Blog ks. Jacka Gomulskiego

Miesiąc: czerwiec 2011 (Page 4 of 4)

Wspomnienie św. męczenników Karola Lwangi i Towarzyszy

Piątek, 3 VI 2011 r.

I CZYTANIE Dz 18, 9-18
Kiedy Paweł przebywał w Koryncie, w nocy Pan przemówił do niego w widzeniu: „Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt nie targnie się na ciebie, aby cię skrzywdzić, dlatego że wiele ludu mam w tym mieście”. Pozostał więc i głosił im słowo Boże przez rok i sześć miesięcy.
Kiedy Gallio został prokonsulem Achai, Żydzi jednomyślnie wystąpili przeciw Pawłowi i przyprowadzili go przed sąd. Powiedzieli: „Ten namawia ludzi, aby czcili Boga niezgodnie z Prawem”.
Gdy Paweł miał już usta otworzyć, Gallio przemówił do Żydów: „Gdyby tu chodziło o jakieś przestępstwo albo zły czyn, zająłbym się wami, Żydzi, jak należy, ale gdy spór toczy się o słowa i nazwy, i o wasze Prawo, rozpatrzcie to sami. Ja nie chcę być sędzią w tych sprawach”. I wypędził ich z sądu.
A wszyscy Grecy, schwyciwszy przewodniczącego synagogi, Sostenesa, bili go przed sądem, lecz Gallio wcale o to nie dbał. Paweł pozostał jeszcze przez dłuższy czas, potem pożegnał się z braćmi i popłynął do Syrii, a z nim Pryscylla i Akwila. W Kenchrach ostrzygł głowę, bo złożył taki ślub.
EWANGELIA J 16, 20-23a
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat.
Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać”.

Ileż rzeczy, o których myślę z zazdrością, ze szczerym pragnieniem, że i ja tak chciałbym – dotyka dzisiejsze Słowo… Chciałbym przeżyć, doświadczyć, tez być taki. Chciałbym uwolnić się od własnej małości, od sobie-stanowienia-na-własną-miarę, od religii indywidualnego „miałkizmu”. Chciałbym przekroczyć próg konformistycznego leku, który nieustannie broni odważniej myśleć i mówić, chroni przed jasnym i klarownym opowiedzeniem się po jakiejś stronie. Chciałbym – ale wciąż się boję.

W Dziejach – Paweł, ufając snom (marzyciel, fantasta), marnuje swój czas na Głoszenie, a wreszcie jest świadkiem jak Pan wtrącając się w politykę, ratuje swoich uczniów. Pawłowa wiara i zaufanie dziś nie przekonałyby pewnie nawet proboszcza (o biskupach nie piszę, bo tu potrzebne byłyby z pewnością znaki i cuda, a i te podchodzić by musiały pod wskrzeszenie z martwych) a podejmowanie decyzji na podstawie widzeń naraziłyby go na obserwację w Tworkach.

A jednak Pismo wyraźnie chwali taką postawę! I co ja mam zrobić – lękliwy wyznawca Tego, co chodził po wodzie, pięć razy sprawdzający, czy mam na czym oprzeć stopę. Naśladować Pawła, to narazić się wszystkim i każdemu z osobna (pół biedy sam dla siebie, gorzej o tym mówić) przetrzymując stawanie przed trybunałami Gallionów naszej durnej epoki. Tamten to przynajmniej przykład rzymskiego stoika (lub cynika, wszystko mi jedno) znającego swoją rolę i prawo. Rzymskiego, podkreślę, a nie polsko – europejskiego. Mnie by przesłuchał tylko chyba jakiś idiota, zastanawiający się przy którym ognisku upiecze więcej jadła – oskarżonego, czy oskarżycieli.

Tak, zazdroszczę Pawłowi. Może nie tyle czasów, co odwagi i wiary. Apostoł to żołnierz Pana, Boży zawodnik. A ja? Pseudointeligent, przegrywający z własnymi majakami, wciąż niepewny tego, co Pan mu już dał. Bo przecież – wezwał Pan? Wezwał. Powołał? Jak najbardziej. Nie daje więcej niż można unieść? Oczywiście. No, to czego Ci trza, matołku?

A Pan przypomina o radości, której nikt nie odbierze temu, kto w niego uwierzy…

A co to jest, owa radość?

A gdzie on, Panie, jest?

Może miał ja Paweł, bo był wolny – zawsze i wszędzie – a ja?

Właśnie…

Czwartek szóstego Tygodnia Okresu Wielkanocnego

Czwartek, 2 VI 2011 r.

I CZYTANIE Dz 18,1-8
Paweł opuścił Ateny i przybył do Koryntu. Znalazł tam pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który z żoną Pryscyllą przybył niedawno z Italii, ponieważ Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich Żydów. Przyszedł do nich, a ponieważ znał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów. A co szabat rozprawiał w synagodze i przekonywał tak Żydów, jak i Greków.
Kiedy Sylas i Tymoteusz przyszli z Macedonii, Paweł oddał się wyłącznie nauczaniu i udowadniał Żydom, że Jezus jest Mesjaszem. A kiedy się sprzeciwiali i bluźnili, otrząsnął swe szaty i powiedział do nich: „Krew wasza na waszą głowę, jam nie winien. Od tej chwili pójdę do pogan”.
Odszedł stamtąd i poszedł do domu pewnego „czciciela Boga”, imieniem Tycjusz Justus. Dom ten przylegał do synagogi. Przełożony synagogi, Kryspus, uwierzył w Pana z całym swym domem, wielu też słuchaczy korynckich uwierzyło i przyjmowało wiarę i chrzest.
EWANGELIA J 16,16-20
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”.
Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: „Co to znaczy, co nam mówi: «Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie»; oraz: «Idę do Ojca?»” Powiedzieli więc: „Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi”.
Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: „Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: «Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?» Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość”.

Trwa chwila.

Moment.

Czas (krótki) spotykania Boga.

Nie jest tak, że Pan czeka nieustannie cierpliwie obok ciebie, czekając, aż raczysz Mu otworzyć. Często przychodzi na chwilę, by potem iść dalej, do innych drzwi. Nie zdziw się, jak kiedyś w żaden sposób nie „zarejestrujesz” Jego obecności i nic nie będzie na Niego wskazywało – ani czyjeś słowo, ani Pismo św., ani doświadczenie. Można się znieczulić. Gdy Żydzi sprzeciwiali się głoszonej Ewangelii, Paweł świadomie prorokował: „Krew na waszą głowę”, nawiązując do pamiętnego okrzyku z placu przed pałacem Piłata podczas sądu nad Jezusem: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”. Można utracić łaskę. Czy bezpowrotnie? Ten sam Paweł w innym miejscu napisze, że wezwania i Boże i dary łaski są nieodwołalne. Choć może ta konkretna chwila sie skończy, nie wiadomo, czy nie zostanie ci dana kiedyś jeszcze inna chwila. Na tym polega miłosierdzie. To może lepiej poczekać? Może… Ale trzeba pamiętać, że nie ma się pewności, że tę kolejną chwilę rozpoznam. „Nie zatwardzajcie swego serca”…

Trwa chwila.

Bóg mówi do Ciebie.

Dodaje nadziei, gdy mówi, że smutek zamieni się w radość.

Ale kiedy, kiedy to sie stanie, bo za dużo tego smutku dookoła. Kiedy, Panie? Czy możemy to przyspieszyć?

Uczyń z chwili Twoją godzinę, Panie…

Wspomnienie św. Justyna, męczennika.

Środa, 1 VI 2011 r.

I CZYTANIE Dz 17,15.22-18,1
W owych dniach ci, którzy towarzyszyli Pawłowi, zaprowadzili go aż do Aten i powrócili, otrzymawszy polecenie dla Sylasa i Tymoteusza, aby czym prędzej przyszli do niego.
Stanąwszy w środku Areopagu Paweł przemówił: „Mężowie ateńscy, widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: «Nieznanemu Bogu». Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając. Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko. On z jednego człowieka wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwe czasy i granice ich zamieszkania, aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: „Jesteśmy bowiem z Jego rodu”. Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka. Nie zważając na czasy nieświadomości, wzywa Bóg teraz wszędzie i wszystkich ludzi do nawrócenia, dlatego że wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka, którego na to przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go z martwych”.
Gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: „Posłuchamy cię o tym innym razem”. Tak Paweł ich opuścił. Niektórzy jednak przyłączyli się do niego i uwierzyli. Wśród nich Dionizy Areopagita i kobieta imieniem Damaris, a z nimi inni.
Potem opuścił Ateny i przybył do Koryntu.
EWANGELIA J 16,12-15
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi.
Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego bierze i wam objawi”.

Czy znowu nie stanęliśmy w miejscu, w którym potrzeba, aby ktoś przyszedł i głosił nam to, co czcimy, nie znając? Czy po tysiącleciu chrześcijaństwa na naszej ziemi nie trzeba nam świadków z innych stron świata? Co takiego się stało, że nie wystarcza nam świadectwo szeregu polskich świętych, błogosławionych i sług bożych? Czy już tak mocno wyprano mózgi wiernym polskiego Kościoła?

Tylko gdzie ma dzisiaj stanąć współczesny Paweł z Tarsu? Dzisiejsze Areopagi nie tolerują (choć mówią, że tolerują, ba, hasło tolerancji mają wypisane na sztandarach) inaczej myślących. Są może pojedyncze media, które mogą stać się mównicą dla ucznia Pańskiego, ale ich głos jest zaraz postponowany przez część wierzących. Wychodzi na to, że Paweł miał łatwiej, bo i było skąd nauczać, i audytorium nieco bardziej wyrobione.

Jedno może jest podobne – ówcześni słuchacze Pawła, jak i dzisiejsi wolą inne nauki i inne słowa. Zawsze coś będzie za trudne, dla mentalności człowieka zapatrzonego w swój rozum – z akcentem bardziej na słowie „swój”, aniżeli „rozum”. Wtedy chodziło o niezgodę na fakt zmartwychwstania, dziś generalnie o zaufanie Stwórcy. Człowiek XXI wieku boi się zaufać, boi się w ogóle wejść w osobową relację z Bogiem. Kryzys więzi międzyludzkich wiąże się z kryzysem odniesienia do Pana. Łatwiej już przyjąć istnienie i działanie bliżej niesprecyzowanych sił natury, czy innych spirytyzmów, poszukując w nich odpowiedzi na swe trudności, aniżeli Boga osobowego, który z miłości przyjął ludzkie ciało w Chrystusie. Paradoksalnie, człowiek nie chcąc ślepo wierzyć Bogu, ślepo wierzy jakimś siłom i mocom, ewentualnie samemu sobie. I gdzie tu logika? Gdzie tu rozum? Może już słuchający Apostoła Grecy byli bardzie uczciwi intelektualnie…

Zaraza bezmyślności dotyka także nas w Polsce. Dotarła tu dobrych kilkanaście lat temu i podbija umysły nadwiślańskie z dobrym efektem. Mimo Jana Pawła II i jego racjonalnego wykładu wiary, pokusa „nowoczesnego myślenia” coraz mocniej staje się odpowiedzią na wszystko. Niemała w tym zasługa tych, którzy nazywając się chrześcijanami i mając w ręku władzę, oraz wpływ na edukację, pozwolili na rozwodnienie myślenia i rozpuszczenie mózgów młodych ludzi w roztworze post-nowoczesności przeżyciowo obrazkowej.

Można przenieść sobie pewną ogólność powyższego wywodu na teren bardziej indywidualny. Wystarczy zadać sobie pytanie o logikę własnych decyzji, o ich ciąg przyczynowo – skutkowy. Na czym się opierasz dokonując na co dzień różnorakich wyborów? Na „bo-tak-czuję”? Na „mam-taką-potrzebę”? Jak wygląda twój racjonalny namysł nad rzeczywistością? Czy wyciągasz wnioski z własnych błędów? Czy szukasz odpowiedzi na swoje pytania dotyczące wiary?

A wreszcie – kto głosi ci wiarę? Gdzie znajduje się w twoim życiu areopag serca i rozumu? Jaką Nowinę tam słyszysz?

Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑