Blog ks. Jacka Gomulskiego

Miesiąc: marzec 2011 (Page 4 of 7)

Środa I tygodnia Wielkiego Postu

Środa, 16 III 2011 r.

I CZYTANIE Jon 3, 1-10
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: „Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam”. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak Pan powiedział. Niniwa była miastem bardzo rozległym, na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona”. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie to, co następuje: „Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory, niech żarliwie wołają do Boga. Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami. Kto wie, może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy?”
Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg, i nie zesłał niedoli, którą im zagroził.
EWANGELIA Łk 11, 29-32
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.

Niektórzy usprawiedliwiają swoje lenistwo duchowe tym, że nigdy nie widzieli cudów…

A Ty?

Czym usprawiedliwiasz brak śladów wiary w Twoim życiu?

…„wspólnota na wieczność”…

„Spieszmy się kochać ludzi…” – gdy słyszę ten cytat, mam poczucie sztampy i banału. Tym razem także. Gdy przedstawiciel środowisk rzemieślniczych w ten sposób rozpoczął pożegnanie swego długoletniego duszpasterza, pomyślałem, że będzie to jedno banalne przemówienie więcej.  Ale w pewnym momencie dorosłemu mężczyźnie załamał się głos. Resztę słów odczytał jakby przez łzy.

A potem płacząc żegnali swego proboszcza parafianie. I płakali.

A potem, usłyszałem słowa „wspólnota jest na wieczność”, jakie powtarzał zmarły swoim dzieciom duchowym, których gromadził i prowadził przez trzydzieści lat. Powtórzyli te słowa nad jego trumną, wierząc, że w wieczności miłość trwa.

I płakali.

Te słowa o wspólnocie na wieczność wróciły do mnie kilkadziesiąt minut później, gdy po zakończonym już pogrzebie przykryty wieńcami grób otaczał tłum ludzi w różnym wieku. Mimo skończonej liturgii trwała modlitwa. Pieśni płynęły jedna za drugą. W ten sposób dzieci żegnały na jakiś czas swego ojca. Nabrałem przekonania, że nie byłoby tych ludzi, ich rodzin, dzieci, wnuków, nie byłoby kapłanów, w pewien sposób pewnie nie byłoby też mnie – gdyby nie poświęcenie, determinacja i wiara tego jednego człowieka – ks. Wiesława Kwietnia.

Gdyby nie jego otwartość na Boga, jego „przeźroczystość” – jak wyraził się ks. Wojciech Bartkowicz we wstępie do homilii.

Pamiętam, jak ojciec Kwiecień opowiadał o początkach wspólnoty, którą swego czasu założył. O prześladowaniach, spadających na niego z tego powodu. O krzywych spojrzeniach i donosach kolegów księży. O niezrozumieniu, jakiego doświadczał. Wielokrotnie powtarzał – „Są ludzie, którzy nie rozumieją czym jest wspólnota, nigdy tego nie doświadczyli. Jeśli doświadczyłeś, to wiesz, że jest to dobre. Za tych, którzy nie wiedzą co to jest – trzeba się modlić.”

Wybór jakiego dokonał wydał owoc w postaci wspólnoty, która nosi dziś nazwę Kana Galilejska. Dziś już chyba trzecie pokolenie wzrasta w tym środowisku, zrodzonym z miłości jednego człowieka. Gdy o tym myślę wraca do mnie obraz rzeźby, jaka się znajduje na sarkofagu ks. Franciszka Blachnickiego w Krościenku. Z sarkofagu wyrasta drzewo, którego gałęziami i liśćmi są ludzie połączeni w jedną rodzinę – wspólnotę, będącą konkretnym doświadczeniem Żywego Kościoła. Tak właśnie – jak sądzę – jest w przypadku tych rodzin, czy kapłanów wrośniętych w dzieło zwane Kaną Galilejską. Tak właśnie chcę rozumieć i czuć Kościół.

Ludzie wrośnięci w Chrystusa poprzez posługę kapłana. Ludzie wrośnięci  w siebie, tworzący rodzinę Pańską –  nie tylko z nazwy, dekretu, nadania, ale z serca, z ducha (a może Ducha), z przyjaźni, z tej niezwykłej więzi, jaką tworzą dzieci i rodzice – nie tylko ci biologiczni. Wrośnięci nie na chwilę, nie na studencką młodość, nie na zabawę szczenięcych lat, lecz na życie całe, „na wieczność”, z pełną odpowiedzialnością za siebie nawzajem.

Niemożliwe? Trudne, to fakt, ale da się.

Można oprzeć się tym wszystkim „schematom” duszpasterskim, tym nieco sztucznie wykoncypowanym teoriom, tym psychologizmom kościelnym. Opowiadał ks. Kwiecień, że mu zarzucano, iż przywiązuje ludzi o siebie, bo wędrują za nim z parafii do parafii. Aż wreszcie Prymas Tysiąclecia nakazał mu objąć funkcję duszpasterza przy kościele św. Anny i zabrać tam ze sobą tych wszystkich, którym towarzyszy (albo, którzy mu towarzyszą) jako pasterz. A gdy został proboszczem parafii Nawiedzenia NMP w Warszawie, to przyszli tam razem z nim, znajdując trwałą przystań. I pewnie wielu zacnych kapłanów było zniesmaczonych takim funkcjonowaniem, i wielu zgorszonych, i wielu (załóżmy, że w dobrej wierze) na piśmie wyrażało swe oburzenie i niesmak na widok owych tłumów kręcących się wokół jednego księdza. Może niektórzy z nich stali na owym pogrzebie, obok trumny tego skromnego człowieka i patrzyli na tak liczne owoce jednego życia. Może pomyśleli…

Ojciec Kwiecień był bardzo pokorny. Pewnie nie chciałby i tego co tu wypisuję, i tych słów, jakie rodziły się w głowach na pogrzebie. Pewnie chciałby ukierunkować to wszystko na Boga. Pewnie rację miał pogrzebowy homileta, gdy chcąc uszanować życie zmarłego, po prostu dał jemu samemu szansę przemówienia niejako z wieczności. I tak słuchaliśmy homilii na Niedzielę Dobrego Pasterza sprzed kilku lat – czyż można bardziej dobitnie coś przekazać? Bo dobry pasterz daje przecież życie za owce…

Ale ks. Kwiecień mówił czasami o sobie, o swoich słabościach, o swoim nawróceniu, o swoim przezywaniu miłosierdzia Bożego, o swojej miłości do Słowa – wszystko tak, że stawało się piorunującym w swej prostocie świadectwem. Wszystko było podporządkowane miłości do kogoś drugiego, wszystko stawało się darem – również doświadczenie słabości. „Pamiętaj – powtarzał –  dzięki temu, co cię spotyka, także dziki twoim upadkom możesz zrozumieć innych. Nie osądzisz ich pryncypialnie. Możesz współczuć.”

Nie odrobiłem jeszcze tej lekcji…

Nie zrobiłem wielu rzeczy, które należałoby. Zabrakło jeszcze wielu słów, jakie należałoby wypowiedzieć. Wielu pytań nie zadałem. Zabrakło owego: „dziękuję, Ojcze”.

Dopiero w wieczności.

Wtorek I tygodnia Wielkiego Postu

Wtorek, 15 III 2011 r.

I CZYTANIE Iz 55, 10-11
To mówi Pan Bóg: „Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich: nie wraca do Mnie bezowocnie, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”.
EWANGELIA Mt 6, 7-15
Słowa Ewangelii według św. Mateusza. Jezus powiedział do swoich uczniów: „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich. Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.
Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie: święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym  winowajcom; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zbaw ode złego.
Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień”.

Byłem dziś na pogrzebie kogoś, kto całym sobą świadczył o istnieniu Ojca w niebie. Można powiedzieć, że był ikoną Ojca. Nawet nie tyle, że tylko dla mnie osobiście (choć w jakimś sensie „zradzał” moje kapłaństwo), co dla wielu ludzi – kapłanów, świeckich, rodzin. Kochał i o Miłości świadczył sobą. Z jego ofiary życia, troski, niezłomności, wytrwałości, a wreszcie wiary w miłosierdzie – zrodziły się małżeństwa, powołania, przyjaźnie, rodziny.

Ks. Wiesław Kwiecień…

Ojciec…

Być ojcem, to złożyć się w ofierze, ku wzrastaniu dzieci.

Ot, wielkopostne pytanie do ojców…

Ale, jest jeszcze być synem – przyjąć ofiarę i być jej posłusznym. Upodobnić się do Ojca. Jak Chrystus.

Lekcja jeszcze nieodrobiona…

Poniedziałek I tygodnia Wielkiego Postu

Poniedziałek, 14 III 2011 r.

I CZYTANIE Kpł 19, 1-2. 11-18
Pan powiedział do Mojżesza: „Mów do całej społeczności synów Izraela i powiedz im: «Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz. Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. Byłoby to zbezczeszczeniem imienia Boga twego. Ja jestem Pan.
Nie będziesz uciskał bliźniego, nie będziesz go wyzyskiwał. Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc aż do poranka. Nie będziesz złorzeczył głuchemu. Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem Pan.
Nie będziesz wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczym na korzyść ubogiego ani nie będziesz miał względów dla bogatego, sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego. Nie będziesz szerzył oszczerstw między krewnymi, nie będziesz czyhał na życie bliźniego. Ja jestem Pan.
Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz mściwy, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz kochał bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan»”.
EWANGELIA Mt 25, 31-46
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie, pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jedne od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.
Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: «Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie».
Wówczas zapytają sprawiedliwi: «Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?» A Król im odpowie: «Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili».
Wtedy odezwie się do tych po lewej stronie: «Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom. Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie».
Wówczas zapytają i ci: «Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?» Wtedy im odpowie: «Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili». I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego”.

Wymień (Bogu i sobie) przynajmniej jedną konkretną rzecz, jak dziś (lub wczoraj) uczyniłeś dla jakiegoś człowieka – niekoniecznie przysłowiowego bezdomnego…

I Niedziela Wielkiego Postu

Niedziela, 13 III 2011 r.

I CZYTANIE Rdz 2, 7-9; 3, 1-7
Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.
A wąż był najbardziej przebiegły ze wszystkich zwierząt polnych, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: „Czy to prawda, że Bóg powiedział: «Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu»?” Niewiasta odpowiedziała wężowi: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: «Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli»”.
Wtedy wąż rzekł do niewiasty: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło”. Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią; a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski.
II CZYTANIE Rz 5,12.17-19
Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli. Jeżeli bowiem przez przestępstwo jednego śmierć zakrólowała z powodu jego jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru sprawiedliwości, królować będą w życiu z powodu Jednego – Jezusa Chrystusa.A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi.
EWANGELIA Mt 4, 1-11
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”. Lecz On mu odparł: „Napisane jest: «Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych»”.
Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół; jest przecież napisane: «Aniołom swoim rozkaże o Tobie, a na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»”. Odrzekł mu Jezus: „Ale jest napisane także: «Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»”.
Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Na to odrzekł mu Jezus: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: «Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»”. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.

Początek Wielkiego Postu to zaproszenie na pustynię, gdzie możesz spotkać Boga – jeśli ci na tym w ogóle zależy. Najpierw jednak trzeba przebrnąć przez cały śmietnik jaki nosimy w sobie – skonfrontować się z tym pieczołowicie uzbieranym przez lata bagażem emocji, pożądliwości, złości, lęków, niechęci, ukrytych pragnień czy zamaskowanych potrzeb. Aby rana się zagoiła trzeba ja oczyścić. Podobnie jest z naszymi duszami, one potrzebują oczyszczenia. Ale najpierw musisz wiedzieć jaki jest stan Twoje duszy, na co ona choruje. Pustynia pomaga postawić diagnozę, bo tylko tu usłyszysz wszystkie skargi duszy i serca. Tu także możesz w jasności Ducha (Jezusa też Duch na pustynię wyprowadził) odkryć te miejsca w sobie, gdzie szatan najbardziej cię atakuje. Nie bój się tego.

Popatrz na dzisiejszą Ewangelię. Odpowiedz sobie na pytania.

Jak wygląda Twoja walka z pokusą i złem? Kiedy ulegasz grzechowi, w jakim momencie tej walki? Czy próbujesz modlić się w momencie pokusy? W jakich sytuacjach udawało ci sie oprzeć grzechowi? Czym najbardziej szatan cię kusi? Co jest Twoją słabością ”od zawsze”? Oddaj te przestrzenie serca dzisiaj w modlitwie Chrystusowi.

Jak wygląda Twój post? Kiedy ostatnio pościłeś w czyjeś intencji? Jakie są twoje postanowienia na ten Wielki Post?

Jak ma wyglądać Twoja „pustynia w mieście”?

Znajdź sobie codziennie chwilę na nawiedzenie Najświętszego Sakramentu. Kilka razy dobrze byłoby ofiarować na adorację więcej czasu – pół godziny, czy nawet godzinę. Wbrew pozorom, im dłużej na niej trwasz, tym łatwiej odnaleźć Bożą obecność. Podejmij decyzję o jakimś poście, choćby drobnym – odmówieniu sobie czegoś co sprawia ci przyjemność. czytaj codziennie Słowo Boże. Postaraj się uczestniczyć w rekolekcjach. Odbądź spowiedź poprzedzoną porządnym rachunkiem sumienia. Przyjdź na nabożeństwo Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑