Blog ks. Jacka Gomulskiego

Miesiąc: styczeń 2011 (Page 2 of 7)

Wspomnienie świętych biskupów Tymoteusza i Tytusa

Środa, 26 I 2011 r.

I CZYTANIE 2 Tm 1, 1-8
Paweł, z woli Boga apostoł Chrystusa Jezusa, posłany dla głoszenia życia obiecanego w Chrystusie Jezusie, do Tymoteusza, swego umiłowanego dziecka. Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana. Dziękuję Bogu, któremu służę jak moi przodkowie z czystym sumieniem, gdy zachowuję nieprzerwaną pamięć o tobie w moich modlitwach. W nocy i we dnie pragnę cię zobaczyć, pomny na twoje łzy, by napełniła mnie radość na wspomnienie wiary bez obłudy, jaka jest w tobie; ona to zamieszkała pierwej w twej babce Lois i w twej matce Eunice, a pewien jestem, że mieszka i w tobie. Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa naszego Pana ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według danej mocy Boga.
albo
Tt 1, 1-5
Paweł, sługa Boga i apostoł Jezusa Chrystusa, posłany do szerzenia wśród wybranych Bożych wiary i poznania prawdy wiodącej do życia w pobożności, w nadziei życia wiecznego, jakie przyobiecał przed wiekami prawdomówny Bóg, a we właściwym czasie objawił swe słowo przez nauczanie powierzone mi z rozkazu Boga, Zbawiciela naszego, do Tytusa, dziecka mego prawdziwego we wspólnej nam wierze. Łaska i pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, Zbawiciela naszego. W tym celu zostawiłem cię na Krecie, byś należycie załatwiał zaległe sprawy i ustanowił w każdym mieście prezbiterów, jak ci poleciłem.
EWANGELIA Łk 10, 1-9
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi!» Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże»”.

Moje dziecko w wierze…

Nie wstydź się mnie…

Pragnę cię zobaczyć…

Te krótkie zdania, właściwie westchnienia, świetnie charakteryzują Pawłowe uczucia. Daleko w nich od obrazu nieprzystępnego i surowego Apostoła, jaki niektórzy teologowie próbowali malować.

Niezwykła więź między Pawłem a jego uczniami, zwłaszcza tymi dwoma, których dziś wspominamy to temat szeroki i, zdawałoby się, nieodkryty. Jest tam miejsce na tęsknotę, pragnienie bliskości i – przede wszystkim – na przyjaźń. A także na ten niezwykły związek dusz, jaki łączy ojca z dziećmi, a który tak pięknie wyraził Karol Wojtyła w Promieniowaniu Ojcostwa. Związek, który zaiste „krzyżami się mierzy”. Jak to w miłości.

A jednocześnie widzimy, że owa więź powstaje nie dla niej samej, że tworzy sie on niejako przy okazji, ze nie jest celem samym w sobie. Ośrodkiem Pawłowych relacji jest Chrystus. To Jego Apostoł głosi, ku Niemu prowadzi. To Jezus zachwyca Tymoteusza i Tytusa tak mocno, że spotykają przy Nim Pawła. Tak tworzy się niezwykła wspólnota – nie tylko z „konieczności”, lecz z pragnienia. Oni chcą „coś mieć ze sobą wspólnego”, bo chcą mieć coś wspólnego z Chrystusem. A do tego, wszyscy doświadczają tego samego wezwania, które potężnym głosem przemawia do dziś znad wzgórz Galilei – „Idźcie, oto posyłam was”…

I pojawiają się w nas pytania, nieco przyprószone smutkiem lat, rozczarowań, bolesnych rozdarć międzyludzkich. Pytania o nas – Jezusowych uczniów XXI wieku. O nasze więzy. O Tymoteuszów, Tytusów i – oczywiście – Pawłów naszej drogi. Z kim Pan nas łączył i co roztrwoniliśmy, bojąc sie bliskości, pasji, przyjaźni, wreszcie – bojąc się Jego wezwania. Co chciał z nas zbudować dając nam także ludzkie więzi i pragnienia. Jakie braki próbował wypełnić poprzez drugiego człowieka, a myśmy chcieli załatwić całą rzecz po naszemu, przedkładając ludzkie nad boskie, szukając bardziej człowieka, bez zbliżania się do Prawdy.

Pojawia się pytanie czy wierzymy jeszcze, że On może nas postawić wobec ludzkiej bliskości… Czy pewne relacje (lub zdolność wchodzenia w nie) utraciliśmy bezpowrotnie.

Trudne pytania.

Ale niech Tymoteusz, Tytus i Paweł wymodlą nam przede wszystkim rozbudzenie charyzmatu, daru, umiejętności ponownego usłyszenia Głosu znad wzgórz Galilei.

On woła: Idź! Posyłam Cię!

Dokąd? Z kim?

Po prostu, idź!

Święto Nawrócenia Św. Pawła Apostoła

Wtorek, 25 I 2011 r.

I CZYTANIE Dz 22, 3-16
Paweł powiedział do ludu: „Ja jestem Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak i cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary.
W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: «Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?» Odpowiedziałem: «Kto jesteś, Panie?» Rzekł do mnie: «Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz». Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli. Powiedziałem więc: «Co mam czynić, Panie?» A Pan powiedział do mnie: «Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić».
Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy. Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział: «Szawle, bracie, przejrzyj!» W tejże chwili spojrzałem na niego. On zaś powiedział: «Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego, i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!»”
EWANGELIA Mk 16, 15-18
Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W Imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie”.

Dlaczego Mnie prześladujesz?

Pytanie do Szawłów wszystkich czasów, również do tych, którzy dzisiaj (posiadając „staranne wykształcenie”) głosują za karą śmierci dla niewinnych. Również do tych, co zamknęli się we własnym rozumieniu „tej drogi” i nie mogą ścierpieć niekontrolowanych ścieżek Pańskich. Do wszystkich biegłych w „Prawie ojczystym”, ale nie biegłych w miłości, którą owo Prawo miało chronić. Do wszystkich, którzy nie potrafili zauważyć, że za życiem, drogą i prawdą prawa kryje się sam Bóg.

Gdzie odnajdziemy owych gorliwych faryzeuszy współczesności?

Pewnie każdy z nas, jako tako oblatany w meandrach newsów polityczno-społeczno-religijnych, ma już na podorędziu kilka nazwisk. Fakt, że niektórzy wręcz sami się proszą o zaklasyfikowanie do owej Szawłowej grupy. Gdy czyta się niektóre wywiady, jakich udzielają mainstreamowi duchowni, to człowiek automatycznie zaczyna się modlić o jakąś podróż do Damaszku dla owych ludzi.

Oczywiście, łatwiej jest zobaczyć takie postawy u innych. Nie znaczy to, by zamykać na nie oczy, lecz niech owo „ujrzenie” stanie się powodem do wyciągnięcia belki z własnego oka. W związku z tym, pytanie: „Dlaczego Mnie prześladujesz?” odnosi się również do mnie i do Ciebie. Popatrzmy.

Czy nie zamykamy się w subiektywnym patrzeniu na siebie i innych? Czy nie upieramy się trzymać kurczowo własnych wyobrażeń o porządnym, uczciwym życiu, zwykłej ludzkiej odpowiedzialności za innych, czy przestrzeganiu zbiorowych norm? Czy owe wyobrażenia nie stają się swoistą prywatna Ewangelią, a my jej ofiarnymi głosicielami? W zamian tracimy dar miłości, umiejętność odczytywania żywego Słowa i dar bycia prowadzonymi przez Ducha Świętego. Przypominam sobie jak to św. Łukasz opisuje w Dziejach Pawła, który jest w stanie zrezygnować z pieczołowicie obmyślanych planów ze względu na sen, który odbiera jako znak Ducha. Jak daleką drogę odbył ten człowiek – od sztywnego faryzeusza do wrażliwego na poruszenia Apostoła! A mnie i Tobie do kogo bliżej?

Dlaczego Mnie prześladujesz?

Dlaczego odrzucasz (często świadomie) moc wiary, zostawiając sobie jedynie jej zewnętrzne znaki?

Dlaczego zabijasz w sobie umiejętność natychmiastowego realizowania poruszeń duchowych? Dlaczego w ogóle nie poddajesz w kierownictwie duchowym, czy u stałego spowiednika swojej duszy obiektywnemu prowadzeniu?

Dlaczego kostniejesz, odchodząc od pragnienia w niewiarę w miłość?

Dlaczego nie chcesz rozpoznawać znaków Boga żywego, jakimi próbuje on kierować Twoim życiem?

Dlaczego pozostajesz na wierzchu swoich opinii, schematów, rozwiązań?

Dlaczego nie zbliżasz się do Chrystusa?

Dlaczego Go nie głosisz sobą?

Wspomnienie św. Franciszka Salezego, biskupa i doktora Kościoła

Poniedziałek, 24 I 2011 r.

I CZYTANIE Hbr 9, 15. 24-28
Chrystus jest pośrednikiem Nowego Przymierza, ażeby przez śmierć, poniesioną dla odkupienia przestępstw, popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są wezwani do wiecznego dziedzictwa, dostąpili spełnienia obietnicy. Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni, zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej świątyni, ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga, nie po to, aby się często miał ofiarować jak arcykapłan, który co roku wchodzi do świątyni z krwią cudzą. Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie. A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują.
EWANGELIA Mk 3, 22-30
Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”. Wtedy Jezus przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: „Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi.
Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego”. Mówili bowiem: „Ma ducha nieczystego”.

Czy więc się ostanie ten dom, jakim jesteśmy sami? Ty? Ja?

Czy ostanie się nasza rodzina?

Nasz naród?

Jeśli – to dzięki ofierze Chrystusa. Dzięki spełnionej obietnicy.

III Niedziela Zwykła

Niedziela, 23 I 2011 r.

I CZYTANIE Iz 8, 23b – 9, 3
W dawniejszych czasach upokorzył Pan krainę Zabulona i krainę Neftalego, za to w przyszłości chwałą okryje drogę do morza wiodącą przez Jordan, krainę pogańską. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują we żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo i drążek na jego ramieniu, pręt jego ciemięzcy jak w dniu porażki Madianitów.
II CZYTANIE 1 Kor 1, 10-13. 17
Upominam was, bracia, w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa”. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża.
EWANGELIA Mt 4, 12-23
Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło”. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”.
Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.

Św. Paweł zachęca do jedności. Oczywiście, czytanie to pasuje do wszelakich ekumenicznych prądów, jakie w bieżącym Tygodniu Modlitw przewijają się w kościelnej przestrzeni medialnej. Ale zostawmy tutaj na boku przeróżne odmiany owych ekumenicznych spotkań, liturgii i kolacji. Popatrzymy, w świetle Słowa, na to czym ma być owa jedność – ta rodzinna, wspólnotowa, kościelna, narodowa. Co, a raczej Kto jest jej podstawą? I nie chodzi tu o ludzkie dywagacje, plany, czy niespełnione ambicje. De facto rozpad communio, jest rozpadem relacji z Chrystusem. Relacji budowanej na prawdzie.

Zmieńcie sposób myślenia – woła Jezus przechodząc pomiędzy Galileą pogan wszystkich wieków – zawróćcie ze źle obranej ścieżki, odwróćcie się od zła, które rozpoznajecie! Nazwijcie po imieniu własne czyny! Zobaczcie prawdę o sobie samych! A gdy już spojrzycie w światło, które rozbłysło pośród mroków wywyższania samych siebie, wówczas spotkacie się w jedności.

Prawda Mesjasza, to nie tylko wezwanie do konieczności zrewidowania własnego sposobu myślenia. To przede wszystkim nowina o Królestwu, które przybliża sie do życia każdego człowieka. Bo to nie zło, „żywioły tego świata” podziały, czy egoizm mają panować w sercach – choć na pewno narzucają się każdemu z nas z siłą nerwicy natręctw. Nie „ego” kogokolwiek z nas ma decydować o czyichś losach. Nie nasza beznadzieja, przyzwyczajenia, czy (ulubione słowo wielu osób) mechanizmy psychiczno-emocjonalne mają stać się naczelnym motorem postępowania. Nadchodzi czas „panowania niebios”! Znakiem tego czasu jest wchodzący w ludzki czas, dole i niedolę Syn Boży.

Zmieńcie sposób myślenia, bo Ja Jestem z wami – woła Jezus. Sami tego uczynić nie możecie, a wasze wszystkie wysiłki do tego zmierzające kończą się zwykle czczością i zgagą. Więc pójdźcie za Mną!

W ten sposób, Chrystus uczy też jedności. Powołując pierwszych uczniów, aby byli Jego towarzyszami tworzy wspólnotę. Ale to On – słuchany, podziwiany, przyjmowany – jest centrum tego ciała. On, widziany takim jaki jest.

Może w tych wszystkich społecznościach w jakich jesteśmy, po prostu brakuje wiary w Jego obecność…

Wspomnienie św. Wincentego Pallottiego, prezbitera

Sobota, 22 I 2011 r.

I CZYTANIE Hbr 9, 1-3. 11-14
Pierwsze przymierze miało przepisy służby Bożej oraz ziemski przybytek. Był to namiot, w którego pierwszej części, zwanej Miejscem Świętym, znajdował się świecznik, stół i chleby pokładne. Za drugą zaś zasłoną był przybytek, który nosił nazwę „Święte Świętych”.
Ale Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką, to jest nie na tym świecie, uczyniony przybytek, ani przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie.
Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu.
EWANGELIA Mk 3, 20-21
Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: „Odszedł od zmysłów”.

A pewnie. Zapomnieć o sobie do tego stopnia, to rzeczywiście zupełny idiotyzm…

Nie myślisz tak?

Oczywiście, że nie nazwiesz Pana Jezusa idiotą, ale każdego innego, a zwłaszcza kogoś, kogo znasz, to już bardziej.

Gdyby jeszcze mieć gwarancję, że ów tłum co waruje u Jego drzwi jakoś mocniej weźmie sobie słowa Jezusowe do serca. Żeby wiedzieć, że „biznes sie opłaci”. Że coś z tego będzie. Że nie „wpadnie jednym uchem a drugim wypadnie”.

A tu ryzyko na pusto.

Jakie to nieżyciowe w naszym super przewidywalnym świecie. Jakie to wręcz nieludzkie namawiać do takiego stylu życia, w którym nie da się w żaden sposób skontrolować „inwestycji” w drugiego człowieka. Żadne tam „zarządzanie zasobami ludzkimi”!

Panie Jezu!

A przecież to niejedzenie, aby tylko usłyszeli, to jedynie drobny fragment Chrystusowej układanki. Wszak drugie imię miłości to ryzyko. I nie chodzi tu o jakieś przymiarki do miłowania, lecz o pójście na całość, „bez zabezpieczeń” – o złożenie siebie w ofierze. Bez kontroli. Bez kalkulacji. Bez lęku, że nie przyjmą.

Szaleństwo.

I gdyby jeszcze nie było takich, którzy chcą to naśladować, jak Pallotti… Łatwiej można byłoby się wymigać z tej wizji. Bądź co bądź pociągającej.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Światło życia

Theme by Anders NorenUp ↑