Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 45 of 134

Piątek III tygodnia Adwentu

Piątek, 21 grudnia 2012 r.

I CZYTANIE Pnp 2, 8-14

Cicho! Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach. Umiłowany mój podobny do gazeli, do młodego jelenia. Oto stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty. Miły mój odzywa się i mówi do mnie: „Powstań, przyjaciółko moja, piękna moja, i pójdź! Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł.

Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł już czas przycinania winnic, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie. Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winne krzewy kwitnące już pachną. Powstań, przyjaciółko moja, piękna moja, i pójdź! Gołąbko moja, ukryta w zagłębieniach skały, w szczelinach przepaści, ukaż mi swą twarz, daj mi usłyszeć swój głos! Bo słodki jest głos twój i twarz pełna wdzięku”.

EWANGELIA Łk 1, 39-45

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w łonie moim. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

Ciekawe, co czujesz gdy słyszysz jak inni rozmawiają o Bogu? Ciekawe co ktoś czuje słysząc ciebie? Czy z wyrzucanych z siebie słów przebija miłość? Tkliwość? Zakochanie? Czy takie religijno-wierzące pogawędki mają w sobie choćby cień uczucia, jakie spotykamy w dzisiejszych czytaniach? A może więcej – jeśli już zejdziemy na takie tematy – jest w nas pewności siebie, próby przekonania kogoś „po trupach”, wyższości mających jedynie słuszną prawdę, czy pychy „mądrzejszych od papieża”… Bardzo często Bóg staje się jedynie niższym podwykonawcą firmy „Kościół”, z której szefami i urzędnikami lubimy z zasady się nie zgadzać. W najlepszym wypadku zaś sprowadzamy Stwórcę do roli milczącego przedmiotu zainteresowań, coś pomiędzy ciekawym okazem chrabąszcza a miłym pieskiem sąsiadki.

Gdzie jest twoja i moja relacja z Nim? Gdzie pełne pasji zaangażowanie?

Gdy Maryja rozmawia z Elżbietą odsłania się pełen życia świat wiary i miłości obydwu kobiet. Jest to tak żywe doświadczenie, tak pełne szczęścia, że aż św. Jan Chrzciciel tańczy z radości w łonie swej matki!

Dlaczego twoja wiara przypomina skorupę? Dlaczego jest często jak martwa?

Już widzę jak się niektórzy oburzają, wołając, że to nieprawda, że przecież chodzą do kościoła, że jakoś się  modlą, że może są w pobożnych ruchach i wspólnotach. Tak? To czy możesz z czystym sercem powiedzieć, ze wiesz o co chodzi zakochanej w Bogu z pierwszego czytania? Że znasz ten język? Że wiesz jak bije serce z tęsknoty za Bogiem?

Odrzuć faryzeizm. Uciekaj od skostnienia! Zacznij żyć miłością!

Bo Pan jest blisko!

III Niedziela Adwentu

Niedziela, 16 grudnia 2012 r.

I CZYTANIE So 3, 14-18a

Wyśpiewuj, Córo Syjońska, podnieś radosny okrzyk, Izraelu! Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem! Pan oddalił wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela: król Izraela, Pan, jest pośród ciebie, już nie będziesz bała się złego. Owego dnia powiedzą Jerozolimie: „Nie bój się Syjonie! Niech nie słabną twe ręce!” Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz, który daje zbawienie. On uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość, wzniesie okrzyk radości, jak w dniu uroczystego święta.

II CZYTANIE Flp 4, 4-7

Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech wasza łagodność będzie znana wszystkim ludziom: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.

EWANGELIA Łk 3, 10-18

Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: „Cóż mamy czynić?” On im odpowiadał: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni”.

Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali Go: „Nauczycielu, co mamy czynić?” On im odpowiadał: „Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono”.

Pytali go też i żołnierze: „A my, co mamy czynić?” On im odpowiadał: „Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie”.

Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”. Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

Co mamy czynić?

Dziś – raduj się!

Wbrew wszystkiemu, wbrew szarościom dookoła, wbrew chmurom na horyzoncie, wbrew otchłani i zakusom podpełzającej rozpaczy. Pozwól się sobie ucieszyć Przychodzącym. On jest blisko – nie choinka, nie prezenty, nie „magia świąt”, nie atmosfera, nie ciepło rodzinnych spotkań, ale On, Miłość na wyciągnięcie ręki.

To prawda, że masz wiele problemów. To prawda, że je zagłuszasz w sobie tylko wiadomy sposób, czasami coś (kogoś) niszcząc. To prawda, że często wydaje ci się, że nie masz się czym ucieszyć, doświadczając własnej i cudzej biedy. Ale jest też prawdą, że Jego przyjście ma moc przemienić wszystko. Jeśli tylko uchylisz Mu choć trochę w sobie, ustępując z własnych przekonań, utartych ścieżek myślenia, czy gotowych rozwiązań (a często bierności) w trudnych sytuacjach.

Adwentowa niedziela radości nie jest niedzielą wesołkowatości. Duch Święty nie jest specem od dobrego humoru. Nie o takiej radości bowiem mówi Prorok i Apostoł w Liturgii Słowa. Bóg chce dla ciebie trwałej postawy – nie bliżej niesprecyzowanego optymizmu, ale radosnego pokoju, który wynika z nadziei. Bł. Jan Paweł II wołał do Polaków, że „chrześcijanin jest człowiekiem nadziei”. I to właśnie pozwala, zachowując realistyczne spojrzenie na samego siebie i otaczający świat, doświadczyć wyzwolenia, przedziwnego i upragnionego otwarcia na przyszłość. Radość ucznia Pańskiego jest postawą człowieka, który umie otworzyć okno w dusznym pokoju, który ma chęć pomęczyć się, aby z górskiego szczytu odetchnąć świeżym powietrzem, który wreszcie chce otwierać szeroko oczy, dostrzegając to, co z reguły jest niewidoczne.

Co masz robić?

Odetchnij. Otwórz. Wejdź. Popatrz śmiało.

A jeśli wydaje ci się to za mało praktyczne, to poczekaj cierpliwie. On, gdy przyjdzie, nauczy cię chodzić.

Sobota II tygodnia Adwentu

Sobota, 15 grudnia 2012 r.

I CZYTANIE Syr 48, 1-4. 9-11

Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że tobie jest równy? Ty, który zostałeś wzięty w skłębionym płomieniu, na wozie o koniach ognistych. O tobie napisano, żeś zachowany na czasy stosowne, by uśmierzyć gniew przed pomstą, by zwrócić serce ojca do syna, i pokolenia Jakuba odnowić. Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.

EWANGELIA Mt 17, 10-13

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: „Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

Potrzebuję Eliasza.

Potrzebuję być Eliaszem, by płonąć jak pochodnia, a gorliwością przekonywać siebie i innych w nieustannych zapasach ze złem. Potrzebuję ognia w swoim życiu. Wszelka letniość, wszelki marazm, wszelka bylejakość zabija mnie – i natychmiast obezwładnia innych. Chcę zapłonąć, choć wiąże się to z ryzykiem, z lękiem, z obawą i całą tym ludzkim paraliżem. Jednak wobec mocy ognia, te wszystkie „ale” są nic nie warte.

Potrzebuję Eliaszy dookoła siebie, abym patrząc na nich budował się i utwierdzał w raz podjętych postanowieniach. Potrzebuję patrzeć jak Eliasz płonie. Potrzebuję słyszeć Eliaszowy głos. Potrzebuję doświadczać Eliaszowej mocy modlitwy, która ma siłę zamknąć i otworzyć niebo. Bez grona Eliaszów dookoła, bez wspólnoty ducha, bez ludzi, którym zależy na Ogniu – nie uda mi się utrzymać życia. I nie musi ich być wiele. I nie muszą być święci. I nie trzeba wcale nie wiadomo czego z nimi robić. Ale niech będą, i – podobnie jak ja – tęskniąc za Eliaszowym duchem chcą prostować ścieżki Przychodzącemu.

Nie chodzi tu o wielkie dzieła, nie wiadomo jakie akcje, czy emocjonalnie wysokie C. Eliasz, podobnie jak żyjący jego duchem Jan Chrzciciel, to ludzie wielkiej gorliwości, ale także pokory i „małych kroków”. To prawda, ze spotykamy ich na kartach Pisma w huraganie wielkich słów i spektakularnych czynów, ale przecież znamy także „szmer łagodnego powiewu”, w jakim rozpoznawali szept Pana. To, co ich wyróżnia, to jasność wiary i pewność z jaką żyją, rozpięci między ludźmi a Bogiem.

Czy chcesz być Eliaszem? Czy chcesz rozpalać siebie i innych Ewangelią?

Objaw to.

Wspomnienie Św. Łucji, Dziewicy i Męczennicy

Czwartek, 13 grudnia 2012 r.

I CZYTANIE Iz 41, 13-20

Ja, Pan, twój Bóg, ująłem cię za prawicę, mówiąc ci: „Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą”. Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam, mówi Pan, odkupiciel twój, Święty Izraela. Oto Ja przemieniam cię w młocarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: Ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę.

Ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela. Nędzni i biedni szukają wody, i nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. Ja, Pan, wysłucham ich, nie opuszczę ich Ja, Bóg Izraela.

Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustynię na pojezierze, a wyschniętą ziemię na wodotryski. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie. Ażeby widzieli i poznali, rozważyli i pojęli wszyscy, że ręka Pana to uczyniła, że Święty Izraela tego dokonał.

EWANGELIA Mt 11, 11-15

Jezus powiedział do tłumów: „Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha”.

Czuły i gwałtowny. Delikatny a jednocześnie silny. Taki jest mój Bóg.

Do całej twojej i mojej nędzy Pan dziś przychodzi z pełną wyrozumiałością: – „Nie bój się” – szepce – „chcę ci pomóc…”

I choć nie ufamy tym zapewnieniom, choć oskarżyciel dwoi się i troi, abyśmy samych siebie postrzegali jako beznadziejne istoty, na własne życzenie wpędzone w ciemność, to On nie wydaje nas na pastwę „żywiołów tego świata”. Cierpliwy, nieskończenie łagodny. Baranek o czułym spojrzeniu.

Ale to, do czego namawia, wydaje się być przeciwieństwem owego spokojnego szeptu, jakim jest Jego dziś słowo. Baranek chce mieć wokół siebie armię gwałtowników, sług stąpających twardo po ziemi – tak twardo, aby nic nie mogło ich zepchnąć z raz objętego kierunku. Baranek staje się lwem, gdy poleca nam, abyśmy góry ścierali na proch przed Jego obliczem gwałtem zdobywając Królestwo, wyrywając je z mocy ciemności. Przetrącony własnym grzechem i słabością syn Adama, człowieczy proch, ma zakrzyknąć wbrew samemu sobie – Jestem bohaterem! Ma uwierzyć temu wołaniu i przeć po wężach i smokach! Ma być twardy i nieustępliwy, by osiągnąć spełnienie Obietnicy, jaką Pan dał przed wiekami ludzkości, i każdemu z nas osobiście.

Czy chcesz być „gwałtownikiem Królestwa Bożego”?

Wtorek II Tygodnia Adwentu

Wtorek, 11 grudnia 2012 r.

I CZYTANIE Iz 40, 1-11

„Pocieszcie, pocieszcie mój lud! mówi wasz Bóg. Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wołajcie do niego, że czas jego służby się skończył, że nieprawość jego odpokutowana, bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób za wszystkie swe grzechy”. Głos się rozlega: „Przygotujcie na pustyni drogę dla Pana, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu! Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą; równiną niechaj się staną urwiska, a strome zbocza niziną gładką.

Wtedy się chwała Pana objawi, zobaczy ją wszelkie ciało, bo powiedziały to usta Pana”. Głos się odzywa: „Wołaj!” – I rzekłem: „Co mam wołać?” – „Wszelkie ciało to jakby trawa, a cały wdzięk jego jest niby kwiat polny. Trawa usycha, więdnie kwiat, gdy na nie wiatr Pana powieje. Prawdziwie trawą jest naród. Trawa usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki”.

Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie! Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem! Podnieś głos, nie bój się! Powiedz miastom judzkim: „Oto wasz Bóg!” Oto Pan, Bóg, przychodzi z mocą i ramię Jego dzierży władzę. Oto Jego nagroda z Nim idzie i przed Nim Jego zapłata. Podobnie pasterz pasie swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie.

EWANGELIA Mt 18, 12-14

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.

Choć wydaje ci się, że to ty szukasz Boga, to tak naprawdę On poszukuje ciebie.

Przypowieść, jaką Jezus dziś opowiada, jest historią o przedziwnym pasterzu, nieliczącym się z kosztami, z realiami, czy stanem posiadania. Radość i miłość do zagubionej owcy jest w Nim niewyobrażalna z ludzkiego punktu widzenia. Nie chodzi w niej bowiem o sentymentalizm, czy słodycz rodem z kolorowych pobożnych obrazków, ale o głęboką i mocną więź, jaka łączy Boga z Jego dziećmi – Pasterza z Trzodą. Bóg cię szuka bo jesteś z Nim organicznie związany, bo twój brak jest raną w Jego Sercu, bo wie, że bez Niego nie możesz żyć i – w jakiś sposób – On bez ciebie. Tylko On wie jakie są twoje potrzeby, zna najlepsze pastwiska i umie w delikatny i łagodny sposób na nie cię zanieść. Wie, że odłączony od Jego obecności usychasz, stając się – to iście adwentowy obraz – ziemią popękaną i spieczoną, nie wydającą owoców i jakby skazaną na obumarcie.

– Jak ci się zdaje – pyta Jezus – co robię dla ciebie? Jak ci się zdaje, co sie dzieje ze Mną, gdy nikniesz na swoich ścieżkach, wchodząc w przeróżne kompromisy ze złem? Jak ci się zdaje, co pojawia sie w Moim Sercu, gdy widzę twoje układanie się z kłamstwem, podłością, osądem, głupotą, czy małodusznością? Tak, idę cię odnaleźć, tam, gdzie jesteś. I choć nie są to miejsca, w których spodziewasz się odnaleźć Boga, tam Ja Jestem…

– Boże, mój Boże, szukam Ciebie. Jak zeschła ziemia łaknąca wody…

– Dziecko, moje dziecko, szukam Ciebie. Jak deszcz pragnący dać życie…

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑