J e z u s  s p o t y k a  S w o j ą  M a t k ę

2 Mch 7,20
20. Przede wszystkim zaś godna podziwu i trwałej pamięci była matka. Przyglądała się ona w ciągu jednego dnia śmierci siedmiu synów i zniosła to mężnie. Nadzieję bowiem pokładała w Panu.
J 2,5
5. Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.

Przyglądała się mając nadzieję w Panu.

Tak było na Drodze Krzyżowej, gdy Matka Bolesna ze ściśniętym sercem patrzyła na owoc Swego łona, gdy znaczył krwawymi śladami bruk Jerozolimski.

Tak jest i dzisiaj, gdy spogląda Maryja na Swe dzieci pielgrzymujące przez ten świat. Widzi grzechy, wady, słabości. Widzi serca zamknięte, małoduszne, egoistyczne. Widzi przelewaną krew niewinną milionów istnień zabijanych jeszcze w łonach matek. Widzi małżeństwa bez miłości, dzieci bez troski, żony bez oparcia, mężów bez silnej woli. Widzi kłamstwa możnych tego świata pogardliwie wywyższających sie ponad tradycję Narodu.

Płacze.

Modli się.

Ma nadzieję.