Blog ks. Jacka Gomulskiego

Miesiąc: marzec 2011 (Page 5 of 7)

Sobota po Popielcu

Sobota, 12 III 2011 r.

I CZYTANIE Iz 58, 9b-14
To mówi Pan Bóg: „Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach. Odmłodzi twoje kości tak, że będziesz jak zroszony ogród i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.
Twoi ludzie zabudują prastare zwaliska, wzniesiesz budowle z odwiecznych fundamentów. I będą cię nazywać Naprawcą wyłomów, Odnowicielem rumowisk na zamieszkanie.
Jeśli powściągniesz twe nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a dzień święty Pana czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli ani nie omawiać spraw swoich, wtedy znajdziesz twą rozkosz w Panu. Ja cię powiodę w triumfie przez wyżyny kraju, karmić cię będę dziedzictwem Jakuba, twojego ojca. Albowiem usta Pana to wyrzekły”.
EWANGELIA Łk 5, 27-32
Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On zostawił wszystko, wstał i poszedł za Nim.Potem Lewi sprawił dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a była spora liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: „Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?” Lecz Jezus im odpowiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników”.

Faryzeusze starożytności mają za złe Jezusowi, że tworzy wspólnotę z grzesznikami. Znakiem tejże jest uczta – stół. W podtekście jest oczywista myśl, że gdyby Rabbi zasiadł do stołu z nimi, to inaczej miąłby się sprawa. Inaczej, czyli jak? Oni są godniejsi? Czy też łatwiej byłoby stworzyć wspólnotę miłości z ludźmi pobożnymi, w końcu (teoretycznie) do takich winno być Jezusowi bliżej.

A z kim my jemy i pijemy?

W domu, to z najbliższą rodziną. I co? Co sprawia owa w Tobie wspólnota stołu? Czy działa ku nawróceniu? Czy poszerza Twoje serce? Czy pozwala z większą miłością wyjść ku mężowi, zonie, dzieciom, rodzicom? Czy wyzwala radość, z tego powodu, że możesz posłużyć innym?

Do stołu zasiadasz również w pracy, z koleżankami i kolegami. A tam, jak wygląda owa wspólnota? Ile jest w Tobie zakłamania, udawania, czy nawet fałszywego przypochlebiania się innym… A jak już szef by się przysiadł! Od hipokryzji to i sztuczne kwiatki by powiędły…

To może luźne wyjścia „gdzieś”. Może tam spotkasz się przy stole, aby zawalczyć o afirmacje drugiej osoby? Dać komuś siebie? Ale, może częściej, aby użyć kogoś do „odprężenia” się…

A na Mszy? Czy tam tworzysz wspólnotę miłości? Czy pozwalasz Chrystusowi, temu który „je i pije z celnikami i grzesznikami” na rozszerzenie ciasnoty Twego serca i umysłu?

Bo jak nie, to można się domyśleć jak się zachowasz na „wiecznej uczcie zbawionych”…

Piątek po Popielcu

Piątek, 11 III 2011 r.

I CZYTANIE Iz 58, 1-9
To mówi Pan Bóg: „Krzycz na całe gardło, nie przestawaj. Podnoś głos twój jak trąba. Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy. Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jakby naród, który kocha sprawiedliwość i nie opuszcza Prawa swego Boga. Proszą Mnie o sprawiedliwe prawa, pragną bliskości Boga: «Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał?» Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich waszych robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości. Czyż Ja taki post jak ten wybieram sobie w dniu, w którym się człowiek umartwia? Czy zwiesić głowę jak sitowie i użyć wora z popiołem za posłanie, czyż to nazwiesz postem i dniem miłym dla Pana?
Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: Rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać? Dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków?
Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pana iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzecze: «Oto jestem»”.
EWANGELIA Mt 9, 14-15
Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: „Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?” Jezus im rzekł: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki oblubieniec jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im oblubieńca, a wtedy będą pościć”.

Są tacy, co wyczytają w dzisiejszej Ewangelii jedynie zachętę do radości i dogadzania sobie. A przecież stawia ona pytania dość brzemienne w skutkach – jesteś gościem na weselu Oblubieńca? Masz Go przy sobie? A może zabrano Ci łaskę?

W pierwszym czytaniu Bóg mówi o ludziach, którzy pragną Jego bliskości nie doświadczając jej – modlą się, poszczą, umartwiają, są pobożni i nie lękają się tego okazywać. Jednak nic z tego nie wynika, bo ich życie nie uległo zmianie. Niegodziwość nadal goni niegodziwość. Egoizm, pycha, samolubstwo, kłótnia – wszystko to buduje granicę między człowiekiem a Bogiem. Granicę, której nie przekroczy największa choćby zewnętrzna pobożność.

Wielki Post zmusza do spojrzenia z większą ostrością na własne życie. Choć mamy wrodzoną tendencję do nie zauważania własnych grzechów, to może warto przejąć się owym murem, jaki tkwi miedzy Tobą a Bogiem. Jeśli na dźwięk słów o byciu zaproszonym na wesele Pana nic nie rozumiesz – przejmij się!

Jeśli nie wiesz kim jest Oblubieniec – przejmij się!

Jeśli nie ma w Tobie krzty radości z powodu przyjmowania Ciała Pana – przejmij się!

Jeśli nie doświadczasz łaski Bożej od jakiegoś czasu – przejmij się!

Może zewnętrznym wyrazem owego przejęcia będzie post cielesny, a może jakakolwiek inna forma wyjścia na pustynię, ale przyjrzyj się swej duszy. Przyjrzyj się murom w niej. Zasiekom jakie grzech postawił działaniu łaski. A przecież nie można żyć bez wody! Daj więc się napić swej duszy – przez decyzję o zmianie stylu życia, wtedy otworzy się droga ku wspólnej radości z Oblubieńcem.

Czwartek po Popielcu

Czwartek, 10 III 2011 r.

PIERWSZE CZYTANIE Pwt 30, 15-20
Mojżesz przemówił do ludu: „Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci kochać twego Boga, Pana, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego nakazy, polecenia i przykazania; abyś żył i mnożył się, a twój Bóg, Pan, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść.
Ale jeśli swoje serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz się kłaniał obcym bogom, służąc im, oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu.
Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Boga swego, Pana, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać ojcom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi”.
EWANGELIA Łk 9, 22-25
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.
Potem mówił do wszystkich: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?”

Na czym polega błogosławieństwo i wynikające z niego życie?

Odpowiedź na to pytanie nie ma kolorowych barw rysuneczków z pisemek świadków Jehowy. Nie jest miła i uładzona. Wręcz przeciwnie.

Jeśli wybierasz obiecane przez Mojżesza szczęście, drogę miłości Boga, to wiedz, że idzie się nią poprzez krzyż i zaparcie się samego siebie.

Niemiła perspektywa, hę? Każdy chce być szczęśliwy, każdy chce błogosławieństwa, tylko, że wielu z nas jawi się ono jako obietnica życia miłego, w miarę spokojnego, a do tego mająca całkiem materialne przełożenie na pieniężny ekwiwalent. Na Zachodzie zrobiono nawet z tych pragnień dość specyficzną teologię sukcesu, zapominając nieco, że Mesjasz nie był zadowolonym z siebie biznesmanem. Ale cóż się dziwić jankesom – sami byśmy chcieli w ten sposób rozumieć Ewangelię! A tu – post, krzyż i majacząca w tle groźba zatraty duszy…

Nadzieja?

Ano w tym, że On idzie pierwszy. My – Jego śladami. Pan już tę drogę przeszedł. Jeśli ktoś jest tu odrzucony, wiele cierpi, jest zabity, i ma moc pokonać to poniżenie, to jedynie On.

Czy nie ma innego wyjścia, ktoś zapyta? Czy nie da się uciec od tych cierniami najeżonych perspektyw? Hm, a jest życie bez cierni? Nawet, jeśli nie chcesz zdobyć całego świata, a tylko przetrwać gdzieś w kąciku małej stabilizacji, ot, takiej skrojonej na własną skromną miarę, to nie łudź się – groźba zatraty siebie, swej duszy jest całkiem realna. Już się ojciec kłamstwa o to postara. Tak naprawdę to masz do wyboru: bądź krzyż, który Cię przygniecie, bądź krzyż, który stanie się drogą. Co wolisz? A tą drogą przeszedł już Bóg, więc jakaś gwarancja wygranej istnieje.

A może mniej Cię interesuje dusza i błogosławieństwo, oraz cały ten nieco handlowy bilans zysków i strat? A może fascynuje Cię po prostu On? A może nie umiesz się oprzeć tęsknocie spotkania z Nim, nawet jeśli miałoby to oznaczać wspólne dźwiganie krzyża? A może gdzieś pojawia się miłość i słyszysz te jedyne w swoim rodzaju zaproszenie: „Pójdź za Mną!”? Że krzyż?

Za Nim!

Środa Popielcowa

Środa, 9 III 2011 r.

I CZYTANIE Jl 2, 12-18
Tak mówi Pan: Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana, Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. Któż wie, czy się nie zastanowi, czy się nie zlituje i pozostawi po sobie błogosławieństwo plonów na ofiarę z pokarmów i ofiarę płynną dla Pana, Boga waszego. Dmijcie w róg na Syjonie, zarządźcie święty post, ogłoście zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci i ssących piersi; niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty, a oblubienica ze swego pokoju.
Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pana! Niech mówią: „Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg?” Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i zmiłował się nad swoim ludem.
II CZYTANIE 2 Kor 5, 20 – 6, 2
W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą. Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem Pismo: „W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą”. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.
EWANGELIA Mt 6, 1-6. 16-18
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.
Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

No, to się zaczęło!

Popiół na głowach, fiolet w świątyni, rybka na stole, a do tego jeszcze post, jałmużna i modlitwa. Wielki Post!

Hmm, a co z rozdartym sercem? Godzisz się na otwartą i krwawiącą przez 40 dni ranę? Na ból upokorzenia się wobec najbardziej Upokorzonego? Na zaparcie się siebie wobec Tego, „który nie skorzystał ze sposobności aby na równi być z Bogiem”? Na wytrwałą modlitwę, wobec Pana, który na modlitwie spędzał noce? Na wyrzeczenie wobec Boga, którego słowem masz żyć bardziej niż chlebem? Na jałmużnę, wobec Syna Bożego, który dał wszystko, więc najpierw siebie samego – do końca?

A wszystko po to, by wejść na Golgotę i umrzeć.

By zmartwychwstać.

Każdy Wielki Post jest przygotowaniem do Paschy, a ta z kolei, jest nieustanną próba generalną przed ostatnią paschą życia człowieczego.

Szkoda czasu.

Przejdźmy – mimo lęku, czy zniechęcenia. Jego śladami.

Wtorek IX tygodnia Okresu Zwykłego

Wtorek, 8 III 2011 r.

I CZYTANIE Tb 2, 10-23 Wlg
Zdarzyło się, że pewnego dnia Tobiasz będąc znużony grzebaniem zmarłych, powróciwszy do swego domu, położył się przy ścianie i zasnął. Podczas gdy spał, spadł z gniazda jaskółczego ciepły gnój na jego oczy, i zaniewidział.
Pan dopuścił, aby mu się przytrafiło to doświadczenie, aby potomnym był dany przykład jego cierpliwości jak Joba świętego. Ponieważ od dzieciństwa bał się Boga i zachowywał Jego przykazania, nie szemrał przeciw Bogu, że go dotknęło nieszczęście ślepoty, lecz pozostał nieporuszony w bojaźni Bożej, składając Bogu dzięki przez wszystkie dni swego Życia. Jak bowiem przełożeni rodów urągali błogosławionemu Jobowi, tak krewni i przyjaciele naśmiewali. się z życia Tobiasza, mówiąc: „Co się stało z twoją nadzieją, dla której dawałeś jałmużny i sprawiałeś pogrzeb zmarłym?” Tobiasz zaś karcił ich, mówiąc: „Nie mówcie tak: jesteśmy bowiem dziećmi świętych i oczekujemy tego życia, które Bóg da tym, co nigdy w stosunku do Niego nie zmienią swej wiary”.
Anna zaś, jego żona, chodziła codziennie na pracę tkacką i z pracy rąk swoich, co mogła zarobić, przynosiła na pożywienie. I przytrafiło się, że otrzymawszy koźlę, przyniosła do domu. Mąż jej, słysząc beczenie koźlęcia, rzekł: „Baczcie, czy czasem owo koźlę nie zostało skradzione, a oddajcie je jego panu; nie godzi się nam bowiem spożywać czegoś z kradzieży ani nawet dotykać”. Na to żona jego z gniewem odpowiedziała: „Jest oczywiste, że twoja nadzieja stała się próżną; oto co ci przyniosły twoje jałmużny!” Urągała mu tymi i podobnymi słowami.
EWANGELIA Mk 12, 13-17
Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: „Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?”
Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: „Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć”. Przynieśli, a On ich zapytał: „Czyj jest ten obraz i napis?” Odpowiedzieli Mu: „Cezara”. Wówczas Jezus rzekł do nich: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. I byli pełni podziwu dla Niego.

Oddajcie monetę z Cesarskim wizerunkiem cesarzowi, ale człowiecze wnętrze – jak mawiał Tertulian – oddajcie Bogu. W duszy ludzkiej bowiem odbity jest wizerunek Stwórcy, gdyż na Jego obraz i podobieństwo powstaliśmy. Nikt z nas nie należy do człowieka, choćby najpotężniejszego, nie należymy do ludzkich układów i zależności, nie jesteśmy własnością jakichkolwiek ugrupowań, partii, spisków i zmów – jesteśmy Boży!

Jeśli więc ktoś wyciąga rękę po Twoją duszę, lub chce zabrać w niewolę dusze Twoich dzieci – wolno Ci będzie, ba, musisz nawet rękę tę odtrącić. Być może nawet odciąć! Zapłać podatek Cesarzowi, ale – gdy Cesarz siada na ołtarzu – powiedz „Non possumus”! I zareaguj!

A przecież (patrz dookoła uważnie) dusze Twoich dzieci są już w mocno zaciśniętej ręce – Cesarza, Cara, Wszechorganizacji, Unii, Partii, czy jak tam sie toto dziś zowie. Pozwalasz na to? Uważasz, że to normalne, iż w zdemoralizowanej szkole pierwszoklasiści wymieniają się adresami stron pornograficznych? Pani minister pewnie tak sądzi, gdyż będzie chciała jak najszybciej uświadomić maluchom, że chłopiec może mieć chłopca, a posiadanie dwóch mam to fajna sprawa. A może również jesteś zdania, że jedynie ważne dla Twych pociech to znać angielski, zdobyć byle jaką specjalizację i dyplom uczelni (nic nie wart, bo poziom siadł już dawno) ale nie umieć myśleć, nie znać własnej historii, i zamiast Boga mieć w sercu św. Spokój?

Należysz do Boga. Ty i Twoje dzieci. Nie oddawaj więc siebie i innych w niewolę Cesarzom tego świata!

Walcz!

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑