Światło życia

Blog ks. Jacka Gomulskiego

Page 93 of 134

Czwartek VIII tygodnia Okresu Zwykłego

Czwartek, 3 III 2011 r.

I CZYTANIE Syr 42, 15-25
Wspominać będę dzieła Pana i opowiadać będę to, co widziałem. Na słowa Pana powstały dzieła Jego. Jak słońce świecąc patrzy na wszystkie rzeczy, tak chwała Pana napełnia Jego dzieło. Nie jest dane świętym Pana, by mogli opowiedzieć wszystkie godne podziwu dzieła Jego, które Pan Wszechmocny utwierdził, aby wszystko mocno stanęło ku Jego chwale.
On zbadał przepaści i serca ludzkie i wszystkie ich knowania poznał, albowiem Najwyższy posiada całą wiedzę i przewiduje najdalszą przyszłość. Ogłasza to, co minęło, i to, co będzie, i odsłania ślady ukrytych rzeczy. Żadna myśl nie ujdzie Jego uwagi i nie ukryje się przed Nim ani jedno słowo.
On ustawił w pięknym porządku wielkie dzieła swej mądrości, ponieważ istnieje przed wiekami i na wieki, a nic Mu nie będzie dodane ani odjęte i nie potrzebuje żadnego doradcy. Jakże godne ukochania są wszystkie Jego dzieła, i zaledwie iskierką są te, które poznajemy. Wszystko to żyje i trwa na wieki i w każdej potrzebie wszystko jest Mu posłuszne: Wszystko idzie parami, jedno naprzeciw drugiemu i nie mają żadnego braku; przez jedno umocnił dobro drugiego, a któż się nasyci, patrząc na Jego chwałę?
EWANGELIA Mk 10, 46-52
Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną”. Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: „Synu Dawida, ulituj się nade mną”.
Jezus przystanął i rzekł: „Zawołajcie go”. I przywołali niewidomego, mówiąc mu: „Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię”. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa.
A Jezus przemówił do niego: „Co chcesz, abym Ci uczynił?” Powiedział Mu niewidomy: „Rabbuni, żebym przejrzał”. Jezus mu rzekł: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Nie widzę. Nie mogę łatwo podejść. Odpychają mnie. Wszystko i wszyscy są przeciwko. Cóż mogę – jeno wołać, krzyczeć. Bo On przechodzi, jest tuż. Poza nim nie mam nic. On jest jedyną nadzieją w moim beznadziejnym życiu. Nie chcę już żebrać. Nie chcę ochłapów, nie chcę resztek, nie chcę być ożywionym wyrzutem sumienia dla przechodzących drogą. Mam prawo żyć, mam prawo widzieć, mam prawo przejrzeć.

Chcę przejrzeć!

Nie chcę się zadowalać półprawdami, litością, która zastępuje prawdziwą miłość. Chcę pełni! Chcę, może po raz pierwszy w moim żebraczym życiu, o coś zawalczyć!

On mnie woła, a ci, którzy dotąd byli mi zawadą nagle mnie do Niego prowadzą.

Odrzucam ten łach, który zawsze wydawał mi sie piękny – bo jedyny, bo skrywa moje poranione życie, bo chowałem pod nim moje słabości i grzeszki, mój wstyd sinego ciała. Teraz już go nie potrzebuję, bo On woła. Ktoś szepce, że ryzykuję – tak, ale z Nim!

– Rabbuni, abym przejrzał!

Środa VIII tygodnia Okresu Zwykłego

Środa, 2 III 2011 r.

I CZYTANIE Syr 36, 1. 4-5a. 10-17
Zmiłuj się nad nimi Panie, Boże wszystkich rzeczy, i spojrzyj, ześlij bojaźń przed Tobą na wszystkie narody. Niech cię uznają, jak my Cię uznajemy, że nie ma Boga prócz Ciebie, o Panie! Odnów znaki i powtórz cuda. Zgromadź wszystkie pokolenia Jakuba i weź je w posiadanie, jak było od początku.
Panie, zlituj się nad narodem, który jest nazwany Twoim imieniem, nad Izraelem, którego przyrównałeś do pierworodnego. Miej miłosierdzie nad Twoim świętym miastem, nad Jeruzalem, miejscem Twego odpoczynku. Napełnij Syjon wysławianiem Twej mocy i lud Twój chwałą swoją.
Daj świadectwo tym, którzy od początku są Twymi stworzeniami, i wypełnij proroctwa, dane w Twym imieniu. Daj zapłatę tym, którzy oczekują Ciebie, i prorocy Twoi niech się okażą prawdomówni. Wysłuchaj, Panie, błagania Twych sług, według błogosławieństwa Aarona nad Twoim ludem. Niech wszyscy na ziemi poznają, że jesteś Panem i Bogiem wieków.
EWANGELIA Mk 10, 32-45
Uczniowie byli w drodze, zdążając do Jerozolimy. Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co Go miało spotkać:
„Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie”. Wtedy zbliżyli się do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: „Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy”.
On ich zapytał: „Co chcecie, żebym wam uczynił?” Rzekli Mu: „Użycz nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie”. Jezus im odparł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?” Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. Lecz Jezus rzekł do nich: „Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane”.
Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: „Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”.

To może wyglądać nawet śmiesznie – w obliczu Męki kłócić się o stołki…

A jednak Jezus poważnie traktuje prośbę swoich dwóch „gorliwców”, bo – choć myślą jedynie „zewnętrzną strona kubka i misy” – widzi w nich pragnienie bycia przy Nim. chcą Mu towarzyszyć, mimo że wydaje im się, iż owa bliskość Mesjasza może zapewnić im zaszczyty i stanowiska.

Może i tak można widzieć świętość…

Żebyśmy, choć tak…

Bo my za bardzo jesteśmy pochłonięci karierą na własną, skarłowaciałą miarę. Nasze zaszczyty nie wybiegają zbytnio naprzód, są jedynie próba zagłaskania tego, co nas boli. nie mówiąc już o tym, że niewiele mają wspólnego z autentyczną chęcią bycia przy kimś. już bardziej z chęcią wykorzystania kogoś, byle tylko nas nie bolało.

A co z pragnieniem towarzyszenia Jezusowi?

Wtorek VIII tygodnia Okresu Zwykłego

Wtorek, 1 III 2011 r.

PIERWSZE CZYTANIE Syr 35, 1-12
Kto zachowuje Prawo, mnoży ofiary, a kto zważa na przykazania, składa ofiary dziękczynne. Kto świadczy dobrodziejstwa, przynosi ofiary z najczystszej mąki, a kto daje jałmużnę, składa ofiarę uwielbienia. Oddalenie się od zła jest upodobaniem Pana, a unikanie niesprawiedliwości jest Jego przebłaganiem.
Nie ukazuj się przed Panem z próżnymi rękami, wszystko to bowiem dzieje się według przykazania. Dar ofiarny sprawiedliwego namaszcza ołtarz tłustością, a przyjemny jej zapach unosi się przed Najwyższego. Ofiara męża sprawiedliwego jest przyjemna, a pamięć o niej nie pójdzie w zapomnienie. Chwal Pana hojnym darem i nie zmniejszaj ofiary z pierwocin rąk twoich. Przy każdym darze twarz twoją rozpogódź i z weselem poświęć dziesięcinę.
Dawaj Najwyższemu tak, jak On ci daje, hojny dar według swej możności, ponieważ Pan jest tym, który odpłaca, i siedemkroć razy więcej odda tobie. Nie staraj się przekupić Go darem, bo nie będzie przyjęty, ani nie pokładaj nadziei w ofierze niesprawiedliwej, ponieważ Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby.
EWANGELIA Mk 10, 28-31
Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. Jezus odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”.

Jest ileś tak odważnych stwierdzeń, jak to, które dzisiaj do Jezusa kieruje św. Piotr. „Opuściliśmy wszystko”… Podobne są: „Nie opuszczę Cię aż do śmierci”, „Przysięgam dochować wierności Konstytucji”, „Totus Tuus”.

A potem Pan sprawdza te słowa. Piotra wiedzie przez dziedziniec pałacu arcykapłana, aż po rzymski cyrk i krew męczeńską. Innych stawia wobec choroby współmałżonka, lub wyzwań państwowych, albo drogę do Smoleńska. Wiarę Jana Pawła konfrontował ze słabością ciała.

Cierpienie sprawdza wartość naszych deklaracji. Byle nie uciec wtedy z krzyża. Pan pozostał wierny nam. A my?

Poniedziałek VIII tygodnia Okresu Zwykłego

Poniedziałek, 28 II 2011 r.

I CZYTANIE Syr 17, 24-29
Tym, którzy się nawracają, Bóg daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości. Nawróć się do Pana, porzuć grzechy, błagaj przed obliczem Jego, umniejsz zgorszenie. Wróć do Najwyższego, a odwróć się od niesprawiedliwości i miej występek w wielkiej nienawiści.
Któż w krainie zmarłych wielbić będzie Najwyższego, zamiast żyjących, którzy mogą oddawać Mu chwałę? Zmarły, jako ten, którego nie ma, nie może składać dziękczynienia, żyjący i zdrowy wychwala Pana. Jakże wielkie jest miłosierdzie Pana i przebaczenie dla tych, którzy się do Niego nawracają.
EWANGELIA Mk 10, 17-27
Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”
Jezus mu rzekł: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”. On Mu rzekł: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”. Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.
Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: „Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego”. Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: „Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”. A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: „Któż więc może się zbawić?”
Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe”.

Co Bóg nam dzisiaj mówi?

Nawróć się! Porzuć grzechy! Umniejsz zgorszenie!

Jak?

Spotkaj Jezusa, nawet jeśli wydawałoby się, że odchodzi. Nie pozwól Mu pójść dalej. Padnij na kolana. Szukaj u niego odpowiedzi. Dostrzeż Jego spojrzenie utkwione w Tobie z miłością.

I nie pozwól smutkowi zawładnąć sobą, nawet, jeśli wyda ci się że Pan chce od ciebie czegoś przeraźliwie trudnego. Pamiętaj, że twoim bogactwem jesteś Ty sam i Twoje życie. Kiedy rozdasz siebie, otrzymać stokroć więcej.

Mówisz – Niemożliwe…

U Boga wszystko jest możliwe, a On patrzy na Ciebie z miłością.

VIII Niedziela Zwykła

Niedziela, 27 II 2011 r.

I CZYTANIE Iz 49, 14-15
Mówił Syjon: „Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał”. Czyż może niewiasta zapomnieć o swoim niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.
II CZYTANIE 1 Kor 4, 1-5
Niech ludzie uważają nas za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych. A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny. Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będę osądzony przez was, czy przez jakikolwiek trybunał ludzki. Co więcej, nawet sam siebie nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę.
EWANGELIA Mt 6, 24-34
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić; ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu; nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?
Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie o wiele pewniej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy”.

„Ja nie zapomnę o tobie” – mówi Pan. A skoro On nie zapomni, to skąd nasze zmartwienia, lęki, i troski o przyszłość? Skąd bezsenne noce wielu? Skąd tak przeraźliwy i paraliżujący ból, na myśl o przyszłości, o tym, że przyjdzie kiedy człowiekowi coś tracić. I nie chodzi mi tu o troski ojca, czy matki, utrzymujących w domu rodzinę, lecz bardziej o tych z nas, którzy bojąc utraty stanowiska, pozycji, czy opinii ludzkiej nie chcą jasno opowiedzieć się za prawdą, lub tym co rzeczywiście dobre. Prymas Tysiąclecia mówił, że największym wrogiem apostoła jest lęk. Do dziś aktualne…

A św. Paweł wzywa, aby być dla siebie nawzajem szafarzami łaski Bożej – w domu, pośród przyjaciół, w braterskiej wspólnocie, w parafii, czy nawet na areopagach współczesności, mediach, partiach, wszędzie. Dawać sobie nawzajem Boga. Dawać sobie prawdę. Stawać się dla siebie świadkami Ewangelii. Wszytko to poprzez wierność ewangelii, temu co słuszne – bez lęku o jutro.

Trwa rok Kolbiański. Niech więc pouczy nas św. Maksymilian:

„Trudności jakiekolwiek nie mogą wstrzymać rozwoju, lecz tylko powiększyć intensywność oddani a i siebie, i całej sprawy Niepokalanej. Teraz, gdy duch zły nie czeka, ale planowo i szybko działa, nie możemy z jakichkolwiek powodów przystanąć; chodzi tu bowiem o dusze, o zdobycie całego świata i każdej duszy z osobna dla Niepokalanej, o uświecenie wszystkich dusz przez Niepokalaną aż do końca świata, a szkoda i jednej duszy: za poważna więc sprawa.”

Św. Maksymilianie, pełny gorliwości i męstwa – módl się za nami!

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑