

Mojżesz tak powiedział do ludu: „Będziesz się bał Pana, Boga swego, zachowując wszystkie Jego nakazy i prawa, które ja tobie rozkazuję wypełniać, tobie, twym synom i wnukom, po wszystkie dni życia twego, byś długo mógł żyć.

Słuchaj, Izraelu, i pilnie tego przestrzegaj, aby ci się dobrze powodziło i abyś się bardzo rozmnożył, jak ci przyrzekł Pan, Bóg ojców twoich, że ci da ziemię, opływającą w mleko i miód.

Słuchaj, Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego serca swego, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci nakazuję”.

II CZYTANIE Hbr 7, 23-28

Wielu było kapłanów poprzedniego Przymierza, gdyż śmierć nie zezwalała im trwać przy życiu. Jezus, ponieważ trwa na wieki, ma kapłaństwo nieprzemijające. Przeto i zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi. Takiego bowiem potrzeba nam było arcykapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosa, takiego, który nie jest obowiązany, jak inni arcykapłani, do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczynił raz na zawsze, ofiarując samego siebie. Prawo bowiem ustanawiało arcykapłanami ludzi obciążonych słabością, słowo zaś przysięgi, złożonej po nadaniu Prawa, ustanawia Syna doskonałego na wieki.

EWANGELIA Mk 12, 28b-34

Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: Słuchaj Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych”. Rzekł Mu uczony w Piśmie: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary”.

Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. I już nikt więcej nie odważył się Go pytać.

Słuchaj!

Jest Bóg w twoim życiu. Być może nie zauważasz tego, być może źle ci się On kojarzy, być może masz to gdzieś. Może straciłeś do Niego zaufanie, albo utożsamiasz go z jakąś (lepszą lub gorszą) wizją Kościoła. Może ma dla ciebie twarz dziadka z białą brodą, albo twojego proboszcza, a może patrzy na ciebie wzrokiem twego ojca. Nie wiem, co myślisz o Bogu. Wiem natomiast, że niezależnie od twoich teorii, czy doświadczeń Bóg jest obecny w twoim życiu. Przewija sie tam niczym motyw muzyczny w symfonii, czy zmysł kompozycyjny w obrazie. Może przyczajony, czy ukryty, a może jawnie i wprost – ale jest.

Słuchaj!

Bóg jest Bogiem. Wiem. Brzmi to nieco banalnie, ale to prawda o daleko idących konsekwencjach. Bo nie jest On twoim sumieniem, czy innym super ego, albo projekcją wyobrażeń pogrążonego w nerwicy umysłu. Nie jest też „bozią” (mam nadzieję, że topnieją szeregi tych, którzy tak mówią o Bogu dzieciom) z obrazka, która mogła obrażać się gdy nie dostała codziennej porcji czułości w postaci modlitwy i dobrych uczynków. Bóg jest Bogiem – absolutnym Panem wszystkiego, cokolwiek istnieje, Stwórcą i konstruktorem świata, cierpliwie znoszącym wybryki swych dzieci. Więcej, On jest twoim Bogiem. Twoim własnym. Interesuje się tobą, zna ciebie, zależy Mu na tobie, zna twoje wnętrze i tylko On (oraz ty, jeśli zadasz sobie nieco trudu) wie, po co cię stworzył i co masz robić, aby uczynić ten świat nieco znośniejszym do przeżycia dla innych.

Słuchaj!

Bóg nie zostawia cię samemu sobie. Nie jest jak wielu ojców ziemskich, którzy w ten, czy inny sposób znikają z pola widzenia swoich dzieci – w najlepszym razie nie mając dla nich czasu, w najgorszym, porzucając rodzinę by myśleć genitaliami miast danym przez Boga rozumem.

Bóg zawsze dla ciebie JEST – tak przecież brzmi Jego Imię, jakie objawił wystraszonemu Mojżeszowi na pustyni. Jak skała, trwa nieustannie i mimo wszystko, jako pewny punkt odniesienia. Będzie obecny choćbyś dopuścił się nie wiadomo jakich świństw i popadł w najgorsze nałogi. Będzie, chociaż przestaniesz tę Jego obecność zauważać i z niej korzystać. Będzie, choć ty przekroczysz granicę samopotępienia skazując się na wieczną rozpacz i śmierć prawdziwą – wtedy będzie cierpiał widząc zagładę kochanego dziecka, ale będzie.

Słuchaj!

Chcesz, aby Jego potęga była twoją? Chcesz zaczerpnąć u Niego pewności siebie i siły? Chcesz nauczyć się, co znaczy trwać mimo bolącej rany serca?

Powtarzaj więc za Mojżeszem, za uczonym w Piśmie, za Jezusem, Synem Boga – „Słuchaj Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem…”

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑